Przez Maryję do Jezusa. Ks. Piotr Glas


Zapis wybranych fragmentów rekolekcji maryjnych wygłoszonych przez ks. Piotra Glasa w Częstochowie na Jasnej Górze w dniach 17-20 marca 2016 r. dla członków i sympatyków Bractwa Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polski.


Jesteśmy niewolnikami Chrystusa w Maryi

Jest tylko jedna prawdziwa droga, którą nigdy nie zostanę zwiedziony. Jest to droga Maryi. I to jest na dzisiejsze czasy jedyna pewna, solidna, prosta, najkrótsza droga, jak mówi św. Ludwik de Montfort. Na Zachodzie jest nienawiść do Matki Bożej i to wśród katolików. Wiecie, co mi mówią: A to takie polskie jest, to dobre dla Włochów i Polaków, bo oni tam kochają Matkę Bożą. – A wy co? – O nie, nie, my to mamy tylko Jezusa. Już nawet nie mówię o protestantach […] – Po co się modlić do jakiejś kobiety? Po co mamy uchwalać bałwochwalstwo i kobiety czynić bogami? – No znacie te chwyty, to jest to, co Świadkowie Jehowy również powtarzają. Tu bym chciał wam pokazać, że to nie jest tak. To nie chodzi o oddanie się całkowite nabożeństwu do Matki Bożej, to jest oddanie się Chrystusowi przez Matkę Bożą […] To jest przez Maryję do Jezusa. Jesteśmy niewolnikami Chrystusa w Maryi. I to jest najważniejsza rzecz. Odwrotnie – to wtenczas tkwimy w głębokiej herezji. Czyli „dana jest Jej wszelka władza, w przeciwnym razie nie mogłaby uczynić w nich swojego mieszkania, tak jak polecił Jej Bóg i Ojciec; nie mogłaby ich kształtować, karmić. Wszechmocny dał jej prawo i władzę nad duszami”. My sobie nawet nie zdajemy sprawy, kim jest Maryja! Ja sobie sprawy nie zdaję […] To nie jest święta jak każda inna święta. Maryja jest ponad świętymi, to jest Królowa nieba i ziemi! My sobie w naszych mózgach nie wyobrażamy, kim jest Matka Boża! Jaki skarb jako chrześcijanie, jako katolicy mamy w swoich rękach. Kto jest obok nas! Ona może ci wysłać legion aniołów, jeżeli będziesz chciał. „Królestwo Maryi znajduje się przede wszystkim we wnętrzu człowieka, w jego duszy”. Jeżeli masz Maryję, masz Chrystusa. „Nie powinniśmy umieszczać pobożności do Najświętszej Maryi Panny na tym samym poziomie co nabożeństwa ku czciło innych świętych. Jest Ona zbroją naszego zbawienia”. Patrzcie się w Jej oblicze i mówcie nie tylko: Matko daj mi! Ja chcę zdrowie, ja chcę to, ja chcę tamto – ale raczej: – Maryjo, ja chcę do Ciebie należeć! Już nie mam innej drogi. Z moim cierpieniem, z moim totalnym zamieszaniem, z tym, co się dzieje na świecie, w Kościele, w naszych rodzinach, z tym, co Szatan dzisiaj wyprawia, na co też myśmy mu pozwolili […] Maryjo, nic od Ciebie nie chcę, ale chcę Tobie dać siebie. Niech to będzie naszym celem: dać siebie, wszystko, bezgranicznie. I jak mówi św. Ludwik de Montfort, nie chcę być Twoim sługą, bo sługa... to się płaci mu. I sługa ma wolne. Ale chcę być Twoim niewolnikiem. A niewolnik to jest już najniższa rasa. To już nie masz nic, nie masz żadnych praw, nikt ci za nic nie płaci, nikt cię o nic nie pyta. Masz to robić. Czy nas na to stać? Nie wiem. Sam nieraz się boję, czy mnie stać być niewolnikiem. Z tym moim „ja”: ja chcę tu, ja chcę tam… „Gdzie Maryja jest obecna, zły duch jest nieobecny. Jednym z niewątpliwych znaków, że człowiek jest prowadzony przez Ducha Bożego, jest nabożeństwo do Matki Bożej”. To jest znak. Jeżeli masz zdrowe nabożeństwo do Matki Bożej, to jest znak, że jesteś prowadzony. Nie miej żadnych wątpliwości. Ona cię nie opuści i nie zdradzi. I pisze tak św. Ludwik: „Oddany sługa nie znajdzie się nigdy w formalnej herezji lub błędzie”. „Jesteśmy albo niewolnikami Maryi, albo niewolnikami Szatana”. Nie ma szarej strefy, nie ma ziemi niczyjej. Ziemia niczyja należy do Szatana. „Nawet sami szatani zobowiązani są nazywać ją Błogosławioną”. Moje doświadczenie z egzorcyzmów: nawet jeżeli Szatan drwił sobie ze wszystkiego innego, z każdej innej modlitwy – jak tylko wspomniało się Niepokalaną Dziewicę – dostawał furii. Ja nie potrzebuję żadnych dowodów i traktatów, ja to widziałem na własne oczy! Szatan dostaje furii. „Bóg dał Swojego Syna Maryi, aby świat otrzymał Go od Niej. Duch Święty uformował w Maryi Jezusa Chrystusa, ale dopiero za Jej zgodą”. I tu jest klucz! Kluczem do – przepraszam za to słowo – „sukcesu” waszego jest słowo „wybrać”. Musisz powiedzieć albo „tak”, albo „nie”. Możesz tu słuchać najpiękniejszych rekolekcji, niech przyjadą tu najlepsze głowy świata, niech będą tu najbardziej intelektualni duchowni… Jeżeli ty nie zrobisz wyboru, to po ci to wszystko? Ludzie czasem przyjeżdżali do mnie, błagali: Proszę księdza, błagam o pomoc dla mojego syna! Dla mojej córki! Błagam, błagam, nigdzie nie mogę znaleźć… – Ale czy on chce? – No nie wiem, jeszcze z nim nie rozmawiałam. – To szkoda czasu, czy ja jestem czarownik, że nałożę ręce i nagle kogoś się uzdrowi? To nawet jeśli takie uzdrowienia są, to tymczasowe. Pozorne w wielu wypadkach. Ludzie upadają na podłogi… cudownie się dzieje…, a potem po dwóch dniach jeszcze gorzej. Szatan imituje wszystko. Wielkie uśnięcia, a potem się okazuje, że – tak jak kiedyś widziałem, że ci co posługiwali, nakładali ręce, łącznie z księdzem… – to wszystko była działalność Szatana. No niestety. Ksiądz był im tam tylko potrzebny po to, żeby uwiarygodnić. No jest ksiądz, to jest chyba dobrze, nie? A to wszystko było szatańskie. Diabeł robił tam wielkie uzdrawiania i wielkie nabożeństwa, ale Ducha Świętego było tam mało. Dlatego musimy być bardzo ostrożni. Maryja da ci tę gwarancję, że Ona cię ochroni. Ale tak, jak mówię: to musi być zgoda twoja. Jeżeli ktoś tutaj jest i siedzi, i powie „nie”, no to szkoda czasu i waszych pieniędzy było, żeby tu przyjeżdżać, bo po co? Ona powiedziała „tak” i to „tak” było otwarciem tej głównej bramy. Twoje „tak” będzie otwarciem twojego serca. Ja się spytam prywatnie: ci, którzy posługują i nigdy o Matce Bożej nie mówią, jakimi darami oni posługują? Jest taki ruch, którego nie chcę nazywać… „uzdrawiający”. Wszyscy się modlą, nakładają ręce, uzdrawiają, grzebią gdzieś tam w umysłach, w świadomościach… I kiedy zapytany był ksiądz, który to prowadził: Kiedy jest spowiedź święta? To wpadł w furię. Mówię: A czy możemy zmówić wszyscy różaniec? To powiedział: Dajcie mi święty spokój! To nie było w Polsce. Katolicki ksiądz. Każdemu chyba zaświeciłoby się czerwone światełko, że coś nie jest tak. Są tam jasnowidzący, są posługujący, jest kapłan… Ale tylko te dwie rzeczy: spowiedź i Matka Boża – od razu zaczęło być „nieprzyjemnie”. Więc od razu trzeba spakować walizki i wyjść stamtąd. Słuchajcie: bądźcie bardzo ostrożni – gdzie nie ma Matki Bożej, tam nie ma Ducha Świętego. O tym mnie przekonał św. Ludwik de Montfort. „Podobnie, jak w porządku naturalnym i cielesnym dziecko ma ojca i matkę, tak w porządku nadprzyrodzonym i duchowym mamy Ojca – Boga i Matkę – Maryję. Wszystkie prawdziwe dzieci Boże i wybrani mają Boga za Ojca, a Maryję za Matkę, a kto nie ma Maryi za Matkę, ten nie ma Boga za Ojca”.

Bądź zimny albo gorący!


Żyjemy już w tej chwili w tej epoce końca czasów..., nie końca świata, ale końca pewnej epoki. I to jest chyba nasz wielki przywilej i wielka łaska od Boga, że możemy żyć w tych czasach, że musimy opowiedzieć albo za, albo przeciw Niemu. Nie da się być dzisiaj ciepłym. Wiemy, co mówi Apokalipsa o ciepłych, o letnich ludziach: "Wypluję was! Wypluję cię, jak będziesz ciepły, letni. Albo bądź zimny, albo gorący". Dlatego ja mówię to, co mam na sercu… Ktoś mi powiedział, że ks. Piotr jest wrogo nastawiony, albo, że w depresję wszystkich wpędza... Ale mówię to, co mówi św. Ludwik de Montfort. Przecież, jak wiecie z jego życiorysu, ten wielki, święty wojownik Maryi powiedział, że w tych czasach będzie głoszone to, co jest w Traktacie.

Walczcie o kapłanów!

Jesteście dziś, każdy z was, powołani do walki za ten Kościół, do walki przede wszystkim o kapłanów! O tych kapłanów, którzy się nie modlą już... Ja nie mówię o służbowym odprawianiu Mszy, o wykonywaniu funkcji kapłańskich, ale o tych, którzy już nie mają łączności z Jezusem. O tych, którzy stali się funkcjonariuszami kultu. Włączcie się w walkę za kapłanów! Maryja mi dziś to pokazała, jeszcze raz, żeby wam to przekazać. Ja mam 27 lat kapłaństwa, 10 lat jestem księdzem, a nie funkcjonariuszem. Maryja chce dzisiaj walczyć za Jej umiłowanych synów kapłanów. A przez kapłanów wy będziecie święci i zbawieni, przez kapłanów gorliwych. Otaczajcie opieką tych, którzy walczą już, a nie mają wsparcia nigdzie… ani w swoich parafiach, ani u przełożonych. Walczą na polach walki i padają niektórzy. Błagam was z tego miejsca: walczcie pierwsze za waszych kapłanów! Dzisiaj to już jest za późno dla wielu, ale walczcie o tych, których Bóg chce użyć w tej walce z Szatanem, w walce z tą ciemnością, która nas zalewa w tej chwili na świecie. Walka trwa i nie bądźmy ślepi, że wszystko jest dobrze […]. Dziś, już teraz, w tej chwili was proszę: zacznijcie się modlić za kapłanów! Zacznijcie od swoich księży, niech o tym nawet nie wiedzą. Słuchajcie, to jest to, czego dzisiaj potrzeba: oczyścić kapłanów, oczyścić biskupów! Wielu potrzebuje na nowo nawrócenia się, przejrzenia na oczy. Jeden nawrócony kapłan to są tysiące nawróconych dusz. Jeden nawrócony biskup to jest diecezja zdrowa.

Módlcie się o dar wiary charyzmatycznej!

Kiedyś, pamiętam, spotkałem się z taką siostrą, bardzo znaną na świecie, która specjalnie posługuje kapłanom. Wszedłem do niej (ona ma niesamowity dar…), a ona mówi do mnie wprost: – Módl się o dar wiary charyzmatycznej. Księże, to nie to, że ksiądz wierzy czy nie wierzy w Boga. To jest o ten dar… specjalnego charyzmatu, tego przekonania wewnętrznego, w to, co ksiądz mówi i wierzy… Ja wtenczas byłem trochę niezadowolony, kiedy wyszedłem od niej. Mówię sobie: Myślałem, że mi powie to i tamto – a ona mi z jakąś charyzmatyczną wiarą wyskoczyła! – Mówi: – Módl się o to, bo dostaniesz ten dar, dostaniesz całą resztę. Zawierzyć nadziei wbrew ludzkiej nadziei! To jest dar charyzmatycznej wiary; to że Bóg działa, i jesteś o tym przekonany, i jesteś gotowy poświęcić Bogu całe swoje życie. Św. Ludwik de Montfort mówi: „W najbliższej lub odległej przyszłości Najświętsza Dziewica będzie miała więcej dzieci, sług i niewolników z miłości niż kiedykolwiek wcześniej”*. Wiemy, że mówił o dzisiejszych czasach, o tych ludziach, którzy powrócą do Kościoła, powrócą często z dalekiej podróży, z odejścia od wiary, ale powrócą potem i dostaną ten dar wiary charyzmatycznej. O tych, którzy staną się niewolnikami Maryi, aby dojść do Chrystusa.

Powiedzcie Bogu swoje „tak”!

Nie wolno już siedzieć i czekać z założonymi rękami. Trzeba iść i wyjść z szeregu. Na czym polega nowa ewangelizacja? Jak na Zachodzie: na spotkaniach, mityngach, programach, omówieniach i kolejnych mityngach? Ja mówię: trzeba wyjść z szeregu i narazić siebie, a wówczas dopiero zaczniemy ewangelizować […] Dzisiaj już nie ma czasu na dyskusję, już to jest wszystko na wczoraj. Pójście na całość... Potrzebna jest tylko jedna rzecz: moja zgoda, moje „tak”. Tak jak powiedziała Maryja fiat, tak jak powiedział w swoim sercu Józef. Musiał powiedzieć „tak". Idę, cokolwiek będzie się działo! „I dał mi poznać Pan – pisze św. Faustyna – że cała tajemnica ode mnie zależy, od mojego dobrowolnego zgodzenia się na tę ofiarę z całą świadomością umysłu. Czuję, że Bóg czeka na moje słowo, na moją zgodę”. I rzekła Faustyna: „Czyń ze mną, co Ci się podoba. Oddaję się Twojej woli”. Dziś dajcie odpowiedź tak jak Józef. Czy chcecie iść na całość? Czy dalej chcesz iść tymi drogami, które sobie będziesz wybierał? Nie ma czasu… Może trzeba będzie kiedyś głowę postawić, może trzeba się będzie skonfrontować… Walka nas czeka okrutna, ale pod sztandarem tej Matki Najświętszej, przy boku św. Józefa i tej całej armii, którą daje nam Kościół […] Wiem, że Kościół przetrwa, ale módlmy się, abyśmy wszyscy przetrwali, abyśmy kiedyś doszli tam, gdzie jest największa obietnica, najwspanialsza rzecz, która mnie jako kapłana trzyma przy życiu. Będziesz kiedyś tam, gdzie życie się nie skończy… i to jest najpiękniejsze. Życie moje może się szybko skończyć, a na pewno się skończy za 20, 30 lat najdłużej… Ale ta perspektywa bycia z Nim w niebie to jest chyba to, co trzyma mnie i będzie trzymać. I życzę Wam wszystkim, żebyście zawsze trzymali wasz wzrok tam w górze, tam – gdzie jest Ona, tam – gdzie jest Jej Syn, tam – gdzie jest św. Ludwik, tam – gdzie jest Jan Paweł II.

Pokora

Nawet jeżeli Bóg dał ci specjalne łaski, charyzmaty, pamiętaj: to nie jest raz na zawsze. Może ci je zły wykraść, a może Pan Bóg wstrzymać, jeżeli ich się nie używa, jeżeli się ich w złych celach używa, jeżeli robi się z siebie guru, jakiegoś nadczłowieka. Pamiętajcie, to są takie skarby, które można bardzo łatwo stracić. Ileż to było cedrów Libanu, ilu wspaniałych ludzi. I nagle coś się stało. Nie brak łaski, w to nikt nie wątpi. To był brak pokory. I tutaj właśnie wracamy do Maryi. Jeżeli zaczyna się brak pokory u kogoś, kto posługuje w Kościele, kto gdzieś należy… Jeżeli nawet Bóg ci daje tę łaskę dotknięcia, wyjścia wyżej, zobaczenia czegoś, co może inni ludzie nie mogą zobaczyć… Pamiętajcie, brak pokory jest taką pierwszą bombą tykającą, która wcześniej czy później zniszczy cię. Ilu ludzi wspaniałych, ilu kapłanów, ilu różnych posługujących… przestało istnieć, bo zabrakło im pokory. Zaczęło się robić religijny show, zaczęły się robić dochodowe imprezy, zaczęła się sława, popularność… To wszystko każdemu z nas grozi. Dlatego ta pokora jest jedynym wyjściem. Kto był najpokorniejszy? Maryja […]. Najwięksi ludzie, którzy posługują, którzy robią najwięcej w Kościele, to są ludzie z największą pokorą. Gdzie nie ma pokory, tam nie ma Maryi. Gdzie nie ma Maryi, tam nie ma błogosławieństwa.

Otwórzcie swoje serce, a nie wymuszajcie łask!

Kiedy idę przed ikonę Matki Bożej, właściwie nic nie myślę, tylko mówię: Jestem, co chcesz, żebym dzisiaj zrobił dla innych? A resztę… to zrób ze mną, co chcesz. Nic mnie to nie interesuje, co będzie. Mówię wam, to jest tak niesamowita rzecz: żeby wreszcie przejść z tego „dla mnie”, „ja coś muszę”, „ja coś chcę”, „zrób dla mnie jakiś cud” do tego: „absolutnie jestem”. Dla Boga nie ma nic niemożliwego. A pamiętajcie: największe cuda zdarzają się wtenczas, kiedy się ich najmniej spodziewamy. Tak jak było napisane w tej pięknej książce (która jest moją też ulubioną): „Rękopis z czyśćca” […] [Siostra zakonna] napisała, jak odróżnić prawdziwe łaski od fałszywych? Prawdziwe łaski to są takie, które przychodzą jak deszcz z jasnego nieba… Nic się nie spodziewasz, słońce świeci i nagle deszcz pada. A te wszystkie takie na siłę wymuszone… to pamiętacie: Szatan działa i nigdy nie wymuszajmy łask. Pan Bóg da ci takie łaski, w tym momencie, kiedy On będzie chciał. Jeżeli tylko otworzysz mu swoje serce. A te wszystkie łaski, pogonie, bo ten mnie pobłogosławi, tu dostanę mocy, a ten nałoży na mnie ręce… To nie o to chodzi. Nawet w najmniejszym kościółku, we wiosce gdzieś, gdzie pleban przyjeżdża raz na tydzień, tam przy Tabernakulum możesz otrzymać tyle wielkich łask co w innych miejscach na całym świecie, jeżeli Pan Bóg uzna to za godne. I to wiemy z historii świętych; tam do nich Jezus przychodził i Maryja w najmniej oczekiwanych momentach. Dlatego nie wyczekujcie, ale otwórzcie się. Niech to wszystko co złe wyjdzie, a Pan Bóg wtenczas dopiero wam da te łaski.

Opracowanie: Dorota Porzucek / CC BY-NC-ND 4.0

Fot. VICONA / CC BY-NC-ND 4.0

0 wyświetlenia
Ostatnie posty
SYGNET-SZARY.png
  • Facebook - Biały Krąg
  • YouTube - Biały Krąg