Apokalipsa ks. Dolindo



Fragment książki "Apokalipsa ks. Dolindo" Jakuba Jałowiczora



Chrystus nie przestaje mówić w swoim Kościele poprzez jego opatrznościowe Magisterium; nie przestaje też mówić poprzez jaśniejące objawienia świętości [...]. Pan chce, żeby były one kontrolowane przez autorytet Kościoła, ale nie daje nam z tego powodu prawa do przyjmowania pozy superludzi, którzy te objawienia wykpią [...]. Ta postawa surowego sędziego, którą przyjmują po trosze wszyscy, nawet najwięksi ignoranci, a raczej zwłaszcza oni, sprawia, że dusza w zasadzie nie jest w stanie usłyszeć głosu Boga. Krytycyzm i scjentyzm zatruły biedny ludzki umysł i zamiast dawać mu pewność, wprowadziły ciągłe wątpliwości.

 

Nie możemy na przykład zaprzeczyć, że kiedy narody są zepsute i dopuszczają się apostazji, w Kościele odnawia się chrześcijańskie życie i następuje wzrost pobożności eucharystycznej, popularyzacja liturgii, rozkwit słowa Bożego jako księgi dającej życie duszom, a przede wszystkim zdarzają się wielkie objawienia Najświętszej Maryi dające ogromny impuls wierze i pobożności chrześcijańskiej. Cudowny medalik, Lourdes, Fatima przekazały duszom potężne Boże proroctwo, przede wszystkim o Niepokalanie Poczętej Najświętszej Maryi Pannie oraz Niewieście obleczonej w słońce i ukoronowanej gwiazdami. Dzień Pański zbliża się wielkimi krokami, ale poświata tego dnia oprócz jasności ma też sferę mgły i ciemności, tak jak ziemska zorza.

 

Przywódcy państw mają ścisły obowiązek promować wszelkimi środkami ducha publicznego nawrócenia i pokuty, jak to zrobił król Niniwy pod wpływem przepowiadania Jonasza. Ten obowiązek mają przede wszystkim przywódcy Kościoła i kapłani. Jest winą, wielką winą w czasie, gdy Bóg każe dąć w trąby aniołom zsyłającym plagi, bawić się w dyplomatyczne przemówienia i gesty pod pretekstem tego, by nie straszyć ludzi, nie urazić panujących i partii politycznych. Jeśli istnieje jakiś czas, w którym potrzeba mówić jasno i do końca o swojej odpowiedzialności i w którym trzeba niezwykle mocno apelować do ludzi, to jest to właśnie czas wielkich Bożych kar. Przywódca państwa, który nie wydaje się być na wystarczającym poziomie duchowym, żeby to robić, powinien ustąpić. W przeciwnym razie on sam staje się plagą dla narodu. Jak w dawnych czasach surowych postów powinno się zamknąć teatry, kina, miejsca spotkań, a tym bardziej domy gry i grzechu. Powinno się uchwalać surowe przepisy przeciwko przekleństwom i błuźnierstwom oraz promować ze wszystkich sił uświęcenie dni świątecznych.

 

Jesteśmy zastraszeni plagami, które uderzają w nasze ziemskie życie, i to słuszne, że zastanawiamy się, jak uniknąć ich katastrofalnych konsekwencji. Istnieją jednak plagi znacznie gorsze, którymi powinniśmy się martwić o wiele bardziej i które powinny nas skłaniać do modlitwy.

 

Oczekujemy z wiarą rychłego pojawienia się wielkiego przywódcy państwa i wielkiego Papieża, którzy przywrócą pokój światu i Kościołowi. Hitler, ten morderczy antychryst naszej epoki, na początku przerażającej wojny, która zalewała i zalewa świat krwią, mówił, że walczy, by zapewnić Niemcom okres supremacji, rozwoju i pokoju na tysiąc lat. [...] Kościół jednak oczekuje od miłosierdzia Bożego triumfującego królestwa Zbawiciela dusz i oczekuje tysiąclecia uświęcenia i pokojowego triumfu nad bezbożnością i złem.

 

Zło podniosło na świecie głowę tak wysoko; błąd i niewiedza religijna tak bardzo zdominowały dusze; przemoc i prześladowanie Kościoła są tak ostentacyjne, że nie widać wyjścia z tej pułapki. Pan jednak zatriumfuje nawet na tej ziemi [...], a my oczekujemy z niezachwianą pewnością objawienia królestwa Bożego.

 

W czasie zwycięstwa Kościoła nad wszystkimi narodami i triumfu Chrystusa w Jego Kościele, jednej owczarni gromadzącej wszystkie ludy u jednego Pasterza, pojawi się też okres całkowitej letniości. Okres życia naturalistycznego, pogańskiego i oportunistycznego, które ściągnie na świat nieszczęsną ostatnią plagę, Antychrysta i zniszczenie, po którym nastąpi sąd ostateczny.

 

Weźmy nasz sztandar, krzyż Jezusa Chrystusa, podnieśmy go wysoko, nieśmy go w triumfie życia i idźmy przez ziemię nie jako pokonani, ale jako zwycięzcy. [...] Niech Boża łaska nas oświeci i uczyni naprawdę mądrymi.

 

Fałszywa nauka, fałszywa cywilizacja, naturalizm, krytycyzm, scjentyzm to diaboliczna Bestia wschodząca „z ziemi”, z badania natury na polu nauki i filozofii, z historycznych poszukiwań pogrzebanych cywilizacji. To straszliwa pułapka Szatana, której celem jest stworzenie imperium zła oraz powstanie zabójczego pogaństwa, które doprowadzi dusze do całkowitej apostazji i odrzucenia jakiejkolwiek idei religijności.

 

Dusze piękne, w pewnym sensie uprzywilejowane, nie omijają Kościoła nawet wtedy, kiedy kierują nim pasterze słabi i niegodni. To Duch Święty je formuje, wybierając spośród złych gałązek te, które zdolne są jeszcze oczyścić się i żyć. To te dusze zachowują płomień wiary, nadziei i miłości oraz powstrzymują całkowity upadek niewiernych pasterzy. Także w Kościele w Sardes były takie dusze, o czym Jezus przypomina z zadowoleniem i miłością. „Lecz w Sardes masz kilka osób, co swoich szat nie splamiły; będą chodzić ze Mną w bieli, bo są godni” [Ap 3, 4]. To były te nieliczne dusze, które zachowały chrzcielną niewinność [...]. Nie wiemy, kim były te święte dusze z Sardes wspomniane w tak zaszczytny sposób, ale z pewnością musiały wykazywać się niezwykłą czystością, która chroniła przed całkowitą ruiną tę diecezję i pasterza, który nią kierował.

 

Szatan stawia, szczególnie dziś, ten przeklęty tron w szkołach, teatrach, kinach, a nawet w domach rodzin, które nazywają siebie chrześcijańskimi, ale mają pogańskie obyczaje i postępują tak jak świat. Błąd triumfuje w szkołach, triumfuje w prasie, triumfuje w działaniach politycznych, które chcą tworzyć nowy porządek w społeczeństwie i podważają fundamenty Prawa Bożego. [...] Biskup nie może być zadowolony w tym chorym środowisku, które gorszy dusze ufające, że będzie on wierny doktrynie i ewangelicznej moralności. Powinien walczyć mieczem słowa i czynu, obosiecznym mieczem modlitwy i pokuty. Nie może tolerować zgorszenia w swojej owczarni. Jeśli do niego dochodzi, obciąża go to. Nie bez głębokiej przyczyny Jezus przypomina biskupowi Pergamonu męczennika Antypasa. On jest przykładem heroicznej siły i samym swoim imieniem wyraża to, co biskup powinien mieć na swoich sztandarach. Antypas znaczy „dla wszystkich i przeciw wszystkim”. Biskup powinien być dla wszystkich poprzez swoje miłosierdzie, a przeciw wszystkim występować w obronie prawdy i sprawiedliwości. Powinien być przeciw wszystkim złym, którzy zastawiają pułapki na jego owce. Powinien być świadkiem wiernym jak św. Antypas, gotowym oddać życie, by wypełnić swoje zadanie, i gotowym poświęcić każdy swój interes dla świętej Bożej sprawy. Biskup nie może zostać pokonany. Ma nieść przed swoją owczarnią sztandar zwycięstwa. Powinien prowadzić ją na ucztę życia wiecznego, na której dostanie ona mannę wiecznego szczęścia wśród wybranych nieba. [...]


Biskup powinien mieć oczy jak płomień ognia, aby wykrywać i demaskować oszustwa fałszywej nauki, powinien też mieć stopy z drogocennego metalu, aby ścigać swoją świętą działalnością tych, którzy deformują myśl i życie chrześcijańskie. Świat zaatakowała fałszywa doktryna, a ci, których zadaniem było ją zwalczać i wykorzeniać z dusz, pozwolili się jej rozprzestrzeniać. [...] Z odwagą, jaką wykazał Pius X wobec modernizmu, należy radykalnie oczyszczać świątynię, usuwać „głębiny” krytyki i racjonalizmu, [...] które są prawdziwymi głębinami Szatana. [...] Zatrzymujmy to, co mamy, czyli święty depozyt prawdy, i zamiast marzyć o nowym porządku społecznym, oczekuj my królestwa Bożego. Do samego końca praktykujmy święte dzieła, aby posiąść gwiazdę poranną, czyli Zbawiciela, żyjąc dla Niego na tej ziemi i ciesząc się Nim w wieczności.


Zwłaszcza dziś, kiedy ludzie rozsiewający błędy są niestety w samym Kościele, a zwodzicielka Jezabel, fałszywe myślenie krytyczne i fałszywa nauka prowadzą wiele dusz do cudzołóstwa z niegodziwą niewiernością oraz do zwrócenia się ku idolom racjonalizmu, protestantyzmu i ateizmu i zatrucia się ich śmiercionośnym pokarmem. Biskup nie może pozostać obojętny wobec tej straszliwej pułapki zastawianej przez Szatana na dusze, co stało się dziś prawdziwą epidemią.

 

Maryja, pogromczyni wszystkich herezji zostanie szczególnie uwielbiona w Kościele właśnie wtedy, kiedy jego nauczyciele i doktorzy będą najbardziej zdezorientowani przez diabolicznego ducha i wpadną w pułapki błędów [...]. Maryja w czasie wielkiej apostazji zrodzi na nowo Jezusa Chrystusa w duszach i ogłosi królestwo Jego triumfującej miłości [...]. O to prosimy w gorących modlitwach.

 

Dla Maryi poród Jezusa nie był źródłem bólu, a nawet dokonał się w ekstazie niewypowiedzianego szczęścia. Zrodzenie mistycznego Ciała Pańskiego kosztowało ją jednak nieopisane męki Kalwarii, gdyż była Współodkupicielką rodzaju ludzkiego. [...] W czasach ostatecznych ma Ona dać swojemu Królowi największych świętych i przygotować lud wybrany do ostatecznego triumfu. Przez to jej bóle będą rosły, aż staną się pasją czasów Antychrysta.

 

Maryja była Kościołem i wielką ciężarną Matką noszącą lud Boży, który miała urodzić. Maryja była Kościołem i po raz drugi była pełna swojego Syna, którego miała urodzić w duszach. W Niej było całe piękno Kościoła. W Niej całe bogactwo odkupienia. W Niej oślepiające piękno, które Kościół powinien mieć w czasie swojego pierwszego triumfu na ziemi i ostatniego w Niebie, kiedy będzie Nowym Jeruzalem Boga.




Źródło: "Apokalipsa ks. Dolindo" Jakub Jałowiczor, wyd. Esprt, Kraków 2020

Fot. VICONA / CC-BY-NC-ND 4.0