Przyjdź królestwo Twoje!


Przyjście, o którym tutaj mówimy, nie jest powrotem Jezusa w chwale na samym końcu świata, ale „niedzielą wielkanocną” Kościoła po „Wielkim Piątku”, przez który teraz przechodzi. To właśnie mamy na myśli, kiedy mówimy o „Tryumfie Niepokalanego Serca Maryi”, „Nowej Pięćdziesiątnicy” czy „Wiośnie Kościoła”.



Jezus nadchodzi!


Chcę powiedzieć to tak głośno i wyraźnie, jak tylko potrafię: Jezus nadchodzi! Czy myślisz, że papież Jan Paweł II użył jedynie poetyckiego języka, kiedy powiedział:


Droga młodzieży, wy macie być stróżami poranka (por. Iz 21, 11-12) zwiastującymi nadejście słońca, którym jest Chrystus zmartwychwstały! (Papież Jan Paweł II, Orędzie do młodych całego świata z okazji XVII Światowego Dnia Młodzieży)

A więc jeśli to prawda, musisz przyznać, że stanowi to niesłychanie wzniosłe zadanie dla tych stróżów?


Nie wahałem się zażądać od nich, aby dokonali radykalnego wyboru wiary i życia, i wskazałem im porywające zadanie: mają się stawać «stróżami poranka» (por. Iz 21, 11-12), zwiastującymi brzask nowego tysiąclecia. (Papież Jan Paweł II, Novo Millennio Inuente)

Najlepiej jak potrafiłem, dokonałem więc radykalnego wyboru wiary i życia, aby odpowiedzieć na to wezwanie skierowane również do mnie, gdy stałem w ulewnym deszczu podczas Światowych Dni Młodzieży w 2002 r. w obecności tego wielkiego świętego.


Czy deszcz i burzowe chmury tego dnia nie były symbolem wołania innego wielkiego maryjnego świętego, Ludwika Marii Grignion de Montfort (który miał wpłynąć na życie i pontyfikat Jana Pawła II, i którego motto brzmiało Totus Tuus „Cały Twój” – czyli być całkowicie oddanym Maryi po to, aby być całkowicie oddanym Chrystusowi)?


Podeptane jest Twoje święte Prawo i odrzucona Ewangelia. Potoki nieprawości zalewają całą ziemię i porywają ze sobą nawet Twoje sługi. Opustoszała wszystka ziemia, (Jr 12,11) niegodziwość wysoko wyniesiona, przybytki Twoje są zbezczeszczone, a ohyda spustoszenia wkradła się nawet do miejsc świętych. (Por. Mt 24,15) Boże Sprawiedliwy! Boże, który za złe karzesz, czyż pozostawisz Swoje Dziedzictwo na pastwę zatracenia? Czyż wszystko ostatecznie podzieli los Sodomy i Gomory? Czyż nie przełamiesz Swojego milczenia? Bez końca będziesz tolerował to wszystko? Czyż Twoja Wola nie powinna być spełniona na ziemi tak jak w Niebie? Czyż nie jest prawdą, że Twoje Królestwo powinno już nadejść? Czyż nie ukazałeś niektórym spośród Swych przyjaciół przyszłego odrodzenia Twojego Kościoła? (Św. Ludwik Maria Grignon de Montfort, Modlitwa płomienna dla uproszenia misjonarzy)

Od prawie piętnastu lat badam podobne pisma, budując na fundamencie Pisma Świętego, pierwszych Ojców Kościoła, papieży, mistyków i widzących, a następnie dzieł teologów, takich jak ks. Joseph Iannuzzi, nieżyjący już ks. George Kosicki, Benedykt XVI, Jan Paweł II i inni. Podstawa jest mocna, przesłanie prawie bezdyskusyjne, zwłaszcza że potwierdzają je „znaki czasu”, które każdego niemal dnia zwiastują, że Jezus Chrystus nadchodzi.


Przez całe lata miałem wiele obaw, zastanawiając się, czy w jakiś sposób nie wprowadzam swoich czytelników w błąd. Obawiałem się zarozumiałości i upadku w zdradzieckie urwiska proroctw i przepowiedni. Ale w miarę upływu czasu, wspierany przez mojego kierownika duchowego (...), zacząłem zdawać sobie sprawę, że nie ma potrzeby spekulować i wyciągać pochopnych wniosków.

Bóg przemawia do nas przez stulecia stale i wyraźnie przez Magisterium Kościoła i Matkę Bożą, przygotowując Kościół na wielką godzinę jego własnej „męki, śmierci i zmartwychwstania”, w czasie której nastąpi powrót Jezusa. Ale nie w ciele! Nie! Jezus przyszedł już w ciele. Teraz powróci, aby ustanowić swoje Królestwo na ziemi. Jak pięknie powiedział mój przyjaciel Daniel O'Connor: „Po dwóch tysiącach lat, największa modlitwa nie pozostanie bez odpowiedzi!”



Przywrócenie pełni królestwa Woli Bożej utraconej w Edenie


Słowo „królestwo” jest kluczem do zrozumienia „czasów ostatecznych”. Ponieważ to, o czym tak naprawdę mówimy, zgodnie z wizją św. Jana z Apokalipsy, to panowanie Chrystusa w nowej formie w Jego Kościele.


Opierając się na tych natchnionych słowach, z nadzieją możemy się modlić: «Przyjdź królestwo Twoje» – królestwo sprawiedliwości i pokoju, radości i harmonii przywróconej całemu stworzeniu. (Jan Paweł II, Audiencja generalna, 6 listopada 2002)

To właśnie mamy na myśli, kiedy mówimy o „Tryumfie Niepokalanego Serca Maryi”: nadejście królestwa „pokoju, radości i harmonii”, a nie koniec świata. Owszem, Chrystus Pan już króluje przez Kościół, ale wszystkie rzeczy tego świata nie są mu jeszcze poddane.


Królestwo Boże, które przyszło w Osobie Chrystusa i wzrasta w sposób tajemniczy w sercach tych, którzy są w Niego wszczepieni, aż do jego eschatologicznego ukazania się w całej pełni. (KKK 865)

W kilku moich artykułach szczegółowo opisałem, jak królestwo anty-woli osiąga obecnie kulminację w naszych czasach. Jest to królestwo, które w swej istocie jest buntem przeciwko Woli Bożej. Ale teraz, w trwającym Adwencie, chcę zwrócić się ku nadejściu Królestwa Woli Bożej, które obali długą noc szatana nad ludzkością.


Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi. (Z modlitwy „Ojcze nasz”, por. Mt 6, 10)

To ciekawe, że modlimy się o to każdego dnia, ale tak naprawdę nie myślimy o tym, o co prosimy! Przyjście Królestwa Chrystusa jest równoznaczne z tym, że Jego wola będzie spełniania „na ziemi tak jak w niebie”. Co to znaczy? Oznacza to, że Jezus przyszedł nie tylko po to, aby nas zbawić, ale aby nas uświęcić, przywracając w człowieku to, co zostało utracone w ogrodzie Eden: zjednoczenie woli Adama z Wolą Bożą. Nie mam tu na myśli po prostu doskonałego podporządkowania się woli Bożej. Jest to raczej połączenie woli Bożej z naszą własną wolą, tak że pozostaje tylko jedna wola.


A ta łaska, bracia i siostry, nigdy dotąd nie została Kościołowi dana. Jest to Dar, który Bóg zarezerwował na czasy ostatnie. Będzie to panowanie Chrystusa z Jego świętymi, o którym jest mowa w Apokalipsie – duchowe zmartwychwstanie tego, co zostało utracone w Edenie.


Ożyli oni i tysiąc lat królowali z Chrystusem. A nie ożyli inni ze zmarłych, aż tysiąc lat się skończyło. To jest pierwsze zmartwychwstanie (Ap 20, 4-5)

To królowanie to nic innego jak przepowiedziana przez papieży Nowa Pięćdziesiątnica, ta „nowa wiosna [Kościoła]” i „Tryumf Niepokalanego Serca [Maryi]”, ponieważ...


Święta Maryjo (...) stałaś się obrazem przyszłego Kościoła. (Papież Benedykt XVI, encyklika Spe salvi, 30 listopada 2007)

W końcu Matka Boża ujrzy w swoich własnych dzieciach doskonałe i nieskazitelne odbicie siebie, gdy wypowiedzą one swoje własne Fiat, aby żyć w Woli Bożej tak jak Ona. Dlatego nazywa się to „Tryumfem Jej Niepokalanego Serca”, ponieważ Królestwo Woli Bożej, które panowało w jej własnej duszy, będzie teraz panować w Kościele jako punkt kulminacyjny historii zbawienia.

Najświętsza Matka „stała się obrazem Kościoła, który ma nadejść”. Jest Bożym Planem Generalnym, wzorem Kościoła. Kiedy będziemy do Niej podobni – i gdy Kościół ponownie będzie żył w Woli Bożej, tak jak zamierzył Bóg, i tak jak kiedyś żyli Adam i Ewa – wtedy dzieło Odkupienia będzie w nas zakończone.


Albowiem tajemnice Jezusa nie osiągnęły jeszcze ostatecznej doskonałości i pełni. Osiągnęły wprawdzie w osobie Jezusa, ale nie w nas, Jego członkach, ani nie w Kościele, który jest Jego mistycznym ciałem. (Św. Jan Eudes, traktat O Królestwie Jezusa).

Dlatego nasz Pan nauczył nas modlić się: „Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi”.


To w tych „czasach ostatecznych”, w których żyjemy, Matka Boża i papieże głosili nadejście Zmartwychwstałego Słońca, Jezusa Chrystusa przynoszącego nowy świt na świecie – Dzień Pański, który jest pełnią Królestwa Woli Bożej. Jest to przyjście, aby przywrócić w Oblubienicy Chrystusa to, czym jest nowy Adam – Jezus.


Stworzenie nie jęczy o koniec świata! Raczej wzdycha o przywrócenie Boskiej Woli w synach i córkach Najwyższego, która przywróci nam właściwą relację z Bogiem i Jego stworzeniem:


Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. (Rz 8,19)

W ten sposób Jezus przyszedł nie tylko po to, aby nas zbawić, ale aby przywrócić nas i całe stworzenie do pierwotnego planu Bożego:


(…) W Chrystusie urzeczywistnia się właściwy porządek wszystkich rzeczy, zjednoczenie nieba i ziemi, zgodnie z zamierzeniami Boga Ojca od początku. To posłuszeństwo Boga, Wcielonego Syna, przywraca pierwotną komunię człowieka z Bogiem, a tym samym pokój na świecie. Jego posłuszeństwo ponownie jednoczy wszystkie rzeczy, „rzeczy w niebie i na ziemi” (Kard. Raymond Burke, przemówienie w Rzymie, 18 maja 2018 r.)

Ale jak powiedziano, ten boski plan, chociaż w pełni zrealizowany w Jezusie Chrystusie, nie został jeszcze w pełni zrealizowany w Jego mistycznym Ciele. Dlatego też nie nadszedł ten „czas pokoju”, którego wielu papieży proroczo przewidywało.


„Całe stworzenie” - powiedział św. Paweł - „jęczy i wzdycha w bólach rodzenia”, oczekując odkupieńczych wysiłków Chrystusa, aby przywrócić właściwą relację między Bogiem a Jego stworzeniem. Ale akt odkupienia Chrystusa sam w sobie nie odnowił wszystkiego, po prostu umożliwił dzieło odkupienia, zapoczątkował nasze odkupienie. Tak jak wszyscy ludzie mają udział w nieposłuszeństwie Adama, tak wszyscy ludzie muszą uczestniczyć w posłuszeństwie Chrystusa woli Ojca. Odkupienie będzie pełne tylko wtedy, gdy wszyscy ludzie podzielą jego posłuszeństwo. (Sługa Boży ks. Walter Ciszek, He Leadeth Me)

Tak więc to Fiat Matki Bożej zapoczątkowało tę odnowę, to zmartwychwstanie Woli Bożej w Ludzie Bożym.


W pismach Sługi Bożej Luizy Piccarrety, które otrzymały aprobatę kościelną, Jezus mówi:


W stworzeniu Moim ideałem było utworzenie Królestwa Mojej Woli w duszy Mojego stworzenia. Moim głównym celem było uczynienie każdego człowieka obrazem Boskiej Trójcy na mocy wypełnienia w nim Mojej Woli. Ale przez wycofanie się człowieka z Mojej Woli straciłem w nim Moje Królestwo i przez 6000 długich lat musiałem walczyć. (Jezus do Sługi Bożej Luisy Piccarrety, z pamiętników Luizy, t. XIV, 6 listopada 1922 r.)

Ale teraz – mówi św. Jan Paweł II – Bóg przywróci wszystko w Chrystusie:


Dostrzegamy tu zatem zarys pełnej realizacji pierwotnego zamysłu Stwórcy: zamysłu stworzenia, w którym Bóg i człowiek, mężczyzna i kobieta, ludzkość i przyroda pozostają w harmonii, w dialogu i komunii. Ten plan, naruszony przez grzech, został w jeszcze doskonalszy sposób podjęty na nowo przez Chrystusa, który realizuje go tajemniczo i skutecznie w obecnej rzeczywistości, by go doprowadzić do końca. (Papież Jan Paweł II, Audiencja generalna, 14 luty 2001r.)


Przygotowanie się do Pięćdziesiątnicy


Oczywiście Królestwo Boże ma naturę duchową. Znajduje się w jedności wierzących w Chrystusa - jedności wiary, nadziei i miłości, która jest przedsmakiem wiecznego Królestwa.


Ta jedność jest możliwa dzięki mocy Ducha Świętego. Zatem przyjście Królestwa następuje wraz z przyjściem Ducha Świętego, który jednoczy wszystkich wierzących w komunię z Trójcą Świętą, chociaż nie jest to przyjście „pełni” Królestwa. Dlatego nadchodząca "Wiosna Kościoła" jest tak naprawdę drugą Pięćdziesiątnicą, o którą modlono się i której oczekiwali niektórzy papieże.


Bracia i siostry, wszystko to sprowadza się do wyraźnego wezwania do Ciała Chrystusa, aby przygotowało się nie tyle na Antychrysta, ile na przyjście Chrystusa -przyjście Jego Królestwa. Jest to wezwanie, aby przygotować się na to duchowe przyjście naszego Pana, jeszcze nie na końcu świata, ale „przyjście środka” przez Ducha Świętego i wstawiennictwo Maryi Dziewicy. Dlatego liturgiczna modlitwa Kościoła nabiera tu nowego znaczenia:


(...) prośmy Ducha Świętego Pocieszyciela przez przyczynę Niepokalanej Maryi Dziewicy (...), by raczył Kościołowi swojemu łaskawie użyczyć daru jedności i pokoju i odnowił oblicze ziemi nowym wylaniem swej miłości. (Papież Benedykt XVI, Pacem Dei Munus Pulcherrimum, 23 maja 1920)

Tak jak Pięćdziesiątnica podniosła rodzący się wczesny Kościół na nowy poziom boskiego działania, tak i ta „nowa Pięćdziesiątnica” w podobny sposób przemieni Kościół.


Nadszedł czas, aby wywyższyć Ducha Świętego w świecie (...) Pragnę, aby ta ostatnia epoka została w szczególny sposób poświęcona Duchowi Świętemu (...) Teraz jest Jego czas, to Jego epoka, to jest tryumf miłości w Moim Kościele i w całym wszechświecie. (Jezus do Marii Concepción Cabrera de Armida; Ks. Marie-Michel Philipon, Conchita: A Mother’s Spiritual Diary)


Środkowe przyjście


Niektórym czytelnikom może wydać się dziwnym termin „środkowe przyjście”, ponieważ klasycznie narodziny Chrystusa określamy jako „pierwsze” przyjście, a Jego powrót na końcu czasów jako „drugie” przyjście. Jednakże Magisterium nigdy nie odrzuciło koncepcji Chrystusa tryumfującego w swoim Kościele:


(...) nadzieja na jakiś potężny tryumf Chrystusa tu, na ziemi, przed ostatecznym spełnieniem wszystkich rzeczy. Takie zdarzenie nie jest wykluczone, nie jest niemożliwe, nie jest wcale pewne, że przed końcem nie będzie przedłużonego okresu tryumfującego chrześcijaństwa. (The Teaching of the Catholic Church: A Summary of Catholic Doctrine)

W rzeczywistości papież Benedykt posuwa się nawet do nazywania tego „przyjściem” Chrystusa:


Dyskutowano na temat podwójnego przyjścia Chrystusa, pierwszy raz w Betlejem, a drugi – na końcu czasów, aż do momentu, kiedy św. Bernard z Clairvaux zaczął mówić o Adventus medius, o przyjściu środkowym, dzięki któremu zawsze Pan okresowo wchodzi w historię. Uważam, że rozróżnienie Bernarda jest słuszne (...) (Światłość świata. Benedykt XVI w rozmowie z Peterem Seewaldem)

Rzeczywiście, św. Bernard mówił o „środkowym przyjściu” Chrystusa między Jego narodzeniem a ostatecznym przyjściem.


Wiemy, że potrójne jest przyjście Pana. Trzecie jest pośrodku między dwoma pozostałymi. Te są jawne, trzecie takie nie jest. Za pierwszym swoim przyjściem Pan był widziany na ziemi i przebywał wśród ludzi, bo jak sam o tym mówi: ujrzeli i znienawidzili. Gdy nastąpi ostatnie przyjście, wtedy "wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże" i "będą patrzeć na Tego, którego przebodli". Ale pośrednie przyjście, o którym mówimy, jest ukryte i tylko wybrani widzą Pana w sobie, a ich dusze dostępują zbawienia. A więc: pierwsze przyjście jest w ciele i słabości, to pośrodku - w duchu i mocy, ostatnie zaś w chwale i majestacie.
To przyjście w pośrodku między pierwszym i drugim jest drogą wiodącą od pierwszego do drugiego: w pierwszym swoim przyjściu Chrystus stał się naszym odkupieniem, w drugim ukaże się jako nasze życie, a pomiędzy tymi dwoma jest On naszym wytchnieniem i pocieszeniem. (Św. Bernard, Kazanie 5 adwentowe, Liturgia godzin)

Św. Bernard rzuca więcej światła na to ukryte przyjście.


By zaś kto nie sądził, że to, co mówimy, jest tylko wymysłem, posłuchajcie słów Pana: "Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego". (Św. Bernard, Kazanie 5 adwentowe, Liturgia godzin)

Zatem „przyjście królestwa Bożego” jest nierozerwalnie związane z „wolą Bożą”. Jak powiedział papież Benedykt XVI:


(...) uznajemy też, że to w «niebie» dzieje się wola Boża i że «ziemia» staje się «niebem», miejscem, gdzie jest miłość, dobroć, prawda, Boże piękno, tylko wtedy, gdy wypełniana jest wola Boża. (Papież Benedykt XVI, Audiencja generalna, Watykan, 1 lutego 2012 r.)

Z jednej strony możemy obserwować przyjście Chrystusa w ciągu 2000-letniej historii Kościoła, zwłaszcza w Jego świętych, którzy przynosili odnowienie Bożych praw. Jednak środkowe przyjście, o którym tutaj mówimy, jest początkiem „epoki Ducha”, epoki, w której Kościół wspólnotowo jako Ciało będzie żył w Woli Bożej „na ziemi tak jak w niebie”.

Jest to zjednoczenie tej samej natury, co zjednoczenie niebios, z tym wyjątkiem, że w raju znika zasłona, która skrywa Boskość (Jezus do Marii Concepción „Conchity”, Rondy Chervin, Walk with me Jesus)

Będzie to rodzaj zjednoczenia, jakim Adam cieszył się z Bogiem przed upadkiem, a które znała Matka Boża, nazwana przez Benedykt XVI „obrazem przyszłego Kościoła”. W ten sposób świętość urzeczywistni się przez interwencję owej „Niewiasty obleczonej w słońce” i wylanie Ducha Świętego, aby w efekcie „narodzić” Jezusa w całej pełni w Kościele. To dlatego Matka Boża nazywana jest również „jutrzenką” – jako Ta, która jest „obleczona w słońce”, zwiastując w ten sposób nadejście „słońca”. Święty Cyryl pisze:


Jest narodzenie z Boga przed wiekami i narodzenie z dziewicy w pełni czasów. Jest przyjście ukryte, jak deszcz na runo, i przyjście na oczach wszystkich, w przyszłym czasie [kiedy] przyjdzie ponownie w chwale, aby sądzić żywych i umarłych. (Instrukcja katechetyczna św. Cyryla Jerozolimskiego, Wykład 15)

„Przyjście środka” może być więc również uważane za wschodzący świt, to światło, które pojawia się przed wschodem słońca. Świt jest częścią tego samego wydarzenia – wschodu słońca – i choć jest z nim wewnętrznie powiązany, to są to odrębne wydarzenia.


Jeśli Matka Boża jest „świtem” zwiastującym nadchodzące „słońce sprawiedliwości”, to kiedy dokładnie będzie miała miejsce ta „nowa Pięćdziesiątnica”? Odpowiedź jest prawie tak trudna, jak określenie, kiedy pojawia się pierwszy promyk świtu. W końcu Jezus powiedział:

Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: "Oto tu jest" albo: "Tam". Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest». (Łk 17, 20-21)

Nie powinniśmy również postrzegać tego wyłącznie jako przyszłego wydarzenia. Nawet teraz te łaski są udzielane Kościołowi; nawet teraz w Kościele wzmaga się Płomień Miłości. A zatem „Tryumf Niepokalanego Serca” obiecany w Fatimie jest procesem ciągłym.


Fatima wciąż trwa w swoim trzecim dniu. Jesteśmy teraz w okresie po ofiarowaniu. Dzień pierwszy był okresem objawień. Tydzień Fatimski jeszcze się nie skończył.


Ludzie oczekują, że wszystko będzie się dziać natychmiast, w ich własnym kręgu czasu. Ale Fatima wciąż pozostaje w Trzecim Dniu. Tryumf jest procesem, który postępuje w czasie. (Siostra Łucja w rozmowie z kardynałem Vidal, 11 października 1993, God’s Final Effort, John Haffert)

A więc Tryumf już się dzieje. „Nowa Pięćdziesiątnica” jest już w drodze. Zaczęło się już w „reszcie”, którą nasza Matka od dziesięcioleci po cichu gromadzi na całym świecie w „Wieczerniku” swojego Serca. Podobnie jak armia Gedeona była mała i cicha, gdy otaczała obóz wroga, tak też - jak powiedział Benedykt XVI -„tryumf Boga, tryumf Maryi, są ciche, niemniej jednak są one prawdziwe”. Zatem to, o czym mówią papieże, nie jest transformacją Kościoła i świata jak w bajkach Disneya, ale wzrostem Królestwa Bożego.



Odpoczynek szabatu


Przyjście, o którym tutaj mówimy, nie jest powrotem Jezusa w chwale na samym końcu świata, ale „niedzielą wielkanocną” Kościoła po „Wielkim Piątku”, przez który teraz przechodzi.


I w takim znaczeniu, jak przewidywali Ojcowie Kościoła, epoka ta będzie także „odpoczynkiem”, kiedy Lud Boży, po przepracowaniu sześciu dni (tj. „sześciu tysięcy lat”), odpocznie siódmego dnia. Swego rodzaju „szabat” dla Kościoła.


Ojcowie Kościoła, przepowiedzieli, że ten odpoczynek nadejdzie po śmierci „bezprawia”:


(...) kiedy jego Syn przyjdzie, On zniszczy czas niegodziwca, i osądzi bezbożnych przemieni słońce, księżyc i gwiazdy, a wtedy On prawdziwie odpocznie siódmego dnia. (...) dam odpoczynek wszystkim rzeczom i uczynię początek ósmego dnia. To jest początek nowego świata (List Barnaby, 70-79 po Chr.)


Era Pokoju


Okres ten nazywany jest również "Erą Pokoju". W Fatimie Maryja prorokowała:


Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a światu będzie dany pewien czas pokoju.

Kardynał Mario Luigi Ciappi, papieski teolog Piusa XII, Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I i Jana Pawła II, powiedział:


Tak, w Fatimie obiecano cud, największy cud w historii świata, ustępujący tylko zmartwychwstaniu. A ten cud będzie erą pokoju, którego świat nigdy wcześniej tak naprawdę nie zaznał. (The Apostolate's Family Catechism, 9 października 1994 r.)

Tutaj właśnie niektóre prorocze objawienia naprawdę zaczynają bić tym samym sercem, co głos Kościoła. Wspomnę jeszcze tylko o dwóch:


Nadchodzi - nie koniec świata, ale koniec agonii tego wieku. To stulecie oczyszczenia, a po nim nastanie pokój i miłość (...) Środowisko będzie świeże i nowe, a my będziemy mogli czuć się szczęśliwi w naszym świecie i miejscu, w którym żyjemy, bez walk, bez tego poczucia napięcia, w którym wszyscy żyjemy (...) (Sługa Boża Maria Esperanza, The Bridge to Heaven: Interviews with Maria Esperanza of Betania, Michael H. Brown)
[Jan Paweł II] rzeczywiście żywił wielkie oczekiwanie, że po tysiącleciu podziałów nastąpi tysiąclecie jedności (...) że wszystkie katastrofy naszego stulecia, wszystkie jego łzy, jak mówił Papież, zostaną na końcu pochwycone i zmienią się w nowy początek. (Kardynał Joseph Ratzinger (Papież Benedykt XVI), Salt of the Earth, An Interview With Peter Seewald)
Gdy pierwsze pąki pojawiają się na drzewach, wiecie, że zima już się kończy i że znowu zbliża się wiosna. Pokazałam wam znaki surowej zimy, jaką obecnie przeżywa Kościół. Jego oczyszczenie doszło do szczytu cierpienia. (...) Wkrótce nadejdzie dla Kościoła nowa wiosna: tryumf Mego Niepokalanego Serca. Będzie to dalej ten sam Kościół, ale odnowiony i jaśniejący. Oczyszczenie uczyni go pokorniejszym i silniejszym, bardziej ubogim, bardziej ewangelicznym, by mogło w nim rozbłysnąć – na oczach wszystkich – chwalebne Królestwo Mego Syna Jezusa. (Ks. Stefano Gobbi, Do kapłanów, umiłowanych synów Matki Bożej)
(...) «na progu trzeciego tysiąclecia Odkupienia Bóg przygotowuje wielką wiosnę chrześcijaństwa, której początek można już dostrzec» (Redemptoris missio, 86). Maryja, «Gwiazda Zaranna», niech nam pomaga, abyśmy umieli zawsze z taką samą gorliwością odpowiadać «fiat» na zamysł zbawienia Ojca, aby ludzie wszystkich narodów i języków mogli ujrzeć Jego chwałę (por. Iz 66, 18). (Jan Paweł II, Orędzie na Światowy Dzień Misyjny 1999 r.)

Era Pokoju zmieni społeczeństwo do tego stopnia, że – według niektórych papieży i mistyków XX wieku – ten okres sprawiedliwości i pokoju będzie słusznie nazywany „królestwem doczesnym”, ponieważ przez pewien czas wszyscy będą żyć według praw Ewangelii.


Przyniesie to jedność Ciała Chrystusa, zarówno Żyda, jak i poganina, jak przepowiada Pismo Święte:


Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz (J 10,16) (…) zatwardziałość dotknęła tylko część Izraela aż do czasu, gdy wejdzie [do Kościoła] pełnia pogan. I tak cały Izrael będzie zbawiony (…) (Rz 11, 25-26)

Prawie wszyscy papieże ubiegłego wieku przewidzieli godzinę, w której Chrystus i Jego Kościół staną się sercem świata. Czy to nie to, co powiedział Jezus, że miało się wydarzyć?


Ta ewangelia o królestwie będzie głoszona na całym świecie na świadectwo wszystkim narodom, a potem nadejdzie koniec. (Mt 24,14)


Nowa boska świętość i powszechne panowanie Jezusa w Eucharystii


Zatwierdzone przez Kościół objawienia XX wieku mówią nam, że będzie to okres niezrównanej świętości w Kościele i tryumf Bożego miłosierdzia na świecie:


(...) wysiłki szatana i złych ludzi rozbijają się i obracają w nicość. Mimo złości szatana, miłosierdzie Boże zatryumfuje nad całym światem i czczone będzie przez wszystkie dusze. (Dzienniczek 1789, św. Faustyna Kowalska)

Ten boski "plan, naruszony przez grzech" a "podjęty na nowo przez Chrystusa", o którym mówił Jan Paweł II, doprowadzi ostatecznie Kościół - Oblubienicę Chrystusa na szczyt swojej świętości, wewnętrznie zjednoczoną w tym samym rodzaju zjednoczenia, jakim cieszą się święci w niebie, ale bez wizji uszczęśliwiającej.


Ta „korona królestwa Bożego” jest zakończeniem dzieła odkupienia w Ciele Chrystusa – jej „ostatnim etapem” uświęcenia:


To świętość jeszcze nieznana, którą ujawnię, która umieści na miejscu ostatnią ozdobę, najpiękniejszą i najjaśniejszą spośród wszystkich innych świętości, i będzie zwieńczeniem i uzupełnieniem wszystkich innych świętości. (Jezus do Sługi Bożej Luizy Picaretty, 8 lutego 1921 r.)

Ta „nowa i boska” świętość jest zasadniczo stanem istnienia w Woli Bożej, który - jak to wskazano - był udziałem Adama i Ewy przed upadkiem i który został odzyskany w „nowej Ewie”, Maryi, i oczywiście był stałym stanem Chrystusa, „nowego Adama”. Najświętsza Maryja Panna, jak napisałem wcześniej, jest kluczem do zrozumienia natury Kościoła takim, jakim jest i jakim będzie.


W swojej rozprawie doktorskiej, ks. Joseph Iannuzzi, daje nam nieco więcej wglądu w tę łaskę istnienia (życia) w Woli Bożej:


W swoich pismach Luiza przedstawia dar Życia w Woli Bożej jako nowego i boskiego zamieszkiwania w duszy, które nazywa „Prawdziwym Życiem” Chrystusa. Prawdziwe życie Chrystusa polega przede wszystkim na stałym uczestnictwie duszy w życiu Jezusa w Eucharystii. (ks. Joseph Iannuzzi, Dar życia w Woli Bożej)

Istotnie, według mistyków i niektórych świętych "środkowe przyjście" będzie oznaczać ożywienie wiary, ogólne nawrócenie narodów ale przede wszystkim objawienie chwały Jezusa obecnego w Eucharystii. Będziemy mogli Go nie tylko widzieć pod postacią Chleba, ale dostrzec całą pełnię Jego Bóstwa i Chwały w świętej Hostii. Objawienie takiej Chwały sprawi, że "zegnie się każde kolano" przed majestatem Boga ukrytego w Najświętszym Sakramencie.


W ten sposób Era Pokoju będzie również powszechnym panowaniem Eucharystii, czyli panowaniem Najświętszego Serca Jezusa. Jego Eucharystyczne Serce zostanie ustanowione jako tron ​​łaski i miłosierdzia, który przemieni świat, gdy narody przyjdą, aby Go wielbić, przyjmować Jego naukę przez wiarę katolicką i żyć nią na swoich ziemiach.


Mówiąc jeszcze inaczej, będzie to przemiana dusz w „żywe Hostie”, który to stan doskonale odzwierciedla stan wewnętrzny Jezusa, zachowującego jednocześnie pełnię wolnej woli i władz, ale całkowicie zjednoczonego z wewnętrznym życiem Trójcy Świętej. Nadejdzie to jako dar, nowa łaska, nowa świętość, która sprawi, że świętość świętych z przeszłości będzie w porównaniu z nią tylko cieniem. A słowami wielkiego maryjnego świętego:


(...) stanie się to zwłaszcza przy końcu świata, i to wkrótce, gdyż Najwyższy wraz ze swoją najświętszą Matką muszą ukształtować sobie wielkich świętych. Dalece przewyższą oni świętością wielu innych świętych, niczym cedry Libanu przewyższające niskie krzewy (...) (Św. Ludwik Maria Grignon de Montfort, Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny)


Okres pokoju to nie utopia ani bezgrzeszność


Pewne jest, że zapowiadany okres pokoju i "nowej świętości' nie powinien być rozumiany jako pewnego rodzaju utopia na ziemi, przez którą grzech i śmierć zostaną na zawsze zwyciężone (lub Chrystus zapanuje na ziemi w swoim zmartwychwstałym ciele!). To nie będzie doskonały świat, ponieważ nadal będzie istnieć śmierć i wolna wola człowieka. Ale moc grzechu i pokusy zostaną znacznie ograniczone.


Należy to raczej rozumieć jako wypełnienie polecenia naszego Pana, by nieść Ewangelię na krańce ziemi oraz przygotowanie Kościoła na przyjęcie Go w chwale.



Co na to Pismo Święte?


Jedną z wielkich tajemnic „czasów ostatecznych” jest rzeczywistość, że Jezus Chrystus przyjdzie nie w ciele, ale w Duchu, aby ustanowić swoje Królestwo i panować nad wszystkimi narodami. Owszem, Jezus na końcu przyjdzie w swoim uwielbionym ciele, ale Jego ostateczne przyjście jest zarezerwowane na ten dosłowny „ostatni dzień” na ziemi, kiedy czas się skończy. Tak więc, kiedy niektórzy widzący na całym świecie mówią: „Jezus wkrótce przyjdzie”, aby ustanowić Swoje Królestwo w „Erze Pokoju”, co to oznacza? Czy jest to zgodne z Pismem Świętym i Tradycją?


W rzeczywistości tak zwane „przyjście środka” odnajdujemy w Piśmie Świętym i Ojcowie Kościoła widzieli to od początku. Apokalipsa św. Jana mówi o Jezusie, który przyszedł jako „jeździec na białym koniu”, który jest „Wierny i Prawdziwy”, który „uderza narody” mieczem z ust, zabijając „Bestię” i „Fałszywego Proroka” co przywiódł wielu do odstępstwa (Ap 19, 11-21).


Następnie Chrystus panuje w swoim Kościele na całym świecie przez symboliczny okres „tysiąca lat”, („epoka pokoju”) (Ap 20, 1-6). To oczywiście nie koniec świata. W tym czasie Szatan jest „wtrącony do Czeluści”. Ale potem, po tym okresie pokoju, Szatan zostaje uwolniony na krótki czas; prowadzi narody do ostatniego ataku na „obóz świętych”. Ponosi jednak klęskę. „Zstępuje ogień z nieba” i – co jest kluczowe – diabeł zostaje następnie wrzucony do piekła na wieczność, tam gdzie są Bestia i Fałszywy Prorok (Ap 20, 10). Dlatego mylą się ci, którzy twierdzą, że Antychryst pojawi się dopiero na samym końcu świata. Jest to sprzeczne z Pismem Świętym, jak również z tym, co mówili Ojcowie wczesnego Kościoła, którzy nauczali, że „syn zatracenia” przyjdzie przed tym okresem pokoju, który nazywali także „odpoczynkiem szabatu” dla Kościoła.


Należy zauważyć, że sam prorok Izajasz podaje dokładnie to proroctwo o przyjściu Chrystusa na sąd nad żywymi, po którym następuje Era Pokoju:

Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika, tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego. (...) Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą (...) kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. (Iz 11, 4-9)

Mowa o tym okresie – po śmierci „Bestii i Fałszywego Proroka”, ale przed ostatecznym powstaniem „Goga i Magoga” przeciwko Kościołowi (te narody, które definitywnie odrzucają Ewangelię).


W rozdziale 12. Apokalipsy św. Jana czytamy o konfrontacji między Niewiastą a Smokiem. Ona ma urodzić „Syna” – to znaczy przygotowuje środkowe przyjście Chrystusa.


Ta Niewiasta przedstawia Maryję, Matkę Odkupiciela, ale równocześnie reprezentuje cały Kościół, Lud Boży wszystkich czasów, Kościół, który w każdym czasie z wielkim bólem ciągle na nowo rodzi Chrystusa. (Papież Benedykt XVI, Audiencja generalna, Castel Gandolfo, 23 sierpnia 2006 r.)
I porodziła Syna - Mężczyznę, który wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną. I zostało porwane jej Dziecię do Boga i do Jego tronu (Ap 12, 5)

Chociaż jest to odniesienie do Wniebowstąpienia Chrystusa, odnosi się również do duchowego wniebowstąpienia Kościoła. Jak nauczał św. Paweł, Ojciec nas „razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich – w Chrystusie Jezusie (por. Ef 2,6).


Tak jak Jezus ogołocił się, aby żyć tylko w woli Ojca, tak i Kościół musi się ogołocić, aby podobnie jak jego Mistrz żył tylko w Woli Bożej:


Po podsumowaniu konfrontacji Niewiasty ze Smokiem, św. Jan przechodzi do szczegółów. Jest świadkiem, jak św. Michał i aniołowie prowadzą bitwę przeciwko Szatanowi, strącając go z „nieba” na „ziemię”. Św. Jan nie mówi tutaj o pierwotnej bitwie, kiedy Lucyfer został wyrzucony z nieba na początku czasu. Raczej św. Paweł naucza, że ​​„nie toczymy walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich”. Oznacza to, że Szatan straci pewną domenę władzy „na wyżynach niebieskich”. Czy to nie jest to, o co papież Leon XIII każe nam modlić się od ponad stu lat w modlitwie do św. Michała Archanioła?


(...) a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła.

Ale to, na co chcę zwrócić uwagę w kontekście tego tekstu, to kiedy następuje strącenie Smoka, św. Jan słyszy w niebie donośny głos, który mówi:


Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych – aż do śmierci. Dlatego radujcie się, niebiosa i ich mieszkańcy! Biada ziemi i biada morzu – bo zstąpił do was diabeł, pałając wielkim gniewem, świadom, że mało ma czasu. (Ap 12, 10-12)

Samo niebo oświadcza, że ​​to strącenie inauguruje nową erę: „Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego (…)”. Wierzę, że to strącenie miała Matka Boża na myśli, kiedy mówiła o nadchodzącym „błogosławieństwie”, „Płomieniu Miłości”, „oświeceniu” itp. Jest to inicjacja łaski, która doprowadzi Kościół do ostatecznej konfrontacji z Szatanem.


Królestwo nadchodzi więc w czasie ciemności podstępu Smoka. Dlatego uważam, że strącenie Smoka może być również tym samym, co zerwanie „szóstej pieczęci” czyli tak zwanym „ostrzeżeniem” lub „oświeceniem sumienia”, jak nazwała to wydarzenie bł. Anna Maria Taigi (1769-1837).


Wskazała, że ​​to oświecenie sumienia przyniesie zbawienie wielu dusz, ponieważ wielu będzie żałować w wyniku tego „ostrzeżenia” (...) tego cudu „samooświecenia”. (ks. Joseph Iannuzzi, Antichrist and the End Times).

Jeśli Jezus jest „światłością świata”, to światło oświecenia wydaje się być tą łaską, kiedy teraz „nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga”. Ponownie, w orędziach do Elżbiety Kindelmann, Matka Boża mówi:


Będzie to wielki cud światła oślepiający szatana (...) Ulewny deszcz błogosławieństw, który ma wstrząsnąć światem, musi rozpocząć się od małej liczby najbardziej pokornych dusz. (Matka Boża do Elżbiety Kindelmann)

A jednak czytamy dalej, że diabeł ma „mało czasu”. Rzeczywiście, całą władzę, jaka mu pozostała przekazuje „Bestii” w „ostatecznej konfrontacji” z Kościołem” (por. Ap 13). Ale na próżno: Bóg ocalił resztkę ludzi, w których przyszło Królestwo. Kościół – częściowo oczyszczony przez prześladowanie „bezprawia” – doświadczy Nowej i Boskiej Świętości przez wylanie Ducha Świętego. Przyniesie On Kościołowi szczyt jego królewskiego kapłaństwa, które jest szczytem Dnia Pańskiego.


Po oczyszczeniu przez próby i cierpienie nadejdzie świt nowej ery. (Papież Jan Paweł II, Audiencja generalna, 10 września 2003 r.)

Tak więc, czy święci przeżyją, czy też umrą w czasie prześladowań Bestii, będą królować z Chrystusem.


(...) i ujrzałem dusze ściętych dla świadectwa Jezusa i dla Słowa Bożego, i tych, którzy pokłonu nie oddali Bestii ani jej obrazowi i nie wzięli sobie znamienia na czoło ani na rękę. Ożyli oni i tysiąc lat królowali z Chrystusem. (Apokalipsa 20, 4)


Era pokoju a millenaryzm. Stanowisko Magisterium


W przeszłości istniało niebezpieczeństwo rozumienia „tysiącletniego” panowania, opisanego przez św. Jana w Apokalipsie (Ap 20, 1-6) jako dosłownego panowania na ziemi - gdzie Chrystus osobiście mieszka w ogólnoświatowym królestwie politycznym, a nawet - święci przejmują władzę globalną. Tych, którzy rozumieją dosłownie ten fragment Apokalipsy nazywa się millenarystami.


Millenaryzm w swojej pierwotnej formie był więc wiarą, że Jezus powróci w ciele na ziemię i będzie panował dosłownie tysiąc lat przed końcem czasu, błąd zapoczątkowany głównie przez pierwszych nawróconych Żydów. Z tej herezji wywodziło się kilka odgałęzień, takich jak „cieleśni millenaryści”, których św. Augustyn zidentyfikował jako tych, którzy wierzą, że zmarli męczennicy…


(...) powstaną ponownie [aby] oddawać się nieumiarkowanym cielesnych ucztom, na których będzie tyle jedzenia i picia, że uczestnicy nie zachowają umiarkowania, a wręcz przekroczą wszelką miarę.

Później pojawiły się bardziej złagodzone wersje tej herezji, które nie mówiły o ucztach, ale nadal utrzymywały, że Jezus powróci na ziemię, aby panować w ciele. We wszystkich tych wersjach Kościół wyraźnie i raz na zawsze określił, że tego systemu złagodzonego milenaryzmu nie można bezpiecznie nauczać. Powrót Jezusa w chwale i ostateczne ustanowienie Królestwa nastąpi dopiero przy końcu czasów.


W tej kwestii Kościół jest jednoznaczny. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy:


To oszustwo Antychrysta ukazuje się w świecie za każdym razem, gdy dąży się do wypełnienia w historii nadziei mesjańskiej, która może zrealizować się wyłącznie poza historią przez sąd eschatologiczny. Kościół odrzucił to zafałszowanie Królestwa, nawet w formie złagodzonej, które pojawiło się pod nazwą millenaryzmu, przede wszystkim zaś w formie politycznej świeckiego mesjanizmu, "wewnętrznie perwersyjnego" *573 (KKK 676)
W dniu sądu na końcu świata Chrystus przyjdzie w chwale, aby doprowadzić do ostatecznego triumfu dobra nad złem, które w historii, jak pszenica i kąkol, rosły razem. (KKK 681)

Przypis 573 prowadzi nas do dokumentu Divini Redemptoris, encykliki papieża Piusa XI przeciwko ateistycznemu komunizmowi. Podczas gdy millenaryści trzymali się jakiejś formy utopijnego ziemskiego królestwa duchowego, świeccy mesjaniści trzymali się utopijnego królestwa politycznego.


Dzisiejszy komunizm w większej jeszcze mierze niż inne tego rodzaju ruchy w przeszłości zawiera błędną ideę odkupienia. (Papież Pius XI, encyklika Divini Redemptoris)

Jednak niektórzy wydają się twierdzić, że jakikolwiek pogląd, że „tysiąc lat” odnosi się do przyszłego okresu pokoju, jest herezją. Wręcz przeciwnie. Komisja teologiczna w 1952 r. potwierdziła, że ​​era pokoju „nie jest niemożliwa”:


Takie zdarzenie nie jest wykluczone, nie jest niemożliwe, nie jest całkowicie pewne, że przed końcem nie będzie przedłużonego okresu tryumfu chrześcijaństwa (...) Jeśli przed tym ostatecznym końcem ma nastąpić mniej lub bardziej wydłużony okres tryumfalnej świętości, taki rezultat zostanie dokonany nie przez objawienie się Osoby Chrystusa w Majestacie, ale przez działanie tych mocy uświęcenia, które i dziś działają, Ducha Świętego i Sakramentów Kościoła. (The Teaching of the Catholic Church: A Summary of Catholic Doctrine, z Komisji Teologicznej z 1952 r., która jest dokumentem Magisterium)

To otwarte stanowisko zostało później potwierdzone przez Kongregację Nauki Wiary. Ojciec Martino Penasa skierował bezpośrednio do Kongregacji Nauki Wiary pytanie o kwestię biblijnej podstawy historycznej i powszechnej ery pokoju, w przeciwieństwie do millenaryzmu: „È imminente una nuova era di vita cristiana? ” – „Czy zbliża się nowa era życia chrześcijańskiego?”. Ówczesny prefekt, kard. Joseph Ratzinger, odpowiedział: „La questione è ancora aperta alla libera discussione, giacchè la Santa Sede non si è ancora pronunciata in modo definitivo” – „Kwestia ta jest nadal otwarta do wolnej dyskusji, ponieważ Stolica Apostolska nie wydała ostatecznego oświadczenia w tej sprawie".


Pomyśl o herezji millenaryzmu jako o drzewie oliwnym, a o złagodzonym lub zmodyfikowanym millenaryzmie jako o przyciętym drzewie oliwnym. „Era pokoju” to właściwie zupełnie inne drzewo. Problem polega na tym, że drzewa te rosły obok siebie na przestrzeni wieków, a zła teologia, zła wiedza i błędne założenia przyjęły, że gałęzie przechodzące z jednego drzewa na drugie są w rzeczywistości tym samym drzewem. Punkt styczności jest tylko jeden: Ap 20, 6. Poza tym są to zupełnie różne drzewa, tak jak protestancka interpretacja Eucharystii różni się od Tradycji katolickiej.



Jezus nadchodzi, naprawdę nadchodzi! Nie uważasz, że powinieneś się przygotować?




Mark Mallet to katolicki piosenkarz, autor tekstów i ewangelizator. Kanadyjczyk o polskich korzeniach. Od piętnastu lat bada m.in. proroctwa zawarte w Piśmie Świętym, pismach Ojców wczesnego Kościoła, papieży, mistyków i dziełach teologów i zestawia je z bieżącymi wydarzeniami naszych czasów. Swoje teksty poddaje rozeznaniu kierownika duchowego i zamieszcza na swoim blogu: https://www.markmallett.com/blog/category/daily-journal/




Opracowanie: Dorota Porzucek na podstawie: markmallet.com

314 wyświetlenia
Ostatnie posty
SYGNET-SZARY.png
  • Facebook - Biały Krąg
  • YouTube - Biały Krąg