Czerwiec 2022



Miesięczne zestawienie wybranych materiałów publikowanych na profilu facebookowym.



30 czerwca

Tak Pan Bóg działa w duszy, która jest pokorna, z Bogiem zjednoczona i Jemu całkowicie oddana


Piękna historia, która przydarzyła się węgierskiej mistyczce, s. Marii Natalii Magdolnej około 1940 roku. Tak relacjonuje:


«Matka przełożona poprosiła, żebym wygłosiła przemówienie do stu pięćdziesięciu mniszek z różnych stron kraju. Zgromadzenie borykało się wówczas z głębokim kryzysem powołań. Wiele zakonnic pragnęło porzucić habit, wyjść za mąż i założyć rodzinę. Byłam sparaliżowana strachem i zapytałam przełożoną, czy nie mogłaby zwolnić mnie z tego obowiązku. Jakże ja, niewykształcona, nieobyta, nienawykła do publicznych wystąpień, miałam przemawiać do sióstr, skoro były one ode mnie mądrzejsze, a niektóre pobierały nawet nauki w szkołach wyższych? Bałam się, że nie zdołam zapanować nad emocjami, ale przez wzgląd na posłuszeństwo zgodziłam się wystąpić.


Powiedziałam Jezusowi, że jestem tylko biedną mniszką i nie dam rady sprostać wyzwaniu, jeżeli On nie wesprze mnie swoją łaską. Wtedy moich uszu dobiegły krzepiące słowa: „Nie bój się, nie ty będziesz mówiła, ale Ja będę mówił za ciebie. Staniesz się moim narzędziem, najpierw jednak musisz Mi oddać swoje serce i swoją duszę”.


Mimo że słowa Jezusa podniosły mnie na duchu, nadal odczuwałam lęk. Wolałabym wykonywać najprostsze prace aniżeli przemawiać publicznie. Wówczas Jezus przemówił po raz drugi: „Powtarzam: nie obawiaj się, bo to Ja będę mówił. Powiadom matkę przełożoną, że jesteś gotowa wystąpić na konferencji”. Całkowicie zdałam się na Jezusa i bezzwłocznie poszłam do kaplicy. Gdy spojrzałam na tabernakulum, przeniknęła mnie wielka radość. Jezus potwierdził, że to On będzie przemawiać, a ja będę tylko narzędziem w Jego rękach.


Siedziałam za biurkiem przed zgromadzoną publicznością, bez jakichkolwiek notatek, i nie ośmielałam się nawet podnieść wzroku. Nagle jednak coś kazało mi mówić. Byłam niczym instrument w rękach Pana, niczym skrzypce, których każdy dźwięk, każdy akord we właściwym czasie spływał do mojej duszy. Jezus przemawiał przeze mnie. Widziałam wokół siebie coś na kształt płonącego lasu. Wszystko zdawało się zajmować nadzwyczajnym ogniem. Czułam się jak naczynie wypełnione nektarem, którego mnie pierwszej było dane zakosztować; słyszałam i przyjmowałam słowa, które w innych okolicznościach nigdy nie powstałyby w mojej głowie.


Głos mówił przeze mnie o powołaniu, o siostrach, które chciały porzucić zgromadzenie i znaleźć sobie męża, o braku szacunku i posłuszeństwa względem przełożonych, o duchu krytyki. Mówił o procesach rozkładu, jakie toczą się w większości klasztorów. Nadprzyrodzona muzyka zdawała się roznosić dookoła. Jezus przemawiał, a ja sama zanikałam. Mówiłam przez blisko dwie godziny bez przerwy. Ani na chwilę nie zamknęłam ust. Przepełniona nadzwyczajną łaską, nie wiedziałam nawet, jak zakończy się to moje wystąpienie.


Po konferencji rzuciłam się ku schodom, aby jak najszybciej zaszyć się w swojej celi, ale siostry mnie dogoniły. Nie mogły nadziwić się mojej przemowie. Jakiś czas później przełożona poinformowała mnie, że wiele spośród tych zakonnic, które planowały porzucić klasztor, zdecydowało się dochować wierności złożonym ślubom. Usłyszałam, jak rozbrzmiewają we mnie te słowa: „Jedynie moja łaska utrzymuje cię przy życiu, moje miłosierdzie mieszka w twoim sercu”.

Źródło: „Nawróćcie się, nadchodzi czas oczyszczenia. Prorocze objawienia s. Marii Natalii Magdolnej”, Claudia Matera, wyd. Esprit

 

29 czerwca

Królestwo Serca Jezusowego i królowanie przez miłość


«Niechaj cię wielbią, Panie, wszystkie dzieła Twoje i święci Twoi niech Cię błogosławią!» Ps 145, 10


Ojciec mój zapragnął, aby całe stworzenie oddawało chwałę mojemu Sercu. Święci w niebie i ci, którzy żyją na ziemi, błogosławią je ‒ odnajdując w nim rozkosz. Pragną, aby szerzyła się jego chwała. Potęga królestwa mego Serca przyciąga najmniejszych ‒ ubogich, słabych, zagubionych, odrzuconych przez świat, chorych, niechcianych i niekochanych przez ludzi, uciemiężonych złem, bo prawem tego królestwa jest miłość.

Wraz ze świętymi chwal i błogosław Serce pełne dobroci i miłosierdzia. Pragnij jego królowania w tobie. Wpatrzony we wzór moich apostołów Piotra i Pawła ‒ bądź filarem mojej świętej budowli Kościoła, pragnąc mojej chwały na ziemi.


Jesteś dziedzicem objawionej prawdy, którą głosili święci, aż po męczeństwo. Nieś ją ludziom.

Źródło: „Serce Jezusa mówi do twojego serca”, s. Bożena Maria Hanusiak, wyd. Esprit

 

28 czerwca

Rozważania różańcowe


Kiedy czasami zastanawiam się, w jakiej intencji modlić się dziś na różańcu − gdy nie wybieram żadnej ze stałych/częstych intencji lub nie mam akurat żadnej nagłej intencji chwili − to zawsze dobrym wyborem jest intencja zadośćuczyniająca i wynagradzająca. To bardzo uwalniające. Uwalniające od ciągłego myślenia i analizowania, za kogo, za co jeszcze powinnam się pomodlić? Czy o czymś, o kimś nie zapomniałam? To oddanie Maryi mojej modlitwy, którą Ona będzie potrafiła wykorzystać jak najlepiej i tam, gdzie będzie najbardziej potrzebna. Właściwie dla niewolnika Maryi powinna być to główna intencja, a raczej to oddanie. Nie pamiętanie nawet o sobie i o swoich potrzebach – ani duchowych, ani materialnych − bowiem modląc się tak, możemy być pewni, że Pan Bóg najlepiej o nas zadba. Ja myślę o Nim, a On myśli o mnie. I o mnie dba – w takim stopniu, jaki sam uważa za słuszny. A gdy mam się modlić w jakiejś szczegółowej intencji, to też wiem kiedy i w jakiej, bo wtedy podpowiada mi to i kładzie przed oczy.


Zaczęłam też zabierać na spacery różańcowe książeczkę z rozważaniami − to naprawdę wiele zmienia! To rozważania na cały rok – codziennie więc inne. Jest w kilku tomach, także można zabrać ze sobą tylko ten jeden. Maryja prosiła, aby odmawiając Różaniec, jednocześnie rozważać go, to bardzo ważne.

 

24 czerwca

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa


Uroczystość ta została ustanowiona po objawieniu się Chrystusa świętej Małgorzacie Marii Alacoque w latach 1673-1675. W objawieniach tych Chrystus polecił, by ustanowiono święto ku czci Jego Serca w pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała oraz odprawiania specjalnego nabożeństwa.


Ale kult Serca Jezusowego rozwinął się w naszym kraju jeszcze przed objawieniami św. Małgorzaty Marii Alacoque. Polska miała też szczególne przywileje od papieża Klemensa XIII, który formalnie ustanowił to święto jako uroczystość liturgiczną w dniu 6 lutego 1765 dla Królestwa Polskiego, w wyniku prośby skierowanej do niego przez biskupów polskich. Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa rozszerzył na cały Kościół dopiero papież Pius IX w dniu 23 sierpnia 1856.


Począwszy od 1995 r. w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, papież Jan Paweł II ustanowił Światowy Dzień Modlitwy o Uświęcenie Kapłanów.

Fragment z książki „Serce Jezusa mówi do twojego serca”:


«Oto mój Sługa, którego podtrzymuję, Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi [ledwo] tlejącego się knotka”. Iz 42, 1-3

Moje Serce niesie nadzieję grzesznikom. Wzywa do przemiany i nawrócenia, zatroskane o ich los. Jest ono pełne łagodności wobec ciebie. To Serce Sługi Ojca ‒ delikatne i tkliwe, współczujące ci, gotowe opatrywać rany twojego serca...


Im bardziej widzę cię nieporadnym i słabym, z tym większą miłością pochylam się nad tobą, pragnąc wspomóc cię moją łaską. Chcę otaczać cię dobrocią mego Serca, szczególnie wtedy, gdy doświadczasz osamotnienia i niezrozumienia ze strony ludzi. Umacniam cię moją łaską w chwilach kuszeń i prób.

Nie lękaj się Mnie, ale z całą ufnością przychodź do Mnie. Mów Mi o swoich słabościach. Mów Mi o tym, co cię upokarza. Ja zaś będę cię krzepił, leczył i błogosławił tobie. Rozpalę cię ogniem miłości, jak rozpaliłem nim mojego poprzednika Jana, który płonąc nim, przygotowywał drogę dla Mnie.


Serce Jezusa wypełnia najczulsza miłość wobec ciebie.

Źródło: „Serce Jezusa mówi do twojego serca”, s. Bożena Maria Hanusiak, wyd. Esprit

 

23 czerwca

Oddanie się Sercu Jezusowemu przez Intronizację


Słowa Pana Jezusa skierowane do Sł. B. Rozalii Celakówny:


Moje dziecko, za grzechy i zbrodnie popełnione przez ludzkość na całym świecie ześle Pan Bóg straszne kary. Sprawiedliwość Boża nie może znieść dłużej tych występków. Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował.


Jeżeli chcecie ratować świat, trzeba przeprowadzić Intronizację Najświętszego Serca Jezusowego we wszystkich państwach i narodach na całym świecie. Tu i jedynie tu jest ratunek. Które państwa i narody jej nie przyjmą i nie poddadzą się pod panowanie słodkiej miłości Jezusowej, zginą bezpowrotnie z powierzchni ziemi i już nigdy nie powstaną!!!


Pamiętaj, dziecko, by sprawa tak bardzo ważna nie była przeoczona i nie poszła w zapomnienie. Trzeba wszystko uczynić, by intronizacja była przeprowadzona. Jest to ostatni wysiłek Miłości Jezusowej na te ostatnie czasy!


Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu, jeżeli się podporządkuje pod prawo Boże, pod prawo Jego miłości. Inaczej, moje dziecko, nie ostoi się (...)

Tylko te Państwa nie zginą, które będą oddane Jezusowemu Sercu przez Intronizację, które Go uznają swym Królem i Panem. Państwa oddane pod panowanie Chrystusa i Jego Boskiemu Sercu dojdą do szczytu potęgi i będzie już jedna Owczarnia i jeden Pasterz. (...)


Ofiarujcie z Ojcem razem swoje cierpienia w celu Intronizacji. Im więcej będziecie zdeptani, wzgardzeni, poniżeni, tym prędzej nastąpi ta chwila – tak bardzo upragniona przez was Intronizacja! Każde dzieło Boże i każda sprawa muszą być okupione cierpieniem, a im więcej ma ona przysporzyć chwały Panu Bogu, na tym większe będzie napotykać trudności. (...) Dziecko, trzeba żyć wiarą i trzeba ufać, ufać, że mimo największych trudności to dzieło będzie przeprowadzone, a to dlatego, byście wiedzieli, że Ja sam działam – wy jesteście tylko narzędziem w Mych rękach. Dziecko, Maria Małgorzata dała poznać światu Moje Serce, wy zaś kształtujcie dusze na modłę mojego Serca. Intronizacja to nie jest tylko formułka zewnętrzna, ale ona ma się odbyć w każdej duszy.

 

23 czerwca

Dziękuj za wszystko, co cię spotyka


Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Ef 5, 20

Dziękuj mojemu Sercu za wszystko, co cię spotyka. Dziękuj za każdego człowieka, którego stawiam na twojej drodze. Dziękuj za miłość, jaką go darzę. Dziękuj także za tych, którzy są wobec ciebie złośliwi i nieprzyjaźni. Twoje dziękczynienie nie tylko uchroni twoje serce przed osądzaniem, lecz przyniesie uzdrowienie ich sercom. Tak dokona się zwycięstwo mojej miłości.


Twoje dziękczynienie niesie uzdrowienie – tobie i twoim bliźnim.

Źródło: „Serce Jezusa mówi do twojego serca”, s. Bożena Maria Hanusiak, wyd. Esprit

 

22 czerwca

Czas oczyszczenia świata i era pokoju dana światu i ludzkości


Najświętsza Dziewica ostrzega nas: „Nawróćcie się, nadchodzi czas oczyszczenia”. Nigdy wcześniej Bóg nie podarował ludziom tak nowej, a zarazem tak tajemniczej łaski, zdolnej unicestwić i grzech, i sytuacje, które do niego prowadzą. Niebawem zło zostanie zgładzone w złoczyńcy, grzech zostanie zgładzony w grzeszniku. Na przykład w człowieku zawistnym zgładzona zostanie zawiść. W chwalebnej erze maryjnej będziemy niemal wolni od grzechu. Nie wiadomo, jak długo potrwa ta szczęśliwa epoka ‒ może czterdzieści lat, może pięćdziesiąt, a może znacznie więcej. Bóg tchnie w człowieka cuda i nowe łaski, napełni go Bożą świętością. Nasza skłonna do zła natura będzie odtąd ciążyć ku dobru. Szatan zostanie spętany, zło, które gnieździ się w człowieku, obumrze i zamieszka w nas Jezus. Łaska rozleje się w ciszy, potajemnie, i przepełni wszystkich ludzi. (…)


Rozumiem osoby, które chciałyby wiedzieć, kiedy nastanie nowa era pokoju, ale ja sama tego nie wiem. Zapytajcie Pana Boga! Gdy św. Piotr zapytał o to Jezusa, Ten przepowiedział wprawdzie zburzenie jerozolimskiej świątyni, lecz nie dookreślił, kiedy ono nastąpi.

Jezus mówił, że paruzję poprzedzą znaki, i ostrzegł apostołów przed fałszywymi prorokami oraz fałszywymi mesjaszami. W 1917 roku komunistyczny ateizm obiecywał zjednoczenie ludów pod sztandarem ideałów rewolucji. Lenin i Stalin usiłowali zniszczyć dzieło odkupienia i stworzyć ziemski raj. Zły posługiwał się ateizmem i nadal się nim posługuje, aby mamić i fascynować ludzkość. Jaki los spotkał komunizm, a niebawem spotka również ateizm? Łaska triumfu została złożona na ręce Zwycięskiej Królowej Świata. Świat nie zakosztował jeszcze obiecanych przez Ojca błogosławieństw, przeciwko którym tak zajadle burzy się Szatan. Na zakończenie powiem wam: „Nie zapominajcie, kto jest waszą Matką, nie zapominajcie, czyimi jesteście dziećmi. Módlcie się za tych, którzy pozostają we władzy wroga. Proście Pana o łaski, abyście zdołali pokonać zło”.


Łaska działa po cichu. Kiedy jesteśmy w stanie łaski, Bóg uśmiecha się do nas. Pan nie posiada się z radości, gdy zdajemy sobie sprawę z tego, że to On w nas działa. Najświętsza Dziewica czuwa nad nami. Czeka z całym zastępem aniołów, gotowych pójść za głosem woli Boga. Słowo Boże musi się wypełnić. Ojciec dał ludziom ziemię w darze. Splamiony grzechem pierworodnym człowiek, nie cieszy się już rajskim pokojem, jednak obietnica nieznającej konfliktów ludzkości, żyjącej wedle planów Stwórcy, nie może pozostać bez echa. Musi stać się faktem i życiem, i to nie tylko w błogiej wieczności, lecz także tutaj, na ziemi. (…)


Wiosną i jesienią 1985 roku Najświętsza Dziewica przekazała mi dwa bardzo podobne przesłania. Za pierwszym razem powiedziała ze smutkiem: „Poleje się krew!”. Było mi dane odkryć, który naród spotka taki los. Za drugim razem ukazała się jako Matka Bolesna i dzierżąc w dłoni kielich pełen krwi, oznajmiła: „Przyjdzie wam pić z tego kielicha. Mój Syn także z niego pił i dopiero po męce dostąpił chwały”.


Kilka miesięcy później Dziewica znowu przemówiła: „Mimo że rozlew krwi nie ustał, to za sprawą rozlicznych praktyk pokutnych niebezpieczeństwo zagłady zostało zażegnane; świat ocalał dzięki ekspiacji. Nie doszło do wielu zawirowań, które poddałyby ludzkość ciężkim próbom. Ruchy ekspiacyjne, które powstały na Węgrzech i stamtąd rozprzestrzeniły się po krańce ziemi, nowenna odmawiana w pierwsze soboty miesiąca, konsekracja życia oraz inne inicjatywy wynagradzające ‒ wszystko to bardzo cieszy Boga Ojca”. Słysząc to, zapytałam niebieską Matkę: „Kiedy przyjdziesz?”. Odparła: „Nie przyjdę. Już tutaj jestem!”. Kiedy modliłam się żarliwie, błagając Dziewicę, żeby uchroniła świat przed katastrofą, ukazała mi się Matka Boża. Była przepiękna i słodka, a Jej majestat nie przejmował trwogą. Trzymała w dłoni pięcioramienną gwiazdę, która symbolizowała świat, i rzekła: „Nie lękaj się. Otrzymałam tę gwiazdę od niebieskiego Ojca w dniu moich dwutysięcznych urodzin”. Pojęłam, że Maryja ocali świat, ale zarazem dotarło do mnie, że nie obędzie się bez cierpienia. (…)


Przy pierwszym przyjściu Jezusa to Najświętsza Dziewica, poprzez swoją pokorę i czystość, utorowała drogę odkupieniu. Tak będzie i za drugim razem. Triumf Chrystusa poprzedzi triumf Maryi i będzie to zwycięstwo łaski, miłosierdzia i miłości nad zatwardziałymi sercami.


Kiedy jednak myślimy o Maryi jako wszechwładnej królowej bądź pośredniczce wszelkich łask, nie wolno nam zapominać, że jest Ona także dziewczyną z Nazaretu, młodą i nadzwyczaj piękną, czułą, pokorną i uczynną. Jej pokora nieustająco wzrasta: to jej znak rozpoznawczy. Jest służebnicą miłości, którą Bóg gloryfikuje za pokorę oraz żarliwą miłość, która wydała na świat Zbawiciela. Jest służebnicą, a zarazem królową. Uważa się za najmniejszą, niczym ziarenko gorczycy z kart Ewangelii, ale poza Trójcą Przenajświętszą to Ona jest najbardziej potężna. Ona przekazuje nam wszelkie łaski. Bez jej pośrednictwa nie dotarlibyśmy do Jezusa. Nasza dusza jest pogrzebana pod brudem grzechu, ale Jezus wskrzesza nas do życia w łasce poprzez Matkę Kościoła, Zwycięską Królową Świata. Dzięki zwycięstwu naszej Świętej Matki odzyskamy życie, które z powodu grzechu pierworodnego utraciliśmy w raju, i przez pewien czas ludzie będą żyli niemal bezgrzesznie na odnowionym i obmytym świecie. (…)


Zobaczyłam, że dostąpiwszy oczyszczenia, ludzie będą pędzili czysty, anielski żywot. Nie będzie już grzechów przeciwko szóstemu przykazaniu, cudzołóstwa ani kłamstw. Znikną rozwody. Jezus objawił mi bezmierną miłość, szczęście i boską radość, które zapanują na oczyszczonym świecie. Życie duchownych i osób świeckich wypełni się miłością i czystością. Świat zakosztuje pokoju Pana i obfitości Jego łask. Pan nie powiedział mi jednak, kiedy dokładnie to nastąpi. Pan Jezus wyjawił mi również, że tuż przed triumfem Boga i nastaniem powszechnego pokoju w Kościele zapanuje wielki zamęt i przerażenie. Dojdzie do tego, ponieważ bezbożność wtargnie do nienaruszonego sanktuarium Kościoła. Tradycja katolicka zostanie wzgardzona i odrzucona, laicyzacja będzie święcić triumfy. Nie dość na tym; nienawiść między narodami nasili się do tego stopnia, że rozpętają się wojny. Ludzie co rusz będą przypuszczać ataki na liczącą dwa tysiące lat instytucję Kościoła, aby odciągnąć od niej wiernych i siejąc zwątpienie, popchnąć ich w stronę Szatana.


Zbawiciel rzekł: „Prawica mojego Ojca unicestwi tych wszystkich grzeszników, którzy nie nawrócą się pomimo przestróg i napomnień, czasu łaski, jaki został im przyznany, żeby mogli się poprawić, i nieustannych wysiłków Kościoła”. Zbawiciel nie wyjawił mi jednak, jak to się stanie.


Jezus powiedział mi także, że oczyszczony i odnowiony przez dotkliwe cierpienia Kościół przyoblecze się w ubóstwo i prostotę i znów będzie ubogi jak u początków. Znikną rozróżnienia, zaszczytne tytuły i rangi. Duch Święty przepełni wszystkich członków Kościoła i będą oni żyli w duchu ośmiu błogosławieństw.


Im bliższy będzie moment wypełnienia się obietnicy o pokoju na ziemi, tym szerzej będą się krzewiły prostota i ubóstwo. Luksusowe posiadłości i drogie, ekstrawaganckie stroje popadną w zapomnienie. Każdy będzie znał swoje powinności, dlatego tytuły i rangi nie będą już potrzebne. Księża będą postrzegani jako bracia kapłani, a papież będzie odtąd bratem papieżem.


Gdy na ziemi zapanują pokój i radość, będzie tylko jedno stado i tylko jeden pasterz. Maryja, Matka wszystkich wiernych, stanie się dla nich duchową przewodniczką i objawiając się mistycznie pod różnymi postaciami, będzie Królową Pokoju. Przedstawicielom rasy białej ukaże się biała, przedstawicielom rasy czarnej ‒ czarna... i tak dalej. W imieniu Jezusa Chrystusa, swojego Syna i naszego jedynego Pana, będzie rozdzielać i jako pośredniczka szerzyć wszelkie łaski, które Bóg złożył w Jej ręce. Jej płaszcz okryje całą ziemię, a Jej królewski majestat przyozdobi ją długimi latami pokoju. Jej Niepokalane Serce, złączone z Przenajświętszym Sercem Jezusa, poprowadzi świat ku sądowi ostatecznemu. Tron Przenajświętszego Serca Jezusa i tron Niepokalanego Serca Maryi zajmą miejsce tronu Złego. Dzięki tym dwóm Sercom Świat dostąpi zbawienia.


Jezus dodał: „Rodząc się, przyniosłem światu pokój”, ale świat jeszcze się nim nie cieszył. Świat ma prawo do pokoju. Ludzie są dziećmi Boga, ponieważ Bóg tchnął w nich własnego Ducha, a przecież nie może rzucić samego siebie na pastwę wstydu. Oto dlaczego Boże dzieci mają prawo cieszyć się pokojem, który im obiecałem”.

Źródło: „Nawróćcie się, nadchodzi czas oczyszczenia. Prorocze objawienia s. Marii Natalii Magdolnej”, Claudia Matera, wyd. Esprit

 

22 czerwca

Czy objawienia maryjne są konieczne ?


Ulegając namowom różnych osób, pewnego dnia zapytałam Jezusa, czy objawienia maryjne są konieczne. Odpowiedział: „Moja córko, jak krajem włada tylko jeden władca, któremu poddani są podlegli, choć wysłuchuje ich próśb, tak i wszechświatem włada tylko jeden Pan. Królowie i zwierzchnicy państw tej ziemi pokazują się u boku wybranek, aby lud dostrzegał w nich nie tylko surowe prawa, lecz także miłość i miłosierdzie. Pan wszechświata musi zachowywać się podobnie, gdyż w przeciwnym razie poddani umarliby z trwogi w obliczu Jego sprawiedliwości. Kiedy moja Matka zwraca się do was, moje miłosierdzie przemawia przez Nią, wzywając was do nawrócenia się i zejścia z drogi grzechu. Ja, Pan wszechświata, nikomu nie odmawiam miłosierdzia, nawet tym, którzy żyją z dala ode Mnie, w najbardziej ukrytych zaułkach. Znam ich wszystkich, znam sekrety ich serc. Niechaj cię więc nie dziwi, że wielu usłyszy słowa miłosierdzia. Powiadam ci jednak, że jeżeli do Mnie nie powrócą, będą musieli zdać rachunek w obliczu mojej sprawiedliwości ”. Dziewica dodała: „Na przestrzeni dziejów przemawiałam do ludzi w każdym zakątku ziemi, ukazując im się w różnych szatach, pod różnymi postaciami i przemawiając znanym im językiem. Zwracam się do wszystkich, ponieważ do wszystkich jest adresowana Ewangelia mojego Syna; zwracam się do wszystkich, żeby odnaleźli łaskę i nie zboczyli z drogi. Jeżeli uznacie, że jestem do was podobna, łatwiej wzniecę w was miłość do rzeczy niebieskich! ”. (…)


W 1986 roku Maryja Panna powiedziała: „Moje serce jest pogrążone w głębokim smutku. W ciągu minionych stuleci, a szczególnie ostatnich lat, wiele razy zrzekałam się szczęścia, którego «ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało», żeby mówić wam o skrusze, nawróceniu serca, o zjednoczeniu w miłości i pokoju, o ponownych narodzinach w Bogu. W trakcie objawień pewne dusze zostały zwerbowane i obarczone misją rozpowszechniania oraz przekładania moich przesłań na niemal wszystkie języki świata, aby następnie można je było drukować w tysiącach egzemplarzy. Pisma te dotarły do setek tysięcy dusz, jednak wskutek braku religijności żarliwość zmieniła się w lodowaty chłód. Gdzież podział się entuzjazm, który wywołały objawienia w Lourdes i Fatimie? Przecież w wielu krajach mój posąg przemierzał kolejne miasta... Cóż stało się z waszą żarliwością po zaledwie kilku dekadach? ”.

Źródło: „Nawróćcie się, nadchodzi czas oczyszczenia. Prorocze objawienia s. Marii Natalii Magdolnej”, Claudia Matera, wyd. Esprit

 

22 czerwca

Chrystus Król przyciąga do swojego boskiego Serca


Zdaje się, że obchodzono właśnie uroczystość Chrystusa Króla w 1939 roku, kiedy Zbawiciel objawił mi się w widzeniu jako mój prawdziwy oblubieniec. Był pełen majestatu. Jego piękne oblicze emanowało tkliwością, a z całej postaci biła miłość. Z ramion spływał królewski płaszcz, głowę zaś zdobiła potrójna korona. Jakkolwiek osoby wysokiej rangi wprawiają mnie w onieśmielenie, przy Nim nie odczuwałam lęku. Czułam, że przyciąga mnie do swojego boskiego Serca z taką siłą, że wydało mi się, iż frunę, i padłam Mu do stóp. Pan pomógł mi się podnieść i okrył mnie połą swego płaszcza. „Mój Panie i mój królu! Proszę, na zawsze złóż we mnie swoje królestwo! ”, powiedziałam, a Jezus odparł: „Mój królewski tron jest już w twoim sercu. Moja władza w tobie jest absolutna, ale tam, gdzie króluje moja miłość, trzeba także wznieść mój krzyż”.


Wtedy zrozumiałam, że Jezus domaga się ode mnie pewnych poświęceń. Przejęta duchem ofiary, gotowa być Mu posłuszną, powiedziałam: „Mój dobry Jezu, pragnę, żeby wypełniła się we mnie Twoja wola. Dla Ciebie jestem gotowa dźwigać krzyż”. Spojrzał na mnie dobrotliwie. Tuląc się do Jego Serca, zauważyłam, że ogarnia wzrokiem całą ziemię. Uświadomiłam sobie, że żarliwie czegoś pragnie, a wówczas pochylił się ku mnie miłośnie i rzekł: „Jeżeli Syna uznaje się za króla, to jest rzeczą słuszną i właściwą, aby i Jego Matka była traktowana po królewsku. Dlatego pragnę, żeby cała ziemia uważała moją Niepokalaną Matkę za Zwycięską Królową Świata. Niechaj ten tytuł zostanie Jej nadany uroczyście i publicznie”. (...)

Mówiąc, Jezus położył prawą rękę na swoim Przenajświętszym Sercu, a potem uniósł ją w błogosławiącym geście".

Źródło: „Nawróćcie się, nadchodzi czas oczyszczenia. Prorocze objawienia s. Marii Natalii Magdolnej”, Claudia Matera, wyd. Esprit

 

15 czerwca

Spotkanie z piękną Panią


Kiedy Maria Natalia miała trzynaście lat, doszło do kolejnego niezwykłego zdarzenia. Opowieść o nim znajduje się poniżej.


Pewnego letniego popołudnia, kiedy słońce chyliło się już ku zachodowi, siedziałam cichutko na pierwszym stopniu schodów za domem. Podziwiałam wspaniałość nieba i czułam, że moja dusza jest tak lekka, jak gdyby lada chwila miała poderwać się do lotu. Ni stąd, ni zowąd furtka otworzyła się i do ogrodu weszła pewna pani. Zeskoczyłam ze schodów i wybiegłam jej naprzeciw. Była bardzo urodziwa i wionęła od niej nadzwyczajna radość. Rzekła: „Czy mieszkańcy tego domu zgodzą się mnie ugościć? Dotąd zatrzaskiwano przede mną drzwi i mówiono, że nie ma dla mnie miejsca, a czasem nawet odprawiano mnie bez słowa wyjaśnienia. Kocham ludzi obdarzonych wielkim sercem. Czy przyjmiecie mnie do siebie?”.


Widok jej twarzy rozbudził we mnie pobożność i Bożą miłość. Kiwnęłam potakująco głową, a potem pobiegłam do mamy i opowiedziałam jej o przepięknej przybyszce, która różniła się od nas i była inaczej ubrana: miała na sobie ciemną spódnicę, okrywającą ją aż po kostki. „Pyta, czy wpuścimy ją do domu. Nie prosi o łóżko, wystarczy jej krzesło albo ława”. Nawet mój tata, który był poważnym i roztropnym człowiekiem, zgodził się udzielić jej schronienia.


Tymczasem zrobiło się chłodno i postanowiliśmy napalić w kominku. Piękna pani siedziała na kuchennym krześle, ja tuż obok na podłodze. Zaczęła nam opowiadać o raju, a jej opowieści tchnęły w nasze dusze radość. Na kolację przyjęła tylko kawałek chleba i trochę herbaty. Kiedy jedliśmy, mówiła mi o życiu świętych, szczególnie o św. Franciszku z Asyżu. Wyjawiłam jej, że pragnę służyć Bogu i wstąpić do klasztoru, a ona powiedziała stanowczo, że tak się stanie. „Skąd pani przybywa?”, zapytałam. „Przychodzę z pewnego klasztoru w Wiedniu. Na razie nie mogę zabrać cię tam, dokąd się udaję, ale pewnego dnia to uczynię”.

Kościelne dzwony zabiły na Anioł Pański i piękna pani pogrążyła się w modlitwie. Cała jej postać emanowała dostojeństwem i niebiańską wprost urodą. Ogarnął mnie niepokój. Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że była to nasza Najświętsza Matka. Wytłumaczyłam ze wstydem, że nie posiadamy ogrzewanej izby dla gości, i zaoferowałam jej własne łóżko. Z radością przyjęła propozycję. Potem posłuchała mojej rady i z uśmiechy zsunęła narzutkę, którą była okryta. Jej cudne włosy spłynęły na plecy obfitą falą, niczym wodospad. Usiadłyśmy w ubraniach na łóżku. Przez całą noc opowiadała mi o raju, a mówiła tak pięknie, że pragnęłam słuchać jej bez końca.


O świcie powiedziałam, że wybieram się na Mszę Świętą, a ona zapragnęła dotrzymać mi towarzystwa. Podczas nabożeństwa niemal nie ośmielałam się poruszać. Razem przystąpiłyśmy do Komunii Świętej. Po Mszy akolita przekazał, że proboszcz chce ze mną porozmawiać. Odprowadziłam piękną panią poza pobliskie zabudowania i wyjaśniłam, jak ma dotrzeć do kolejnego celu, którym było miasto Stupava. Uśmiechnęła się i podziękowała za gościnę. Raz jeszcze podzieliłam się z nią pragnieniem wstąpienia do klasztoru, a ona odpowiedziała po łacinie: „Laudetur Jesus Christus”. Niełatwo było się z nią rozstać. Po kilku krokach odwróciłam się, żeby spojrzeć na nią po raz ostatni, ale ku mojemu ogromnemu zdziwieniu już jej nie było.


Tymczasem proboszcz niecierpliwił się coraz bardziej. Zapytał: „Kim była tamta pani, Marikito? Wydawało się, że nie jest z tego świata!”. Odparłam z dziecięcą dumą, że poleciła mi często się modlić i powiedziała, że zostanę zakonnicą. Proboszcz zamyślił się, a w końcu wyjawił, że kiedy podawał nieznajomej Hostię, jej twarz i usta rozpromieniły się. Hostia zdawała się wyrywać z księżej dłoni i frunąć ku światłu. „To nadzwyczajne zjawisko wprawiło mnie w trwogę, dodał proboszcz, bo odniosłem wrażenie, że oto widzę pełną chwały wieczność. Drżałem, wracając do zakrystii”.

Źródło: „Nawróćcie się, nadchodzi czas oczyszczenia. Prorocze objawienia s. Marii Natalii Magdolnej”, Claudia Matera, wyd. Esprit

 

14 czerwca

Ad orientem, proszę!


Gdybym mogła zdecydować o tym, jakie dwie rzeczy przynajmniej zmienić ‒ a raczej przywrócić to, co zmieniono ‒ na nowej Mszy posoborowej, to byłoby to na pewno odprawianie jej ‘ad orientem’, czyli w kierunku tabernakulum, i Komunia św. na klęcząco i do ust przy balaskach. Dwie rzeczy, które najbardziej związane są z bezpośrednią czcią oddawaną Bogu. Jedno i drugie jest możliwe jak najbardziej w ramach także nowego rytu, ale tu się rozbija wszystko o zakorzeniony już niestety zwyczaj i wolę proboszcza danej parafii. O Komunii św. na klęcząco chyba nie trzeba przekonywać. Oczywiście, każdy kto chce, może tak przyjmować na nowej Mszy, ale często tylko teoretycznie. Brak balasek i procesyjne podchodzenie nie sprzyja temu, a zniecierpliwienie okazywane niekiedy tym, którzy jednak chcą uklęknąć, zniechęca. Jeśli chodzi o Mszę sprawowaną ‘versus populum’ (do ludzi) to też nikomu chyba nie ułatwia to skupienia. Wzrok ludzi siedzących w ławce naturalnie zatrzymuje się na twarzy celebransa, a nierzadko on sam też strzela oczami po ludziach, co rozprasza modlących się, zwłaszcza, gdy jest mało ludzi w kościele. Lubię siadać blisko ołtarza, ale taki kontakt wzrokowy z kapłanem w ogóle nie jest mi potrzebny ‒ wręcz przeszkadza ‒ wystarczy podczas homilii.


„Celebracja 'ad orientem' to celebracja ku Panu. Jest właściwa dla każdej Mszy świętej – także tej w nowym rycie. Parafianie chętnie przyjmują taką zmianę, byleby wprowadzać ją stopniowo i dobrze wytłumaczyć – mówi niemiecki emerytowany proboszcz ks. Johannes Börsch (…) Kapłan powiedział, że wprowadzając w swojej parafii celebrację 'ad orientem' najpierw wytłumaczył cel i sens tej zmiany wiernym podczas kazania; dzięki temu został doskonale zrozumiany i rzecz spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem. Co więcej zaczynał celebrować 'ad orientem' stopniowo, najpierw podczas świąt, później także w czasie Adwentu i Wielkiego Postu. Oswoił ze zmianą wiernych i stąd nikt nigdy nie protestował”. (https://pch24.pl/ad-orientem-czyli-ku-panu-niemiecki.../).


Niektóre parafie rzeczywiście decydują się na to. Jedną z nich jest Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa Chrystusa Króla w Chojnie, gdzie Msza św. odprawiana jest w kierunku tabernakulum, tak jak np. w kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze (kaplicy Królowej). Zainstalowano też balaski z wygodnym klęcznikiem. Brawo!

 

14 czerwca

Za Twe dary dziękujemy, Panie!


Chleb codzienny to wszystko, czego potrzeba waszemu ciału. Nie dziękujcie za niego naturze, która pełni funkcję służebną, dziękujcie raczej Panu natury. Jeżeli będziecie wielbić naturę, zginiecie razem z nią. Nie bądźcie ofiarami natury. Doszukujcie się Mnie w każdej rzeczy. Nauczcie się dostrzegać moje piękno w pięknie natury. Gdy natura odradza się w swoim radosnym pięknie, wy radujcie się we Mnie, ponieważ jestem początkiem i końcem wszechrzeczy. Jeżeli będziecie postępować w ten sposób, pojmiecie, że ode Mnie wszystko pochodzi i nie zostało stworzone beze Mnie.



Źródło: „Nawróćcie się, nadchodzi czas oczyszczenia. Prorocze objawienia s. Marii Natalii Magdolnej”, Claudia Matera, wyd. Esprit

 

13 czerwca

Królestwo przychodzi przez SERCE


Królestwo Boże przyjdzie przez tryumf Niepokalanego Serca Maryi – Serca złączonego w jedno z Najświętszym Sercem Jej Syna. Oba Serca będą tryumfować, ale nie przez narzucenie nam siebie siłą, ale przez nasze dobrowolne poddanie naszych serc ich Sercom, przez wiarę i nawrócenie. Królowanie Serca Jezusowego, lepiej wyrażające charakter osobowy naszego poddania się (nie sam tylko oficjalny akt publicznie wypowiedziany, ale oddanie i przemiana serca), jest więc drogą do realnego poddania całego naszego życia osobistego i społecznego Chrystusowi Królowi.

 

11 czerwca

Mieć takiego przyjaciela! Z listów s. Teresy do Alicji Lenczewskiej


Czy mieliście już w ręku wydane w tym roku listy Alicji Lenczewskiej do siostry Teresy Łozowskiej, z którą Alicja przyjaźniła się i prowadziła korespondencję przez ponad 20 lat? Najpierw chciałabym jednak zwrócić uwagę na świadectwo samej siostry Teresy o Alicji, które zamieszczone jest na początku. Bardzo piękne i duchowe świadectwo. Poniżej wybrane fragmenty o wyjątkowej przyjaźni, jaka łączyła obie kobiety ‒ przyjaźni umocowanej w Bogu, która Bogiem się karmiła i Bogiem obdarowywała. „Będąc razem, byłyśmy w komunii z sobą w Panu” – pisze siostra. Kto takiego przyjaciela znalazł, skarb znalazł!


Siostra Teresa pisze:


«Ala była wyjątkową osobą, bardzo skromną, pełną miłości i prostoty. Stała się z czasem dla mnie kimś bardzo bliskim, siostrą i jednocześnie matką. Dzieliła się wszystkim, co przeżywała i czego doświadczała. Czas wspólnych spotkań z nią i kontaktów korespondencyjnych to było budowanie królestwa Bożego na ziemi. Głębia jej sylwetki duchowej jest szczególnie widoczna w listach, które do mnie pisała. Podziwiałam jej uporządkowanie w wierze i w miłości. Była bardzo wymagająca dla siebie, wobec innych z kolei wyrozumiała, choć zawsze bezkompromisowa w optyce podstawowych zasad wiary. Patrzyła na wszystko oczami Jezusa. Doświadczała Jego spojrzenia i prowadzenia. W jej walkach duchowych zwyciężała zawsze nadzieja: „Ufność w miłość i miłosierdzie Jezusa są uciszeniem bólu samooceny mojej”. (…)


W kontaktach z Alą otrzymywałam wiele miłości, delikatności i zrozumienia. Bardziej wylewna w listach, w bezpośrednich spotkaniach okazywała ciepło, ale jednocześnie była powściągliwa w gestach i oszczędna w słowach. Choć zupełnie inne w sposobie bycia, bardzo rozumiałyśmy się i wspierałyśmy psychicznie. Przy każdym spotkaniu modliłyśmy się wstawienniczo za siebie, co umacniało nas duchowo i rodziło duchową jedność. Każde spotkanie z Alicją było spotkaniem z Panem. Przebywanie z nią było przyjemnością i duchową pociechą: taka była zanurzona w Bogu. Wspomnę, że Alę spotkałam w momencie, kiedy czułam duchowy niedosyt. Nie potrafiłam tego określić. Chciałam być bardziej w Bogu i dla Niego. Wiedziałam, że to, co robię, to za mało. Pragnęłam bardziej doświadczać Boga, wszystkiemu nadać wymiar nadprzyrodzony. Być tu i teraz, ale głębiej i inaczej. Alicja stworzyła mi w pewnym sensie oparcie, inspirowała mnie do pogłębiania osobistej więzi z Bogiem i do zbliżania się w wielu duchowych wysiłkach ku Bogu. Byłam jedną z nielicznych osób, której Alicja przesyłała otrzymywane od Pana Jezusa przekazy. Pisane pod natchnieniem Ducha Świętego, niosły światło, czystość i nieskończone łaski Boga. (…)


Alicja swoje radosne i bolesne tajemnice opisywała dokładnie, na tyle, na ile mogła, w listach. Mówiła w nich też o zaufaniu i dzieleniu się ze mną wszystkim (list z 5 V 1995 r.). Powtarzała, że każdy daje drugiemu to, co ma w sercu. Będąc razem, byłyśmy w komunii z sobą w Panu. W tym wszystkim było coś, czego nie potrafię określić. Listy Alicji, na które czekałam i na które z wielką radością odpowiadałam, zawsze były pod natchnieniem Ducha Świętego, rzucały światło, dawały mi umocnienie i kierunek. Zresztą wspólnie wspierałyśmy się słowem i modlitwą. Raz ona mnie, a raz ja ją. Pragnęłyśmy w naszej przyjaźni wzajemnie dla siebie tej najlepszej cząstki, tego, co duchowe i Boże. I tak w jednym z listów Ala życzy mi, abym wstąpiła na nowo na górę Tabor, aby zaznać, jak apostołowie, zachwytu świętością Pana. Życzy, aby dane było mi wstąpienie na górę Pana - Tabor i doznanie blasku, który rozświetli serce. Ala też przepowiedziała mi, że moje pragnienie bycia w Ziemi Świętej spełni się. Mogę powiedzieć za Koheletem: „Kto znalazł przyjaciela, ten skarb znalazł”, gdyż dla mnie Ala była wielkim przyjacielem. I nie ma w tym wyznaniu patosu słów. Ilekroć sięgałam po słowo Pana otrzymane od Alicji lub po to, o które sama prosiłam dla niej, otrzymywałam takie, że doświadczałam wypłynięcia na głębię. To było i jest wchodzeniem w tajemnice Boga tak bardzo wielkiego, niepojętego, miłującego. Doświadczenie zanurzenia się w Oceanie ze swoją kruchością i nicością. Słowa Pana stawały się dla mnie drogowskazami, oparciem, aż do całkowitego zawierzenia, zaufania do końca, bez względu na to, co by to było i czego bym nie doświadczała. Listy, które były w moim posiadaniu, a które ofiarowałam na rzecz badań komisji kościelnej, są dla mnie depozytem wiary i miłości. Alicja odeszła do Boga, ale czuję jej obecność i jedność duchową z nią teraz o wiele bardziej i głębiej. Modlę się za nią, ale bardziej do niej. Wierzę, że teraz jest w niebie. Wierzę, że spotkam ją i kiedyś wyjdzie mi na spotkanie.


Siostra Teresa Łozowska ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi».



Źródło: "Alicja Lenczewska. Listy", wyd. Agape, Poznań 2022

 

9 czerwca

Ogarnął ich wielki lęk


Czasami słyszę lub czytam takie wypowiedzi: „Te orędzia powodują we mnie lęk”, „Maryja by nie straszyła”, „To miejsce nie wzbudza mojego zaufania”, „Ten obraz budzi mój niepokój” itp.


Próbuję ostatnio rozeznać jedną taką sprawę, i choć nie do końca mi się to jeszcze udało, to na pewno mogę powiedzieć, że nigdy nie sugeruję się takimi czyimiś „przeczuciami”, tym bardziej jeśli próbuje się mnie nimi zaszczepić (choć szanuję, że ktoś może tak czuć). To co jednego bowiem napawa lękiem, innego zachwyca i buduje.


I najczęściej Pan Bóg udziela prędzej czy później odpowiedzi, gdy się jej szczerze szuka, albo przynajmniej daje materiał do dalszych rozważań. Wczoraj otworzyłam sobie jeszcze na koniec wieczornej modlitwy Pismo Święte. Bez tego pytania w głowie o rozeznanie sprawy, ale tak raczej z myślą: „Może chciałbyś mi, Panie Jezu, jeszcze coś powiedzieć na koniec dnia?”. Otworzyłam na Ewangelii według św. Łukasza, rozdz. 8, gdzie mowa jest o uzdrowieniu opętanego człowieka, z którego Jezus wyrzucił cały legion demonów i dozwolił, aby wszedł w trzodę świń, która ruszyła pędem po stromym brzegu do jeziora i zatonęła. Moją uwagę przykuły zwłaszcza wersety 36-37: «Gdy naoczni świadkowie opowiedzieli im, jak opętany został uzdrowiony, cała ludność z okolic Gerazy prosiła Go, aby odszedł od nich, gdyż ogarnął ich wielki lęk».

Ogarnął ich wielki lęk. Dlaczego na ewidentny cud, który się dokonał, cud uwolnienia opętanego, reagują lękiem? Reakcją na dobro, które się zadziało, nie jest wdzięczność, ale prośba, aby Jezus odszedł. Inna rzecz, dlaczego Jezus pozwolił w ogóle, aby właściciel trzody poniósł tak dużą stratę? Słyszę też dzisiaj wielu nieufnych wobec współczesnych Bożych interwencji i dzieł, mówiących: „To nie może pochodzić od Boga, to budzi zbyt duży niepokój, poza tym to nie jest tak naprawdę Boże dzieło (jest podróbką szatańską), ponieważ dokonało się przez zło wyrządzone komuś innemu”. Oczywiście, prawdą jest, że cel nie uświęca środków, ale też widzenie i osąd ludzki nie zawsze pokrywa się z tym, jak Pan Bóg na coś patrzy. «Nie tak bowiem człowiek widzi, jak widzi Bóg» (1 Sm 16,7).


Objawienie się świętego też może wywołać niemały przestrach i to przez długi czas, tak jak było z objawieniami św. Andrzeja Boboli kolejnym proboszczom w Strachocinie. Jeden z nich stracił ponoć nawet zdrowie przez to…


Nie myślę przy tym, że ludzie, którzy odczuwają lęk wobec prawdziwego Bożego działania sami są pod wpływem złego ducha i dlatego nie potrafią rozpoznać głosu Bożego. Po prostu wiem, że nie jesteśmy jeszcze czystymi duchami, przeciwnie, jesteśmy skażeni grzechem pierworodnym, naszymi osobistymi grzechami i słabościami naszej natury i nie zawsze potrafimy ten głos Boga rozpoznać. O ten dar trzeba się dużo modlić, dbając jednocześnie o swoje czyste serce, bo tylko takie potrafi rozpoznać Prawdę.

Dlatego uczę się tej ostrożności w stanowczym potępianiu np. jakichś orędzi. Mam na myśli takie, o których Kościół jeszcze się nie wypowiedział. Raczej zrażają mnie ci, którzy bardzo kategorycznie wypowiadają się o fałszywości orędzia, uprzedzając często nawet ocenę Kościoła. I tu już wdziera się brak pokory, żeby nie powiedzieć pycha. Jeśli coś mi nie służy, nie buduje, to po prostu to zostawiam i nie wracam.

Dziś także natrafiłam w książce o duchowych doświadczeniach s. Marii Natalii Magdolnej, na fragmenty, gdzie Pan Jezus ubolewa nad niektórymi kapłańskimi duszami, które swoimi wątpliwościami i sceptycyzmem udaremniają Boże działanie i plany Nieba.


Jezu mówi do zakonnicy: «Ty, córko, nie trap się myślą, że innym tak trudno Mnie rozpoznać i tak łatwo zrozumieć opacznie. Taki już mój los na tej ziemi, nie może być inaczej. Nie ten zadaje Mi ból, kto przychodzi do Mnie z ostrożnym wahaniem; raczej ranią Mnie księża, którzy nie chcą dostrzec mojej obecności. Ty także wątpisz, ale gwarantuję, że nie doznasz z powodu moich przesłań żadnej krzywdy».

 

9 czerwca

Słowo do kapłanów


W czwartek po Niedzieli Zesłania Ducha Świętego, czyli dzisiaj, obchodzimy w Kościele Święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana.


Pan Jezus mówi dzisiaj do swoich kapłanów:


„Księża, przemawia do was moja krew. Wszechmocna krew, wylana na krzyżu dla was i dla dusz, które zostały powierzone waszej pieczy, obmyła was i uświęciła. Teraz wy musicie obmywać i uświęcać dusze, które w chwili kapłańskiej konsekracji złożyłem w wasze ręce. Dzielcie się z nimi błogosławieństwem zbawienia i tajemnicą odkupienia, aby odnalazły Mnie tam, gdzie na nie czekam. Przez wzgląd na moją krew, która zbawia i odkupuje, proszę: uchrońcie przed potępieniem powierzone wam dusze! Dajcie im życiodajną wodę, ponieważ są Mnie spragnione; dajcie im chleb życia, ponieważ są wygłodniałe; pozwólcie im odpocząć, ponieważ zmęczenie nie pozwala im Mnie szukać; pocieszcie je, ponieważ świat je prześladuje; nauczcie je modlitwy, ponieważ usychają jak na pustyni; podajcie im rajskie lekarstwa, ponieważ ucierpiały wskutek grzechu; wskażcie im drogę ku wolności, ponieważ wpadły w sidła demona. Moi księża! Dla zbawienia dusz zrzeknijcie się świata z jego nietrwałymi dobrami i zrezygnujcie z samych siebie. Przepełnieni świętą nadzieją, zwróćcie się do Mnie w chwili, gdy dusza przymierza się do opuszczenia ciała w agonii. Bacznie wsłuchuję się w wasze ufne prośby; wspólnymi siłami możemy pokonać piekielną bestię. Zaufajcie Mi. Nawet ci, którzy w chwili śmierci zdążają ku wiecznemu potępieniu, za sprawą waszych świętych modlitw mogą osiągnąć zbawienie”.

Źródło: „Nawróćcie się, nadchodzi czas oczyszczenia. Prorocze objawienia s. Marii Natalii Magdolnej”, Claudia Matera, wyd. Esprit.

 
7 czerwca

O pokorze powierzania się


Nie przykładaj zbyt wielkiej wagi do tego, kto jest z tobą, a kto przeciw tobie, ale tak postępuj, o to się kłopocz, aby Bóg był z tobą we wszystkich twoich sprawach. Miej czyste sumienie, a Bóg cię ochroni. Komu sam Bóg pomaga, temu niczyja chytrość nie zaszkodzi. Jeśli umiesz cierpieć w milczeniu, wkrótce zobaczysz że Pan przyjdzie ci z pomocą. On sam wie, kiedy i jak ci ulżyć, i dlatego masz Mu się powierzyć. Boża to sprawa pomagać ludziom i chronić ich od wszelkiego nieszczęścia. Aby wytrwać w większej pokorze, dobrze jest czasem, by inni znali nasze ułomności i raz po raz nas upominali.


Kiedy człowiek, znając swoje wady, staje się bardziej pokorny, działa też na innych uspokajająco i łatwiej mu łagodzić spory. Bóg osłania pokornego i obdarza wolnością, miłuje pokornego i pociesza, pochyla się nad pokornym, zsyła pokornemu swoją łaskę, a potem przemienia jego poniżenie w chwałę. Pokornemu odsłania swoje tajemnice, łagodnie przyciąga go do siebie i zaprasza. Pokorny nie traci spokoju, gdy dotknie go zniewaga, bo ma oparcie w Bogu, a nie w świecie. Pamiętaj, nie udoskonaliłeś się jeszcze ani trochę, jeżeli nie sądzisz, że jesteś najmniejszy ze wszystkich.

Źródło: Tomasz a Kempis, „O naśladowaniu Chrystusa”, II,2

 

6 czerwca

Prowadź mnie, Światło


Jedna z najbardziej znanych i pięknych modlitw św. Johna Henry’ego Newmana COr, żyjącego w XIX wieku, Anglika, myśliciela, duchownego anglikańskiego, a potem, po nawróceniu księdza katolickiego, filipina. Poniżej modlitwy rozważanie na jej podstawie.


Prowadź mnie, Światło, swą błogą opieką, Światło odwieczne! Noc mroczna, dom mój tak bardzo daleko, Więc Ty mnie prowadź. Nie proszę rajów odległych widoku, Starczy promyczek dla jednego kroku.

Nie zawsze tak się modliłem jak teraz, Światło odwieczne. Sam chciałem widzieć, sam chciałem wybierać Swą własną drogę. Pomimo trwogi łaknąłem barw świata Ufny w swą siłę. Przebacz tamte lata.

Tyś zawsze trwało, gdym przez głuchą ciemność, Przez bór, pustynię Błąkał się dumny. O, czuwaj nade mną, Aż mrok przeminie, Aż świt osłoni te drogie postaci, Którem ukochał, którem stracił.


John Henry Newman rozróżnia dwa światła: światło rozumu, które rozjaśnia tajemnice rzeczywistości, dociera od zewnątrz, jest odbierane przez zmysły i analizowane jest przez rozum. Dzięki niemu możemy oglądać otaczający świat, studiować go, czytać, słuchać, rozumieć. Drugim jest światło Boże, dostrzegane przez wiarę, oświeca od wewnątrz i pochodzi od Ducha Świętego, który zamieszkuje duszę ludzką. Daje poznanie spraw Bożych. Chcąc zrozumieć siebie, sens własnego istnienia i świata, każda osoba musi się otworzyć na oba rodzaje światła. Bez niego nasze widzenie rzeczywistości zostałoby zredukowane do jednego wymiaru.


Duch Święty oświetla drogę, pozwala widzieć głębiej, dalej istotę rzeczy. Jest Duchem Jezusa, który mówił o sobie „Ja jestem światłością świata”. Niestety w czasie naszej ziemskiej wędrówki zdarza się, że światło Ducha znika. Człowiek idzie w ciemności, traci orientację, nie wie, w którą stronę się zwrócić. Wówczas prosi Jezusa, by oświecił mu choćby mały odcinek drogi. Bóg przeprowadza człowieka przez różne noce /trudne doświadczenia, ogołacające zwątpienia, cierpienie, ból, lęk, osamotnienie/. Wtedy rozum jest przyćmiony, wydaje się nam wówczas, że jesteśmy zagubieni.


Nie lubimy takiego stanu. Wolimy wiedzieć, co się wydarzy w kolejnym dniu, miesiącu, roku /niektórzy pytają wróżki, inni czytają horoskopy czy korzystają z innych ezoterycznych iluzji kontrolowania swojego życia/. Sami chcemy kierować swoim życiem. Ulegamy pokusie ucieczki od rzeczywistości przez brak cierpliwości, czyli akceptacji egzystencji, w jakiej żyjemy. Przestajemy się modlić, a nawet jeśli to jeszcze robimy, to jest ona przedmiotowa a nie osobowym spotkaniem z Bogiem przez wiarę w Jego obecność we mnie, czy w sakramentach Kościoła.

Łatwiej zatrzymać się nam nad tym co materialne i fizyczne niż iść za nikłym płomykiem zawierzenia.

Autor tej modlitwy wie, że trzeba oddać się Jezusowi, podążając za Nim krok w krok. Trzeba zaufać temu, czego nie można zmierzyć ani dowieść, lecz co stanowi odpowiedź na najgłębsze pragnienie człowieka. Trzeba iść za maleńkim płomykiem wiary. Dlatego w następnej strofie prosi, by sam Jezus – Światłość Prawdziwa – czuwał nad nim i dał mu łaskę wytrwania.


Modlitwa „Prowadź mnie Światło” zawiera wskazówki co do życia duchowego każdego z nas.

Po pierwsze: idź zawsze za światłem wiary, po drugie: zgódź się na to, że twoja wędrówka częściej odbywać się będzie w ciemności, po trzecie: nigdy nie zbaczaj z drogi, nie rezygnuj z niej, lecz proś Jezusa by cię prowadził.


W ten sposób na pewno dojdziesz do celu, do spotkania z Bogiem, do życia szczęśliwego, spełnionego i zrealizowanego według Bożego zamysłu.

Źródło: https://karmelduchaswietego.pl/.../30/prowadz-mnie-swiatlo

 

6 czerwca

Osąd drugiego człowieka do Mnie należy!


Jezus: "Ten kto obraża Mnie bluźnierstwem, aborcją, uleganiem popędom i grzechami, godzi w moje boskie Serce, (...) a mój ból nie uśmierzy się przez to, że ty, istota ludzka, osądzisz i publicznie potępisz tego, który Mnie znieważył. Osąd drugiego człowieka do Mnie jedynie należy! Twoja krytyka, twoja wzgarda i twoje obraźliwe słowa są krzywdzące, krzywdzące dla Mnie! Szukam przyjaciół wedle swego Serca. Zajmijcie się Mną, a nie zgnilizną".



Źródło: „Nawróćcie się, nadchodzi czas oczyszczenia. Prorocze objawienia s. Marii Natalii Magdolnej”, Claudia Matera, wyd. Esprit.

 

2 czerwca

Modlitwa do Ducha Świętego za kapłanów


Duchu Święty, Duchu Mądrości,

prowadź kapłanów;

Duchu Święty, Duchu Światłości,

oświecaj kapłanów;

Duchu Święty, Duchu Czystości,

uświęcaj kapłanów;

Duchu Święty, Duchu Mocy,

wspieraj kapłanów;

Duchu Święty, Duchu Boży,

spraw, by kapłani, ożywieni i umocnieni Twoją łaską, nieśli słowo prawdy i błogosławieństwo pokoju na cały świat.

Niech ogień świętej miłości rozpala ich serca, by w płomieniach tej miłości oczyszczali i uświęcali dusze.

Duchu Święty, powierzamy Ci serca kapłańskie;

ukształtuj je na wzór Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Amen.



Źródło: „Skarbiec modlitw do Ducha Świętego. Kto prosi, otrzymuje…”, wyd. Esprit

 

2 czerwca

O przewinach języka osób duchownych


Dwa teksty, zupełnie różne, ale uzupełniające się i o podobnym problemie ‒ o przewinach języka osób duchownych (przez co cierpią też świeccy). Pierwszy tekst to słowa Pana Jezusa skierowane do s. Marii Natalii Magdolnej, drugi to zapis wypowiedzi ks. Daniela Wachowiaka na temat wzajemnego hejtowania się księży w mediach społecznościowych. 1,

Innym razem Jezus dodał: „Musisz powiedzieć swojemu ojcu spowiednikowi, że wypełniłem na ziemi wszystko, co Ojciec Mi powierzył. Cierpiałem głód, byłem spragniony, znosiłem gorycz i trudy, spędzałem całe noce na modlitwie i godziłem się na wszelkie cierpienia, byle tylko Ojciec dał Mi moc uzdrawiania, wskrzeszania zmarłych i przepędzania demonów. Nie wydaję poleceń i nie sprawuję kontroli, tylko proszę: z całą pokorą Serca proszę mój Kościół o zwerbowanie księży gotowych do poświęceń, aby za ich pośrednictwem stało się zadość woli mojego Serca. Ich ofiara będzie Mi miła pod warunkiem, że nie znieważą Mnie językiem ani nie uchybią Mi w swoich bliźnich. Jak mam wierzyć w miłość kogoś, kto mówi «Kocham Cię, Panie», a jednocześnie wymierza Mi policzek, lżąc swoich braci? Nie pozwolę sobą pogardzać, nie pozwolę naśmiewać się ze Mnie. Odwrócę wzrok od tych, którzy postępują w ten sposób, i od ich poświęceń.

Kieruję te słowa przede wszystkim do zakonnic. Darzę je szczególnym przywiązaniem i przyglądam się im dniem i nocą. Znam ich wierność, lecz także ich oschłość, i przez wzgląd na nią proszę, żeby ofiarowały Mi swój język i swoje uczucia, bo właśnie one popychają je do złego i gaszą w nich płomień miłości”.

Jezus powiedział mi jeszcze wiele rzeczy na temat grzechu języka, ale nie zażądał, abym o nich mówiła. Polecił natomiast przekazać spowiednikowi, że powinien pouczać dusze co do tego grzechu i innych uchybień, ponieważ staną się one przedmiotem sądu.


Zobaczyłam twarz Jezusa; była bardzo zbolała i poraniona. Rzekł: „Spójrz, jakiej udręki przysparzają Mi grzechy języka. Powiedz swojemu spowiednikowi, żeby przybił do klasztornych murów takie oto przesłanie: «O konsekrowane dusze, wasz język jest ostrzejszy niż miecz. Każdy cios, jaki Mi zadaje, boli bardziej niż dźgnięcie sztyletem. W jednym tylko konwencie przyjąłem wskutek grzechów języka aż sześćdziesiąt cztery ciosy w ciągu doby. Cóż uczyniłem, żeby na nie zasłużyć? Proszę was o pociechę i akty wynagradzające. Oddajcie Mi wasze serca, aby i was nie poranił ten sam miecz»”.


Źródło: „Nawróćcie się, nadchodzi czas oczyszczenia. Prorocze objawienia s. Marii Natalii Magdolnej”, Claudia Matera, wyd. Esprit.

2.

Pytanie redaktora o hejtowanie księży przez księży w mediach społecznościowych i o ból, jaki to wywołuje wśród wiernych.


Ks. Daniel Wachowiak: „Nie ukrywam, że mnie to też jakoś boli. Spór może być bardzo merytoryczny, bardzo mądry. Kiedy ludzie się spierają, to może to być bardzo budujące. Możemy się pospierać nawet na przysłowiowe noże, ale kiedy kończymy ten spór, to potrafimy razem pójść na ryby, na spacer albo coś innego konstruktywnego uczynić. Natomiast kiedy ludzie się kłócą, zawsze jest to jakieś demoniczne.

Kilkanaście lat temu, jedna z dziewczyn w ówczesnym moim duszpasterstwie młodych, w jednej z moich poznańskich parafii (…) powiedziała o swoim spostrzeżeniu: «Mam wrażenie, proszę księdza, że grupa zawodowa, którą stanowią księża, jest wobec siebie bardzo niesolidarna. Wy potraficie między sobą tak funkcjonować, jak byście mocno ze sobą rywalizowali i byli konkurentami». Jeżeli miała takie wówczas spostrzeżenie ‒ a mnie to mocno uderzyło, bo zobaczyłem, że jest to takie prawdziwe zerkanie jak jest wśród nas ‒ to pomyślałem, że rzeczywiście, jako księża mamy sporą robotę do zrobienia, jeżeli my czasami traktujemy się jak konkurenci czy rywale i czasami rzeczywiście się zastanawiamy, że ten ma lepszą, gorszą parafię (…).


Powinniśmy jako księża umieć się wspierać, ponieważ, tak jak powiedziałem, prawda nie należy do nas. Nikt z nas nie wypowiada się ex cathedra ‒ nawet przez ostatnie dekady żaden papież się tak nie wypowiedział ‒ tym bardziej powinniśmy, nawet patrząc na Dzieje Apostolskie, jak to robili Apostołowie, umieć tak się spierać, żeby dochodzić przynajmniej w miarę blisko do prawdy, a nie wzajemnie się oskarżać”.


Źródło: https://youtu.be/RlUAVnXBU5M?t=1295

 

1 czerwca

Dlaczego czerwiec jest miesiącem Serca Jezusowego?

W czerwcu 1675 r. doszło do najważniejszego z wielkich objawień doświadczonych przez św. Małgorzatę Marię Alacoque, które przybliżyło istotę kultu Serca Pana Jezusa. Symboliczny wymiar ma także fakt, że czerwiec następuje po maju, miesiącu maryjnym. Ale przede wszystkim w czerwcu przypada Święto Serca Pana Jezusa.


Oto 5 propozycji uczczenia Bożego Serca w czerwcu i nie tylko:


UCZESTNICZ W NABOŻEŃSTWACH CZERWCOWYCH

Nabożeństwo czerwcowe ma charakter dziękczynny i wynagradzający, składa się z dwóch elementów: adoracji Najświętszego Sakramentu oraz litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa.


ROZPOCZNIJ LUB PONÓW NABOŻEŃSTWO 9 PIERWSZYCH PIĄTKÓW MIESIĄCA

Najlepszą zachętą są słowa samego Jezusa wypowiedziane do św. Małgorzaty Marii Alacoque: „W przeobfitym miłosierdziu mojego Serca obiecuję ci, że wszechmogąca miłość mego Serca obdarzy łaską ostatecznego nawrócenia wszystkich, którzy przystąpią do Komunii Świętej przez dziewięć pierwszych piątków miesiąca z rzędu; odejdą oni z tego świata w stanie łaski uświęcającej, dostąpiwszy sakramentów świętych, a moje Serce będzie dla nich w ostatnich chwilach bezpiecznym schronieniem”.


ZACZNIJ PRAKTYKOWAĆ GODZINĘ ŚWIĘTĄ

Godzina święta wywodzi się od św. Małgorzaty Marii Alacoque. Pan Jezus wyraził życzenia, aby wierni w nocy z czwartku na pierwszy piątek miesiąca adorowali chociaż przez godzinę Najświętszy Sakrament dla uczczenia konania Chrystusa w Ogrodzie Oliwnym. Praktykę tę przyswoiło sobie bardzo wiele parafii, odprawiając specjalne adoracje w godzinach wieczornych. Możesz ten czas spędzić również w domu. Istnieją specjalne zbiory modlitw do rozważań na Godzinę Świętą, ale możesz modlić się w dowolny sposób, najważniejsza jest intencja czuwania przy Jezusie przez jedną godziną – od godz. 23.00 do północy.


POWIEŚ W DOMU, JEŚLI JESZCZE NIE MASZ, OBRAZ SERCA JEZUSOWEGO

Udekoruj obraz kwiatami, zwłaszcza w czerwcu i módl się przed nim np. litanią do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Spoglądając na niego w ciągu dnia, możesz zwrócić się do Jezusa aktami strzelistymi np. „Jezu cichy i pokornego Serca, uczyń serca nasze według Serca Twego”, „Najświętsze Serce Pana Jezusa, przyjdź królestwo Twoje przez Niepokalane Serce Maryi”, „Najświętsze Serce Jezusa, miej w opiece moją rodzinę!”.


PRZEBACZ TYM, KTÓRZY NA TO CZEKAJĄ

Przebaczenie – dokonane w przestrzeni serca to największy prezent dla przebaczającego oraz dla krzywdziciela. Wraz z przebaczeniem drugiemu człowiekowi, ważne jest pojednanie się z Bogiem i samym sobą.


Ważne!

W każdej z tych praktyk wzbudź intencję zadośćuczynienia i wynagradzania Sercu Jezusowemu za grzechy i zniewagi, którymi ludzie Je obrażają.

 

1 czerwca

Czy nie wiesz, że wypowiedzenie mojego Imienia to potężna modlitwa?


Fragmenty książki: "Nawróćcie się, nadchodzi czas oczyszczenia. Prorocze objawienia s. Marii Natalii Magdolnej”


Pewnego razu Jezus powiedział do mnie: „Moja córko, gdy doskwiera ci wielka zgryzota i nie masz sił na modlitwę, gdy jesteś niespokojna i zagubiona, gdy ktoś cię zranił i czujesz się złamana, bezradna, wystarczy, że zawołasz ufnie i z miłością: «Jezu, Jezu!». Na dźwięk mojego Imienia anioły, święci i moja Niepokalana Matka upadają w akcie adoracji na kolana, a bramy piekieł zatrzaskują się, ponieważ piekło pozostaje we władzy Boga i musi ugiąć się przed Jego Imieniem. W Piśmie Świętym czytamy przecież, że na Imię Jezusa zgięło się kolano istot niebieskich i ziemskich (por. Flp 2, 8-11). Czy nie wiesz, że wypowiedzenie mojego Imienia to potężna modlitwa? Jeżeli modląc się, nie jesteś w stanie wydobyć z siebie żadnych słów, przy każdym oddechu wymawiaj moje Imię. Ono będzie doskonałą modlitwą i wszystko nim wyjednasz".

Źródło: "Nawróćcie się, nadchodzi czas oczyszczenia. Prorocze objawienia s. Marii Natalii Magdolnej”, Claudia Matera, wyd. Esprit.

 

Fot. VICONA