Tęsknota za modlitwą nieustanną


Fot. VICONA

Fragmenty książki: "Nowa Filokalia. Droga do modlitwy serca", rodz. 2 "Tęsknota za modlitwą nieustanną. Propozycja dla wszystkich."



Najstarsi autorzy chrześcijańscy głosili, że modlitwa nie powinna ograniczać się do krótkich chwil w ciągu dnia i nie może być praktykowana jedynie okazjonalnie. Ideałem, który winien przyświecać wszystkim, jest modlitwa nieustanna.

Do takiej modlitwy zachęcał Jezus, gdy mówił „przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać” (Łk 18, 1) i podawał przykład wdowy, która przez wytrwałe, ciągle ponawiane prośby wybłagała pomoc sędziego. Podobnie św. Paweł zalecał chrześcijanom z Tesaloniki: „Nieustannie się módlcie” (1 Tes 5, 17).

To prawda, że te zalecenia można rozumieć w ten sposób, by ciągle wracać do modlitwy, modlić się jak najczęściej, przy każdej sposobności, jak św. Paweł pisał do Efezjan: „Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu” (Ef 6, 18). Można jednak pojmować je bardziej dosłownie: by trwać zawsze w stanie modlitwy, miłości i jedności z Bogiem. Intrygowało to już pierwszych chrześcijan, którzy starali się poważnie traktować słowo Boże i je realizować.

Wynika stąd, że problem nieustannej modlitwy, który należy do głównych tematów w Filokalii, był żywy i aktualny, zanim zrodził się ruch pustelniczy czy monastyczny w IV wieku, zanim powstała praktyka powtarzania krótkich wezwań, zanim wykształciła się modlitwa Jezusowa czy bizantyńska modlitwa serca. Stąd słusznie zauważył znawca duchowości Gabriel Bunge w książce Gliniane naczynia: „Ideał nieustannego trwania na modlitwie, który nam, współczesnym, może wydawać się typowo monastyczny, jest w rzeczywistości dużo starszy niż monastycyzm i stanowi jedną z pierwotnych, niepisanych tradycji, którą ojcowie Kościoła wywodzą od samych apostołów”.

Dobre czyny jak modlitwa

Jak rozumieć wezwanie Apostoła: „Nieustannie się módlcie” – pierwszy starał się wyjaśnić Orygenes, jeden z największych wczesnochrześcijańskich teologów i zarazem ascetów, mistrz życia duchowego. W traktacie O modlitwie (ok. 235 r.) podał on wytłumaczenie, które stało się klasyczne: Boga wielbimy również dobrymi czynami, które można traktować jako wyraz modlitwy. A zatem nakaz Apostoła o tym, by modlić się nieustannie, nie dotyczy jedynie samego aktu zanoszenia próśb do Boga czy samego aktu uwielbienia, ale także innych aspektów życia inspirowanych wiarą. Do modlitwy należą „wszystkie uczynki i słowa wypełniane i wygłaszane zgodnie z Bożą wolą”. Stąd „całe życie człowieka świętego można uważać za jedną wielką modlitwę” – twierdzi Orygenes. (...)


ORYGENES:

Gdy przeczytałem kiedyś u Apostoła zdanie: „Módlcie się nieustannie”, zastanawiałem się, czy polecenie to jest możliwe do spełnienia. Któż bowiem może na moment nie zaprzestać modlitwy, tak iżby nie miał czasu na przyjęcie pokarmu i napoju? A przecież, aby można było tego dokonać, trzeba przerwać modlitwy. Zgodnie z tym nakazem modlitwa pojmowana w sensie potocznym nie pozwala nawet na sen ani na spełnienie jakiejś innej ludzkiej potrzeby.
Zastanówmy się zatem, czy może wszelkie działanie tego, kto pełni służbę Bogu, oraz wszystkie jego uczynki i słowa wypełniane i wygłaszane zgodnie z Bożą wolą nie należą do modlitwy. Bo jeśli za modlitwę uznamy tylko to, co w potocznym sensie rozumiemy jako modlitwę, to wydawać się będzie, że (...) żaden sprawiedliwy nie utrzyma pouczenia, żeby zgodnie z nakazem Apostoła „modlił się nieustannie”.
Jeśli jednak za modlitwy uznamy wszelkie działanie sprawiedliwego, które wypełnia on zgodnie z wolą Bożą i zgodnie z Bożym nakazem, bo przecież sprawiedliwy nieustannie wykonuje to, co jest sprawiedliwe, to tym sposobem sprawiedliwy będzie się modlił nieustannie i nigdy nie przerwie modlitwy, chyba że przestanie być sprawiedliwym. Bo jeśli czynimy coś niesprawiedliwego albo popełniamy uchybienie, to jasne, że w tej samej chwili przestajemy się również modlić.

Homilie o Księdze Samuela: Homilia 1, 9

(...)


Nasze pragnienia się modlą

Jeden z największych ojców łacińskich, św. Augustyn, rozwinął typowy dla siebie motyw: modlitwą są nie tylko wypowiadane słowa, jest nią także samo wewnętrzne pragnienie Boga, które może wznosić się ku Niemu i być przed Nim, zgodnie z wersetem Psalmu: „Przed Tobą jest wszelkie moje pragnienie” (Ps 38, 10). Jeżeli to pragnienie Boga jest ciągłe (nieprzerwane) i wciąż skierowane na Niego, to modlitwa jest nieustanna. Pragnienie Boga wzrasta tym bardziej – tłumaczył Augustyn na przykład w Wyznaniach X 27.38 – im bardziej kosztujemy Jego miłości i zostajemy dotknięci Jego mocą.

AUGUSTYN:

„Przed Tobą jest wszelkie moje pragnienie”. Niechaj więc nasze pragnienie będzie przed Nim. Ojciec, który widzi w skrytości, odda nam.
Bo samo twoje pragnienie, jest twoją modlitwą (Ipsum enim desiderium tuum, oratio tua est). Jeżeli pragnienie jest ciągłe, ciągła jest też i modlitwa. Wszak nie na próżno powiedział Apostoł: „Nieustannie się módlcie”. Czy nieustannie mamy klęczeć, leżeć krzyżem, wznosić ręce, skoro mówi: „Nieustannie się módlcie”? Jeśli mówimy o takiej modlitwie, to sądzę, że w ten sposób nie możemy modlić się nieustannie.
Istnieje jednak inna nieustanna wewnętrzna modlitwa, którą jest pragnienie. Cokolwiek robisz, jeżeli pragniesz owego „spoczynku” [w Bogu], nie przerywasz modlitwy. Jeżeli więc nie chcesz przerywać modlitwy, nie ustawaj w pragnieniu.
Twoje ciągłe pragnienie to nieustanne twoje wołanie. Umilkniesz, kiedy przestaniesz kochać. Którzy zamilczeli? Ci, o których powiedziano: „A ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu”. Oziębienie miłości to milczenie serca; rozpłomienienie miłości to wołanie serca. Jeżeli zawsze trwa miłość, zawsze wołasz. Jeżeli zawsze wołasz, zawsze pragniesz, a jeśli pragniesz, wspominasz spoczynek [w Bogu]. Trzeba, żebyś zrozumiał, do Kogo wznosi się krzyk twego serca. Rozważ też, jakie pragnienie powinno być przed oczyma Boga.

Objaśnienie Psalmów 37, 14

Wprawdzie Bóg zna potrzeby człowieka, zanim jeszcze zostaną one wypowiedziane, jednak chce, byśmy do Niego zwracali się w modlitwie, bo przez nią pobudza się i rozpala nasze pragnienie Stwórcy i Jego darów.

Zatem „nieustannie się modlić” to znaczy: nieustannie pragnąć szczęśliwego życia z Bogiem. Takim pragnieniem można się modlić podczas wykonywania obowiązków oraz innych zajęć dobrych i koniecznych. Augustyn przypomina, że chociaż samo pragnienie stanowi modlitwę, jednak niezbędne jest w określonych godzinach oderwanie się od trosk i zajęć, by zwrócić się do Boga słowami prośby, uwielbienia czy dziękczynienia. Potrzebny jest także specjalny czas przeznaczony na rozmowę z Panem. (...)


AUGUSTYN:

Pragnienie ogarnia głębię serca. Im bardziej to pragnienie się poszerzy, tym bardziej będziemy mogli przyjąć Boga. A poszerza się ono w nas przez Boże Pismo, zgromadzenie ludu, celebrowanie tajemnic, chrzest święty, śpiewy sławiące Boga, samo to, co wam teraz głosimy. To wszystko prowadzi do tego, by w nas wzrastało i szerzyło się pragnienie, aby można było przyjąć to, czego ucho nie słyszało i czego serce człowieka nie jest w stanie sobie wyobrazić. Kochajcie więc Boga razem ze mną.

Homilie na Ewangelię św. Jana 40, 10

(...)


Stała pamięć o Bogu

Inną formą nieustannej modlitwy jest stała pamięć o Bogu.

Zasada ta nie sprowadza się do psychologicznego aktu uwagi czy głębokiej koncentracji psychicznej. Określa raczej rodzaj duchowej pamięci i wewnętrznego skupienia.

Dlatego pamięć o Bogu nie polega wyłącznie na myśleniu o Nim, ale na przeżywaniu Jego obecności.

Taka pamięć pozwala kierować ku Niemu wszystkie myśli, słowa i czyny. Można ją zachować w każdym działaniu i w każdych warunkach: w modlitwie, w pracy i podczas innych zajęć. Ona właśnie cechuje człowieka wierzącego: w świecie naznaczonym zapomnieniem żyje on pamięcią o swym Zbawicielu.

Ta idea stała się podstawą duchowości św. Bazylego Wielkiego, a także ojców pustyni i całej Filokalii.


(...)

BAZYLI WIELKI:

Skoro Apostoł powiedział: „Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie, w każdym położeniu dziękujcie”, czy zatem musimy modlić się bez przerwy i czy jest to wykonalne? Na to pytanie oczekujecie ode mnie odpowiedzi […].
Modlitwa stanowi prośbę o dobro skierowaną do Boga. Nie ogranicza się jednak do samych słów. Stwórca wie przecież, co jest dla nas pożyteczne, nawet gdybyśmy Go nie prosili. Nie trzeba Mu o tym przypominać. Co chcemy przez to powiedzieć? To, że nasza modlitwa nie powinna kończyć się na słowach. Jej siła bowiem bardziej polega na usposobieniu duszy oraz na dobrych i cnotliwych czynach, które winny rozciągać się na całe życie. „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie”.
Gdy więc zasiadasz do stołu, pomódl się. Gdy bierzesz do ręki chleb, złóż Dawcy dziękczynienie. Kiedy swe słabe siły fizyczne wzmacniasz winem, wspomnij na Tego, który dał ci dar przynoszący rozweselenie serca i ulgę w dolegliwościach. Minęła już pora posiłku? Niech jednak nie minie pamięć o hojnym Dawcy. Dziękuj Mu, gdy się ubierasz. Gdy wdziewasz płaszcz, okaż większą miłość Bogu: On bowiem użyczył nam stosownego odzienia na zimę i na lato, dzięki czemu chronimy swoje zdrowie i okrywamy ciało. Okaż wdzięczność Temu, który dał nam słońce, by pomagało nam przy dziennych zajęciach. Bądź wdzięczny Bogu, który darował ogień, by rozjaśniał mrok i służył w innych życiowych potrzebach.
Jeszcze inne okazje do modlitwy daje noc. Kiedy bacznym okiem spojrzysz na niebo i ogarniesz piękno gwiazd, skieruj modlitwę do Pana, wielkiego artysty wszechświata, i oddaj cześć Temu, który w swej mądrości to wszystko stworzył. Kiedy ujrzysz, jak zapada w sen cała ożywiona przyroda, ponownie złóż hołd Temu, który nawet wbrew naszej woli pokrzepia nas snem po pracy i przez ten krotki spoczynek od nowa wzmacnia nasze siły. Niech więc noc nie będzie jedynie zapadnięciem w sen […]. Sam sen może być pobożnym rozważaniem, gdyż marzenia senne stanowią echo naszych codziennych zajęć: jakie są troski życia, takie są też nasze sny!
Będziesz zatem modlił się nieustannie, jeśli nie ograniczysz modlitwy jedynie do słów, ale całym swoim postępowaniem i sposobem myślenia przylgniesz do Boga. Wtedy twoje życie stanie się ciągłą i nieustanną modlitwą.

Homilia Na cześć męczennicy Julitty 3–4

(...)


Mieć zawsze Boga przed oczyma

Zasada ciągłej pamięci o Bogu zmierza do tego, by nie rozdzielać czasu na trwanie w Jego obecności (tak często określana jest przecież modlitwa) od zwykłych czynności życiowych, jak praca, posiłki, sen, spotkania z bliskimi, odpoczynek, ale raczej umiejętnie łączyć oba stany.

Zasada ta polega także na przeżywanej świadomie wierze w to, że Stwórca wciąż na nas patrzy, jest przed nami, a także w nas. Chodzi więc o to, aby dostrzegać Bożą obecność we wszystkich aspektach codziennego życia.

Wreszcie, zasada ta polega na tym, by mieć zawsze Pana przed oczami, a więc zachować wewnętrzną postawę liczenia się z Nim w każdej sytuacji, podejmować decyzje wobec Jego majestatu i Jego woli, wykonywać swoje obowiązki tak, jakbyśmy to czynili dla Niego i dla Jego chwały. W ten sposób dążymy do życia stale w obecności Boga, a przez to do wypełnienia nakazu nieustannej modlitwy.

BAZYLI WIELKI:

Powinniśmy więc tak wykonywać każdą czynność, by mieć przed oczyma Pana i zwracać ku Niemu wszystkie nasze myśli tak, jak gdyby On je przenikał. W ten również sposób nasza miłość będzie wznosić się na wyżyny doskonałości, spełniając to, o czym Pan powiedział: „Nie szukam własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał” (J 5, 30).

Reguły dłuższe 5, 2

BAZYLI WIELKI:

Aby z całą gorliwością wypełnić wolę Bożą, w naszym działaniu winniśmy jednoczyć się z Bogiem przez pamięć o Nim. Spójrzmy na kowala, który ma wykonać topór. Jeśli pamięta on o zamawiającym, wciąż ma na uwadze również kształt i wielkość tego przedmiotu i dostosowuje swą pracę do woli zleceniodawcy. Jeżeli jednak o nim zapomni, wykonuje tę rzecz inaczej albo też wytwarza inny przedmiot, a nie to, co zostało mu zlecone. W podobny sposób chrześcijanin wszelką czynność, drobną czy wielką, poddaje woli Bożej i spełnia wiernie swoje zadanie, idąc za myślą Tego, który je zlecił. W ten sposób też przestrzega słów: „Stawiam sobie zawsze Pana przed oczy, nie zachwieję się, bo On jest po mojej prawicy”, i zachowuje nakaz: „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie”. Kto natomiast w swoim działaniu nie wypełnia przykazań, wykazuje, że jego pamięć o Bogu jest nikła.

Reguły dłuższe 5, 3

(...)


„W każdym położeniu dziękujcie” (1 Tes 5, 18)

Ciągła „pamięć o Bogu” ma być także aktem wdzięczności wobec Stwórcy. Polega na tym, by wciąż zauważać czy też odkrywać dobrodziejstwa i miłość Boga, dziękować Mu za wszystko i sławić Go zarówno czynami, słowami, jak i w swym wnętrzu – to bazyliańska metoda modlitwy dokonującej się także w trakcie codziennych czynności.


Modlitwa wdzięczności, tak jak chwalenie i uwielbienie, nie ma charakteru interesownego, jest raczej wyrazem miłości bezinteresownej, czystej, pokornej i uczciwej. W swych homiliach Bazyli, biskup Cezarei Kapadockiej, zachęcał do zachowania postawy dziękczynienia Bogu także pośród porażek i przeciwności, by przez to uczyć się przeżywać trudne chwile życia i stawiać im czoła w duchu wiary. Wtedy akty dziękczynienia i ufności nabierają głębokiego, dojrzałego wymiaru. (...)


Jeżeli w naturalnym odruchu ogarnia nas uczucie życzliwości i miłości względem dobroczyńców i podejmujemy wszelki trud, aby odwzajemnić się za otrzymane dobro, to jakim słowem można wyrazić wdzięczność za dary Boże? Są one tak obfite, że nikt ich nie zliczy, tak wielkie i tego rodzaju, że nawet jeden wystarczy, by nas zobowiązać do bezmiernej wdzięczności wobec Dawcy.

BAZYLI WIELKI:

W jaki sposób ktoś może jeść i pić na chwałę Bożą? Odpowiedź: Czyni to wówczas, gdy wciąż pamięta o Dobroczyńcy i pozostaje w takim usposobieniu ducha, które przejawi się również w zachowaniu ciała. Nie spożywa zatem pokarmów machinalnie, lecz ze świadomością, że patrzy na człowieka Bóg. A posilając się, ma na uwadze, żeby nie jeść jedynie dla rozkoszy i przyjemności, lecz jak sługa Boży: po to, by nabrać sił do spełnienia czynów według przykazań Chrystusa.
Pytanie: Z jakiego powodu ktoś przestaje nieustannie pamiętać o Bogu? Odpowiedź: Gdy zapomina o dobrodziejstwach Stwórcy i staje się niewdzięczny wobec Dobroczyńcy.

Reguły krótsze 196; 294


Pamięć o Bogu, jak też ciągła wdzięczność wobec Niego mają również wymiar eucharystyczny. Wskazuje na to nakaz Jezusa: „To czyńcie na moją pamiątkę", który odnosi się do uobecniania Jego męki i zmartwychwstania w Eucharystii, ale obejmuje także nakaz nieustannej pamięci o Chrystusie.


BAZYLI WIELKI:

Co jest właściwe dla tych, którzy [biorąc udział w Eucharystii] spożywają Chleb i piją kielich Pana? Zachowywać nieustanną pamięć o Tym, który za nas umarł i zmartwychwstał. Co wyróżnia tych, którzy zachowują taką pamięć? Nie żyć już dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał [...] miłować się wzajemnie, jak Chrystus nas umiłował. Nadto, stawiać sobie zawsze Pana przed oczy. Wreszcie każdego dnia i o każdej godzinie czuwać i być gotowym, aby doskonale spełniać to, co podoba się Bogu.

Reguły moralne 80



Kiedy praca staje się modlitwą

Bazyli Wielki wskazywał, że biblijnego nakazu o nieustanności modlitwy nie należy wiązać z narzuconą liczbą odmawianych wezwań czy długością poświęconego na modlitwę czasu. Nakaz ten stanowi raczej zachętę do osiągnięcia pewnego „stanu modlitwy”, rozumianego jako stała postawa duchowa. Jest to taki sposób przeżywania obecności Boga, który pozwala kierować ku Niemu wszystkie myśli, słowa i czyny, także modlitwy, i każdą rzetelną pracę.

W tym ujęciu modlitwa i praca nie stanowią dwóch przeciwstawnych czynności. Sama praca staje się modlitwą, jeśli tylko wykonywana jest sumiennie, z uwagą i otwartością na Boga. Bazyli stawiał za przykład św. Pawła Apostoła, który polecał Tesaloniczanom: „Nieustannie się módlcie” (1 Tes 7, 17), ale w drugim liście do tych samych adresatów mówił, że sam pracował „we dnie i w nocy”, aby nie być obciążeniem dla nikogo (2 Tes 3, 8), i dobitnie podawał zasadę: „Kto nie chce pracować, niech też nie je!” (2 Tes 3, 10). Jest więc przykładem, jak łączyć nieustanną modlitwę i pracę.


Zarazem Bazyli potwierdzał, że potrzebna jest także częsta regularna modlitwa (w bazyliańskich wspólnotach klasztornych było to wspólne recytowanie psalmów i hymnów oraz czytanie innych fragmentów biblijnych, dokonywane w określonych porach dnia). Bez niej bowiem nasza myśl nie mogłaby pozostawać przy Bogu przez cały czas.

BAZYLI WIELKI:

Niektórzy chcą zaniedbywać pracę, by poświęcić się wyłącznie modlitwie i odmawianiu psalmów. Powinni oni jednak pamiętać o tym, że dla każdej rzeczy jest określona pora, zgodnie ze słowami Eklezjastesa: „Wszystko ma swój czas”. Jest przeznaczony czas na modlitwę i odmawianie psalmów, jak też na inne działanie.
Gdy ręce są zajęte przy pracy, trzeba posługiwać się mową, jeśli to przynosi pożytek innym. Można też, jak napisano, także wtedy wielbić Boga sercem „przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha”. W ten sposób należy wypełnić obowiązek modlitwy podczas pracy. Wykonując ją, możemy dziękować Temu, który dał siłę naszym rękom, ale też mądrość umysłu, i który stworzył wszystko, co istnieje. Chcemy przy tym prosić, aby nasze dzieło osiągnęło swój cel: by podobało się Bogu. Będziemy więc utrzymywać umysł w skupieniu, przy każdej pracy błagać Stwórcę o jej powodzenie i dziękować Mu za to, że dał jakieś zadanie do wykonania. Nie wolno przy tym tracić z oczu wspomnianego już celu, jakim jest podobanie się Jemu.
Jeżeli tego nie rozumiemy, to przypomnijmy sobie słowa Apostoła: „Nieustannie się módlcie”, ale też: „Pracowaliśmy we dnie iw nocy”.
Składanie dziękczynienia o każdym czasie zostało zalecone również Prawem i jest nieodzowne w naszym życiu. Wynika ono z natury rzeczy i z przesłanek rozumu. Nie wolno zaniedbywać przepisanych pór na modlitwę zgromadzonych braci. Wybraliśmy je nie bez racji, każda z tych pór bowiem, w szczególny sposób, przypomina o wyświadczonych nam dobrodziejstwach Bożych [...].

Reguły dłuższe 37, 2-5



Nieustanny kontakt ze słowem Boga


Koncepcja „pamięci o Bogu” w ujęciu Bazylego Wielkiego jest ściśle związana także ze znajomością Pisma Świętego, z jego recytowaniem i stosowaniem w życiu. W bazylianskich wspólnotach należało znać na pamięć przynajmniej Psalmy i cztery ewangelie, a także zgłębiać całą Biblię. Tekstami biblijnymi należało się modlić, kierować się nimi w życiu i mieć je wciąż w pamięci, aby w ten sposób coraz głębiej wnikały w serce i otwierały na Boga.

To była też zasada ojców pustyni i z niej ostatecznie wyrosła nieustanna modlitwa serca. Ojcowie pustyni recytowali z pamięci Psalmy lub inne księgi biblijne, wymagali też od swoich uczniów pamięciowego opanowania tych tekstów, niektórzy z nich znali całe Pismo Święte na pamięć.


Biblią można się modlić, ale należy o niej pamiętać także dlatego, by była przewodnikiem w naszym życiu (w przytoczonym apoftegmacie św. Antoni nie zalecał nawet recytowania biblijnych tekstów, ale czynienia wszystkiego zgodnie ze słowami Pisma Świętego to także forma pamięci o Bogu). Egipscy mnisi pachomiańscy nie mieli – według świadectwa Teodora, jednego z uczniów Pachomiusza „w sercach i ustach niczego innego oprócz słowa Bożego, które jest słodsze od miodu i plastra”.


(...)


Zgodnie z rozumem

Postawa ciągłego odniesienia do Boga, pamięci o Nim i wdzięczności wobec Niego jest naturalną skłonnością rozumnego człowieka tak głosił autor traktatu, przypisanego Antoniemu Egipskiemu (pismo to otwiera Filokalię grecką), którego jedną z głównych idei jest życie zgodne z zasadami rozumu.


Ponieważ wszystko pochodzi z woli Opatrzności, jedyną postawą „rozumną" jest przyjąć ją z wdzięcznością.

PSEUDO-ANTONI EGIPSKI:

2. Człowiek prawdziwie obdarzony rozumem nosi w sercu tylko jeden zamiar: być posłusznym Panu wszechświata i Mu się podobać, i tak kształtować swą duszę, by była miła Bogu. Dziękuje też za działanie i moc Opatrzności, która kieruje wszystkim, cokolwiek w życiu się zdarza. Lekarzom wyraża się wdzięczność za uzdrowienie ciała, nawet wtedy, gdy przepisują gorzkie leki. Tym bardziej nie można nie składać dziękczynienia Bogu także za to, co wydaje się trudne, i nie widzieć, że wszystko ma swój cel i dzieje się z woli Opatrzności dla naszego dobra. Na takim poznaniu Boga i wierze w Niego polega bowiem zbawienie i doskonałość duszy.
133. Dla człowieka Pan stworzył niebo ozdobione gwiazdami. Dla niego stworzył ziemię, aby mógł uprawiać ją dla samego siebie. Ci, którzy nie dostrzegają tego rodzaju opatrzności Bożej, są duchowo nierozumni.
151. Pobożna dusza poznaje Boga, Pana wszechświata. Pobożność nie jest bowiem niczym innym, jak tylko spełnianiem woli Bożej, i na tym polega poznanie Stwórcy. Spełnia wolę Boga, kto jest hojny, mądry, łagodny, dobroczynny, jak tylko jest to możliwe, życzliwy dla wszystkich, zgodny i czyniący wszystko, czego Bóg pragnie.
154. W duszy czystej i miłej Bogu rozum prawdziwie widzi Boga niezrodzonego, niewidzialnego i niepojętego, jedynego czystego dla czystych sercem.
170. Jeśli, udając się na spoczynek, chwalisz Boga, przypominasz sobie Jego dobrodziejstwa i opatrzność, będziesz wówczas pełen dobrych myśli i bardziej radosny, a sen twego ciała stanie się czuwaniem duszy. Zamknięcie oczu będzie prawdziwym widzeniem Boga. A twoje wyciszenie, które jest źródłem dobra, pozwoli ci świadomie, z całej duszy i mocy, wysławiać Pana wszechświata. Kiedy człowiek nie dopuszcza do siebie zła, jego dziękczynienie podoba się Bogu bardziej niż wszelka, nawet największa ofiara. Jemu chwała na wieki wieków. Amen.

Pouczenia o moralnym życiu i uczciwym postępowaniu


Potrzeba nieustannej pamięci i dziękczynienia

Zapomnienie o Bogu, o Jego dobrodziejstwach i miłosierdziu jest źródłem duchowego zła ostrzegał św. Marek Asceta w liście do jednego z mnichów. Zapominaniu towarzyszy bowiem jego siostra: brak poznania Boga i relacji z Nim, które są rodzajem duchowej ignorancji. Natomiast wraz z zapomnieniem i ignorancją idzie zaniedbanie serca. To są trzej giganci zła; wciąż wzajemnie się wspierają i umacniają, a gdy się nasilą, przysposabiają duszę, by zakorzeniały się w niej wszelkie duchowe choroby.


Marek Asceta wskazywał ratunek, „cudowną metodę i duchowy środek”, który nie wymaga specjalnych wysiłków cielesnej ascezy i wyrzeczeń, ale sprowadza się do wewnętrznego trudu rozwijania w sobie bojaźni i miłości Boga. Stąd ważna jest przede wszystkim ciągła doskonała pamięć o Bożych dobrodziejstwach. Ta pamięć otwiera duszę na „oświeconą naukę”, czyli poznanie Boga w modlitwie i czytaniu słowa Bożego, a także rozwija pragnienie cnoty i piękna. W ten sposób wydobywa duszę z ignorancji i niedbalstwa. A dokonuje się to wszystko, jak pisze Marek Asceta, „nie wysiłkiem prostej woli, ale mocą Boga i współdziałaniem Ducha Świętego, połączonym z niezachwianą uwagą i modlitwą”.

MAREK ASCETA:

Oto, mój synu, co musisz uczynić, jeśli pragniesz wieść życie według Boga. W nieustannej medytacji należy rozważać wszystkie dary Boże i dobrodziejstwa, dawne i obecne, nigdy o nich nie zapominać i wciąż je rozpamiętywać. Darów tych udzielił ci Stwórca w swej miłości do ludzi i nadal udziela dla zbawienia duszy. Nie dopuść, aby zło przesłoniło ci pamięć o wielu łaskach albo byś o nich zapomniał przez niedbalstwo. Wówczas bowiem resztę twego życia spędzisz bez pożytku i w niewdzięczności.
Tego rodzaju ciągła pamięć, pobudzająca serce niby oścień, skłania je do nieustannego uwielbienia Pana, do ukorzenia się i dziękczynienia ze skruszoną duszą. Przynagla też do gorliwości, do odwzajemniania się Panu właściwym sposobem życia i postępowania oraz praktykowania wszelkiej cnoty według Jego woli. Nigdy też nie przestanie rozmyślać z całą świadomością słów proroka: „Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczył”.
Dusza winna rozważać dobrodziejstwa, jakie od narodzenia otrzymywała od Boga miłującego ludzi, a także wszelkie niebezpieczeństwa, z jakich wielokrotnie została uratowana. Winna też przypomnieć sobie, w jakie zło wpadła i jakich grzechów się dopuściła, często z własnej woli. Nie została jednak wydana zwodniczym duchom na zatratę i śmierć, według sprawiedliwości. Mimo jej win Pan miłujący ludzi strzegł jej i oczekiwał nawrócenia.
Powinna też rozważyć, że wtedy gdy poprzez namiętności dobrowolnie służyła wrogim i złym duchom, On ją żywił, chronił i dbał o nią na wszelkie sposoby. W końcu, gestem swojej dobroci, przywiódł ją na drogę zbawienia. Wzbudził w jej sercu miłość do życia ascetycznego. Dał jej też siłę, by z radością porzuciła świat i ułudę rozkoszy cielesnych. Przyozdobił ją anielską szatą, właściwą dla ascetycznego stanu. Sprawił, że przez świętych ludzi łatwo została przyjęta do grona wspólnoty. Któż zatem, rozważając to wszystko w czystości sumienia, nie zachowa na zawsze skruszonego serca? Skoro otrzymał wiele dobrodziejstw wcześniej, zanim sam uczynił coś dobrego, czyż nie wytrwa na zawsze w mocnej nadziei?
Uświadamiam sobie również, że nie tylko nie uczyniłem nic dobrego, lecz popełniłem także wiele grzechów wobec Boga, żyjąc w nieczystościach ciała i w wielu innych występkach. On jednak nie postąpił ze mną według moich win ani nie odpłacił mi wedle moich nieprawości.
Przeciwnie, dla zbawienia obdarzył mnie wieloma darami i łaskami. Jeśli zatem całkowicie oddam się Jego służbie, wiodąc życie w czystości, jaką daje nawrócenie, i w prawości praktykowanych cnót, to jakich wówczas dóbr i duchowych darów uczyni mnie godnym? Jaką siłę da mi do czynienia dobra, kierując mnie i prowadząc ku sobie?
Jeśli zatem ktoś zawsze ma to w swej myśli i nie zapomina o Bożych dobrodziejstwach, czuje się zadziwiony i zmienia swe postępowanie: żarliwie podąża ku dobremu ćwiczeniu się w cnotach i ku wszelkiemu dziełu sprawiedliwości. Wciąż jest pełen ducha, zawsze gotowy czynić wolę Bożą.
Ze względu na to, ukochany synu, że przez łaskę Chrystusa z natury dane ci jest zrozumienie, zawsze strzeż w sobie owego rozmyślania i dobrego zajęcia. Nie pozwól, by okryła cię zgubna niepamięć. Nie dopuść, by przeszkodziła ci niedbałość, która czyni bezużytecznym umysł i odwraca go od życia.

List do mnicha Mikołaja

Marek Asceta potwierdza intuicje Bazylego Wielkiego i innych autorów, by wewnętrzną pamięć o Bogu traktować jako formę nieustannej modlitwy i by nadawać tej idei ważną rolę w procesie poznania Stwórcy, czyli nawiązywania z Nim żywej relacji miłości.


MAREK ASCETA:

23. Wówczas kiedy pamiętasz o Bogu, powinieneś wiele się modlić, aby wtedy gdy o Nim zapomnisz, On wciąż pamiętał o tobie.
31. Nie ma doskonałej modlitwy bez wzywania Pana w swym wnętrzu. Pan wysłuchuje bowiem głosu umysłu, który woła nieustannie.
148. Bez pamięci o Bogu nie może być prawdziwego poznania. Bez niej poznanie jest nieprawdziwe.

O prawie duchowym


Streszczenie rozdziału


  • Biblijny nakaz nieustannej modlitwy żywo interesował już pierwsze pokolenia chrześcijan. Według nich dotyczy on wszystkich wierzących i ma wyrażać się w stałej, żywej relacji z Bogiem. Nakaz ten nie mówi o długości modlitwy czy liczbie wezwań. Nie zakłada też wyłącznie ciągłej modlitwy ustnej czy myślnej(trzeba bowiem mieć czas na sen, spożywanie posiłków czy inne konieczne zajęcia), tym niemniej oznacza wewnętrzne nakierowanie całego życia na Boga.


  • Nakaz ten jest spełniany wówczas, gdy pewne modlitwy odmawiane są regularnie, o wyznaczonych porach, a pomiędzy nimi są one kontynuowane przez taki sposób życia, który można określić jako modlitwy „niebezpośrednie”, a więc zarówno przez czyny dokonywane z właściwą intencją w duchu wiary i miłości (rzetelna praca, dobre dzieła, sposób życia), jak i budujące słowa i czyste, szczere myśli, przez wewnętrzną postawę przylgnięcia do Boga i pamięci o Nim albo ciągłego pragnienia Go (Klemens Aleksandryjski, Orygenes, Bazyli Wielki, Augustyn).


  • Regularna modlitwa prowadzi do powstania „modlitewnego stanu”, dzięki któremu myśl nieustannie pozostaje przy Bogu. To pozwala umiejętnie łączyć modlitwę z wszelką aktywnością.


  • Pierwsi twórcy wspólnotowej formy życia mniszego (Pachomiusz, Bazyli Wielki, Augustyn) kładli nacisk na rolę modlitwy wspólnotowej dokonywanej w określonych porach dnia i nocy, a także zalecali modlitwę nieustanną, w której–podobnie jak w modlitwie liturgicznej (śpiew psalmów i czytania biblijne)–ważne miejsce zajmuje słowo Boże: należy wciąż się nim zajmować, mieć je w pamięci podczas różnych czynności wykonywanych podczas dnia, żyć według niego.


  • Pamięć o Bogu, polegająca na możliwie stałym poczuciu Jego obecności i ciągłym stawaniu przed Jego obliczem, może być uznana za pierwotną formę tego, co później nazwano modlitwą Jezusową lub modlitwą serca.




Źródło: "Nowa Filokalia. Droga do modlitwy serca", Ks. prof. Józef Naumowicz, wyd. Esprit, Kraków 2020

Fot. VICONA

114 wyświetlenia
Ostatnie posty
SYGNET-SZARY.png
  • Facebook - Biały Krąg
  • YouTube - Biały Krąg