Ks. Piotr Glas: Przygotujcie się na wielką burzę, która nadchodzi na Kościół i na świat


Ks. Piotr Glas: "Wszyscy bardzo mocno odczuwamy w sercach, że coś jest nie tak. Wielu ludzi żyjących blisko Boga już od dawna dostrzega, że coś się zbliża, że za chwilę rozpęta się wielka burza. A nawet więcej, widzą oni, że statek, którym jest nasza współczesna cywilizacja, tonie we własnej wygodzie i egoizmie, a orkiestra, tak jak kiedyś na tonącym Titanicu, cały czas gra. Ludzie się bawią i udają, że wszystko jest dobrze, że jesteśmy samowystarczalni i bezpieczni. (…) Rzeczą zupełnie oczywistą dla każdego z nas jest to, że powinniśmy się modlić i nie ustawać, jednak teraz, w tych nadzwyczajnie trudnych czasach, zwykła modlitwa może już nie wystarczyć. Potrzebujemy środków, które wstrząsną niebem i ziemią".



Fragmenty książki: "Ocalenie w Maryi. Pakiet ratunkowy w czasach dramatu Kościoła i świata", ks. Piotr Glas.



Wówczas rzekli do Niego niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów: „Nauczycielu, chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”.

Mt 12, 38-41


Żyjemy w czasach, w których dostajemy więcej znaków niż kiedykolwiek wcześniej w historii. Dewastująca społeczeństwo na całym świecie pandemia koronawirusa, zawalenie się dotychczasowego systemu bezpieczeństwa i strach stawiają przed nami, ludźmi XXI wieku, niespotykane dotąd w takiej skali wyzwania. To, co dla jednych jest niewyobrażalną katastrofą i całkowitym zaskoczeniem, dla nas, wierzących, jest w pewnym sensie początkiem wypełniania się zapowiadanych przez Maryję znaków. Nie wolno nam ich lekceważyć, ale powinniśmy odczytywać je w kluczu miłości i całkowitej ufności Bogu. Innym znakiem dla nas, wierzących, jest przede wszystkim ogromna aktywność Matki Bożej, która w ostatnich dziesięcioleciach wzywa do bezkompromisowego nawrócenia się do Boga i do zmiany życia. W Ewangelii, której fragment przeczytaliśmy powyżej, Jezus mówi wyraźnie, że nie potrafimy rozpoznawać znaków czasu. Kiedy Jonasz nauczał, ludzie pokutowali i nawracali się. Teraz ludzie widzą Jezusa, mają Go na wyciągnięcie ręki, ale w ich życiu nic się nie zmienia lub zmienia się niewiele. Po prostu staliśmy się obojętni, przestaliśmy się tym przejmować. Widzimy również znaki, które dotykają wierzących: odejścia z Kościoła, bunt przeciwko jego nauczaniu, a szczególnie porzucenie chrześcijańskich zasad moralnych, które powinny obowiązywać w relacjach między ludźmi. Sami piszemy zupełnie nową księgę zasad życia rodzinnego, seksualnego, społecznego, jak również podejmujemy próby budowania swojego kościoła według naszych reguł i wizji. Dziś za ważne, za obowiązujące uznaje się zupełnie inne normy niż jeszcze sto czy nawet pięćdziesiąt lat temu. Sama Maryja w mocnych słowach ostrzega dzisiejszy świat przez ks. Gobbiego: „Przez wiele znaków Pan ukazuje swe Boskie pragnienie zahamowania rozszerzania się bezbożności. Szerzą się nieuleczalne choroby, wybucha przemoc i nienawiść, nieszczęścia następują jedno za drugim, rozszerzają się wojny i różne zagrożenia. Umiejcie odczytać znaki, które Bóg daje wam przez następujące po sobie wydarzenia” (p. 301 g). Czyż patrząc na to wszystko, nie mamy prawa powiedzieć, że Bóg stał się dla wielu Jego stworzeń niepotrzebny, lub nawet mocniej – jest przeszkodą na drodze samorealizacji?


Jeszcze chyba nigdy wcześniej ludzie nie byli tak bardzo nieszczęśliwi i zagubieni jak w XXI wieku. Zniszczono i ośmieszono wszystkie autorytety, zarówno świeckie, jak i kościelne. Ludzie nie wiedzą, do kogo mają się zwracać, kogo prosić o pomoc. Wszyscy bardzo mocno odczuwamy w sercach, że coś jest nie tak. Wielu ludzi żyjących blisko Boga już od dawna dostrzega, że coś się zbliża, że za chwilę rozpęta się wielka burza. A nawet więcej, widzą oni, że statek, którym jest nasza współczesna cywilizacja, tonie we własnej wygodzie i egoizmie, a orkiestra, tak jak kiedyś na tonącym Titanicu, cały czas gra. Ludzie się bawią i udają, że wszystko jest dobrze, że jesteśmy samowystarczalni i bezpieczni. Chociaż coraz częściej pojawiają się głosy wzywające do opamiętania, do zorganizowania akcji ratunkowej, to większość ciągle przejmuje się tym, czy dywany w naszych kościołach i domach są czyste, czy świeczniki i kosztowności mają idealny połysk, czy stoły są odpowiednio zastawione jedzeniem, a nie widzi tego, że znajdujemy się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Kiedy kapitan statku zauważy nadciągająca burzę, musi przygotować całą jednostkę i załogę na to, co się za chwilę wydarzy: na sztorm i nadchodzące niebezpieczeństwo, a pasażerów na to, jak mają reagować na zbliżające się wydarzenia. To jest ważne także dzisiaj, w czasach, w których żyjemy. Każdy z nas potrzebuje przygotować się na to, co za chwilę może się wydarzyć. Przecież wielu z nas doskonale czuje, że burza jest tuż nad naszymi głowami, że czas pozornego bezpieczeństwa i beztroski już minął. Niestety, także wielu z nas lekceważy znaki i sygnały zsyłane przez niebo - nie dostrzega niebezpieczeństwa lub nie chce go widzieć. Są też tacy, którzy są go świadomi, ale nie mają w sobie żadnej wewnętrznej siły lub motywacji, żeby coś z tym zrobić. Nie potrafią się przygotować do bitwy, która nadciąga, i przestają walczyć. Ta książka, a także Ostatnie wołanie Maryi, powinny stać się potężną duchową pomocą, którą zostawiam w twoich rękach i w rękach wielu ludzi. One wskażą, jak sterować łodzią swojego życia, jak przygotować się na niebezpieczeństwo, które w nas uderza i które w tej chwili już przeżywamy. Te książki pomogą nam przetrwać czas duchowej ciemności i zagubienia.


Znajomi często mówią mi, że ciągłe przypominanie o tym, że jest źle, jest niewystarczające. Wielu z nich już się znalazło w dramatycznej sytuacji życiowej, dlatego pytają mnie o to, co mają robić, gdzie powinni udać się po pomoc. Idą do księdza w swojej parafii i - niestety - nierzadko nie dostają odpowiedniego wsparcia ani konkretnych narzędzi. Bardzo często kapłani nie wiedzą, jak pomóc, lub nie potrafią przygotować wiernych na trudne czasy. A ludzie stają się coraz bardziej zagubieni i zdesperowani. Rzeczą zupełnie oczywistą dla każdego z nas jest to, że powinniśmy się modlić i nie ustawać, jednak teraz, w tych nadzwyczajnie trudnych czasach, zwykła modlitwa może już nie wystarczyć. Potrzebujemy środków, które wstrząsną niebem i ziemią.


Ta książka jest zupełnie wyjątkowa, ponieważ daje do ręki najpotężniejszą broń - modlitwy skierowane bezpośrednio przeciwko siłom piekła, które w obecnych czasach zostały uwolnione i ruszyły na nas z wielką mocą. Tylko głupcy mogą powiedzieć: nic się nie dzieje, bawmy się i udawajmy, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Można usłyszeć w Kościele opinie, że wszystko jest dobrze, Kościół sobie poradzi z kryzysem i dalej będzie tak, jak było.


Osobiście wierzę, że Kościół przetrwa, bo o tym zapewnia nas sam Bóg, ale właśnie teraz musimy sobie postawić bardzo ważne i zasadnicze pytanie: jaki Kościół przetrwa? W jakiej formie? Czy to będzie ten sam Kościół, który tak dobrze znamy, w którym się wychowaliśmy?


Kościół musi przejść oczyszczenie. Musi podjąć duchową walkę, do której został stworzony. Walkę między dobrem a złem, między niebem a mocami piekła. Właśnie dlatego Pan Bóg wzywa nas do nawrócenia - On wie, że jeśli nie zmienimy naszego życia, nie staniemy się solą ziemi i autentycznymi uczniami Chrystusa, to będziemy narażeni na śmiertelne niebezpieczeństwo. Pan Bóg o tym wie, chce nam pomóc i może właśnie dlatego teraz tak mocno wybrzmiewa wołanie, a może już krzyk Maryi, naszej najpotężniejszej Orędowniczki, która przychodzi na ziemię i woła do swoich dzieci: Bóg istnieje! Nawracajcie się! Pokutujcie! Odmawiajcie Różaniec! Zmieńcie swoje życie, bo inaczej czeka was wszystkich katastrofa!


Bóg w swojej bezgranicznej miłości do człowieka nie chce naszej zguby. Nie jest Jego wolą, żebyśmy żyli w sposób, który przekreśli nasze życie z Nim na całą wieczność. To my dokonujemy wyborów, które albo doprowadzą nas do portu zbawienia, albo zakończą się potępieniem, śmiercią na wieki. To jest zawsze mój i twój wybór. Dlatego właśnie powstała ta książka. Chciałem ofiarować ją wszystkim zagubionym i zdesperowanym, aby nie załamali się w najtrudniejszych momentach swojego życia, w czasie próby, którą właśnie przechodzi cały świat, a w szczególności Kościół Chrystusowy. Mam nadzieję, że poprzez naszą żarliwą modlitwę pomoże ocalić tych, którzy są nam bliscy, naszą młodzież, często żyjącą tak, jakby Bóg nie istniał. Ratujmy siebie przed niebezpieczeństwem, ratujmy naszych najbliższych, ratujmy nasze rodziny. Ta książka jest zachętą do tego, żeby wykorzystać wszystkie narzędzia, które przez Kościół dostajemy od Matki Bożej. To jest godzina naszej Matki, Ona wkracza do walki – „Straszna i Zwycięska”, jak sama powiedziała ks. Gobbiemu.


Całkiem niedawno pomagałem pewnemu protestantowi, który przygotowuje się do przejścia na katolicyzm. Zapytałem go, dlaczego wybrał Kościół katolicki. Wcześniej odwiedził kilka innych chrześcijańskich Kościołów, szukając prawdziwego Jezusa. W rozmaitych miejscach znajdował różne odcienie obecności Chrystusa, ale powiedział mi, że według niego to właśnie w Kościele katolickim jest wszystko, co jest nam potrzebne do zbawienia. To mówi człowiek z zewnątrz, nieznający jeszcze dobrze nauki Kościoła. I to właśnie on zauważył, że mamy wszystko, mamy pełnię objawienia, skarb prawdziwej wiary. Powiedział: „U was jest Eucharystia, macie żywego Jezusa, macie spowiedź, taką potężną broń przeciw grzechowi i Szatanowi”. Myślę, że człowiek ten, chociaż nie był katolikiem, widział i rozumiał więcej niż niejeden z nas. Dlaczego tak wielu tego nie dostrzega? Dlaczego nie wykorzystujemy w pełni tego, co jest w naszym arsenale? To niemal tak, jakby w czasie wojny dostać do rąk broń i nie chcieć jej obsługiwać albo wręcz schować ją do szafy, myśląc: Pan Bóg i tak mnie ochroni. A przecież jeśli mam do dyspozycji broń, którą przygotował mi Pan, to muszę umieć z niej korzystać, muszę wiedzieć, kim jest mój wróg, gdzie się znajduje i jak mam z nim walczyć. Muszę być odpowiednio przygotowany na przeciwności i - co ważne - mam być przeszkolony jak żołnierz. Przecież czytamy w Piśmie Świętym: „Znoś razem ze mną cierpienia jak dobry żołnierz Chrystusa Jezusa” (2 Tm 2, 3).


Wróg, z którym walczymy, nie jest wymyślony. To nie jest owoc zbyt bujnej wyobraźni. To bezwzględny i niewidzialny zabójca. Często słyszę zarzuty, że katolik nie powinien być osobą, która wokół siebie dostrzega tylko ciemność i zło. W pełni się z tym zgadzam. Wsłuchuję się jednak też w słowa św. Piotra, który mówi: „Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając, kogo pożreć” (1 P 5, 8). To mówi nam Pismo Święte. W innym miejscu czytamy: „Duch wyraźnie mówi, że niektórzy w czasach ostatecznych odstąpią od wiary, a zwrócą się ku duchom zwodniczym i ku nauce demonów. Zwiodą ich obłudni oszuści, którzy własne sumienie skalali piętnem zbrodni” (1 Tm 4, 1-2). A także: „skoro zawsze byliście posłuszni, to nie tylko wtedy, gdy jestem z wami, lecz tym bardziej teraz, gdy jestem nieobecny, z lękiem i drżeniem starajcie się o własne zbawienie” (Flp 2, 12). Święty Paweł mówi nam wyraźnie: o swoje zbawienie mamy walczyć z lękiem i drżeniem, bo ono nie jest nam dane z przydziału. To nie jest tak, że nie ma wroga i po śmierci wszyscy idziemy do nieba. Mówienie o zbawieniu powszechnym i Bożym miłosierdziu, które nie potrzebuje naszej współpracy, naszego wysiłku, jest kłamstwem. Miłosierdzie Boże będzie obecne wtedy, kiedy w naszym życiu dokonamy wyboru życia z Bogiem. Kiedy zrobimy coś, co pozwoli nam wrócić do Niego, gdziekolwiek teraz na swojej ścieżce jesteśmy. Jeśli jednak zuchwale myślę, że niezależnie od tego, co zrobiłem lub będę robił w moim życiu, Pan Bóg i tak mi na koniec przebaczy, grzeszę pychą, grzeszę przeciwko Duchowi Świętemu. A Jezus powiedział wyraźnie: „temu, kto by mówił przeciw Duchowi Świętemu, nie zostanie odpuszczone ani w tym życiu, ani w przyszłym” (Mt 12, 32).


Często spotykam się też z zarzutem, że straszę piekłem, a to wywołuje w ludziach traumę, powoduje lęk. Mam wrażenie, że to jest bardzo sprytna i dobrze przemyślana taktyka Szatana polegająca na tym, że najlepszą duchową strategią jest udawanie, że jak czegoś nie widzimy, to tego nie ma, że najlepiej od tego uciec, zostawić, nie przejmować się, jednym słowem - jakoś to będzie i wszystko się ułoży. Cała idea miłego i przyjemnego chrześcijaństwa, tak dynamicznie rozwijająca się i popularna zwłaszcza wśród młodych, dla wielu jest receptą na wszelkie bolączki i trudności. Taka koncepcja wiary jest wielkim zwiedzeniem. Chrześcijaństwo nie jest ucieczką od problemów lub gotową receptą na wszelkie choroby, lecz wielkim wezwaniem Boga do stawienia czoła niewidzialnym siłom, które zrobią wszystko, abyśmy nie dostali się do obiecanego królestwa w niebie. Chrześcijaństwo od samego początku zaprasza nas do bardzo konkretnego, niezwykle radykalnego działania. Sam św. Paweł streszcza swoje gorliwe życie jako apostoła Chrystusa bardzo pięknymi i mocnymi słowami: „Stoczyłem piękną walkę. Bieg ukończyłem. Wiarę ustrzegłem. Teraz czeka na mnie wieniec sprawiedliwości, który w owym dniu wręczy mi Pan, sprawiedliwy sędzia. A nie tylko mnie, ale również wszystkim, którzy umiłowali Jego przyjście” (2 Tm 4, 7-8).


W dobie obecnego kryzysu gospodarczego i duchowego świat, który znaliśmy bardzo dobrze, odchodzi do historii. Ta książka nie jest terapią na nasze lęki, odpowiedzią na nasze pytania. Mam nadzieję, że pozwoli ona zebrać duchowe siły, które nas poprowadzą, pomogą nam, abyśmy nie ustali w drodze. Wierzę, że będzie kotwicą, da nam nadzieję i siłę do tego, aby nie zwątpić, że Bóg jest z nami i nie pozwoli zbłąkanym i wahającym się upaść.


Cały czas w swojej pracy duszpasterskiej spotykam ludzi, którzy dosłownie rozpaczliwie krzyczą o pomoc. Wielu z nich nie ma już nawet na to sił - ból serca jest tak wielki, że tylko widać łzy spływające po policzkach. Dzieje się to z rozpaczy, z bezradności, bo pomocy szukają wszędzie, ale nie mogą jej znaleźć. Ludzie mówią mi: chodzę do kościoła, przyjmuję Komunię Świętą, a jest ze mną coraz gorzej. Dlaczego tak jest? Co mam robić? Niestety, to my, duchowni, musimy w większości wziąć na siebie odpowiedzialność za te osoby. Wiele z nich nie ma pełnej świadomości tego, że chrześcijaństwo to nie klub wzajemnej adoracji, ale miejsce, w którym rozgrywa się walka o ludzkie dusze, walka, w której jesteśmy zwycięzcami pod warunkiem całkowitego oddania się Bogu i Jego królowaniu. A Kościół, tu na ziemi, zawsze był i zawsze będzie Kościołem walczącym. To tu rozgrywa się potężna walka z księciem ciemności, z władcą tego świata. To są słowa samego Jezusa: „Już nie będę długo z wami rozmawiał, gdyż nadchodzi władca tego świata, który nie ma nic wspólnego ze Mną" (J 14, 30). Jeżeli wyznajemy naszymi wargami, że naszym Panem jest Jezus, a nie przyjmiemy Jego królowania w naszym życiu, to Szatan, władca tego świata, nie będzie czekał z założonymi rękami. Zrobi wszystko, abyśmy stali się letni i obojętni na prawdę. Jego kłamstwo polega na tym, że cały czas będzie nam wmawiał: Bóg jest daleko, nie myśl o Nim, żyj, jak ci wygodnie, życie jest tylko jedno, jakoś się to wszystko później usprawiedliwi, będzie dobrze. W ostatnim czasie widać jednak u wielu ludzi pragnienie powrotu do Boga. Sporo z nich jest po przejściach, z dużym balastem z przeszłości. Teraz dokonują świadomego i radykalnego wyboru, powrotu na drogę wiary i przez to są niezwykle cenni dla Kościoła.


Wielu z tych ludzi nie poddaje się, ale często nie znajdują oni fachowej pomocy. Nawet jeśli jest ona udzielana, to często z braku wiary lub czystej niewiedzy nie otrzymują tego, co w danym momencie jest im najbardziej potrzebne. Źle przepisane lekarstwa prowadzą do pogorszenia stanu zdrowia albo wręcz do śmierci. To jest skutek braku przygotowania i odpowiedniej wiedzy. Wielu moich współbraci kapłanów woli uciekać od problemów niż zmierzyć się z nimi. Często nie mają złych intencji, zwyczajnie jednak nie wiedzą, jak się do tego wszystkiego zabrać. Ostatnio rozmawiałem z pewnym księdzem na temat narastających u wielu ludzi problemów duchowych, o ich zniewoleniach i rozterkach. W odpowiedzi na pytanie o to, gdzie ich mogę skierować, do których kapłanów, usłyszałem: „Wyślij ich do psychiatry”. Powiem szczerze, byłem przerażony. Ta pozycja powstała po to, aby tym, którzy chcą jeszcze podjąć walkę duchową, dać nadzieję na to, że Bóg jest z nimi, jak mówi psalm: „Bóg nie opuszcza tych, którzy Go szukają” (Ps 9, 11).


Mam nadzieję, że ta książka pomoże uratować wiele dusz. Ludzie muszą zrozumieć, że nie można się poddać, załamać, trzeba jeszcze raz na nowo spróbować podjąć starania o swoje zbawienie. Widzimy doskonale, jak coraz więcej osób wpada w kłopoty, ponieważ w trudnych sytuacjach sięga po różne łatwo dostępne środki „przeciwbólowe i znieczulające”, takie jak alkohol, narkotyki, dopalacze. Coraz częściej pojawia się depresja. Każdego roku jest coraz gorzej. Miliony ludzi na całym świecie cierpi na coraz to nowe choroby i zaburzenia psychiczne. Są to choroby cywilizacyjne. Jako kapłan zauważam, że wiele z tych problemów może brać swój początek w złej kondycji duchowej, która nierozpoznana lub zlekceważona może doprowadzić do stanów depresyjnych, lęków, otwierając szeroko wrota mocom ciemności. Mam nadzieję, że ten materiał będzie wielką pomocą na czasy, w których żyjemy, czasy szalejącej pandemii i totalnej niemocy oraz niepokoju o jutro, na to wszystko, co obecnie przeżywa każdy z nas, zarówno świecki, jak i duchowny.


Daję ci do ręki tak bardzo teraz potrzebną duchową broń. Bóg, który jest z tobą, ofiarowuje ci szansę przetrwania i wyjścia z kryzysu, ale dzisiaj musisz dokonać wyboru. Uchwyć się Maryi i szukaj schronienia w Jej Niepokalanym Sercu. Teraz Ona już krzyczy: Dziecko, to jest twój ratunek, a Ja jestem twoją kochającą Matką! Dlatego, drogi przyjacielu, bądź przygotowany. Idziemy na wojnę, która może okazać się bezwzględna, trudna, ale na pewno będzie zwycięska.





Wybrane modlitwy ratunkowe



WOŁANIE O POMOC W CIEMNOŚCIACH DUSZY


Panie, zmiłuj się nade mną!


Gdy martwota zabija mą duszę, ratuj mnie, o Panie!

Gdy bunt natury mnie ogarnia, ratuj mnie, o Panie!

Gdy Szatan złą wolę budzi, ratuj mnie, o Panie!

Gdy przemocą od Ciebie mnie odrywa, ratuj mnie, o Panie!

Gdy wstrętem do dobrego przejmuje, ratuj mnie, o Panie!

Gdy wznieca znużenie i chęć wrażeń zmysłowych, ratuj mnie, o Panie!

Gdy osłabia wiarę w moc modlitwy, ratuj mnie, o Panie!

Gdy nasuwa myśli bluźniercze, ratuj mnie, o Panie!

Gdy lekceważeniem grzechu przejmuje, ratuj mnie, o Panie!

Gdy do upodobania w złu pobudza, ratuj mnie, o Panie!

Gdy po upadku do rozpaczy kusi, ratuj mnie, o Panie!

Gdy przeciw woli Bożej buntuje, ratuj mnie, o Panie!

Gdy do dogadzania sobie i samowoli nakłania, ratuj mnie, o Panie!

Gdy źródło łez wyschnie, ratuj mnie, o Panie!

Gdy wcale rozmyślać ani modlić się nie mogę, ratuj mnie, o Panie!

Gdy serce twarde jak skała na żal zdobyć się nie może, ratuj mnie, o Panie!

Gdy na widok nędzy własnej ręce mi opadają, ratuj mnie, o Panie!

Gdy trwoga przed życiem i śmiercią mnie ogarnia, ratuj mnie, o Panie!

Gdy myśl pewnego potępienia Szatan narzuca, ratuj mnie, o Panie!

W ciemnościach i zwątpieniu zupełnym, ratuj mnie, o Panie!

W rozstroju ducha i umysłu, ratuj mnie, o Panie!

W chorobach duszy i woli, ratuj mnie, o Panie!



MODLITWA SZTURMOWA DO MARY!

Myriam van Nazareth


O Maryjo, Królowo Niebieska i Pani wszelkich stworzeń, którą Bóg obdarzył pełnią władzy nad wszystkimi demonami i złymi mocami, całkowicie zawierzam się Tobie w moim wielkim utrapieniu.


O Niepokalane Poczęcie, odsuń ode mnie wszelkie pokusy.


O Współodkupicielko, oczyść mnie z wszelkich śladów grzechu.


Pogromczyni demonów, użyj swej przemożnej władzy nad siłą zła, która ośmieliłaby się mi zagrozić.


Błagam Cię, najpotężniejsza Pani, rozkaż każdemu demonowi, jaki mnie dręczy, zniechęca, niepokoi mój umysł, pozbawia spokoju serca, paraliżuje strachem, udręką i wszelkimi złymi skłonnościami, prowadzi do grzechu i występku, aby pokłonił się u Twoich stóp, poddając się karze i poniżeniu dla Twojego zadowolenia.


Błagam Cię, każ mu chwalić i wysławiać władzę, jaką nad nim posiadasz, gdy klęknie zaś u Twoich stóp, każ mu wyznać, że jesteś jego Panią.


Aby osiągnąć pełnię wolności, całkowicie, bezwarunkowo i na zawsze zawierzam Ci całe me jestestwo, a ze wszystkimi aniołami i świętymi uznaję Twoją nieograniczoną i przemożną władzę nad wszystkimi demonami oraz nad wszelkimi planami, intrygami i uczynkami Złego.


O Maryjo, potężna Pani wszystkich dusz, chroń mnie.


O Maryjo, potężna Pani wszystkich dusz, uwolnij mnie.


O Maryjo, potężna Pani wszystkich dusz, panuj nade mną i nad moim życiem.


O Maryjo, potężna Pani wszystkich dusz, panuj nad wszystkimi ciemnościami.



AKT ZAWIERZENIA MARYI W CELU OCHRONY PRZED ATAKAMI DEMONÓW


Maryjo, Najświętsza Dziewico i Matko Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, wcielonego Odkupiciela wszystkich dusz, dla uwielbienia Bożej wszechmocy nad wszystkim, co było, jest i będzie, zawierzam się Tobie całkowicie, bezwarunkowo i na zawsze, któraś otrzymała od Boga nieograniczoną władzę nad Szatanem i wszelkimi uczynkami ciemności.


Całe me jestestwo i wolną wolę oddaję bez reszty w Twoje władanie i pod Twoją opiekę, błagając Cię:

> uwolnij mnie od wszelkich ataków, które Szatan przypuszcza na mnie i na wszystko, co jest mi drogie;

> zniwecz wszelkie plany Szatana i jego zwolenników, które są wymierzone przeciwko mnie;

> rozpoznaj i udaremnij wszelkie dzieła zniszczenia przygotowane przez Szatana i skierowane przeciwko mojej duszy, mojemu ciału, umysłowi i moim uczuciom.


Zawierzam się Tobie w imię Przenajświętszej Trójcy, do której należą wszystkie dusze i wszystko, co zostało stworzone.


Zawierzam się Tobie w imię Świętego Krzyża Jezusa Chrystusa, od którego rozpoczęło się wybawienie wszystkich dusz od mocy zła.


Zawierzam się Tobie w imię Świętej Krwi Jezusa Chrystusa, która daje duszom życie wieczne.


Zawierzam się Tobie w imię Świętych Ran Jezusa Chrystusa, które niosą zbawienie i świętość duszom zranionym przez ciemność.


Zawierzam się Tobie w imię męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, które zawsze niosą światło i życie tam, gdzie panuje ciemność i śmierć duszy.


Uznaję Cię za Matkę Jezusa Chrystusa, Boskiego Zbawiciela i Mesjasza. Pokonaj wszelkie zło, które mi zagraża.


Uznaję Cię za Współodkupicielkę, która wraz z Chrystusem dokonuje dzieła odkupienia. Pokonaj wszelkie zło, które mi zagraża.


Uznaję Cię za Pogromczynię demonów, symbol w pełni uświęconej duszy ludzkiej. Pokonaj wszelkie zło, które mi zagraża.


Uznaję Cię za Pogromczynię wszystkich grzechów, ciemności i pokus, obdarzoną nieograniczoną władzą nad wszystkimi demonami i uczynkami ciemności. Pokonaj wszelkie zło, które mi zagraża.


Uznaję Cię za Panią wszystkich dusz w niebie, na ziemi i pod ziemią oraz za Królową wszystkich stworzeń. Pokonaj wszelkie zło, które mi zagraża.


Uznaję Cię za Królową i Panią wszystkich aniołów, potężnego dowódcę niezwyciężonych niebiańskich zastępów w walce z ciemnością. Pokonaj wszelkie zło, które mi zagraża.


Uznaję Cię za Niepokalane Poczęcie, Wielki Boski Znak skierowany przeciwko Szatanowi, Niewiastę, która ma ostatecznie przypieczętować zwycięstwo Boga. Pokonaj wszelkie zło, które mi zagraża.


Pochwalona bądź, potęgo Maryi, Córki Boga Ojca.

Pochwalona bądź, potęgo Maryi, Matki Syna Bożego.

Pochwalona bądź, potęgo Maryi, Oblubienicy Ducha Świętego.


Ponieważ całkowicie przynależę do Ciebie, o Pani mojej duszy, błagam Cię, rozkaż każdej mocy ciemności, aby na zawsze opuściła mnie i wszystko, co jest mi drogie, w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego (wykonać znak krzyża).



INWOKACJA DO MARYI JAKO PANI WSZYSTKICH DUSZ


Święta Dziewica zachęca chrześcijan żyjących w czasach ostatecznych do jak najczęstszego odmawiania następującej inwokacji:


Maryjo, potężna Pani wszystkich dusz - ufam Tobie.


„Zgodnie z wolą Bożą w tej godzinie będę objawiona ludzkości jako Pani wszystkich dusz. W ten sposób zostanie ukazana nieograniczona moc otrzymana przeze mnie od Boga nad wszystkimi duszami, która będzie odzwierciedlała Jego moc ukrytą w duszach. Panuję w każdym sercu, które całkowicie mi się zawierzyło” (Myriam van Nazareth, 26 listopada 2005 r.).


„Przekaż duszom, że za każdym razem, gdy wzywają mnie z prawdziwą miłością i najgłębszą czcią jako swoją Potężną Panią, nakazuję Szatanowi pokłonić się u moich stóp” (Myriam van Nazareth, 11 grudnia 2005 r.).




MODLITWA O OCHRONĘ PRZED WROGOŚCIĄ

Myriam van Nazareth


Najdroższa Matko Boża, Królowo Pokoju i Pogromczyni demonów. Przez wzgląd na Twą bezgraniczną miłość błagam Cię, chroń dzisiaj mnie, moich bliskich i mój dobytek przed wszelkimi przejawami agresji. Chroń mnie przed wszelkimi negatywnymi myślami, nienawiścią i zazdrością, którymi ludzie chcą mnie zniszczyć, wzbudzić we mnie odrazę, zaszkodzić mojej duszy, memu umysłowi, sercu, ciału, moim bliskim lub środkom materialnym.


Chroń mnie przed wszelkimi plotkami, oszczerstwami, kłamstwami lub zniesławieniem ze strony innych osób oraz wszystkimi związanymi z tym konsekwencjami dla mnie i moich bliskich.


Chroń mnie i moich bliskich przed wszelkimi nieczystymi lub niestosownymi pragnieniami ze strony innych osób.


Potężna Matko Boża i Współodkupicielko nas, grzeszników, naznacz całe jestestwo moje i moich bliskich krzyżem Niebiańskiego Ognia, który rozprasza i odsuwa ode mnie wszystko, co mi zagraża.


Niech za Twoim wstawiennictwem święci aniołowie Boży zbudują świetlisty mur wokół mnie i moich bliskich, aby żadna ciemność nie była w stanie mnie dotknąć, a wszelkie oznaki nienawiści lub wrogości wobec mnie zostały pochłonięte przez ogień Bożej Miłości.




PORANNA MODLITWA DO PANI WSZYSTKICH DUSZ O OCHRONĘ W CIĄGU DNIA

Myriam van Nazareth


Maryjo, najpotężniejsza Pani wszystkich dusz, z największym oddaniem padam na twarz u Twoich stóp i błagam Cię, abyś zmusiła wszystkie demony, które starają się dziś pozbawić mnie spokoju serca, zmącić mój umysł, zniechęcić mnie, zgasić we mnie światło pogody ducha i radości lub odwieść mnie od służenia Tobie, do oddania pokłonu u Twoich stóp oraz przyjęcia od Ciebie kary i upokorzenia, wyrażając w ten sposób uwielbienie władzy, jaką nad nimi posiadasz.


Wysłuchaj mojego błagania, które jest znakiem uwielbienia Ciebie i świadectwem zwycięstwa Światła Najświętszego Boga.


Maryjo, najpotężniejsza Pani, mająca władzę nad wszystkimi demonami – ufam Tobie.



PROŚBA O ZNIWECZENIE PLANÓW UKRYWANYCH PRZEZ SZATANA

Myriam van Nazareth


Najświętsza Niepokalanie Poczęta Maryjo, Pogromczyni wszelkiego zła, Tobie przekazuję wszystkie plany, za pomocą których Szatan prześladuje mnie, zagraża mi i próbuje mnie zniszczyć.


U Twoich stóp składam wszystkie oszczerstwa i kłamstwa, których stałem się ofiarą. U Twoich stóp kładę wszelkie oszustwa i ślepotę ludzi, których Szatan zwrócił przeciwko mnie.


U Twoich stóp składam wszelkie niezadowolenie i urazy, jakimi Szatan próbuje napełnić moje serce, zachęcając ludzi do ukrywania złych zamiarów wobec mnie.


O Pani, obleczona w moce udzielone przez Boga, sprawuj teraz swoją władzę nad każdą złą siłą, jaka mi zagraża. Dla każdej duszy, która jest zwiedziona przez zło, uzyskaj łaskę zrozumienia i nawrócenia, mnie zaś wybaw, abym upadłszy na twarz u Twoich stóp, mógł sławić Twoją moc i upokorzyć demony bezsilne wobec Ciebie, któraś przyszła na świat, stając się jego światłem.



DZIEWIĘCIOKROTNY ZNAK KRZYŻA, BY ZŁAMAĆ MOCE CIEMNOŚCI

Myriam van Nazareth


W obecności ciemnej siły, która mnie dręczy, wyznaję, że całe moje jestestwo i całe życie należą do Boga oraz że składam je u stóp Maryi, Królowej stworzenia i Pani wszystkich dusz, tak aby sprawowała nad nimi swoją władzę.


Poprzez odkupieńczą moc Krzyża Jezusa Chrystusa, mroczna siło, opuść mnie w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.


Poprzez wyzwalającą moc Ran Jezusa Chrystusa, mroczna siło, opuść mnie w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.


Poprzez oczyszczającą moc Krwi Jezusa Chrystusa, mroczna siło, opuść mnie w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.


W Najświętsze Imię Trójjedynego Boga rozkazuję teraz wszystkim siłom zła, aby opuściły mnie w Świetle Krzyża i ukorzyły się u stóp Maryi, najpotężniejszej Pani sprawującej władzę nad wszystkimi demonami.


Poprzez moc zbawienia uwolnioną przez wszystkie Msze Święte wszech czasów, mroczna siło, opuść mnie w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.


Poprzez uświęcającą moc Najświętszego Sakramentu Ołtarza, mroczna siło, opuść mnie w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.


Poprzez doskonałą świętość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, mroczna siło, opuść mnie w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.


Poprzez wszechpotężną władzę Najświętszej Maryi Panny nad wszystkimi grzechami, mroczna siło, opuść mnie w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.


Poprzez miażdżącą moc Maryi, Pani wszystkich dusz, która ma władzę nad demonami, mroczna siło, opuść mnie w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.


Poprzez nadaną Maryi Bożą władzę nad upadłymi aniołami, mroczna siło, opuść mnie w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.


W Najświętsze Imię Trójjedynego Boga rozkazuję teraz wszystkim siłom zła, aby opuściły mnie w Świetle Krzyża i ukorzyły się u stóp Maryi, najpotężniejszej Pani sprawującej władzę nad wszystkimi demonami.





Źródło: "Ocalenie w Maryi. Pakiet ratunkowy w czasach dramatu Kościoła i świata", ks. Piotr Glas, wyd. Esprit 2020


Ostatnie posty