Za klauzurą

Odkąd natrafiłam przypadkiem w internecie na zdjęcia staniąteckiego klasztoru, które urzekły mnie pewną tajemnicą kryjącą się w nich, bardzo chciałam również odwiedzić to miejsce z moim aparatem. Postanowiłam zrobić reportaż o życiu sióstr w zakonie kontemplacyjnym. Udało się na początku czerwca, kiedy to przybyłam do klasztoru, nie będąc jednak w ogóle pewną, co i czy w ogóle siostry pozwolą mi sfotografować i najważniejsze, czy będę mogła wejść za klauzurę, czyli tam, gdzie w normalnych warunkach osoba świecka przebywać nie może... Zamieszkałam w znajdującym się w obrębie murów klasztornych Domku Gości, który jest budynkiem dawnej szkoły dla dziewcząt (zamkniętej za czasów komuny, w 1953 r.). Dodatkową atrakcją była możliwość swobodnego poruszania się po zabytkowym ogrodzie zakonnym, a co za tym idzie „podpatrywania” sióstr podczas ich codziennej pracy. Zrozumiałam jednak, że aby zyskać ich przychylność i posmakować nieco z tego mniszego życia, którego jednym z haseł jest „Ora et labora” (Módl się i pracuj), ja również muszę zakasać rękawy i zabrać się do roboty. Odpowiedzialna za ogród Siostra Józefa, którą spotkałam spacerując w ogrodowych alejkach, wyraźnie ucieszyła się z takiej decyzji. "W nagrodę" oprowadziła mnie po swoich włościach, opowiadając z dumą o wszystkich roślinach uprawianych w ogrodzie i szklarniach, oraz pozując do kilku zdjęć.

Ku mojej wielkiej radości nie skończyło się tylko na „pracuj”, ale była też okazja do „módl się” i to razem z siostrami! Matka Przełożona, Siostra Stefania Polkowska zgodziła się bowiem nie tylko być moim przewodnikiem po opactwie, ale i zaprosiła na prywatną Mszę Świętą dla sióstr na chórze kościoła, oraz później do uczestnictwa w Liturgii Godzin. Uważam to za wielkie wyróżnienie, ponieważ jeśli chodzi o osoby z zewnątrz, do modlitw sióstr dopuszczane są zwykle tylko kandydatki rozeznające wstąpienie do zakonu. Przygotowując się do projektu, starałam się zebrać nieco informacji na temat duchowości Benedyktynek, historii oraz obecnej sytuacji klasztoru. Jak wyczytałam na stronie opactwa: „Charyzmat Mniszek Zakonu Świętego Benedykta opiera się na szukaniu Boga przez modlitwę i kontemplację, a zwłaszcza poprzez kult liturgiczny. Bardzo ważne jest życie wspólnotowe. Benedyktyni uwielbiają Boga, który jest ich Stworzycielem i Odkupicielem. Skoncentrowane na życiu klauzurowym wyjątkowo tylko podejmują pracę poza domem zakonnym. Najwyżej stawiają miłość Chrystusa, który wskazuje, jak mogą Go Naśladować. Pokorą, posłuszeństwem, codziennymi trudami i cierpliwością włączają się w cierpienie Chrystusa i jednoczą z Nim”. Dowiedziałam się również, że klasztor Sióstr Benedyktynek w Staniątkach jest jednym z najstarszych i najpiękniejszych obiektów sakralnych w Polsce, stanowi bezcenne dziedzictwo chrześcijańskiej oraz polskiej kultury. Znajduje się 20 km na wschód od Krakowa, na skraju Puszczy Niepołomickiej. Jego historia liczy bez mała 800 lat, nie ma drugiego takiego miejsca w Polsce. Zespół opactwa, zarówno kościół, jak i klasztor, zachowany jest w niemal oryginalnym stanie. Opactwo staniąteckie dzięki swej nieprzerwanej historii zachowało bogaty zbiór zabytków: dokumentów, rękopisów, starodruków oraz przedmiotów i szat liturgicznych. Niestety wszystkie te dzieła sztuki jak i same budynki, które zajmują ogromną powierzchnię potrzebują pilnie interwencji konserwatorskiej. Wilgoć i pleśń niszczy księgi, pergaminy, przez dziurawy dach zaciekają sklepienia, zarówno w kościele, jak i w klasztorze. W zimie szczególnie mocno doskwiera przenikliwe zimno i brak pieniędzy na dostateczne ogrzanie klasztoru. Utrzymanie klasztoru pochłania bowiem ogromne sumy, a potrzeby są wielkie. Do dyspozycji mają siostry tylko emerytury i pieniądze z tego co same wytworzą. Robią więc co mogą: hodują karpie, pomidory, chryzantemy, wytwarzają przetwory, miody i pierniki, wyrabiają dewocjonalia i pocztówki. Organizują koncerty i rekolekcje. U sióstr można też spędzić Sylwestra. Pracy jest więc sporo, a rąk mało: obecnie w klasztorze przebywa 15 sióstr, z czego większość emerytek. Gdyby nie „posiłki” z zewnątrz, które przybyły dla polepszenia sytuacji opactwa, byłoby ich jeszcze mniej… Gotowanie posiłków, ogrodnictwo, obsługa i sprzątanie domu gościnnego, sprzątanie klasztoru, obsługa uli, obory i kurnika, pranie, szycie i łatanie – to wszystko jest na bieżąco do zrobienia. Po dawnych rozległych majątkach ziemskich pozostał już tylko duży ogród, w którym mieszczą się szklarnie i pólko uprawne, sad, stawy rybne i pastwisko. Nie wszystkiemu w takim gospodarstwie podołają kobiece siły, potrzeba więc zatrudniać też paru pracowników. Z klasztoru wyjeżdżałam z przeczuciem, że jeszcze tam wrócę. Rzeczywiście, udało się już po dwóch miesiącach. Przyjechałam w połowie sierpnia na Noc klasztorów-Cracovia Sacra, podczas której była okazja do ponownego zwiedzenia części opactwa, a także spotkania się ze znajomymi siostrami.


Fot. VICONA / CC BY-NC-ND 4.0

25 wyświetlenia
Ostatnie posty
SYGNET-SZARY.png
  • Facebook - Biały Krąg
  • YouTube - Biały Krąg