Wartość cierpienia i ekspiacji



Z dziennika duchowego s. Marii Natalii Magdolnej, węgierskiej zakonnicy i mistyczki (1901–1992).



Pewnego razu rzekłam do Jezusa: „Jak mogę sprawić, że każda chwila zmieni się w spotkanie z Tobą?”. Odparł: „Kiedy pomyślnie wywiążesz się z obowiązków albo z jakiegoś powodu poczujesz się szczęśliwa, nie wahaj się powiedzieć: «Dziękuję! Bogu niech będzie chwała!»; kiedy zaś spotka cię niepowodzenie, powtórz: «Bogu niech będzie chwała! Dziękuję!», nie możesz sobie bowiem wyobrazić, jakie skarby łaski staną się twoim udziałem, jeżeli tylko przyjmiesz z moich rąk niepowodzenia i udręki. Kto głosi moją chwałę w radości i smutku, w sukcesach i niepowodzeniu, ten robi wszystko, co może zrobić człowiek. To najbardziej doskonała z ofiar. Nie jest łatwo służyć Mi w ten sposób w każdej sytuacji. Dopóki ludzie nie nauczą się zawsze wychodzić Mi na spotkanie, dopóty i radości, i smutki będą ich ode Mnie oddalać. Jeżeli będziesz błogosławić zarówno swoje radości, jak i swoje smutki, zobojętniejesz na smutek i zawsze będziesz się radować. Zjednoczysz się ze Mną i ze Mną będziesz przeżywać swoją radość. Niechaj służenie Mi napełnia cię radością, a uszczęśliwisz innych”.


Spędziłam wiele lat życia, pokutując, aby w końcu zrozumieć, że żadna pokuta, choćby nie wiem jak ogromna, nie jest tyle warta co głęboka więź z wolą Boga.

 

Jezus wiele razy tłumaczył mi, jak należy rozumieć wynagradzanie oraz ekspiację i jak powinno się je praktykować. Mówił, że przede wszystkim trzeba odmienić swoje życie, ale zarazem przypominał: „W odkupieniu świata pomogły Mi posty i nocne modlitwy”. Prosił, żebym pościła, wieczorami praktykowała godzinę świętą, z miłości do Niego cierpliwie znosiła udręki, odmawiała różaniec w intencji dusz czyśćcowych i otaczała czcią Niepokalane Serce Maryi. Najświętsza Dziewica wyjaśniła mi, że godzina święta ma być godziną wynagradzającą i że należy ją praktykować w czwartek wieczorem ‒ indywidualne, w rodzinie bądź we wspólnocie; w domu lub w kościele, u stóp monstrancji, czyli tam, gdzie Maryja Panna obiecuje wielkie łaski; odmawiając różaniec, czytając i medytując Pismo Święte albo po prostu przebywając w obecności Jezusa i Maryi. Kiedy budzimy się w nocy, dobrze byłoby przed ponownym zaśnięciem odmówić kilka modlitw. Niechaj ci, którzy cierpią na bezsenność, zwłaszcza osoby starsze, spożytkują ten czas na modlitwy w intencji dusz w agonii. Najświętsza Dziewica powiedziała mi: „Im więcej dusz modli się nocą, tym żywiej goreje płomień mojej miłości”.

 

W trakcie Roku Maryjnego 1983‒1984 Najświętsza Dziewica rzekła: „Drogie dzieci, musicie z większą żarliwością rozmyślać o męce Zbawiciela: przyglądajcie się ze współczuciem, jak pocił się krwią w Ogrodzie Oliwnym; przyglądajcie się Jego łańcuchom, sznurom, cierpieniom; przyglądajcie się, jak ciągano Go od sędziego do sędziego, jak pluto Mu w twarz, jak poddawano Go chłoście; przyglądajcie się płaszczowi szyderstwa, koronie cierniowej, ciężarowi krzyża, Jego upadkom i bolesnym postojom. Sercem podążajcie za Nim na górę Kalwarię, patrzcie na Niego i obserwujcie od obnażenia aż po ukrzyżowanie, przybitego do krzyża, ociekającego krwią w agonii. Ileż musiał znieść, ileż wycierpieć, zanim zawołał: «Dokonało się!». Mój święty Syn dokonał dzieła odkupienia. Jego ofiara przebłagalna była pełna, jednak dopuścił was do udziału w niej: wybrał i powołał dusze, żeby w jedności z Nim poświęciły swoje życie, dzieląc Jego męki. Dusze te mogą wiele zdziałać dla chwały Boga i zbawienia dusz, aby ustrzec je od zguby. Mój święty Syn znajduje w nich upodobanie.


W dzisiejszym świecie, moje dzieci, Jezus po stokroć bardziej potrzebuje baranków ofiarnych, niech wam się jednak nie wydaje, że współudział w dziele odkupienia sprowadza się jedynie do końcowego aktu; wprost przeciwnie: należy wyruszyć z Getsemani i przebyć tę samą drogę, którą On przemierzył. W przeciwnym razie nie będzie można mówić o zasługach, a ofiara z życia będzie daremna i bezowocna.


Gdybyście tylko wiedzieli, ile łask można wyjednać dla Kościoła i dla księży! Dusza, która współuczestniczy w odkupieniu, pogodnie i nieodmiennie godząc się na krzyż, przyczynia się do nawrócenia grzeszników, niesie chorym ulgę w cierpieniu, dba o wieczne zbawienie umierających i o to, żeby dusze znalazły drogę do ojczyzny wiecznej szczęśliwości. Dusza, która postępuje w ten sposób w jedności z moim Przenajświętszym Synem, prawdziwie dokonuje dzieła odkupienia.

 

Przepełniała mnie radość, gdy widziałam, ilu wiernych gorliwość mego duchowego ojca skłoniła do złożenia w ofierze własnego życia. Potem jednak zadałam sobie pytanie: „Czy rzeczywiście przeżywają tę ofiarę? Czy wystarczy zdobyć się na nią tylko raz? Czy mimo upływu czasu będą o niej pamiętać?”. Wtedy Jezus rzekł: „Jeżeli ktoś ofiaruje Mi swoje życie tylko raz... rozumiesz, córko?... jeżeli w chwili łaski heroiczny ogień miłości zapłonie w jego sercu, to wystarczy: położę pieczęć na jego życiu i opromienię całe jego istnienie, które ‒ choć nie będzie tego świadomy i nie wróci myślą do złożonej ofiary ‒ stanie się własnością Świętych Serc. Dla Ojca czas nie istnieje: życie człowieka jawi Mu się jako całość. I nawet jeśli dusza złoży Bogu inne ofiary, to ofiara z życia obejmie je wszystkie i wyjedna jej w raju najcenniejszą z duchowych koron”.

 

Po Komunii Świętej ujrzałam Jezusa, który promieniował radością i rzekł: „Raduj się ze Mną, moja córko. Znalazłem dusze gotowe do poświęceń. Być może przełożeni będą z nimi walczyć, być może właśnie dlatego, że poszczą, modlą się, spędzają noce na czuwaniu i praktykują ekspiację, zostaną źle osądzone i potraktowane nieufnie. Tak nie powinno być, skoro zbawiłem świat postem, modlitwą i cierpieniem. Mówiąc o ekspiacji, mam na myśli modlitwę i post, lecz także konieczność zmiany życia i moralnej postawy, czyli dążenie do doskonałości: ci, którzy bluźnili i znieważali, niechaj błogosławią; ci, którzy kradli, niechaj zwrócą łupy i nauczą się dawać; ci, którzy nienawidzili, niechaj kochają; ci, którzy służyli własnemu ciału, niechaj służą duszy; ci, którzy lekceważyli moje przykazania, niechaj odtąd ich przestrzegają, bo tylko wtedy będzie możliwe prawdziwe nawrócenie”.

 

Pewnego czwartkowego wieczoru Jezus zabrał mnie do ogrodu Getsemani, abym mogła uczestniczyć w Jego mękach. Szybko jednak opadłam z sił i miałam ochotę poprosić Go, żeby ulżył mi w cierpieniu. Rzekł: „Ofiarowuję ci te cierpienia jako wyjątkową łaskę. Dlatego jeżeli się na nie zgodzisz, nie odejmę ci ich. Twoja ofiara jest łodzią ratunkową dla tych dusz, które wskutek mnogości grzechów kierują się ku piekłu. Gdybym ulżył ci w cierpieniu, łódź z duszami, które zostały powierzone twojej pieczy, zatonęłaby na zawsze. Zsyłając cierpienie, zsyłam na ciebie błogosławieństwo. Jeżeli przyjmiesz je z moich rąk, będę mógł zbawić przez ciebie wiele dusz.


Moja droga córko, cierpienia są tajemnicą łaski: umierasz, aby powrócić do życia. Poprzez twoje cierpienia mogę nie tylko zbawić wiele dusz, lecz także obdarować świat wielką łaską pokoju”.

 

Pewnego razu, mówiąc o małej wspólnocie modlitewnej, Jezus udzielił mi rad i wskazówek co do tego, jak uczynić modlitwę i ekspiację bardziej skuteczną: „Wiele aktów ekspiacyjnych jest skażonych ludzkimi ułomnościami i zatrutych kłamstwem. Istnieje tylko jedna pewna droga, a jest nią dopełnianie aktów ekspiacyjnych w jedności z Niepokalaną Matką. Dzięki Niej taki akt staje się doskonały”.


Kiedy indziej Jezus rzekł: „Przyjmuję akt ekspiacji waszej małej wspólnoty. Jeżeli jest Mi tak miły, to właśnie dlatego, że znając swoją ułomność, oddaliście się pod opiekę mojej Niepokalanej Matce”.


Żadna skłonność do grzechu nie jest w stanie wypaczyć aktu ekspiacji, który został dokonany pod czujnym okiem naszej Świętej Matki; żadna powiązana z Nią praktyka ekspiacyjna nie dozna uszczerbku wskutek niedoskonałości: dusze, które pokutują z Maryją, pokutują z wiarą Maryi. Jej matczyna miłość przesłoni ułomności, których źródłem jest roztargnienie bądź oschłość. Musimy tylko z miłością i prostotą poprosić Najświętszą Dziewicę, żeby modliła się razem z nami. Nic nie cieszy Jezusa bardziej niż możliwość przyjścia do nas za pośrednictwem Maryi. Przez Nią Jezus pragnie błogosławić i zbawiać całą zanurzoną w grzechu ludzkość.

 

Jezus wytłumaczył: „Boli Mnie, że moi wybrańcy nie angażują się bez reszty w walkę z grzechem publicznym. A przecież dałem im czas na to, żeby tępili grzechy i we współpracy z władzami świeckimi doprowadzili do ich ustania. Winą za przelewaną w czasie wojny krew nie można obarczać jedynie nienawiści między narodami. To także skutek grzechów świata. Wiele razy mówiłem, że pragnę dokonać wielkich rzeczy dla mojego Kościoła, jeżeli jednak ludzie nie dopomogą Mi poświęceniami, to chociaż jestem wszechmocny, nie zdołam wiele dla nich zrobić”.

 

„Jedynie ekspiacja wynikająca z miłości może was oczyścić, w przeciwnym razie zostaniecie oczyszczeni cierpieniem i krwią”.


Zobaczyłam, że Zbawiciel ukrywa twarz i płacze, tak jak niegdyś zapłakał nad skazaną na zagładę Jerozolimą. „Moja córka ofiaruj modlitwy i poświęcenia w intencji księży, którzy stają na drodze moim planom, aby mój Ojciec nie odepchnął ich od siebie. Twój kraj zostanie oczyszczony, lecz nie ulegnie zagładzie”. Zrozumiałam, że wróg może zrównać Węgry z ziemią, ponieważ panujący tam duch ekspiacji podupadł.


Pod koniec lata 1942 roku, po pierwszym bombardowaniu Węgier, w wyniku którego ucierpiał kościół Serca Jezusowego w Varosmajor, Zbawiciel powiedział: „Widzisz, moja córko, pragnąłem tego Węgrom oszczędzić, ale pewni księża uparcie sprzeciwiali się wybudowaniu kaplicy Ekspiacji ku czci mojej Niepokalanej Matki i Świątynia mego Serca musiała doznać przez to uszczerbku. Ten znak był niezbędny, aby kapłani uwierzyli w konieczność pokuty i aktów wynagradzających”.

 

8 października 1988 roku, w pierwszą sobotę miesiąca, Maryja powiedziała: „Jeżeli w krytycznej i smutnej sytuacji, w jakiej znalazło się to pokolenie, zabraknie modlitw ekspiacyjnych, wielu ludzi może nie uzyskać łaski nawrócenia i się zatracić. Czy już rozumiecie, moje dzieci, dlaczego uparcie proszę was o modlitwę ekspiacyjną i życie uświęcone ofiarą? Mówcie o niewyobrażalnych cudach, do których doszło w duszach dzięki nieustającym modlitwom ekspiacyjnym. Módlcie się, żeby niebieski Ojciec, którego znieważacie grzechami, udzielił wam przebaczenia. Jeżeli tylko będziecie pokutować, to bądźcie pewni, że wszyscy uzyskacie przebaczenie i łaskę”. W listopadzie Jezus dodał: „Nie lękajcie się! Nie ześlę na was niczego, co mogłoby przywieść do zguby waszą duszę. Nie jestem potworem, a ucieleśnieniem miłosierdzia!”.

 

W 1986 roku Najświętsza Dziewica powiedziała do mnie: „Moja córko, opowiadaj o obfitych łaskach, które zsyłam w zamian za ofiarę z życia. Tym, którzy dotkliwie cierpią na ciele i duchu, są nieuleczalnie chorzy, doznali paraliżu i nie mogą się poruszać albo są przykuci do łóżka, powiedz, że nie cierpią na próżno. Przeciwnie: wyjednują wiele dóbr dla siebie samych i dla ludzkości. Kiedy chory człowiek akceptuje własne cierpienie, doświadcza w duszy pokoju oraz siły i zapewnia sobie radość i szczęście w niebie”.


Było mi dane przekonać się na własnej skórze, jak wielkiej ulgi doznają obłożnie chorzy, gdy dzięki światłu łaski pojmują, ile pożytku może im przynieść zgoda na cierpienie i ofiarę z własnego życia. Odwiedzałam w szpitalu ciężko chorych pacjentów, przede wszystkim takich, od których odwrócili się krewni. Najbardziej cierpieli ludzie chorzy na raka. Przeważnie zdawali sobie sprawę z faktu, że są w ostatnim stadium choroby, i to kazało im myśleć, że ich życie nie ma już żadnego znaczenia i że nikomu nie mogą się przydać. Kiedy jednak za podszeptem łaski uświadamiali sobie, że są ukochanymi dziećmi Maryi Panny, że Jezus staje się ich towarzyszem, że prosi, aby dołączyli własne cierpienia do udręk, jakich On sam doświadczył na krzyżu, włączając się tym samym do dzieła odkupienia i zbawienia dusz, że są prawdziwym skarbem Kościoła, że mogą wyprosić święte powołania kapłańskie, przyczynić się do tego, aby na świecie zapanował pokój, i zadośćuczynić grzechom własnym i cudzym, że wreszcie po śmierci trafią prosto do raju, omijając czyściec ‒ otóż kiedy stawali się tego świadomi, łaska rozpoczynała w nich swoje cudowne i zdumiewające działanie. Na myśl o miłości Boga i naszej Świętej Matki przepełniała ich radość, choć wcześniej skłonni byli sądzić, że Bóg pogniewał się na nich i zesłał im cierpienie jako karę. Niektórzy byli nawet ateistami.


Pomni wielkiej łaski zawartej w ofierze z własnego życia, będącej największym darem, jaki stworzenie może ofiarować swojemu Stwórcy, doświadczali głębokiej odmiany. Ich stan ogólny się poprawiał, a większy spokój i nowe, bardziej pogodne nastawienie nie umykały uwadze pielęgniarek. Stawali się ukrytymi w Bogu świętymi i do końca trwali w swojej ufnej ofierze. Część z nich odzyskała zdrowie, inni zmarli świętą śmiercią. (…)


Podzieliłam się z Jezusem wszystkimi trudnościami i całym moim cierpieniem, a On dodał mi otuchy, mówiąc: „Wytrwałość i stawianie czoła próbom tylko wtedy pomnaża moją chwałę, gdy przyjmujesz je z moich rąk bez żalu, bez wyrzutów i w duchu łagodnej uległości, a następnie składasz w ofierze ku pożytkowi dusz”.

 

Najświętsza Dziewica napomniała mnie: „Moje dzieci, wielkie cierpienie fizyczne albo duchowe maże być źródłem nieprzeliczonych łask, jeżeli zgodzicie się na nie w duchu oblacyjnym. Możecie je potraktować jako akt wynagradzający za wszystkie popełnione przewiny, a kiedy spłacicie już cały dług, cierpliwie znoszona udręka pomoże wam wyjednać nawrócenie dla zatwardziałych grzeszników i pomnożyć chwałę Boga. Dusze, które zostaną zbawione dzięki waszej zgodzie na cierpienie, mogą osiągnąć świętość.


Kiedy ciąży wam krzyż, pamiętajcie, że jesteście tylko pielgrzymami na tej ziemi. Za grobem istnieje wspaniałe Życie, które Bóg przygotował dla swoich dzieci i w którym czeka was szczęśliwość nieskończenie większa niż ta, na którą zasłużyliście, cierpliwie przyjmując cierpienie. Szczęście, którego „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało”, na wieki zagości w waszej duszy. Nawet życie po brzegi wypełnione udręką szybko dobiegnie kresu. Radujcie się, gdy cierpicie, ponieważ w ten sposób zbliżacie się do zbawienia, a u końca drogi czekają na was czułe ramiona Matki i wieczna miłość Trójcy.


Wzywam was, moje drogie dzieci, do szczególnego apostolatu, abyście w intencji cudzych grzechów znosili duchowe męczeństwo i aby Bóg, mając na względzie waszą szczodrą ofiarę, zesłał na grzeszników rzeki miłosierdzia. Pomyślcie, moje drogie dzieci, że nieprzeliczone zastępy dusz unikną wiecznej zguby, jeżeli tylko cierpliwie przyjmiecie małą drzazgę z krzyża mojego Świętego Syna. Pomyślcie, że dzięki waszej Matce uczestniczycie w dziele odkupienia. Nie szukajcie udręk, ale z pokorą przyjmujcie te, które Bóg na was zsyła”.


Jezus potwierdził słowa swojej Matki: „Moje dzieci, apostołowie moi, dusze potrzebują cierpień, które przyjmujecie i na które godzicie się z miłości, tak jak chorzy potrzebują lekarstw. Nie mogę zdjąć krzyża z waszych ramion, choć czasem uginacie się pod jego ciężarem. Gdybym to uczynił, proces uzdrowienia zostałby przerwany, tych zaś, którzy jeszcze nie są bezpieczni, czekałaby zguba. Kiedy dług jednej bądź wielu dusz zostaje spłacony albo gdy wskutek ofiary cierpienia taka dusza odzyskuje zdrowie, na jakiś czas zdejmuję z waszych ramion krzyż, abyście mogli odzyskać powołany do tak szlachetnych celów wigor. Moje dzieci, każda dusza, która dla Mnie i dla swoich braci składa ofiarę na ołtarzu miłości, pomnaża chwałę mojego Ojca i radość mojej drogiej Matki. Podnieście się z tym większą żarliwością! Mój Kościół nigdy nie potrzebował szczodrobliwych dusz ofiarnych równie mocno jak teraz. Konieczne są dusze, które nie skupiają się wyłącznie na własnych problemach, ale pomagają innym duchowo i fizycznie. Zaprzęgnijcie wasze umysły i bezinteresowną miłość w służbę zbawienia niewierzących i grzeszników, bo doskonale wiecie, że nie ma na świecie nic cenniejszego aniżeli dusze. Zaangażujcie się w świętą misję zbawiania dusz. Zmierzajcie ku świętości, abyście przed obliczem mojego Ojca zaiste byli apostołami w Chrystusie!”.

 

Jezus powiedział: „Niepokalana wiedzie was na drogę pokuty wynagrodzenia, abyście razem z Nią czynili zadość mnogim grzechom przeciwko niebieskiemu Ojcu, a zarazem pomagali wielu duszom, ratując je przed ostateczną zgubą. Powtarzam: nie obawiajcie się poświęceń! Odrodziliście się dzięki ofierze wynagradzającej, dlatego módlcie się żarliwie, śpiewajcie hymny i psalmy, pokutujcie. Postępujcie tak, jak Ja postępowałem za życia. Jednoczcie się ze Mną poprzez wszelkiego rodzaju pokutę, najpierw jednak zasięgnijcie opinii przełożonych bądź przewodników duchowych, aby Zły nie zdołał was zwieść. Znajdźcie czas na medytację i zadumę. Nie lękajcie się! Bacznie wsłuchujcie się w głos, którym przemawiam do waszego sumienia, a wskażę wam, w jaki sposób i kiedy powinniście pokutować, i jaką postawę należy przyjąć wobec ciężkich prób. Zaręczam, że jeżeli posłuchacie moich boskich rad, nie spotka was zawód. Pośćcie i wystrzegajcie się próżnych słów. Przynajmniej raz dziennie sięgnijcie w głąb siebie i pomyślcie o Jezusie Chrystusie, który znosi dla was męki, a wasza dusza będzie zbudowana. Pomni cierpienia, jakie zniosłem przez wzgląd na wasze grzechy, tym chętniej będziecie pokutować i zbliżycie się do Mnie. Nocą czuwajcie ze Mną na znak pokuty, a za dnia ‒ jeżeli to możliwe ‒ często przychodźcie do tabernakulum, żeby Mnie pocieszać, rozmawiać ze Mną, słuchać głosu, którym przemawiam w waszej duszy. Odmawiajcie dobrze wam znane modlitwy, a poruszę serca tych, którym dane było odczuć tak wspaniałe powołanie, aby dla pożytku wszystkich dusz i całego Kościoła umocnili się i pozostali wierni”.

 

W 1986 roku, gdy byłam już posunięta w latach, Najświętsza Dziewica powiedziała do mnie: „Sercem wielu współczesnych matek targa ból: martwią się duchową kondycją swoich dzieci, ich niemoralną postawą oraz tym, co spotka je po śmierci. Kierowana pełnym miłości współczuciem, zdołałam wyjednać dla nich p i ę ć o b i e t n i c. Niechaj nie upadają na duchu i nieodmiennie ofiarowują Bogu wszystko, co przytrafia im się w życiu, ponieważ ofiara na rzecz innych wydaje owoce w postaci zbawienia dusz. Nic nie jest większe aniżeli miłosierna miłość Boga”.


Potem Najświętsza Dziewica nauczyła mnie modlitwy na okoliczność owych pięciu obietnic, które udało Jej się wyjednać u Pana: „Mój słodki Jezu, w obecności trzech Osób Trójcy Przenajświętszej, Twojej Świętej Matki oraz całego dworu niebieskiego, w łączności z intencjami Twojego Przenajświętszego Eucharystycznego Serca i Niepokalanego Serca Maryi, ofiarowuję Ci całe moje życie, wszystkie moje Msze Święte, wszystkie Komunie, dobre uczynki, ofiary i cierpienia. Łączę je z zasługami Twojej drogocennej krwi oraz śmierci na krzyżu ‒ dla uczczenia Trójcy Przenajświętszej, dla zadośćuczynienia za zniewagi, jakich doznał od nas Bóg, dla jedności Kościoła, naszej Świętej Matki, dla księży, dla dobrych powołań kapłańskich, dla wszystkich dusz aż do końca świata. Przyjmij, o Jezu, ofiarę mojego życia i daj mi łaskę, abym wytrwał w tym w pełni wiary aż do śmierci. Amen”.


Pięć obietnic dla tych, którzy ofiarowują własne życie, to: „Wbrew pozorom żaden z ich krewnych nie pójdzie do piekła, ponieważ w chwili, gdy ich dusza odłączy się od ciała, otrzymają łaskę doskonałej skruchy. Jeszcze w dniu ofiary wszyscy zmarli członkowie ich rodzin zostaną uwolnieni z czyśćca. W chwili śmierci będę u ich boku i omijając czyściec, zaprowadzę ich dusze przed oblicze Trójcy Przenajświętszej. Ich imiona wyryją się w Sercu Jezusa i w moim Niepokalanym Sercu. Poprzez swoją ofiarę, połączoną z zasługami Chrystusa, uchronią wiele dusz przed wiecznym potępieniem, a wielu innym będą świadczyć dobro aż do końca świata”.




Źródło: „Nawróćcie się, nadchodzi czas oczyszczenia. Prorocze objawienia s. Marii Natalii Magdolnej”, Claudia Matera, wyd. Esprit, Kraków 2021

Fot. VICONA

 

Siostra Maria Natalia urodziła się w 1901 niedaleko Bratysławy. Zmarła w 1992 roku. Od najmłodszych lat pragnęła wstąpić do klasztoru. Pragnienie to zrealizowała w wieku 17 lat. Od 1936 przebywała w klasztorze Dobrego Pasterza w Budapeszcie. W latach 1936-43 otrzymywała przesłania ważne dla całego świata. Niektóre dotyczyły wyłącznie losów Węgier. Spisała je w książce "Maryja - Zwycięska Królowa świata". Jezus prosił ją szczególnie o rozpowszechnienie dzieł wynagradzających za grzechy świata i wzniesienie również w tym celu kaplicy. Prosił z naciskiem o modlitwy, ofiary i post w duchu wynagrodzenia. Pragnął, ażeby uczczono Najświętszą Maryję Pannę tytułem "Zwycięska Królowa świata". Udzielił licznych obietnic tym, którzy uczczą Ją w sposób szczególny przez odprawienie nowenny ku czci Jej Niepokalanego Serca. Nowennę polecił Jezus odprawiać w pierwsze soboty miesiąca, z gorliwym pragnieniem wynagrodzenia za doznawane przez Nią zniewagi, a nie tylko w celu uproszenia obiecanych łask.


Siostrze Marii Natalii nie zostały oszczędzone ciężkie doświadczenia z powodu niedowiarstwa otoczenia wobec otrzymywanych przez nią objawień. Oprócz tego w 1950 zlikwidowano na Węgrzech wszystkie klasztory. Siostra zamieszkała na wsi, samotna i nieznana, żyła w duchu pokuty. Była bardzo wątłego zdrowia. Już w młodości przełożeni oczekiwali na jej rychłą śmierć.


W wieku 33 lat ukazał się jej Jezus mówiąc: «Prosiłaś Mnie, abym przyszedł po ciebie, kiedy będziesz mieć 33 lata, gdyż chciałaś się we wszystkim upodobnić do Mnie. Teraz nadeszła godzina: wzywam cię! Jeśli jednak jesteś gotowa dla zbawienia dusz wziąć na siebie różne cierpienia na ziemi, przedłużę twoje życie.»