Nie idźcie za retoryką krytykowania Kościoła w czasie zamętu!

Ks. Maciej Bagdziński: "Proszę was wszystkich, którzy kochacie Jezusa, wierzycie w Boga – nie idźcie za retoryką krytykowania Kościoła, bo jeżeli coś się dzieje z woli Boga, to oni są tylko narzędziem Pana. Tylko! I Bóg musi zrealizować to, co zapowiedział. (...) To co teraz jest, to już było setki lat temu zapowiedziane. Wiedzieliśmy, że tak będzie. Teraz po prostu chwyćmy za Różaniec i módlmy się, żeby jak najwięcej dusz było uratowanych".


Fragmenty rozmowy z ks. Maciejem Bagdzińskim przeprowadzonej przez ekipę kanału "Ku Bogu" dla radia Chrystusa Króla z Chicago.




Wiele osób zadaje sobie dziś trudne pytania: „Gdzie jest Kościół?”, „Gdzie są kapłani?”, „Dlaczego mamy teraz tylko 50 osób na Mszy Świętej?”, „Dlaczego 5?”. Jest wielkie oburzenie, niezgoda. Czy rzeczywiście taka postawa – buntu, niezgody, oskarżania hierarchów, kapłanów – jest Boża? Czy to się Panu Bogu podoba? Jak to naprawdę jest, okiem kapłana?

Dzisiaj Kościół i cała ludzkość znalazła się w takiej sytuacji, w której postawiła nas jakoś Sprawiedliwość Boża, ale też musimy na to spojrzeć jako na dar od Pana. (...) Możemy teraz ten czas kwarantanny, tej walki z wirusem, potraktować jako czas na modlitwę dany nam od Boga, jakby dzwonek na opamiętanie się.

I myślę, że w tej sytuacji taka postawa pełna pokory powinna górować nad wszelkim lękiem, nad tym wszystkim, czego się boimy. Zresztą Matka Boża w Medjugorie 25 lutego 2003 roku powiedziała takie piękne słowa: „Wzywam was kochane dzieci do modlitwy i postu w intencji pokoju. Pokój jest drogocennym darem od Boga. Proście, módlcie się, a otrzymacie pokój. Głoście pokój i miejcie pokój w sercach waszych. Pielęgnujcie go jak kwiat, który potrzebuje wody, delikatności i światła. Bądźcie tymi, którzy niosą pokój innym. Jestem z wami” – mówi Maryja.

To wszystko, co się złego dzisiaj dzieje, napełnia nas niepokojem. Słyszymy głosy – sam miałem wiele telefonów z Brukseli, ze Szkocji, z Irlandii, gdzie nasi bracia i siostry w wierze przeżywali, że nie mogą iść na Mszę Świętą, nie mogą przyjmować Komunii Świętej. Tak samo we Włoszech. Pobożni katolicy byli zgorszeni…

Moim zdaniem powinniśmy to wszystko zrozumieć, przyjąć i zastanowić się co burzy mój pokój i pokój w tym świecie? I powiem szczerze, że wielu ludzi zaczyna dziś tęsknić za Eucharystią, zaczyna tęsknić za Mszą Świętą. Ktoś powiedział, że takiego uczucia tęsknoty nigdy w życiu nie miał. Właśnie teraz, kiedy nie może na tę Mszę Świętą pójść (…)

Ale jest jeszcze w tym wszystkim jedno ogromne niebezpieczeństwo. Mianowicie, ożywiły się osoby, które cały czas rzucają śmieciami w Kościół. I to czasem na granicy jakiejś wulgarności, oceniając biskupów, kapłanów, papieża, z którego robią Antychrysta. Piszą jakieś odezwy w Internecie: „Kochani kapłani, biskupi, opamiętajcie się!”. Myślę, że to jest zły głos. To, co pluje w Kościół, pluje w Chrystusa. Ojciec Dolindo Ruotolo powiedział, że kto krytykuje biskupów, Kościół, papieża to pluje w samego Chrystusa. I myślę, że musimy tak to przyjąć. Nie jesteśmy w stanie zmienić w żaden sposób decyzji jaką Bóg podjął względem ludzkości. Nie możemy nic tu zrobić.

Jest taka włoska mistyczka, która zmarła po drugiej wojnie światowej– s. Konsolata Betrone, znana z tego wezwania „Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze!” (to jest maleńka droga miłości). Ona w czasie drugiej wojny światowej modliła się, żeby Pan zabrał tę straszną wojnę. I Pan Jezus jej wtedy powiedział słowa, które mogą tutaj szokować naszych słuchaczy, bo powiedział do niej: „Konsolato, nie miej pretensji do polityków, nie miej pretensji do wielkich tego świata, że wybuchła druga wojna światowa. Nie miej do nich pretensji, nie oceniaj. Oni byli tylko Moim narzędziem. A druga wojna światowa była objawem największego Mojego Miłosierdzia dla ludzkości, która biegła ku potępieniu. Bo miasta można odbudować, ale duszy ludzkiej nie uratujesz”. I powiedział Pan Jezus jeszcze coś takiego: „Gdybyś widziała dzisiaj w Niebie tych zamordowanych na wojnie, w obozach, młodych ludzi, jak oni Mnie uwielbiają, jak dziękują, że zginęli na froncie”. Dusza ludzka to jest największy skarb, o który toczy się wojna.

To, że przyjdą takie czasy, że nie będzie Eucharystii, że będą kościoły zamknięte, że Jezus będzie wyprowadzony z tabernakulum – to było przecież nie raz zapowiadane przez różnych mistyków (…). I przyjdzie taki moment, jestem o tym przekonany, że kiedy tak się stanie – choć mam nadzieję, że nie dojdzie do tego, że Pan Jezus będzie wyprowadzony z tabernakulum – że na powrót ludzie przyjdą na Mszę, że będą mogli normalnie przyjmować Komunię Świętą, jestem przekonany, że już nikt nie będzie myślał o postawie stojącej, na rękę, że ludzie ze szczęścia będą klękać, padać na kolana i będą mieli świadomość Kogo przyjmują do serca. Bo przecież papież Benedykt XVI wyraźnie napisał, że ze wszystkich dopuszczalnych w Kościele form Komunii Świętej, które są ważne i zatwierdzone przez Stolicę Apostolską, jedna jest najgodniejsza i najdoskonalsza ze wszystkich – to jest postawa na kolanach i do ust. (…)

Myślę, że dzisiaj naszą postawą powinna być postawa pełna pokory, zgody i modlitwy do Boga, żeby jak najszybciej to się skończyło. Modlić się o wiarę, a szczególnie za tych, którzy są dzisiaj zakażeni, którzy umierają (…) Tutaj trzeba się modlić za ich dusze, za ich rodziny, żeby to cierpienie, ta śmierć, nie była na marne.


Ja prywatnie, jako Maciej Bagdziński, widzę ten moment – dla mnie osobiście jako kapłana – jako czas refleksji, wezwania do nawrócenia. Od kilku dni tak rozważam i na kolanach dziękuję Bogu za dar kapłaństwa. Jak Bóg mnie kocha, że tak mnie wybrał, że ja nie muszę mieć tych dylematów, że ja mogę Mszę odprawić, mogę Jezusa przyjąć, mogę Go adorować. I najchętniej bym wszystkim was przyjął pod swój dach, którzy są spragnieni codziennej Komunii Świętej, Eucharystii, bo wiem, jak dla osób, dla których to jest ważne, jest to niezwykle potrzebne.

Bóg zapłać księże Macieju za te kapłańskie słowa płynące z serca i z Ducha Świętego, ponieważ my wszyscy bardzo ich potrzebujemy. Potrzebujemy słowa otuchy. Nie słychać za bardzo tego słowa spokoju, wyciszenia. Cały czas, nawet z naszej strony, są te spekulacje, co się za tym kryje, że jest to jakiś wielki plan, że są w to wmieszane rządy, ponieważ wygląda to na bardzo zsynchronizowane ze sobą…

Oczywiście, że tak jest! Jestem też przekonany, że tak jest, że to nie jest przypadkowe i tutaj musimy sobie zdawać sprawę, że to nie jest może jakiś plan rządów i ludzi, tylko że jest to plan diabelski. I myślę, że postawa nas ludzi żyjących dzisiaj w tym wieku, w tych latach, przyczyniła się do tego, że po prostu Bóg opłakując ludzkość, zamknął Swoje oczy i pozwalał nam być wolnymi. Bo przecież dzisiaj świat wyrzuca Go z przestrzeni publicznej. Osobiście słyszałem jak jedna europoseł, nie pamiętam już z jakiego kraju, krzyczała, że trzeba wyrzec się chrześcijaństwa i kultury chrześcijańskiej, religii. Teraz też ktoś napisał na naszą stronę parafialną, że „Chiny sobie poradziły bez Matki Bożej, Korea sobie poradziła bez Matki Bożej to wydaje mi się, że my też nie potrzebujemy Matki Bożej, żeby w Polsce sobie z koronawirusem poradzić”.

Jest to po prostu ogromny atak zła i myślę, że jeżeli dzisiaj wszyscy Polacy na całym świecie, gdziekolwiek jesteście kochani, uklękniecie, chwycicie za Różaniec i całą energię i czas przeznaczycie na modlitwę – będzie to lepsze jak udawadnianie jakiejś teorii spiskowej wielkich tego świata itd. Bo tu nie trzeba nic spekulować, bo to tak jest i musimy stanąć w prawdzie. To chodzi o kontrolę nad ludźmi, nad nami wszystkimi. To jest w księdze Apokalipsy opisane (…)

Chciałbym jeszcze wrócić do jednego wątku, a mianowicie do tego, że teraz uaktywniły się grupy ludzi, katolików, którzy pouczają, oczywiście w dobrej wierze, biskupów i osoby decyzyjne w Kościele, co powinni robić. Czy jako świeccy powinniśmy badać w Prawie Kanonicznym zasadność decyzji zamykania kościołów? Czy wierni powinni protestować, wysyłać listy do biskupów? Czy to ma w ogóle sens w tej sytuacji? Czy mamy zabierać głos i domagać się otwarcia kościołów?

Myślę, że powinniśmy wołać i krzyczeć, nie powinien ten głos być zamknięty, tylko to powinien być zupełnie inny głos i płacz. Nie powinien to być głos pouczania, oskarżania i zarzucania biskupom, że idą za Antychrystem i niszczą Kościół. (…) Pamiętam jak abp Andrzej Dzięga kiedyś pięknie odpowiedział, że Kościół kocha swój lud i niech ludzie idą do kościoła, niech pytają, mówią biskupom, piszą do nich o swoim własnym cierpieniu. Niech proszą, żeby biskupi pomogli rozwiązać im ten problem. Cierpię, bo nie rozumiem tego. I w tym znaczeniu prosić, pytać jak możemy poczuć się szczęśliwi, bo tęsknimy, bo pragniemy, bo kochamy Eucharystię. I niech proszą o pomoc, o wyjaśnienie.

I nawet patrząc z punktu widzenia psychologicznego, to jest zupełnie inne podejście nawet Episkopatu czy biskupa konkretnego czy proboszcza, do którego idzie parafianin z oskarżającymi dokumentami, bo „tu jakiś tam profesor w Internecie powiedział, że wy tu księża…!” itd. No to ten proboszcz zacznie się natychmiast bronić, zamknie drzwi – proszę mi się wynosić! Jakiś tam nawiedzony człowiek przyszedł. A jeżeli ktoś przyjdzie i powie: „Księże proboszczu, ja mam wielki ból…, ja kocham Eucharystię, proszę mi to wytłumaczyć. Napisaliśmy pismo do biskupa, żeby nam to wyjaśnił. Co mamy teraz zrobić?”. Przecież każdy biskup to jest jak ojciec. Oni was nie przepędzą, nie wyrzucą. I trzeba właśnie się umówić, zadać pytania biskupowi, napisać pytanie: co ja mam teraz zrobić? Jak mam żyć? Jak mam sobie poradzić z moją tęsknotą, z wiarą?

I jestem przekonany, że tutaj niejeden biskup odpisze, odpowie widząc cierpienie i ból, a nie walkę z nim i z Kościołem na noże. Na takie walki w ogóle się nie odpowiada i nie reaguje bo tu widać agresję. To jest takie wytykanie błędów. (…).

Biskupi nie mogą dzisiaj wystąpić przeciwko państwu. Jeżeli rząd narzuca, że nie może być więcej (osób w kościele – przyp. red.), no to biskup nie może powiedzieć prezydentowi i rządowi polskiemu: „Nie, my tu będziemy odprawiać Msze i będzie tylu ludzi, ile chce”. Po prostu są takie przepisy i nie można tu prowadzić wojny. (…)

Ludzie to przeżywają, ale widzę w tym też Boże błogosławieństwo, bo ludzie nagle zaczynają odkrywać, jak wielkim i cennym darem jest Eucharystia.

Wczoraj jedna parafianka mi powiedziała: „Pamiętam księże proboszczu, jak rok temu ksiądz mówił o Eucharystii, o Mszy Świętej. I mówił, że mogą przyjść czasy, kiedy nam nie będzie można przyjść na Mszę”. Wam się wydawało, że to nie będzie za waszego życia ale kiedyś pewnie, po waszej śmierci, że w tych latach to jest niemożliwe. Zobaczcie – to jest dzisiaj możliwe. Jutro możemy się obudzić i będzie wojna, my nic nie wiemy. Ja tu nie mówię, żeby straszyć, ale mówię o tym, że jeżeli my będziemy się psychicznie nakręcać przeciwko Kościołowi, robić jakieś takie akcje nawracające Kościół (…) i w tej atmosferze teraz zmuszać biskupów, żeby padli na kolana i się przyznali: Ja jestem mason! Tak, ci co na nas tu plują, mają rację… – to nie jest ta droga. Droga dialogu to jest droga pokoju. (...) chodzi mi o to, że my bardzo wiele energii poświęcamy temu, żeby rozesłać tysiącom osobom WhatsApp-em, Facebookiem, sms-em, jakiś filmik, który pluje na biskupów i Kościół, poświęcamy na to dwie, trzy godziny, a w tym czasie moglibyśmy odmówić cztery części Różańca o uratowanie dusz, które w danym momencie umierają.


My mamy być pełni pokoju. Matka nieraz w różnych objawieniach (…) mówiła, że tych, którzy poświęcą się jej Niepokalanemu Sercu Ona przez ten czas bezpiecznie przeprowadzi. Wzywa, żeby się nie bać. To jest egzamin dla nas z zaufania Bogu, czy my Mu naprawdę ufamy. Nie możemy do niczego Boga przymuszać. W atmosferze walki, oskarżeń, nie zbudujemy niczego dobrego. Historia świata i Kościoła uczy, że nigdy na czymś takim nie budowano żadnych dobrych rzeczy, ale przez pokorę, przez modlitwę, przez uniżenie.

Proszę was, nie bójcie się waszych biskupów. Idźcie do nich z miłością. Piszcie pisma, ale nie : „My tu, katolicy żądamy praw!”. Ale piszcie: „Księże Arcybiskupie, Księże Kardynale, Ojcze Święty, my cierpimy, bo nie możemy przyjmować Jezusa. Cierpimy bo nie mamy Eucharystii. Tęsknimy za Jezusem w Eucharystii. Tęsknimy za Adoracją. Tęsknimy za otwartym kościołem. Nasze serca są poranione. Prosimy, pomóż nam rozwiązać ten problem!”

I moi kochani, jak takie pisma będą płynąć, to będzie większy efekt niż to, że będziemy pisać petycje… Tysiąc osób się podpisało: „Żądamy nawrócenia Arcybiskupa!”. Unikajmy tego tonu. Jeszcze raz powtarzam: plując w Kościół, pluję w Chrystusa. Święty Augustyn mówił: „Ja chcę błądzić, ale z Kościołem”. I przypomnijcie sobie objawienia Matki Bożej w Akita w Japonii, która powiedziała o naszych czasach, że będzie taki zamęt, że katolicy nie będą wiedzieli kogo już słuchać, którego biskupa, księdza itd. Ale powiedziała, że nie zbłądzą ci, którzy będą patrzeć na latarnię, którą jest Stolica Apostolska, papież. No sama Maryja to powiedziała, więc Bóg przez wszystkie pisma mistyków – patrząc choćby na naszą Polkę, św. Faustynę Kowalską – wychwala posłuszeństwo. Czyli to ja mam być posłuszny w Kościele, który jest moją Matką i dlatego ja chcę ufać Kościołowi.

Powiem wam, że ja dziękuję za mojego Biskupa, Arcybiskupa Andrzeja Dzięgę, dziękuję za Papieża, za wszystkich biskupów, kardynałów i nie chcę się w nikim dopatrywać tego czy tamtego, bo Matka Boża w Medjugorie przez rok jeden cały w każdym objawieniu prosiła: "Nie oceniajcie kapłanów, biskupów, Kościoła. Mój Syn jest sprawiedliwym Sędzią, to jest Jego przywilej, On będzie ich sądził". A my mamy być tutaj posłuszni. Możemy cierpieć, płakać, błagać o miłosierdzie.

I jak się pytałem Arcybiskupa jak teraz żyć, co teraz robić na dzisiejsze czasy, to mówi: „Na chwałę Bogu służyć z pobożnością ludowi”. Ta pobożność nasza jest najważniejsza. Nie energia na plucie i oskarżanie.

To co teraz jest, to już było setki lat temu zapowiedziane. Wiedzieliśmy, że tak będzie. Teraz po prostu chwyćmy za Różaniec i módlmy się, żeby jak najwięcej dusz było uratowanych. Niczego się nie lękajmy, bądźmy pełni pokoju. Włos z głowy wam nie spadnie bez wiedzy Pana Boga. Nic wam się nie stanie. A jeżeli Bóg dopuszcza do tego, że może ty masz koronawirusa, to po prostu przyjmij to w intencji ratowania grzeszników i powiedz: ”Jezu, uzdrów mnie”. I On cię może uzdrowić w jednej sekundzie. To jest to posłuszeństwo, to jest to oddanie. Nie lękajcie się, nic się nie stanie.

Pamiętam, kiedy modliliśmy się o uwolnienie jednej osoby, bo bardzo cierpiała, demon zaczął wrzeszczeć, że mnie zabije: „Ty klecho, nie wrócisz dzisiaj do domu! Zabiję cię! Będzie wypadek samochodowy!” A ja do niego mówię, że włos z głowy mi nie spadnie: "Pan Bóg na nic ci nie pozwoli, bo jestem w rękach Pana. Ale jeżeli Pan ci pozwoli mnie skrzywdzić i zabić – Panie, daję zgodę! Bądź uwielbiony, Boże! Nic nie możesz zrobić bez wiedzy Boga. A jeżeli On dopuszcza, to znaczy, że ja też nic nie mogę zrobić. I daję moją zgodę".

I wtedy diabeł zaczął wrzeszczeć, ryczeć, krzyczeć a ta osoba rozpłakała się i od tamtej pory już nigdy żadne głosy przez nią nie mówiły. Została uwolniona.

I myślę, że taką postawę powinniśmy wszyscy przyjąć.


Jeżeli wy uważacie siebie za katolików, osoby pobożne, religijne, to co z tymi, którzy są niereligijni, niepobożni, którzy żyją obok was? Wy musicie być pełni pokoju żeby im pokazać ścieżkę. Żeby im powiedzieć o Chrystusie, że jest ktoś taki, żywy, którego może będziesz mógł przyjąć do serca, jak będzie taka możliwość. Że spotkasz Go na Mszy Świętej. Wzbudzić w kimś tęsknotę za Eucharystią. Być samemu pełnym pokoju, żeby tym pokojem napełnić duszę tego człowieka i tych ludzi, którzy będą panikować, bać się, może sobie życie odbierać, bo będą się bali tego, co ma przyjść. Przecież Pismo Święte mówi, że ludy mdleć będą na ulicach w oczekiwaniu wydarzeń, które nastąpią. To są słowa z Biblii. No przecież muszą znaleźć się tacy, którzy tych ludzi uspokoją, będą mieli dla nich dobre słowo, pełne miłości. A nie, że staną koło tych niewierzących i będą mówić: tak, spotkało nas to bo tu biskupi, bo papież… Brońmy się tej retoryki. (…)

Proszę was wszystkich, którzy kochacie Jezusa, wierzycie w Boga – nie idźcie za retoryką krytykowania Kościoła, bo jeżeli coś się dzieje z woli Boga, to oni są tylko narzędziem Pana. Tylko! I Bóg musi zrealizować to, co zapowiedział. (…)

Co mają robić więc te osoby, które mają pragnienie uczestniczyć w Eucharystii, a z powodu ograniczeń nie mogą?

(…) Mamy dzisiaj sakramentalia, mamy wodę święconą, mamy sól. Możemy też prosić kapłana o poświęcenie świec, żeby to rozjaśniło mroki tej ciemności u mnie w domu, kiedy się modlę. Prosić o błogosławieństwo – możecie przyjść na plebanię prosić, żeby kapłan was pobłogosławił. Możecie przyjść już po Mszy Świętej, kiedy wyjdzie piątka ludzi, poprosić o przyjęcie Komunii Świętej, bo nie ma tłumów ludzi, którzy tęsknią tak jak wy za Panem Jezusem. (...)

Ja naprawdę was bardzo proszę i wzywam o posłuszeństwo. Jeżeli macie pragnienie Mszy Świętej, spróbujcie zaprosić księdza do domu, żeby ją odprawił, chyba że obowiązuje zakaz (…).

A poza tym – ci którzy najbardziej narzekają, że nie ma Mszy Świętej – nauczcie się w końcu iść do kościoła tę godzinę wcześniej, to się znajdziesz w tej piątce, podejrzewam.




Opracowanie: Dorota Porzucek / CC BY-NC-ND 4.0

Źródło: https://youtu.be/4bE3bC_S8pM

Fot. Pixabay

0 wyświetlenia
Ostatnie posty
SYGNET-SZARY.png
  • Facebook - Biały Krąg
  • YouTube - Biały Krąg