Bóg mówi do Kościoła (także) przez objawienia prywatne





W miarę jak świat zbliża się coraz bardziej do końca tej epoki, proroctwa stają się częstsze, dosłowniejsze i coraz bardziej szczegółowe. Jak reagować na te „sensacyjne” przekazy z Nieba, albo na widzących, którzy są dla nas zagadką, lub na ich słowa, które nie znajdują w nas oddźwięku?


Poniżej znajduje się przewodnik dla nowych i stałych czytelników, którzy pragną znaleźć złoty środek w podejściu do tego delikatnego tematu, tak aby można było czytać proroctwa bez niepokoju lub strachu, że zostaniemy w jakiś sposób wprowadzeni w błąd.


Skała


Najważniejszą rzeczą, o której należy zawsze pamiętać, jest to, że proroctwo lub tak zwane „objawienie prywatne” nie zastępuje Objawienia publicznego przekazanego nam przez Pismo Święte i Tradycję, i chronionego przez sukcesję apostolską. Wszystko, co jest potrzebne do naszego zbawienia, zostało już objawione:


W historii zdarzały się tak zwane objawienia prywatne; niektóre z nich zostały uznane przez autorytet Kościoła. Nie należą one jednak do depozytu wiary. Ich rolą nie jest "ulepszanie" czy "uzupełnianie" ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomoc w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej. Zmysł wiary wiernych, kierowany przez Urząd Nauczycielski Kościoła, umie rozróżniać i przyjmować to, co w tych objawieniach stanowi autentyczne wezwanie Chrystusa lub świętych skierowane do Kościoła.Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 67

Niestety, niektórzy katolicy błędnie zinterpretowali tę naukę, że w związku z tym nie musimy zważać na objawienia prywatne. Jest to fałszywa i faktycznie niedokładna interpretacja nauczania Kościoła. Nawet kontrowersyjny teolog ks. Karl Rahner, zapytał kiedyś…


… Czy cokolwiek, co Bóg objawia, może być nieważne?Visions and Prophecies, str. 25

A teolog Hans Urs von Balthasar powiedział:


Można zatem zapytać, dlaczego Bóg nieustannie udziela [objawień], jeśli Kościół nie musi zwracać na nie uwagi. ‒ Mistica oggettiva nr 35

Dlatego papież Benedykt XIV nauczał:


Można odmówić zatwierdzenia „objawienia prywatnego” bez bezpośredniej szkody dla wiary katolickiej, o ile czyni się to „skromnie, nie bez powodu i bez pogardy”.Heroic Virtue, str. 397

Podkreślę, że: nie bez powodu. Podczas gdy Objawienie publiczne zawiera wszystko, czego potrzebujemy do naszego zbawienia, niekoniecznie ujawnia wszystko, czego potrzebujemy do naszego uświęcenia, zwłaszcza w pewnych okresach historii zbawienia. Innymi słowy:


"… nie należy już więcej oczekiwać żadnego publicznego objawienia przed chwalebnym ukazaniem się Pana naszego, Jezusa Chrystusa". Chociaż jednak Objawienie zostało już zakończone, to nie jest jeszcze całkowicie wyjaśnione; zadaniem wiary chrześcijańskiej w ciągu wieków będzie stopniowe wnikanie w jego znaczenie. ‒ Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 66

Tak jak kwiat w swoim pąku jest nadal tym samym kwiatem, który rozkwita, tak i Tradycja nabrała nowego piękna i głębi po 2000 lat, po jej rozkwicie na przestrzeni wieków. Proroctwo więc nie dodaje płatków do kwiatu, ale często je rozwija, uwalniając nowe zapachy i pyłki ‒ czyli świeże spostrzeżenia i łaski dla Kościoła i świata. Na przykład orędzie dane św. Faustynie nie wnosi nic nowego do Objawienia publicznego w kwestii tego, że ​​Chrystus jest miłosierdziem i samą miłością; raczej daje głębszy wgląd w głębię tej miłości i miłosierdzia, i ukazuje, jak w bardziej praktyczny sposób je otrzymać przez zaufanie. Podobnie, przesłania przekazane Służebnicy Bożej Luizie Piccarrecie nie poprawiają ani nie uzupełniają ostatecznego Objawienia Chrystusa, ale pociągają gorliwą duszę w tajemnicę Woli Bożej, o której już była mowa w Piśmie Świętym, i dają głębszy wgląd w jej żywotność, moc i centralne miejsce w planie zbawienia.


Słuchać, nie gardzić


Druga rzecz, na którą należy zwrócić uwagę, o której mówi Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 67), to, że „niektóre” objawienia prywatne zostały uznane przez autorytet Kościoła. Nie mówi, że „wszystkie”, ani nawet, że „muszą” zostać oficjalnie uznanie, chociaż byłby to ideał. Zbyt często słyszę, jak katolicy mówią: „To objawienie nie jest uznane. Trzymaj się od niego z daleka!”. Ale ani Pismo Święte, ani sam Kościół nie nauczają tak.


Chociaż często można zweryfikować proroctwo na miejscu dzięki regularnemu wypełnianiu się proroctwa we wspólnocie, gdy towarzyszą temu zjawiska nadprzyrodzone, może być też konieczne głębsze zbadanie przez Kościół nadprzyrodzonego charakteru takich objawień. Może to zająć trochę czasu, ale nie musi.


Dziś, bardziej niż w przeszłości, wiadomość o objawieniach i przesłaniach bardzo szybko rozchodzi się wśród wiernych dzięki środkom przekazu (mass media). Prócz tego łatwość przemieszczania się z miejsca na miejsce sprzyja organizowaniu pielgrzymek i zwiększa ich liczbę. Władze kościelne muszą zatem szybko zająć stanowisko w odniesieniu do istoty tego typu spraw.
Z drugiej strony, dzisiejsza mentalność oraz wymogi naukowe i wymogi krytycznej oceny powodują, że jest rzeczą trudną, jeśli nie niemal niemożliwą, formułowanie z pożądaną szybkością osądów, jakie w przeszłości wieńczyły dochodzenia w tych sprawach (constat de supernaturalitate, non constat de supernaturalitate) i dawały Ordynariuszom możliwość upoważnienia bądź zakazywania kultu publicznego, bądź innych form pobożności wiernych. Kongregacja Nauki Wiary „Normy postępowania w rozeznawaniu domniemanych objawień i przesłań”, nr 1- 2

Na przykład objawienia św. Juana Diego zostały zatwierdzone na miejscu, ponieważ „cud tilmy” miał miejsce na oczach biskupa. Z drugiej strony, pomimo „cudu słońca” widzianego przez dziesiątki tysięcy ludzi, którzy potwierdzili słowa Matki Bożej z Fatimy, Kościół potrzebował trzynastu lat na zatwierdzenie objawień – a potem jeszcze kilkudziesięciu lat, zanim rzekomo dokonano „poświęcenia Rosji” (nawet wówczas pojawił się pewien spór czy zostało to zrobione właściwie, skoro Rosja nie została wyraźnie wymieniona w „Akcie zawierzenia” Jana Pawła II).


W tym rzecz. W Guadalupe zatwierdzenie objawień przez biskupa utorowało natychmiast drogę milionom nawróceń w tym kraju w kolejnych latach, zasadniczo kładąc kres tamtejszej kulturze śmierci i ofiar z ludzi. Jednakże opóźnienie lub brak odpowiedzi hierarchii w sprawie objawień w Fatimie, obiektywnie spowodowało II wojnę światową i rozprzestrzenianie się „błędów” Rosji ‒ komunizmu ‒ które nie tylko pochłonęły dziesiątki milionów istnień ludzkich na całym świecie, ale są teraz wdrażane globalnie.


Można z tego wywnioskować dwie rzeczy. Po pierwsze to, że „jeszcze nie zatwierdzone” nie oznacza „zakazane”. Jest to powszechny i ​​poważny błąd wśród wielu katolików (przede wszystkim spowodowany tym, że na ambonach praktycznie nie porusza się tematu proroctw). Może istnieć wiele powodów, dla których pewne prywatne objawienia nie zostały oficjalnie polecone jako wiarygodne (to znaczy „zatwierdzone”): Kościół może nadal je rozeznawać; osoba (y) widząca (e) może (mogą) nadal żyć, a zatem decyzja jest zawieszona na czas trwania objawień; biskup mógł po prostu nie powołać komisji kościelnej / lub może nie mieć takich planów, do czego ma prawo. Żadne z powyższych nie jest potwierdzeniem, że rzekome objawienia lub objawienie jest constat de non supernaturalitate (tj. nie ma nadprzyrodzonego pochodzenia lub nie ma znaków, które by to potwierdzały).


Po drugie, jasne jest, że Niebo nie czeka na kościelną komisję. Zwykle Bóg dostarcza wystarczających dowodów na to, by uwierzyć w orędzia skierowane do szerszego grona odbiorców. Dlatego papież Benedykt XIV powiedział:


Czy ci, którym zostało dane objawienie i którzy są pewni, że pochodzi ono od Boga, są zobowiązani do tego, aby stanowczo je przyjąć? Odpowiedź jest twierdząca…Heroic Virtue, Tom III, str. 390

Kiedy Bóg mówi, oczekuje, że będziemy słuchać. Jeśli tego nie robimy, może to pociągnąć za sobą katastrofalne konsekwencje. Z drugiej strony, kiedy jesteśmy posłuszni objawieniom z Nieba opartym na „wystarczających dowodach”, owoce mogą trwać przez pokolenia.


Jednak bez względu na wszystko, jeśli biskup wyda jakieś rozporządzenie dla swojej diecezji, które jest wiążące dla sumienia, musimy zawsze mu być posłuszni, ponieważ „nie jest On Bogiem nieporządku, lecz pokoju”.


Ale skąd to wiemy?


Jeśli Kościół nie rozpoczął lub nie zakończył badania, to, co jest „wystarczającym dowodem” dla jednego, może nim nie być dla drugiego. Oczywiście zawsze znajdą się tacy, którzy są tak sceptyczni wobec wszystkiego, co nadprzyrodzone, że nie uwierzyliby nawet, gdyby Chrystus wskrzesił umarłego na ich oczach. Ale tutaj mówię o tych, którzy uznają, że przesłania rzekomego widzącego nie są sprzeczne z wiarą katolicką, ale którzy wciąż się zastanawiają, czy dane objawienia mają naprawdę nadprzyrodzone pochodzenie, czy są po prostu owocem wyobraźni widzącego?


Święty Jan od Krzyża, który sam jest odbiorcą Bożych objawień, ostrzegał przed złudzeniami:


Toteż dziwię się wielce, że spotyka się jeszcze dzisiaj dusze, nie posiadające za cztery grosze rozwagi, które posłyszawszy w chwilach skupienia jakieś słowa, uważają je wszystkie za słowa Boże. Twierdzą, że tak jest i mówią: “Bóg mi powiedział”, “Bóg mi dał taką odpowiedź”. Najczęściej, oczywiście, nie są to słowa Boże, lecz ich własne odpowiedzi. Pragnienie takich rzeczy i przywiązanie do nich ducha sprawia, że same sobie dają odpowiedzi, sądząc przy tym, że Bóg do nich przemawia. ‒ Św. Jana od Krzyża, Droga na górę Karmel, Księga 2, rozdział 29, nr 4-5

Więc tak, jest to bardzo możliwe i prawdopodobnie dość częste, dlatego zjawiska nadprzyrodzone, takie jak stygmaty, cuda, nawrócenia itp., są uważane przez Kościół za ważne potwierdzenie tezy o nadprzyrodzonym pochodzeniu danego przekazu.


Ale ostrzeżenia św. Jana nie są powodem do popadania w inną skrajną pokusę: strachu i obawy, że ​​każdy, kto twierdzi, że słyszy głos Pana, jest „zwiedziony” lub „fałszywym prorokiem”.


Niektórych kusi, aby podejrzliwie podchodzić do wszystkich zjawisk mistycznych, a nawet zarzucić je w ogóle jako zbyt ryzykowne, nazbyt przepełnione ludzką wyobraźnią i samooszukiwaniem się, a także możliwością duchowego zwiedzenia przez naszego przeciwnika, diabła. To jest jedno niebezpieczeństwo. Drugim niebezpieczeństwem jest bezwarunkowe przyjmowanie każdego przesłania, które wydaje się pochodzić ze sfery nadprzyrodzonej, tak, że brak odpowiedniego rozeznania, co może prowadzić do poważnych błędów w wierze i do życia poza mądrością i ochroną Kościoła. Zgodnie z zamysłem Chrystusa, to jest zamysłem Kościoła, żadne z tych skrajnych podejść ‒ z jednej strony całkowite odrzucenie, z drugiej brak rozeznania ‒ nie jest zdrowe. Raczej autentyczne chrześcijańskie podejście do łask prorockich powinno zawsze kierować się podwójnym napomnieniem apostolskim, jak mówi św. Paweł: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne ‒ zachowujcie! ” (1 Tes 5-19). ‒ Dr. Mark Miravalle, Private Revelation: Discerning with the Church, str. 3-4

W rzeczywistości, od każdego ochrzczonego chrześcijanina oczekuje się, że będzie prorokował tym, którzy są wokół niego; po pierwsze, przez swoje świadectwo; po drugie, przez swoje słowa. (por. KKK 897, 904)


Trzeba jednak rozróżnić między „urzędem proroczym” (por. KKK 897, 904) właściwym wszystkim wierzącym, a „darem proroczym” ‒ tym drugim jest specyficzny charyzmat proroctwa (por. 1 Kor 12,28; 1 Kor 14,4). Może to przybrać formę słów wiedzy, lokucji wewnętrznych, lokucji słyszalnych lub wizji i objawień.


Grzesznicy, święci i widzący


Otóż, takie dusze są wybierane przez Boga zgodnie z Jego zamysłem ‒ niekoniecznie ze względu na ich stan świętości.


[…] Zjednoczenie z Bogiem przez miłość nie jest konieczne, aby otrzymać dar proroctwa, i dlatego był on czasami dawany nawet grzesznikom; proroctwo nigdy nie było w posiadaniu (zawłaszczeniu) przez żadnego człowieka… ‒ Papież Benedykt XIV, Heroic Virtue, Tom. III, str. 160

Dlatego innym powszechnym błędem jest oczekiwanie, że widzący będą świętymi. W rzeczywistości czasami są wielkimi grzesznikami (jak św. Paweł), którzy strąceni z wysokich koni, stają się sami w sobie znakiem, które potwierdza ich przesłanie, oddając chwałę Bogu.


Innym częstym błędem jest oczekiwanie, że wszyscy widzący będą mówić w ten sam sposób, a raczej, że Matka Boża lub Pan Jezus będą „brzmieć” w ten sam sposób przez każdego widzącego. Często słyszę, jak ludzie mówią, że to czy inne objawienie nie brzmi jak w Fatimie i dlatego musi być fałszywe. Jednak tak jak każdy witraż w Kościele rzuca różne odcienie i kolory światła, tak też światło objawienia załamuje się inaczej w każdym widzącym ‒ poprzez jego indywidualne zmysły, pamięć, wyobraźnię, intelekt, rozum i słownictwo. Kardynał Ratzinger słusznie powiedział, że nie powinniśmy myśleć o objawieniach lub lokucjach tak, jakby były „niebem pojawiającym się w swej czystej istocie, jak mamy nadzieję, że pewnego dnia ujrzymy je w naszym ostatecznym zjednoczeniu z Bogiem”. Przekazywane objawienie jest raczej często kompresją czasu i miejsca w pojedynczy obraz, który jest „filtrowany” przez widzącego.


Obrazy są raczej ‒ by tak rzec ‒ syntezą bodźca pochodzącego z Wysoka oraz możliwości, jakimi dysponuje podmiot postrzegający (…). Nie każdy element wizji musi tu mieć konkretny sens historyczny. Istotna jest wizja jako całość, a podstawą rozumienia szczegółów musi być całokształt obrazów. Centralna treść danego obrazu ujawnia się ostatecznie w świetle tego, co stanowi absolutne centrum chrześcijańskiego «proroctwa»: centrum znajduje się tam, gdzie wizja staje się wezwaniem i znakiem wskazującym drogę ku woli Bożej. ‒ Kardynał Ratzinger (Papież Benedykt XVI), III Tajemnica Fatimska - Komentarz teologiczny.

Często słyszę też protesty, że „wystarczy nam tylko Fatima”. Niebo oczywiście się z tym nie zgadza. W Bożym ogrodzie jest wiele kwiatów i nie bez powodu: jedni wolą lilie, inni róże, a jeszcze inni tulipany. Dlatego niektórzy wolą przesłania jednego widzącego od innego z tego prostego powodu, że są one szczególnym „zapachem”, jakiego potrzebuje ich dusza w danym momencie. Niektórzy ludzie potrzebują delikatnego słowa; inni mocnego; jedni wolą spostrzeżenia teologiczne, inni bardziej pragmatyczne ‒ a jednak wszyscy pochodzą z tego samego Światła.


Nie możemy jednak oczekiwać nieomylności.


Dla niektórych może być szokiem, że prawie cała literatura mistyczna zawiera błędy gramatyczne (forma) a czasami błędy doktrynalne (substancja). – O. Joseph Iannuzzi, teolog mistyczny, biuletyn Missionaries of the Holy Trinity, styczeń-maj 2014

Rzeczywiście, kierownik duchowy zarówno Sługi Bożej Luizy Piccarrety, jak i widzącej z La Salette, Melanie Calvat, ostrzegał:


Stosując się do roztropności i świętej dokładności, ludzie nie mogą traktować prywatnych objawień, jak gdyby były to księgi kanoniczne lub dekrety Stolicy Apostolskiej… Na przykład, kto mógłby w pełni potwierdzić wszystkie wizje Katarzyny Emmerich i św. Brygidy, które wykazują wyraźne rozbieżności? —Św. Hannibal w liście do ks. Petera Bergamaschi.

Tak więc najwyraźniej te rozbieżności nie stanowiły dla Kościoła powodu do ogłoszenia tych świętych „fałszywymi prorokami”, ale raczej omylnymi ludźmi i „naczyniami glinianymi”.


Istnieje inne błędne założenie, które wielu chrześcijan przyjęło, a mianowicie, że jeśli proroctwo się nie spełni, widzący musi być „fałszywym prorokiem”. Opierają to na tym fragmencie ze Starego Testamentu:


Lecz jeśli który prorok odważy się mówić w moim imieniu to, czego mu nie rozkazałem, albo wystąpi w imieniu bogów obcych ‒ taki prorok musi ponieść śmierć». Jeśli pomyślisz w swym sercu: «A w jaki sposób poznam słowo, którego Pan nie mówił?» ‒ gdy prorok przepowie coś w imieniu Pana, a słowo jego będzie bez skutku i nie spełni się, [znaczy to, że] tego Pan do niego nie mówił, lecz w swej pysze powiedział to sam prorok. Nie będziesz się go obawiał. (Pwt 18, 20-22)

Jednak gdyby ktoś potraktował ten fragment jako absolutną maksymę, wówczas Jonasz zostałby uznany za fałszywego proroka, ponieważ jego ostrzeżenie „Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona” zostało odroczone. W rzeczywistości, zatwierdzone objawienia fatimskie również przedstawiają niezgodność. W Drugiej Tajemnicy Fatimskiej Matka Boża powiedziała: „Wojna się skończy. Ale jeśli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza.”


Ale jak zauważył w swoim blogu Daniel O'Connor: „II Wojna Światowa rozpoczęła się dopiero we wrześniu 1939 roku, kiedy Niemcy napadły na Polskę. Ale Pius XI zmarł (w ten sposób zakończył się jego pontyfikat) siedem miesięcy wcześniej: 10 lutego 1939 r.… Faktem jest, że II Wojna Światowa wybuchła wyraźnie dopiero za pontyfikatu Piusa XII”. To wszystko, aby powiedzieć, że Niebo nie zawsze patrzy tak, jak my patrzymy i nie działa tak, jak my byśmy się tego spodziewali, a zatem może i będzie przesuwać słupki bramkowe, jeśli to uratuje więcej dusz i/lub opóźni sąd (z drugiej strony to, co stanowi „początek” wydarzenia, nie zawsze jest oczywiste na płaszczyźnie ludzkiej, a zatem początek wojny z Niemcami mógł rzeczywiście mieć swój „wybuch” za panowania Piusa XI).


Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy ‒ bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka ‒ ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia. (2 P 3,9)

Z pomocą Kościoła


Wszystkie te niuanse powodują, że pasterze Kościoła powinni być zaangażowani w proces rozeznawania proroctwa.


Sąd o autentyczności darów nadzwyczajnych i o właściwym wprowadzeniu ich w czyn należy do tych, którzy są w Kościele przełożonymi i którzy szczególnie powołani są, by nie gasić Ducha, lecz doświadczać wszystkiego i zachowywać to, co dobre ‒ Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen Gentium” , nr 12

Ale historycznie rzecz biorąc, nie zawsze tak było. „Instytucjonalny” i „charyzmatyczny” wymiar Kościoła często pozostawały ze sobą w sprzeczności – a koszt tego jest niemały.


Mam nadzieję, że korzystając z poniższych wskazówek, wielu duchownych i świeckich czytając te słowa, znajdzie nowe kierunki podejścia do rozeznawania objawień; w duchu ufności i wolności, rozwagi i wdzięczności. Jak bowiem nauczał św. Jan Paweł II:


Aspekty instytucjonalne i charyzmatyczne są niejako współistotne dla konstytucji Kościoła. Przyczyniają się, choć w różny sposób, do życia, odnowy i uświęcenia Ludu Bożego. ‒ Przemówienie do Światowego Kongresu Ruchów Kościelnych i Nowych Wspólnot

Ponieważ świat nadal pogrąża się w ciemności i zbliża się zmiana epok, możemy spodziewać się, że przesłania widzących staną się bardziej konkretne. To nas sprawdzi, podbuduje, a nawet zaskoczy. Wielu widzących na całym świecie ‒ od Medziugorje, Kalifornii po Brazylię i inne miejsca ‒ twierdzi, że otrzymali „tajemnice”, które w pewnym momencie mają ujawnić światu. Podobnie jak „cud słońca”, którego świadkami były dziesiątki tysięcy ludzi w Fatimie, tajemnice te będą miały maksymalny zasięg. Kiedy wydarzenia te zostaną ogłoszone i będą miały miejsce (lub prawdopodobnie zostaną opóźnione z powodu masowych nawróceń), świeccy i duchowni będą potrzebować siebie nawzajem bardziej niż kiedykolwiek.


Jak rozeznawać?


Ale co zrobić z proroctwem, gdy hierarchia nie wspiera nas w rozeznawaniu? Oto proste kroki, które możesz wykonać, czytając orędzia na tej stronie lub w innym miejscu, które rzekomo pochodzą z Nieba. Kluczem do sukcesu to bycie otwartym, a nie sceptycznym; ostrożnym, choć nie pozbawionym rozeznania. Naszym przewodnikiem jest rada św. Pawła:


Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne ‒ zachowujcie! (1 Tes 5, 19-21)

• Podejdź do czytania objawienia prywatnego w sposób modlitewny. Poproś „Ducha Prawdy”, aby doprowadził cię do całej prawdy i ostrzegł przed wszystkim, co jest fałszywe.

• Czy objawienie prywatne, które czytasz, jest sprzeczne z nauczaniem Kościoła katolickiego? Czasami przesłanie może wydawać się niejasne i będzie wymagało od ciebie zadania pytań lub wyciągnięcia Katechizmu lub innych dokumentów Kościoła w celu wyjaśnienia znaczenia. Jeśli jednak jakieś objawienie zawodzi na tym podstawowym polu, odłóż je na bok.

• Jaki jest „owoc” czytania proroczego słowa? Trzeba przyznać, że niektóre orędzia mogą zawierać przerażające rzeczy, takie jak klęski żywiołowe, wojny lub kosmiczne kary; podziały, prześladowania lub pojawienie się Antychrysta. Nasza ludzka natura chce się przed tym cofnąć. Nie oznacza to jednak, że przesłanie jest fałszywe ‒ co najmniej cały dwudziesty czwarty rozdział Ewangelii według św. Mateusza lub spore części Apokalipsy musiałyby być również uznane za fałszywe, ponieważ zawierają „przerażające” fragmenty. W rzeczywistości, jeśli niepokoją nas takie słowa, może to być bardziej znakiem naszego braku wiary niż miarą autentyczności przesłania. Ostatecznie, nawet jeśli objawienie nami wstrząsa, nadal powinniśmy mieć głęboko zakorzeniony spokój ‒ jeśli tylko mamy czyste sumienie.


• Niektóre orędzia mogą nie przemawiać do twojego serca, podczas gdy inne tak. Św. Paweł mówi nam, abyśmy po prostu „zachowywali to, co dobre”. To, co jest dobre (tj. konieczne) dla ciebie, może nie być takie dla innej osoby. Coś może nie przemawiać do ciebie dzisiaj, ale nagle pięć lat później, jest to dla ciebie światłem i życiem. Zatrzymuj więc to, co przemawia do twojego serca i odejdź od tego, co nie przemawia. A jeśli wierzysz, że to Bóg rzeczywiście mówi do twojego serca, to odpowiednio na to zareaguj! Przede wszystkim Bóg mówi dlatego, by przekazać pewną prawdę, która wymaga od nas dostosowania się do niej zarówno na chwilę obecną, jak i na przyszłość.


• Kiedy dane proroctwo zapowiada wielkie wydarzenia, takie jak trzęsienia ziemi lub spadający z nieba ogień, poza osobistym nawróceniem, postem i modlitwą za inne dusze, niewiele więcej można na to poradzić (oczywiście zwracając szczególną uwagę na żądania i prośby, jakie orędzie zawiera). W tym momencie najlepsze, co można powiedzieć, to: „Zobaczymy” i dalej żyć, stojąc mocno na „skale” Objawienia publicznego tj. często uczestniczyć w Eucharystii, regularnie się spowiadać, codziennie się modlić, rozważać Słowo Boże itd. Są to źródła łaski, które pozwalają w zdrowy sposób zintegrować objawienie prywatne ze swoim życiem. To samo, jeśli chodzi o bardziej mocne wypowiedzi widzących; nie ma grzechu, jeśli się po prostu powie: „Nie wiem, co o tym myśleć”.


W każdej epoce Kościół otrzymywał charyzmat proroctwa, który należy przeanalizować, ale nie lekceważyć. ‒ Kardynał Ratzinger (Papież Benedykt XVI), III Tajemnica Fatimska ‒ Komentarz teologiczny.

Bóg nie chce, abyśmy mieli obsesję na punkcie przyszłych wydarzeń ani ignorowali Jego miłosne ostrzeżenia. Czy coś, co Bóg mówi, może być nieważne?


Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali, że Ja wam o nich powiedziałem. (J 16, 4)

Ostatecznie, nawet gdyby wszystkie rzekome prywatne objawienia zawiodły, Objawienie publiczne Chrystusa jest skałą, której bramy piekła nie przemogą.


• Wreszcie, nie musisz czytać każdego prywatnego objawienia. Istnieją setki tysięcy stron prywatnych objawień. Raczej bądź otwarty na Ducha Świętego, który prowadzi cię do czytania, słuchania i uczenia się od Niego poprzez posłańców, których On stawia na twojej drodze.


Zauważmy, czym jest proroctwo? Darem. W rzeczywistości, dzisiaj jest ono jak reflektor samochodu jadącego w ciemność nocy. Byłoby głupotą gardzić tym światłem Boskiej Mądrości, zwłaszcza gdy Kościół nam je polecił, a Pismo Święte nakazuje nam je badać, rozeznawać i zachowywać dla dobra naszych dusz i świata.


Zachęcamy do słuchania z prostotą serca i szczerością umysłu zbawiennych ostrzeżeń Matki Bożej… ‒ Papież Jan XXIII, Papieskie Orędzie Radiowe, 18 lutego 1959; L'Osservatore Romano.




Źródło: Prophecy in Perspective, Countdown to the Kingdom, Mark Mallett

Fot. VICONA