Nathalie, widząca z Kibeho, w misji cierpienia zbawczego


Dlaczego kochacie dobro, które Bóg wam daje, a nie akceptujecie krzyża, który was łączy z Bogiem, dojdziecie do Boga przechodząc którędy? Nie ma nikogo, kto dojdzie do nieba nie cierpiąc (Matka Boża w Kibeho).



Deklaracja A. Misago (bp Augustin Misago, ordynariusz Gikongoro, który ogłosił Deklarację o autentyczności objawień – przyp. red) podając treść orędzia, zaznacza że temat ten jest jednym z najważniejszych w historii objawień w Kibeho. Wizjonerki podnosząc ten temat mówiły, że Dziecko Maryi nie oddziela się od cierpienia. Podobne sformułowanie znajdujemy w innej wypowiedzi: Powiedziałaś mi [Matko], że nie ma innej drogi, niż droga krzyża, prowadząca nas tam, gdzie Ty jesteś (...). Twoje dziecko nie oddziela się od krzyża”. W tym nurcie są także słowa Maryi: „Dlaczego kochacie dobro, które Bóg wam daje, a nie akceptujecie krzyża, który was łączy z Bogiem, dojdziecie do Boga przechodząc którędy? Nie ma nikogo, kto dojdzie do nieba nie cierpiąc”.


Początkowo ascetyczna postawa wizjonerek była niezrozumiała przez otoczenie. Wycieńczenie Nathalie i Ałphonsine w pierwszej połowie 1982 r. z powodu praktyk postnych było powodem fantazji ludzi prorokujących o przewidywanej ich śmierci w czasie najbliższych objawień (...)

Wizjonerką, którą Maryja wybrała w sposób szczególny do przekazania ludzkości tych treści i swym orędziem zaprosiła do życia bardzo konkretnie, akceptując cierpienie w wierze i miłości, umartwiając się i wyrzekając się przyjemności za nawrócenie świata, była Nathalie Mukamazimpaka. Już pierwsze objawienie (12 stycznia 1982 r.) wskazało, osiemnastoletniej wówczas uczennicy, drogę powołania do cierpienia zbawczego. Miała opinię dziewczyny bardzo miłej, pokornej, grzecznej, skromnej i delikatnej w relacjach z innymi, a ponadto niezwykle pobożnej i pielęgnującej szczególny kult do Maryi”, We wtorek (12 stycznia) zamiast udać się na kolację około godz. 19.00, Nathalie poszła do swej sypialni, by jak zwykle, odmówić różaniec. Z czasem kilka dziewcząt dołączyło do niej, towarzysząc w rozpoczętej modlitwie. W pewnym momencie zapomniała o artykulacji i powtarzała Zdrowaś Maryjo jakby zapadała w sen. Następnie poczuła wielki i niewytłumaczalny lęk, wstrząs całym ciałem i poczucie utraty świadomości, opuszczenia Kibeho i przejścia w inne miejsce. Znalazła się zagubiona na nieznanym obszarze, który podobny był do równiny pokrytej delikatną trawą. Po chwili wizjonerka zauważyła czerwone kule wyłaniające się z ciemności i pękające jedna po drugiej przed jej oczyma. Uczucie lęku, opuszczenia i męczące ją wizje pękających kul spowodowały, że uczennica zaczęła bardzo płakać. Po chwili zauważyła wielkie światło, coraz bardziej ją oślepiające, które w miarę czasu oświetlało coraz intensywniej miejsce przebywania samotnej Nathalie. Usłyszała także tajemniczy i smutny głos mówiący do niej: „Nathalie, moje dziecko, módl się bardzo, módl się bardzo, módl się bardzo prosząc za świat, ponieważ jest w złym stanie” i następnie: „Dziecko, jestem smutna, i martwi mnie to, że przekazałam orędzie, a wy nie przyjęliście go tak, jak sobie tego życzę”. Słowa te spowodowały ponowny wybuch płaczu wizjonerki. Głos dodał, że „płacz ten stąd, że ja tobie dałam karę. To nie znaczy jednak, że jesteś większą grzesznicą niż inni, lecz jest to przykład, przez który pokazuje, że mogę ich ukarać również”. Na słowa te uczennicą rozpłakała się jeszcze bardziej, trzęsąc się i drżąc z powodu zmartwienia słowami nieznanej Osoby. Maryja przedstawiła wizjonerce problem ludzi, którzy nie przyjęli Jej orędzia, ale stali się nieczuli i niewierni wobec Jej zbawczego przesłania. Nathalie została, według interpretacji niektórych, „kozłem ofiarnym”, wybraną do bycia karaną za niewiernych i do ofiarowania swego życie za ich grzechy. W klimacie łez Dziewica wprowadziła ją we własne cierpienia, dzieląc się z nią swymi boleściami i zapraszając ją do współczucia. Nakazała jej potem, aby otworzyła dzieło: O naśladowaniu Chrystusa Tomasza a Kempis i przeczytała fragment przypadkowo znaleziony. Urywek ten zawierał myśl o nietrwałości rzeczy tego świata, w przeciwieństwie do rzeczy niebieskich, które są wieczne. W przyszłości ten tekst był zaproszeniem Nathalie do rezygnacji z radości tego świata i do totalnej dyspozycyjności wobec Maryi. Wizjonerka była powoli przygotowywana, że droga, na której Maryja pragnie ją zaangażować, to cierpienie i modlitwa jako współudział w zbawianiu świata. Cała misja, jaką otrzymała, czyli słowa, które miała powtarzać, przyjęty styl postępowania, zaakceptowane rezygnacje życiowe czy umartwienia, którym się poświęca, przypominają, iż za przykładem Jezusa i Maryi droga, prowadząca do chwały nieba, wiedzie przez krzyż. Otrzymała zaproszenie od Chrystusa i Jego Matki do udziału w zbawianiu świata poprzez wypraszanie dla grzeszników łaski nawrócenia. Dlatego już na początku marca 1982 r. zapadła przejściowo na chorobę oczu, która postępowała w tak szybkim tempie, że już niebawem można było mówić o pewnym stopniu ślepoty wizjonerki. Potrzebowała ona pomocy w ubieraniu się, znalezieniu drogi itp. Nie było możliwości zbadania tego fenomenu przez lekarza, zaś Komisja medyczna do badania objawień jeszcze nie istniała. Z dolegliwości tej wizjonerka została uwolniona 19 marca. Następnie zaczęła się skarżyć na bóle głowy, które były interpretowane jako symptomy choroby wątroby. Dolegliwości te były potwierdzane przez Maryję w czasie objawień udzielanych Alphonsine w maju owego roku. Chora Nathalie została wzięta na pewien czas do szpitala uniwersyteckiego w Butare, a następnie do specjalistów medycyny ludowej. Jednak jej stan zdrowia nie poprawił się praktycznie do końca 1982 r. Maryja przestrzegała ją, że jest to tajemnicza choroba i wyzdrowieje tylko wtedy, kiedy Ona sama o tym zadecyduje. Dlatego wszelkie wizyty szpitalne, według Matki Bożej, były jedynie stratą czasu. Badania lekarskie z 15 maja i 29 września rzeczywiście nie wykryły żadnej choroby u wizjonerki. Jednak z powodu swych dolegliwości Nathalie częściej pozostawała w łóżku niż była obecna na zajęciach w gimnazjum, co stało się powodem niespełnienia warunków i niedopuszczenia do egzaminów końcowych w czerwcu 1982 r.


Perspektywa ta, nakreślona w pierwszym objawieniu u Nathalie, jest precyzowana w swej istocie od maja 1982 r. W jednym z raportów o objawieniach pod datą 22 maja widnieją słowa siostry Germaine, podsumowujące powtórzenia wizjonerki z dialogów z Maryją: „Nathalie została poinformowana [przez Maryję], że nie wyzdrowieje ze swej choroby i że nie skończy nauki”, choć zostałby jej jedynie rok do ukończenia gimnazjum. Nathalie próbowała w przyszłości podjąć intensywnie naukę języka francuskiego, aby posiąść przynajmniej umiejętność swobodnego porozumiewania się z cudzoziemcami, których liczba każdego roku wzrastała. Jednak po objawieniu prywatnym, w którym Maryja wyrzucała wizjonerce, że ucieka od woli nieba, zaprzestała dalszej nauki.


Następnie Maryja zaprasza ją do rezygnacji z więzów rodzinnych, by poświęcić się wyłącznie misji cierpienia i modlitwy za świat: „Od teraz aż do dnia, kiedy mi się spodoba, by dać ci szczęście, które Ci rezerwuję, musisz zostać tutaj; nie ma innych miejsc, gdzie ty możesz iść; Kibeho jest tym [jedynym], które musisz zamieszkiwać. Dlatego nie możesz wrócić do rodziny, ponieważ powierzyłam tobie misję wyjątkowo trudną”.

Interpretacje powołania do cierpienia, którym została obdarzona wizjonerka sprowadzają się do formuły mówiącej, że „cierpienie jest drogą ekspiacji za grzechy i zjednoczenia z Jezusem i Dziewicą Maryją w cierpieniach za zbawienie świata”. Maryja tłumaczy, że sama osobiście, przez swe boleści jest zjednoczona z cierpieniami swego Syna od Jego narodzin do śmierci na krzyżu. Dlatego przykrości wizjonerki mają też być przyjmowane w wierze i z radością. Nie ograniczają się do akceptacji cierpień fizycznych spowodowanych chorobami, ale przejawiają się w formach: rezygnacji z przyjemności, akceptacji przeciwności życiowych i niezrozumienia, krytyki i prześladowania ze strony innych czy też umartwiania się. Boleści wizjonerki „chciane” przez Maryję i prowokowane przez innych mają w życiu Nathalie iść w parze z całą gamą cnót, takich jak: cierpliwość, odwaga, pokora, uprzejmość, miłość i radość. Nathalie dostała polecenie nie pokazywania problemu swych cierpień innym, by nie wzbudzać ich do wzruszeń i litowania się nad nią. W obecności ludzi powinna czynić wszystko, jak gdyby nie odczuwała bólu. Pocieszenia i siły winna szukać tylko w modlitwach i w zaufaniu do Maryi, która zawsze będzie jej towarzyszyć i asystować w trudnych chwilach doświadczeń. W następnych objawieniach wizjonerka prosiła, aby dając jej nowe cierpienia wyzwalała ją z poprzednich. Maryja natomiast przekonywała ją, że czyni to, co uważa za najlepsze i w sposób jak najlepszy. Nathalie skarżyła się Maryi widząc, że jest jedyną cierpiącą wśród innych, którzy są radośni i spokojni żyjąc w rodzinach. Dziewica zapewniała ją, że każdy zostanie nagrodzony według swych spełnionych dzieł. Jeżeli Nathalie będzie wierna zawsze Jej woli, będzie nagrodzona i będzie się radować bardziej niż inni.

15 maja 1982 r. Nathalie miała wizję ludzi ubranych w białe stroje pochodzących z różnych stron, którzy pod przewodnictwem tajemniczej i wyjątkowo pięknej osoby, tworzyli rodzaj procesji i zmierzali w jakimś nieokreślonym kierunku. Następnie wizjonerka doznała wizji osoby, która była torturowana i ukamienowana i przez swą śmierć dołączyła do pochodu ludzi ubranych w białe stroje.

W maju 1982 r. Maryja dała Nathalie i Alphonsine nadzwyczajne cierpienia jako środki pokuty. Doniosłym etapem jej cierpień był 23 maja, kiedy personel dyrekcji gimnazjum rozważał zawołanie pielęgniarki z pobliskiego ośrodka zdrowia do pomocy i proboszcza parafii w celu udzielenia jej sakramentu namaszczenia chorych. Od 5 maja Nathalie wyjątkowo mogła tylko opuszczać swe łoże. 13 czerwca 1982 r. Maryja powiedziała uczennicy, że „twoje cierpienie spowoduje, że stracisz liczne rzeczy tego świata, ale ono da ci wiele w niebie”. 15 sierpnia 1982 r. pielgrzymi udekorowali podium różami. W czasie objawień Maryja poprosiła Nathalie, aby odwiązała jakiś bukiet kolorowych róż. Na jej życzenie wizjonerka miała zachować jeden z kwiatów. Wybrana róża koloru różowego miała przypominać wielką boleść Maryi w czasie męki Jej Syna. Wizjonerka przez swe osobiste cierpienia, które dostaje od Maryi będącej w zjednoczeniu z Jezusem powinna się jednoczyć z ich cierpieniami.


12 stycznia 1983 r. dostała polecenie od Maryi odbycia dwutygodniowego postu od 16 lutego do 2 marca 1983 r. Miała się karmić jedynie modlitwą, słowem Bożym, codzienną Komunią Św. i nie odsłaniać własnego cierpienia związanego z tym wyrzeczeniem. Przygotowała się do niego przez rekolekcje w dniach: 7−15 lutego 1983 r., które połączyła z nowenną modlitw w tym celu. Od chwili rozpoczęcia postu była dokładnie obserwowana, aby wyeliminować wszelkie podejrzenia symulacji. Przed ósmym dniem postu Nathalie miała wizję szatana, który odwiedził ją pod postacią młodzieńca, przybywającego z tacą pełną bananów, omletem i ciastem. Powiedział: „przyniosłem ci jedzenie, gdyż zbliżasz się do śmierci nie skończywszy misji”'. Nathalie pokropiła go wodą święconą ze statuetki Matki Bożej z Lourdes, mówiąc: „bądź pokonany przez Dziewicę Maryję”. W skutek tego zniknął ze wszystkim, co przyniósł. Sytuacja zmieniła się nieco 23 lutego (ósmy dzień postu) o godz. 20.00 w czasie objawienia, jakiego wizjonerka doświadczyła w obecności kilku członków Komisji teologicznej i medycznej. Maryja pozwoliła jej napić się trochę wody. Dziewica dodała, że od jutra Nathalie będzie mogła pić kilka kropel wody święconej na dzień do końca postu. Wizjonerka używała wody ze statuetki Matki Bożej z Lourdes. Była tam woda święcona z objawień w Kibeho. 26 lutego miała publiczne objawienie, w czasie którego dokonała rytu błogosławieństwa ludzi. W trakcie objawienia siedem razy upadła, jednak każdorazowo odzyskiwała świadomość, pierwotną energię i dynamikę działania w sposób nadzwyczajnie szybki i spektakularny.

2 marca o godzinie 8.00 zakończyła post, który wpłynął bardzo pozytywnie na ocenę wiarygodności całokształtu wydarzeń w Kibeho. Opisując ten czas, wyznała: „miałam wiele ran w ustach i w gardle, mój głos nie wychodził [z ust] jak zwykle i brałam kilka kropel święconej wody [pochodzącej z objawień w Kibeho i przechowywanej w statuetce] Matki Bożej z Lourdes”. Nathalie po skończonym dwutygodniowym cierpieniu nie mówiła, że doświadczenie to było łatwe i nie podkreślała swojego wyjątkowego powołania bycia wybraną do udziału w cierpieniach Jezusa. Mówiła, że chce zawsze pomagać bliźnim w ich wędrówce do Boga, ale nigdy nie odważyłaby się zaproponować komuś przeprowadzenia postu, jaki uczyniła. Twierdziła, że jedynie Bóg sam może proponować komuś zaangażowania się na takiej drodze”. 22 stycznia 1983 r. Nathalie miała wizję jakby z filmu opowiadającego jej przyszłość. Maryja ukazała pewne czekające wizjonerkę epizody związane z cierpieniem. Gdy dziewczyna zrozumiała, że osobą cierpiącą, zniekształconą i zdeformowaną przez ból jest ona sama, przestraszona tym widokiem pogrążyła się w rozpaczy i zaczęła płakać.


W raporcie objawień z 21 maja 1983 r. są zapisane słowa Maryi wypowiedziane do Nathalie w kwestii umartwień, że chodzi o „przekazanie tobie [wizjonerce], że musisz kontynuować spanie na cemencie".


Uczennica zwróciła uwagę, że cierpienie ma również inne znaczenie, także dość ważne w życiu chrześcijanina. Mianowicie zbliża nas bardziej do Boga, wzniecając pragnienie szukania i uciekania się do Niego przez modlitwę. Często dopiero w nieszczęściu nasza świadomość się budzi, by myśleć o Bogu, zawierzać i kierować do Niego nasze modlitwy z nadzwyczajnym zapałem. Zaś doświadczanie szczęścia na ziemi i brak trosk powoduje naszą ospałość i oziębłość w relacjach z Bogiem. 4 lipca 1983 r. w dialogu z Maryją Nathalie wypowiada następujące słowa: „Nieraz, kiedy cierpimy, nasza modlitwa staje się krzykiem serca, ale w radości jest inaczej. Jak Ty to mówiłaś osobiście, posyłasz [nam] doświadczenia, cierpienia, byśmy mogli lepiej się modlić, lecz kiedy jesteśmy radośni, rozproszenia stają się bardziej obecne”. W tym kontekście cierpienie jest ważnym bodźcem dla cnoty religijności i elementem oczyszczającym naszą modlitwę, która staje się mniej osnuta hipokryzją, powierzchowna, za to bardziej intensywna i częściej obecna w naszym życiu. 3 września 1983 r. Maryja zapraszała ją do współpracy w zbawczym dziele, obiecując, że odpowiadając na to powołanie może zbawić siebie ocalając wiele innych dusz na świecie. Wejście w misterium krzyża Chrystusa i życie nim pomoże zaakceptować z radością niezrozumienia, prześladowania, czy inne przykrości, których doświadcza od ludzi. Maryja tłumaczy także, że w cierpieniu okazywana jest prawdziwa miłość, bowiem cierpienie jest do przyjęcia w szczerości, radości, wierze, nadziei, dyspozycyjności, pokorze, odwadze i cierpliwości. Podsumowuje to w stwierdzeniu, że miłość przebywa w cierpieniu.


Dziewica tłumaczy uczennicy, że egzystencja ludzka na ziemi jest związana z cierpieniem, które z niej nie zniknie nigdy. Stanowi zatem część realizmu ludzkiego życia, z którym idzie w parze. Przed cierpieniem nie można uciec. Zarówno Jezus, jak i Jego Matka doświadczyli wyjątkowo tej tajemnicy. W objawieniach podsumowujących wcześniejsze są słowa, mówiące że nie ma nikogo, kto nie cierpi na tym świecie. Często mimo bardzo dobrego wyglądu i innych zewnętrznych złudnych oznak zadowolenia, nikt nie jest szczęśliwy w sposób absolutny. Świat ziemski nie może stać się rajem. Cierpienie jest fenomenem czysto ludzkim i uniwersalnym. Jest integralną częścią egzystencji człowieka i tym bardziej ma ono swe szczególne miejsce w życiu ucznia Jezusa. Udział w umartwianiu ciała jest jedynie na ziemi, ponieważ odłączenie od ciała przez śmierć kończy ten rodzaj zasług. Dlatego cierpienie dla chrześcijanina przyjmuje inne znaczenie, gdy jest postrzegane w relacji z męką Chrystusa odkupującego ludzkość. Kiedy jest akceptowane z miłością i radością jako ofiara ekspiacyjna za grzechy świata. Cierpienie często powoduje człowiek, ale jest także inny jego rodzaj. Płynie ono od Maryi i jest właśnie znakiem miłości zapraszającej do stawania się Jej dzieckiem, czyli do wędrówki drogą, jaką Ona osobiście przeszła. Matka Boża tłumaczy, iż prawdziwą drogą jest cierpienie, zaś jedynie wola zjednoczenia z Jezusem i Maryją stwarza możliwość dobrego przyjęcia wszelkich cierpień i ich sublimacji. Perspektywa ta pozwala na znoszenie ich bez żadnych pokus popadnięcia w rozpacz, a wprost przeciwnie, uznania w nich wartości zbawczych. Poza tym Jezus i Maryja są zawsze obok cierpiących uczniów, by im udzielać niezbędnych sił do wytrwania. Nathalie miała w tych treściach znaleźć wzmocnienie, aby zaakceptować także wszelkie dobrowolne umartwienia, czy rezygnacje z przyjemności w celu coraz większej konkretyzacji swej misji.


Ostatnie objawienie zapowiedziane wcześniej na 3 grudnia 1983 r. było dla Nathalie okazją do definitywnego określenia swej przyszłości. Dlatego przeanalizowała wcześniej swe wątpliwości, przygotowując skrupulatnie wszelkie możliwe pytania. Jednak spotkanie z Maryją tego dnia trwało bardzo krótko. Po całkowitej rekapitulacji przekazanego przez Dziewicę orędzia, objawienie zostało zakończone. Nathalie zaskoczona niespodziewanym finałem objawień, mając wielki bagaż spraw nierozwiązanych, popadła w wielogodzinną rozpacz. Pytania, których nie zdążyła zadać Maryi, dotyczyły oczywiście jej przyszłości: dlaczego ma zostać cały czas w Kibeho bez konkretnego zajęcia? Czy może kontynuować naukę w kolegium w Kibeho? Dlaczego nie może wrócić do swej rodziny? Czy ma zostać zakonnicą, wyjść za mąż czy zostać świecką celibatariuszką? Wszelkie tego typu problemy objawiały pragnienie określenia jej programu życia” i były dla niej bardzo ważne.




Źródło: Objawienia "Matki Słowa" w Kibeho, ks. Andrzej Jakacki SAC, wyd. Apostolicum, Ząbki 2021

Fot. VICONA / CC-BY-NC-ND 4.0