Rozważania wokół Komunii Świętej. Ks. Grzegorz Bliźniak


Dzisiaj mamy wielką dyskusję w Kościele (...) ‒ jak przyjmować Komunię Świętą? Czy na stojąco i do ręki, czy na stojąco i do ust, czy może na klęcząco i do ust? Oczywiście, ktoś może powiedzieć: proszę księdza, wszystkie trzy formy są dopuszczone przez Kościół i każdy powinien przyjmować tak, jak chce. (...) Ale ja podstawię tylko jedno pytanie: czy to się Panu Bogu podoba? Kościół zezwolił na wiele rzeczy, z których by się chętnie teraz wycofał, bo to są rzeczy, które ‒ z perspektywy czasu widzimy ‒ nie są dobre i kiedy się na tym głębiej zastanowimy, nie za bardzo niektóre z nich Panu Bogu się podobają. To nie są dogmaty wiary, to nie są prawdy naszej wiary, to są pewne ustalenia zewnętrzne, porządkowe, dotyczą sfery, którą Kościół może ustanawiać, zmieniać bo ma taką władzę.

Tajemnica Eucharystii to coś, co przerasta nasze zrozumienie


Obecność Chrystusa Eucharystycznego pośród nas to ta tajemnica naszej wiary, przed którą padamy na kolana. Nigdy jej nie zrozumiemy, nigdy nie pojmiemy, nie ogarniemy, możemy tylko ją adorować, uwielbiać, czynić dziękczynienie, wyznawać wiarą i miłością.


To tajemnica, która przerasta nasze możliwości poznawcze. Ale Pan Jezus nie wymaga od nas, żebyśmy Go zrozumieli. Chce tylko, żebyśmy Go kochali. Chrystusa obecnego w Eucharystii mamy kochać do szaleństwa, mamy w Niego wierzyć. Wierzyć w Jego obecność i na Jego miłość ‒ a sakrament Eucharystii jest szczytem miłości Boga do człowieka ‒ odpowiedzieć naszą miłością


To nie tylko wy nie rozumiecie tej tajemnicy, ja też jej nie rozumiem. Zresztą gdybyśmy byli w stanie zrozumieć, to Bóg przestały być Bogiem. Wielcy teologowie, tacy jak święty Tomasz, święty Augustyn i wielu innych, próbowało nam przybliżyć tę tajemnicę obecności Chrystusa pośród nas. Są całe tomy teologicznych dzieł spisanych na temat Eucharystii, są traktaty teologicznie na temat konsekracji, obecności Pana Jezusa realnej i substancjalnej… Na ten temat i teologowie i filozofowie się wypowiadali i życia by nam nie wystarczyło, żeby to wszystko przeczytać. Ale i tak, gdybyśmy nawet przeczytali, to i tak nie zrozumiemy. Siostra Faustyna powie, że przed Panem Jezusem w Eucharystii możemy tylko paść na kolana. Nawet ona, która tej tajemnicy dotykała w swoim życiu, można powiedzieć w taki sposób nadzwyczajny, bo przecież kiedy była chora w szpitalu na Prądniku na krótko przed śmiercią, to sam Serafin przynosił jej Komunię Świętą przez kilka dni, kiedy ona nie mogła chodzić do kaplicy. To są wydarzenia rzeczywiście niezwykłe i nawet ksiądz Sopoćko miał problem, żeby w to uwierzyć, kiedy mu o tym opowiadała. I dopiero pod koniec życia świętej Faustyny, kiedy przyjechał do Krakowa jak była już umierająca, stanął przy jej łóżku, kiedy już nie chciała z nim nawet rozmawiać, bo kiedy siostra infirmerka powiadomiła ją o tym, że przyjechał ksiądz Sopoćko i chce się z nią spotkać, odpowiedziała: „Powiedzcie księdzu profesorowi, że jestem zajęta obcowaniem z Trójcą Świętą”. Już się nie chce z nim widzieć, nie chce z nim rozmawiać. Ale ksiądz Sopoćko wszedł i zobaczył ją w wtedy w ekstazie. Bo rzeczywiście, była pogrążona cała w Bogu. I po tym wydarzeniu napisze w swoim dzienniku duchowych: „Wtedy zrozumiałem, że to, co mi powiedziała o tym, że Serafin jej przynosił Komunię Świętą jest prawdą. Do tego momentu wątpiłem”. To są tak wielkie rzeczy, że nawet wielcy świeci nie mieli jasnego zrozumienia. Nawet oni mieli momenty, kiedy przychodziły im takie czy inne wątpliwości.


Św. Alfons Liguori powie, że gdybyśmy zrozumieli tak naprawdę tajemnicę Eucharystii ‒ nie zrozumiemy jej nigdy, bo to jest niemożliwe, ale gdybyśmy przypadkowo zrozumieli ‒ to po pierwsze płakalibyśmy ze szczęścia nieustannie, a po drugie z tego szczęścia serce by nam pękło, bo nasze ludzkie ograniczone serce nie jest w stanie pomieścić tak wielkiego szczęścia.

Pokarm na drodze do nieba

Pan Jezus umiłował nas do końca, zresztą śpiewamy to tak pięknie w pieśni. Do końca nas umiłował. Ale czy my tak naprawdę rozumiemy, co znaczy ta miłość do końca? Posunął się nie tylko do tego, że swoje życie oddał za nas na Krzyżu, że przelał swoją drogocenną Krew, ale pozostał z nami w tajemnicy tego umęczonego Ciała i tej przelanej Krwi aż do końca świata, żebyśmy mogli się Nim karmić, żebyśmy mogli Go przyjmować. „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ten ma życie wieczne” ‒ powiedział Pan Jezus. A więc nie ma nieba, nie ma życia wiecznego, nie ma wieczności z Bogiem bez nieustannego karmienia się Jego Ciałem i picia Jego Krwi. To jest pokarm na drogę do wieczności, to jest pokarm dla nas słabych ludzi, żebyśmy w tej drodze nie ustali. Pan Jezus wiedział, że w tej pielgrzymce wiary poprzez życie potrzebujemy wielkiej pomocy i tą największą pomocą jest Jego nieustanna obecność pośród nas. „Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata” ‒ powiedział do Apostołów.


Ta obecności Chrystusa w Eucharystii jest prawdziwa ‒ to sobie musimy bardzo mocno wbić do naszych głów, zapamiętać, wyryć na naszym sercu, że jest to obecność prawdziwa, realna. A więc jeżeli ona jest prawdziwa i realna to wymaga od nas konkretnych postaw, konkretnego zachowania.


Komunia Święta nie jest czymś luksusowym w naszym życiu, a więc nie jest jakimś luksusem na jedno czy drugie święto, raz czy drugi raz w roku, ale jest pokarmem na drogę do wieczności. A więc Chrystusa Eucharystycznego mamy przyjmować tak często, jak to jest możliwe. Tak jak codziennie karmimy się zwyczajnym chlebem ziemskim, żeby nie umrzeć, tak samo żeby nie umrzeć duchowo i żeby dojść do nieba pomimo wielu przeszkód, trudności i takich czy innych diabelskich zasadzek, na tej drodze jest nam potrzebny specjalny pokarm. Tym pokarmem jest Ciało i Krew Chrystusa. A więc jak powinniśmy przyjmować Komunię Świętą? Tak często, jak to jest możliwe, a więc jeżeli to jest możliwe, to codziennie. Jeżeli jest to niemożliwe, to przynajmniej raz w tygodniu ‒ w niedzielę. Jeżeli ktoś jest na Mszy Świętej w niedzielę i nie przystępuje do stołu Eucharystii, nie karmi się Ciałem Chrystusa i nie pije Jego Krwi, to jest to sytuacja nienormalna.

Dlatego warto by się zastanowić, po pierwsze: jak często przyjmuję Komunię Świętą? Jest takim duchowym luksusem przyjmowanie codzienne Komunii Świętej, ale ludzie, którzy dążą do świętości ‒ a wszyscy dążymy do świętości ‒ powinni szukać takich możliwości, żeby jaka najczęściej ‒ jeżeli nie codziennie, to przynajmniej oprócz Mszy Świętej niedzielnej raz w tygodniu, może dwa razy w tygodniu mi się uda ‒ jak często jest to możliwe. Oczywiście na tej drodze poszukiwania możliwości nieraz musimy pokonać wielkie trudności, żeby przyjąć Komunię Świętą. Ale bez jej przyjmowania jesteśmy bardzo, ale to bardzo słabi. Siostra Faustyna kiedy miała takie urojone wyrzuty sumienia ‒ diabeł ją kusił i wydawało jej się, że nie może przystąpić do Komunii Świętej ‒ otrzymała od Pana Jezusa pouczenie, że jeżeli będzie opuszczać Komunię Świętą, będzie bardzo słaba. I wtedy diabeł będzie z nią robił, co zechce. Wtedy dopiero będą ataki szatana. Dziwimy się nieraz, dlaczego jesteśmy tacy słabi, dlaczego tak często upadamy. No bo nie karmimy się Eucharystią. Nie przyjmujemy Komunii Świętej lub bardzo rzadko przyjmujemy. Ile takich osób jest, że przyjmuje tylko Komunię od wielkiego święta. A jeszcze dodam, że przyjmuje bez miłości, bez należytej refleksji, bez wiary.


Wierzymy, że Chrystus jest obecny w Eucharystii w sposób realny i prawdziwy


To, co jest konieczne przy przyjmowaniu Komunii Świętej, co Pan Jezus podkreślał i w Piśmie Świętym i przez wielu mistyków i wielu świętych osób ‒ to jest wiara. Potrzebuję mieć wiarę, żeby przyjąć godnie Komunię Świętą, żeby Boga należycie uczcić, okazać Mu moją miłość, odwzajemnić Jego miłość ‒ potrzebuję wiarę w to, że w tym małym kawałku chleba i w tych niewielu kroplach wina jest On obecny w sposób realny i prawdziwy. Tym się różnimy, my katolicy, od innych chrześcijan ‒ tutaj jeszcze prawosławni tak samo wierzą jak i my ‒ że wierzymy w realną obecność Chrystusa w Eucharystii. A więc to nie jest tylko w chwili, kiedy Go przyjmujemy. To nie jest tylko jakaś pamiątka, chociaż mamy już w Kościele wielu katolików sprotestantyzowanych, wielu kapłanów nawet sprotestantyzowanych, którzy przyjmują protestancki punkt myślenia i widzenia. Natomiast my katolicy tak samo jak prawosławni, wierzymy w obecność realną Chrystusa w Eucharystii, to znaczy, że Pan Jezus nie tylko jest obecny w momencie odprawiania Mszy Świętej, nie tylko w momencie konsekracji, ale jest obecny tak długo, jak długo istnieją postacie chleba i wina, a więc jak długo jest prawdziwy, świeży chleb i jak długo jest wino, które zostało konsekrowane. Jak długo te postacie Eucharystyczne nie zepsuły się, nie rozłożyły się od strony fizycznej, tak długo jest obecny w nich Pan Jezus w sposób realny i prawdziwy.



Formy zewnętrzne najlepiej wyrażające naszą cześć i adorację wobec Jezusa Eucharystycznego

Jeżeli wierzymy w realną i prawdziwą obecność, to też wyznajemy tę wiarę poprzez znaki i gesty, które towarzyszą kultowi Eucharystii. Takie znaki najbardziej czytelne dla kultu Eucharystii, to jest nasze padanie na kolana. To jest bardzo stary gest, znak chrześcijański, gdzie chrześcijanie przed Najświętszą Eucharystią padają na kolana żeby uniżyć się, wyznać wiarę, oddać hołd Panu Bogu, oddać cześć, okazać miłość, przywiązanie… no co byśmy nie powiedzieli ‒ przede wszystkim wyznać Jego prawdziwą obecność. Ten gest uniżenia, padnięcia na kolana, jeszcze pochylona głowa w tym geście klęknięcia ‒ to wszystko jest postawą adoracji, która należy się Bogu samemu. Nie ma lepszego, bardziej czytelnego gestu adoracji ‒ a Bóg domaga się od nas w tajemnicy Eucharystii właśnie adoracji, pragnie, żebyśmy Go adorowali. Tylko On jest godzien adoracji. Żadnego innego świętego nie adorujemy, nawet Matki Najświętszej nie adorujemy, tylko Boga obecnego w tajemnicy Eucharystii adorujemy.

Dlatego ci, którzy z tą podstawą klęczącą walczą, deprecjonują ją, wykluczają, spłycają, ośmieszają i robią wszystko, żeby ludzie nie klękali, albo sami nie klękają, albo też innych odwodzą od tego, tak naprawdę albo stracili wiarę w prawdziwą obecność Chrystusa w Eucharystii, albo nigdy nie rozumieli tak naprawdę, co ta obecność oznacza.

Dzisiaj mamy wielką dyskusję w Kościele i dwa prądy, które się ze sobą mocno zderzają i dochodzi momentami do mocnych polemik ‒ jak przyjmować Komunię Świętą? Czy na stojąco i do ręki, czy na stojąco i do ust, czy może na klęcząco i do ust? Oczywiście, ktoś może powiedzieć: proszę księdza, wszystkie trzy formy są dopuszczone przez Kościół i każdy powinien przyjmować tak, jak chce. I oczywiście, ja się z tym zgadzam, że każdy powinien przyjmować Komunię tak jak chce, ponieważ sposób przyjmowania Komunii Świętej jest wyrazem naszej wiary i naszej relacji z Panem Bogiem. Ale tutaj trzeba dopowiedzieć, że nikt nie ma prawa ograniczać sposobu przyjmowania Komunii Świętej na klęcząco i do ust w związku z tą pandemią, którą przeżywamy. No niestety, wkradło się w życie Kościoła wiele nadużyć w tej materii. Wiele osób mi opowiadało, i sam znam wielu kapłanów, którzy w okresie pandemii nie chcieli udzielać Komunii Świętej na klęcząco i do ust. Nie wiem z jakich przyczyn. Niektórzy się tłumaczyli reżimem sanitarnym. Jest wiele parafii, które wprowadziło Komunię Świętą tylko na stojąco i tylko do ręki. Żaden kapłan, żaden biskup nie ma takiego prawa. To znaczy, że my musimy przyjmować na stojąco i do ręki, bo ktoś tam tak kazał. Sposób przyjmowania Komunii Świętej jest związany z naszym postrzeganiem, przeżywaniem obecności Chrystusa w Eucharystii. Jak powiedziałem, nie będę oceniać, który sposób jest lepszy, natomiast na pewno do Kościoła weszło wiele rzeczy, chociaż Kościół je dopuścił, które nie do końca są dobre, i nie do końca Panu Bogu ‒ jestem o tym głęboko przekonany ‒ się podobają.

Zwolennicy Komunii Świętej na stojąco i do ust często się powołują, że ‒ a bo Kościół dopuścił. Oczywiście, Kościół wiele rzeczy dopuścił, ale pamiętamy co mówił wielki papież Święty Paweł VI, że do Kościoła wszedł swąd Szatana, który czuć w Kościele. I ten Szatan obecny w Kościele rozsadza Kościół od wewnątrz poprzez takich czy innych ludzi. Wiemy, że jest cała masa ludzi Kościołowi nie życzliwych tak naprawdę, a będących w Kościele, którzy Kościół od ośrodka rozsadzają. Modernistów, którzy pragnęliby wiarę przystosować do dzisiejszych czasów, masonerii która od wewnątrz rozsadza Kościół. Kościół pod wpływem nacisków tego świata wprowadził wiele rzeczy, które ‒ sami to widzimy i Kościół sam to w tej chwili dostrzega, i mamy wiele znaków, które o tym mówią też, że ‒ nie do końca są dobre i nie do końca wyrażają rzeczywistą wiarę Kościoła.

Ale ja o tym nie będę dyskutować, Kościół ma takie prawo i nie ja za to będę brać odpowiedzialność przed Panem Bogiem, tylko ci, którzy do tego dopuścili. Natomiast nikt nie ma prawa zmuszać innych do tego, żeby przyjmować Komunię Świętą tylko w taki, a nie inny sposób. Mamy prawo do tego, żeby ją przyjmować na klęcząco i do ust i ci, którzy skarżą się, że w ich parafiach w taki sposób Komunia Święta nie jest udzielana, że ksiądz proboszcz nie chce udzielać, że się krzywi a wręcz nieraz, kiedy oni klękają, przechodzi obojętnie dalej i idzie, żeby udzielić Komunii tylko tym, którzy stoją i do ręki, to mają prawo żeby się domagać wręcz Komunii na klęcząco i do ust. To nie jest żadna łaska, żadnego proboszcza, żadnego szafarza, który udziela Komunii, kimkolwiek on by był, nawet biskupem, czy kardynałem. Jest takie prawo w Kościele, prawo zapisane i każdy ma prawo z niego skorzystać. Zresztą jest to zwyczaj bardzo stary i do niedawna jeszcze powszechny w Kościele. Nie było jeszcze do niedawna innego sposobu przyjmowania Komunii Świętej ‒ tylko na klęcząco i do ust.

Ten sposób przyjmowania Komunii Świętej jest połączony z wielkim uniżeniem. Musimy paść na kolana, musimy się uniżyć, musimy się nawet ‒ może niektórzy ‒ trochę upokorzyć, musimy złamać naszą karną ludzką naturę by stanąć przed Chrystusem, który przychodzi w postawie pokory, uniżenia. Jest to nam bardzo potrzebne na naszej drodze wiary. Ja osobiście bardzo, ale to bardzo was zachęcam do tego, żeby przyjmować Komunię Świętą właśnie w ten sposób ‒ na klęcząco i do ust. Z tego powodu, że taki sposób przyjmowania w sposób najpełniejszy wyraża naszą postawę miłości, adoracji, uniżenia wobec Boga, który przychodzi. Czymże my jesteśmy wobec Pana Boga! Niczym. Prochem. Absolutnie niczym. W Komunii Świętej przychodzi do nas Bóg żywy. To jest największa tajemnica Jego obecności pośród nas. Tajemnica realna, prawdziwa. Przychodzi nie jakiś znak, jakiś symbol ale prawdziwy Bóg w swoim Ciele łączy się z moim ciałem. Karmi mnie sobą na drogę do wieczności, a więc powinniśmy do tego spotkania, wyjątkowego spotkania, dobrać odpowiednie symbole, odpowiednie znaki. Powinniśmy dobrać odpowiednie nasze zachowanie. I tak mi się wydaje, że kiedy stajemy przed Trójjedynym Bogiem w sposób nieskończenie Świętym, Stwórcą nieba i ziemi, absolutnie doskonałym, absolutnie sprawiedliwym i miłosiernym, Świętym ‒ to w jaki sposób możemy się zachować? Tylko paść na kolana. Ja bym powiedział więcej ‒ paść na twarz, uniżyć się całkowicie przed Bogiem. To jest chyba ta postawa, której Pan Bóg od nas oczekuje i chyba warto, abyśmy się nad tym zastanowić. Nawet ci, którzy się z nami nie zgodzą, którzy przyjmują Komunię Świętą w inny sposób ‒ w żaden sposób ich nie oceniamy, nie potępiamy, mają do tego prawo, oczywiście Kościół im na to zezwolił. Ale ja podstawię tylko jedno pytanie: czy to się Panu Bogu podoba? Kościół zezwolił na wiele rzeczy, z których by się chętnie teraz wycofał, bo to są rzeczy, które ‒ z perspektywy czasu widzimy ‒ nie są dobre i kiedy się na tym głębiej zastanowimy, nie za bardzo niektóre z nich Panu Bogu się podobają. To nie są dogmaty wiary, to nie są prawdy naszej wiary, to są pewne ustalenia zewnętrzne, porządkowe, dotyczą sfery, którą Kościół może ustanawiać, zmieniać bo ma taką władzę.


Dlatego warto się nad tym zastanowić, czy Komunia Święta na stojąco i do ręki to jest akurat taka rzecz bardzo dobra, która została wprowadzona i czy nie należałoby pomyśleć, żeby to zmienić? Czy to się Panu Bogu podoba? Musimy w taki sposób zapytać.


Staje przede mną postać dwóch wielkich Papieży: świętego Jana Pawła II, który miał bardzo głęboką wiarę Eucharystyczną, i który nawet będąc ciężko chory, padał na kolana przed Chrystusem Eucharystycznym do samego końca. Na pewno pamiętamy tę ostatnią procesję Bożego Ciała, kiedy kamery zarejestrowały ten moment, kiedy Papież już nawet nie mogąc klęczeć przed Najświętszym Sakramentem w czasie procesji Bożego Ciała, prawie że się osuwa na klęczniku. W ostatnim momencie jest złapany przez kapłanów, którzy koło niego klęczą, ale absolutnie nie chce siedzieć. Absolutnie nie chce siedzieć, jak gdyby wstydzi się siedzieć przed Trójjedynym Bogiem, przed majestatem Eucharystii. Nie chce siedzieć, ale klęczy, bo pragnie adorować i w ten sposób wyznawać swoją wiarę.

Drugi papież, wielki papież Benedykt, jeszcze żyjący papież emeryt, który wprowadził podczas Mszy Świętych papieskich ten zwyczaj przyjmowania Komunii Świętej na klęcząco i do ust. Kazał postawić klęcznik i na tym klęczniku sam udzielał Komunii, i ci, którzy przystępowali do Komunii Świętej podczas tych celebracji jego, w ten sposób przyjmowali.

Przyjęcie Komunii Świętej bez stanu łaski uświęcającej jest wielkim grzechem!


I siebie i was zachęcam do takiej głębszej refleksji nad tą Obecnością. Jak jeszcze, i ja i wy, moglibyśmy pogłębić relację z Chrystusem? Pogłębić nawet nasze gesty wyrażające tę relację, aby Chrystus był bardziej uwielbiony, aby był jeszcze godniej uczczony? Aby wyraz naszej miłości i wiary w Jego obecność w Eucharystii był pełniejszy i doskonalszy.


Ja myślę, że nigdy nie jest tak dobrze żeby nie mogło być jeszcze lepiej. Nigdy nie jest tak doskonale, żeby nie można było czegoś zmienić. Przede wszystkim żebyśmy nieustannie byli w stanie łaski, żeby Eucharystia nie była dla nas luksusem od wielkiego święta, ale tak jak Pan Jezus pragnął i według tego przesłania, które nam zostawił, żeby to był codzienny pokarm na drogę do wieczności. „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ten ma życie wieczne”. Kto spożywa jak najczęściej moje Ciało. Chodzi o jak najczęstsze przyjmowanie Komunii Świętej. I pamiętajmy, że bez stanu łaski uświęcającej, bez stanu czystego serca, bez wolności od jakiegokolwiek grzechu ciężkiego, nie jesteśmy w stanie przyjąć Komunii Świętej. Dziś wielu ludzi przyjmuje Komunię Świętą w sposób świętokradczy. Jestem o tym głęboko przekonany, że mamy wielu takich katolików, którzy nie chodzą do spowiedzi, a przyjmują Komunię Świętą. To jest największy grzech, jaki możemy popełnić! To jest potężne świętokradztwo! Komunia Święta jest pokarmem na drogę do nieba, natomiast ci, którzy przyjmą ją w stanie grzechu ciężkiego, bez spowiedzi świętej, bez stanu łaski uświęcającej, tak naprawdę przyjmują ją na drogę do piekła, na drogę do wiecznego potępienia. Staje się ona dla nich pokarmem ku potępieniu. Dlatego tak was bardzo proszę, jeżeli nie macie pewności, że jesteście w stanie łaski uświęcającej, żebyście nigdy Komunii Świętej nie przyjmowali. Nigdy, ale to przenigdy! Żebyście nie przyjmowali Komunii Świętej bez 100% pewności, że jesteście w stanie łaski uświęcającej. Oczywiście, mam na myśli grzechy ciężkie, bo grzechy powszednie nie niszczą stanu łaski, naszej przyjaźni z Panem Bogiem. Wystarczy żałować za te grzechy, wzbudzić w sobie żal serdeczny, a nawet sama Komunia Święta, którą przyjmiemy, a mamy jakieś popełnione grzechy powszednie, te grzechy powszednie gładzi.


Niestety są tacy ludzie, dzisiaj jest ich więcej, zwłaszcza są to wyznawcy tak zwanego fałszywego Bożego Miłosierdzia, że Pan Bóg jest absolutnie miłosierny, że Pan Bóg wszystko odpuszcza, że tak naprawdę do spowiedzi to niekoniecznie trzeba przystępować. Mamy dziś wielu proroków, nawet spośród kapłanów mamy wielu dzisiaj zwolenników takich fałszywych teorii neomodernistycznych, heretyckich teorii. To są teorie błędne, to jest wszystko wielka, potężna herezja. Komunia Święta to nie jest coś, co nam się należy. To jest dar, na który musimy zasłużyć. To jest pewna propozycja od Pana Boga. Ale żeby ten dar otrzymać, musimy na niego zasłużyć, musimy być czyści przed Panem Bogiem.

W Dzienniczku Faustyna też pisze, że Pan Jezus jej powiedział, że „do niektórych serc idę jak na skazanie, idę jak na śmierć. A do niektórych idę z radością, z przyjemnością". W jaki sposób Pan Jezus idzie do naszego serca? Co przeżywa, co czuje, kiedy łączy się z nami? Tak nieraz myślę nad tym, kiedy przyjmuję Go w Eucharystii. Pomyślcie i wy, co Pan Jezus czuje, co odnajduje w waszych sercach, czy idzie do was chętnie i przebywa chętnie, czy idzie jak na skazanie, jak do więzienia, żeby jeszcze raz cierpieć.

Tajemnica Eucharystii to tajemnica Ofiary

Tajemnica Eucharystii to tajemnica cierpienia Chrystusa, to jest tajemnica Jego męki i śmierci, tajemnica Ostatniej Wieczerzy, ale też tajemnica Ofiary, którą złożył na Krzyżu. Dziś wielu tak zwanych neomodernistów chciałoby sprowadzić tajemnicę Eucharystii tylko do uczty paschalnej. Ale słowo uczta tak naprawdę nic nie wyraża. Kiedy dotykamy Eucharystii, dotykamy tajemnicy Ofiary. Eucharystia to jest Ofiara. Pan Jezus we Mszy Świętej ofiaruje się Ojcu, umiera na Krzyżu, podejmuje jeszcze raz cierpienie dla naszego zbawienia, jeszcze raz daje nam siebie sposób ofiarniczy, dlatego też bardzo ważne jest, kiedy przyjmujemy Eucharystię, żeby w naszym życiu było coś z Ofiary. Też pięknie Faustyna pisze o tym w Dzienniczku, że nasze życie po przyjęciu Eucharystii, po zjednoczeniu z Chrystusem w tajemnicy Eucharystii, musi być zaznaczone znakiem ofiary. A więc jeżeli nie ma tego znaku naszym życiu, jeżeli nie staramy się w sposób ofiarny przeżywać naszego życia, to znaczy, że tak naprawdę nie zrozumieliśmy też do końca, czym jest Eucharystia.


Natomiast, co jest najważniejsze, to żebyśmy przyjmowali Komunię Świętą w sposób godny. I w taki sposób, który najpełniej będzie wyrażał naszą miłość, uniżenia i wiarę wobec Pana Jezusa. Żebyśmy się karmili Chrystusowym Ciałem jak najczęściej. Nie od czasu do czasu, ale jak najczęściej. Bo tylko wtedy będziemy mocni na tej drodze do nieba.


Przypomina mi się taka piękna myśl św. Faustyny: Gdyby nam Aniołowie mogli zazdrościć czegokolwiek ‒ mówi święta Faustyna ‒ zazdrościliby nam dwóch rzeczy: cierpienia i Komunii Świętej. Nikt oprócz nas ludzi, nie może przyjąć Komunii Świętej. Żaden Anioł, Archanioł, żaden duch niebieski, tylko my, biedni, grzeszni ludzie na tym świecie możemy przyjmować Komunię Świętą. Zobaczcie, jaki to jest wielki dar Bożej miłości, dar Bożego Miłosierdzia. Czy dziękowaliście kiedyś za ten dar Panu Bogu? Czy dziękowaliście kiedyś za ten wielki dar Eucharystii?



Opracowanie na podstawie: https://youtu.be/gbD7qWxkJms

Ostatnie posty