Miasto po zmroku zmienia swoje oblicze, nabierając niesamowitego uroku. To wtedy najmocniej ujawnia się fascynujący kontrast między światłem a ciemnością – gra cieni, która wydobywa z architektury to, co za dnia bywa niedostrzegalne. Jednak ta wizualna walka dwóch sił ma swój głębszy, duchowy wymiar.
Zarówno w świecie materii, jak i w sferze ducha, światło posiada tę niezwykłą właściwość, że zawsze triumfuje nad mrokiem. Choćby ciemność wydawała się nieprzenikniona, nie jest w stanie ugasić blasku nawet jednej, pojedynczej świecy. To mrok ustępuje przed światłem, nigdy odwrotnie.
Bóg, który sam o sobie mówi, że jest Światłością (por. 1 J 1, 5-6), ostatecznie pokonał mrok zła. I choć wiemy, jaki będzie koniec tej walki, a władza „księcia tego świata” jest jedynie tymczasowa, to dla nas zmagania wciąż trwają. Nie jesteśmy w nich tylko biernymi obserwatorami. Spoczywa na nas piękny, choć wymagający obowiązek bycia „niosącymi światło”. Nasza codzienna wiara i miłość mają być jak te miejskie latarnie – rozpraszać ciemność tam, gdzie wydaje się ona najgęstsza.
Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z nocnego Poznania, mojego miasta, w którym światło cierpliwie wygrywa każdą noc.
Fot. VICONA / CC BY-NC-ND 4.0
