Są na mapie Polski miejsca, w których czas na chwilę się zatrzymuje, a serce odzyskuje tak bardzo potrzebny pokój – dla mnie takim miejscem stał się klasztor Sióstr Kamedułek w Złoczewie, który odwiedziłam we wrześniu 2025 roku. Miejsce przesiąknięte wiekami modlitwy i głębokiej ciszy. Choć nie weszłam za klauzurę, a jedynie poruszałam się po części dostępnej dla gości, to myślę, że i tak warto wybrać się ze mną na ten mały spacer.
Trochę historii.
Zakon Kamedulski powstał na przełomie X i XI wieku. Kształtował się wokół osoby św. Romualda, benedyktyna, który „wyszedł na pustynię”, ponieważ preferował życie samotne. Wkrótce potem dołączyło do niego więcej zwolenników i uczniów. Najważniejszą fundacją św. Romualda, od której wziął nazwę cały zakon kamedułów, jest Camaldoli. Po śmierci Romualda, w 1072 roku papież Aleksander II wyodrębnił kamedułów z benedyktynów, zatwierdzając zgromadzenie jako osobny zakon (przedtem byli ugrupowaniem pustelniczym w rodzinie benedyktyńskiej).
Polska spotkała się z początkami tej tradycji poprzez Pięciu Braci Męczenników (+1003 r.) z pierwszego eremu założonego przez uczniów św. Romualda na terenach polskich. Herbem kamedulskim są dwa gołąbki pijące z jednego kielicha. Kielich oznacza eucharystyczną obecność Jezusa Chrystusa – źródło, z którego mnisi i mniszki czerpią zdolność miłowania Boga i braci. Tradycja kamedulska widzi też w dwóch gołąbkach komunię istniejącą pomiędzy dwiema najbardziej znanymi formami życia kamedulskiego – eremicką i cenobicką, a także pomiędzy gałęzią męską i żeńską Zakonu.
Do Polski Siostry Kamedułki przybyły w 1949 roku z Francji (było to pięć Polek, które w okresie przedwojennym wstąpiły do klasztoru w La Seyne-sur-Mer na francuskim Lazurowym Wybrzeżu) i osiedliły się w należącym do Ojców Bernardynów klasztorze w Złoczewie. Jest to wspólnota o charakterze typowo kontemplacyjnym, która w piękny sposób łączy elementy życia wspólnotowego z pustelniczym.
Fot. VICONA / CC BY-NC-ND 4.0
