Posłuszni Piotrowi, wiernemu słudze Kościoła Chrystusowego




Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy − niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście − niech będzie przeklęty!" (Ga 1, 6−9)


Polonia semper fidelis spotyka Shema Israel


Zobowiązanie do wiernej miłości, a przecież innej nie ma, uschnie bez wsłuchania się w słowa Oblubieńca. I nie zostanie nic z miłości... tylko ohydne spustoszenie. Nie należy mylić go z pustką, próżnią − spustoszenie to ruina, okaleczenie, pełnia pozbawiona wnętrza, pusta stągiew,


Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie − czyli bądźcie posłuszni, a jeżeli pozostaniecie zawsze wierni, semper fidelis, będziecie pić najlepsze wino, nie zwietrzałe, zachowane aż do końca.


Magisterium Kościoła budowane na Ewangelii, to Shema Israel, to Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie powtarzane przez dwa tysiące lat, obowiązujące przez dwa tysiące lat! A kto jest starostą weselnym? Kto ma mieć język na tyle uczciwy, by odróżnić wino od octu? Kto ma pilnować, by na uroczystość nie wdarli się jacyś ludzie, którzy sieją zamęt i twierdzą, że Pan Młody to poczciwy człowiek, ale do żeniaczki się nie nadaje.


Czy odpowiedzią na falę rozwodów, popularność "wolnych związków" i jednoczesne odchodzenie od życia sakramentalnego, w tym Eucharystycznego, ma być, jak zdaje się proponować Franciszek, dopuszczanie do komunii cudzołożników? I to nie nasza wina, że się zdaje. Papież ma mówić tak, żeby się nie zdawało, bo to nie jest argentyński teleturniej. Więcej, powinien mówić to, co usłyszał od Chrystusa − o nierozerwalności małżeństwa, o grzechu, o nawracaniu pogan, o tym, że miłosierdzie nie wyklucza sądu, o tym, komu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić się, żeby nie dawał maluczkim powodu do grzechu... W tym, grzechu bałwochwalstwa, nawet jeśli Pachamama nawiązuje do tak pięknych rzeczywistości jak matka i ziemia.


Shema Israel: Słuchaj, Izraelu! Wiekuisty jest naszym Bogiem, Wiekuisty jest jeden! A będziesz miłował Wiekuistego, Boga twojego całym sercem twoim, i całą duszą twoją, i całą mocą twoją. I niechaj będą słowa te, które przekazuję ci dzisiaj na sercu twoim! I wpajaj je dzieciom twoim, i rozmawiaj o nich, przebywając w domu twoim, i idąc drogą, i kładąc się, i wstając. I przywiążesz je jako znak na rękę twoją, i niechaj będą jako przepaska między oczyma twoimi.

Polonia semper fidelis:

Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! W Roku Jubileuszowym 1050−lecia Chrztu Polski, w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, oto my, Polacy, stajemy przed Tobą [wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi], by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie naszą Ojczyznę i cały Naród. Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie. [...] Zobowiązujemy się porządkować całe nasze życie osobiste, rodzinne i narodowe według Twego prawa:
– Przyrzekamy bronić Twej świętej czci, głosić Twą królewską chwałę – Chryste nasz Królu, przyrzekamy! – Przyrzekamy pełnić Twoją wolę i strzec prawości naszych sumień – Chryste nasz Królu, przyrzekamy! – Przyrzekamy troszczyć się o świętość naszych rodzin i chrześcijańskie wychowanie dzieci – Chryste nasz Królu, przyrzekamy! – Przyrzekamy budować Twoje królestwo i bronić go w naszym narodzie – Chryste nasz Królu, przyrzekamy! – Przyrzekamy czynnie angażować się w życie Kościoła i strzec jego praw – Chryste nasz Królu, przyrzekamy! (fragmenty Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana, 19.11.2016r.)

Czas pandemii koronawirusa pokazał, że władze duchowne i świeckie w Polsce rzeczywiście potrafią działać wspólnie. Szkoda jednak, że w dużej mierze wbrew wypowiedzianym, raptem cztery lata wcześniej, przyrzeczeniom.


Często zastanawiałem się, czy uczciwe byłoby wywieszenie na drzwiach Kościoła takiej informacji: OBOWIĄZUJE LIMIT: 1 OSOBA NA 15 M2. ZACHĘCAMY DO PRZYJMOWANIA KOMUNII ŚWIĘTEJ NA RĘKĘ LUB ŁĄCZENIA SIĘ DUCHOWEGO ZA POŚREDNICTWEM MEDIÓW. JEZU UFAM TOBIE.


W wolnej Polsce, w kilka miesięcy, część Kościoła Chrystusowego pozwoliła się okraść z wiary w Bożą opiekę, co nie udało się komunistom przez czterdzieści pięć lat. I wszystko w imię posłuszeństwa i miłości bliźniego. Dawało się wyczuć, że wieje ohydą. Taki oto znak uczynili: przemienili wodę święconą w antyseptyk... i stracili wiarę Jego uczniowie.


Do widzenia... i smacznego obiadu!


Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! (...) Nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla Żydów stałem się jak Żyd, aby pozyskać Żydów. Dla tych, co są pod Prawem, byłem jak ten, który jest pod Prawem − choć w rzeczywistości nie byłem pod Prawem − by pozyskać tych, co pozostawali pod Prawem. Dla nie podlegających Prawu byłem jak nie podlegający Prawu − nie będąc zresztą wolnym od prawa Bożego, lecz podlegając prawu Chrystusowemu − by pozyskać tych, którzy nie są pod Prawem. Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych." (I Kor 9, 16.19−22)

W opartym na prawdziwej historii filmie Mela Gibsona "Przełęcz ocalonych", główny bohater, sanitariusz Doss, znosząc z miejsca zagłady kolejnych rannych, modli się: "Panie, pozwól mi uratować jeszcze jednego... Pozwól... jeszcze jednego!" Wierzę, że taka motywacja towarzyszyła od wieków licznym duchownym, od seminarzystów po papieży. I jeżeli jesteśmy posłuszni papieżowi, to dlatego, że reprezentuje Jezusa Chrystusa i dopełnia Chrystusowych starań o to, by pozyskać dla Nieba jeszcze jednego, bo w ostatecznym rozrachunku, nie został powołany do czegokolwiek innego.


W encyklice Fratelii Tutti, imię Jezus Chrystus wymienione jest dopiero na osiemnastej stronie, po długiej części opisującej marzenia Franciszka na temat braterstwa i dialogu, głównie z muzułmanami. Przyznam, że gdyby stanęło przede mną dwóch papieży (jak widać sytuacja wcale nie wydumana) o podobnych przydomkach: Innocenty Wymarzony oraz Innocenty Rozmarzony, to poszedłbym za tym pierwszym.


"Pomarzyć, dobra rzecz", mawiamy w Polsce. Jednak pomanipulować, już niegodna. Zadałem sobie trud dwukrotnego przeczytania encykliki o "braterstwie" i choć nie jestem teologiem, to też nie ślepym amatorem mielonki...


Na drugiej stronie tegoż dokumentu, kreśląc wizję nie narzucającego się dialogu, powołuje się biskup Rzymu na fragment z Reguły niezatwierdzonej św. Franciszka z Asyżu, używając krótkiego cytatu: "(Bracia) pośród saracenów i innych niewiernych [...] nie wdawać się w kłótnie ani w spory, lecz być poddanymi wszelkiemu ludzkiemu stworzeniu ze względu na Boga" i pisze dalej: "Uderza nas, jak osiemset lat temu Franciszek zalecał, by unikać wszelkich form agresji czy sporów, a także by żyć pokornie i po bratersku „w poddaniu”, także wobec tych, którzy nie podzielają ich wiary." Ale po co? Dla samego braterstwa, w imię, owszem, jednego, ale bliżej nie nazwanego Boga? Otóż tam, gdzie papież Franciszek stawia kropkę i kończy cytat (z pojednawczym uśmiechem?), święty Franciszek dalej pisze do braci tak: "...i przyznawać się do wiary chrześcijańskiej. A gdyby bracia widzieli, że tak się Panu podoba, niech głoszą słowo Boże, aby [ludzie] uwierzyli w Boga wszechmogącego, Ojca i Syna, i Ducha Świętego, Stworzyciela wszystkich rzeczy, w Syna Odkupiciela i Zbawiciela i aby przyjęli chrzest i zostali chrześcijanami, ponieważ kto nie odrodzi się z wody i z Ducha Świętego, nie może wejść do Królestwa Bożego." (por. J 3, 5)


Jest różnica, prawda? A to tylko jedno z nadużyć zawartych w encyklice papieża, któremu łatwiej byłoby być posłusznym, gdyby był pierwszym, nie drugim Innocentym. Być może św. Paweł, ostrzegając Galatów przed zamętem, który sieją jacyś ludzie, chciał uniknąć bardzo obraźliwego epitetu, więc i ja będę posłuszny mojemu patronowi z bierzmowania.


Można na początku roku zbierać pieniądze na ratowanie wcześniaków, by w połowie tego samego roku, część tych, które kilkanaście lat wcześniej uratowano, zaprosić na imprezę pod znakiem marihuany, alkoholu i seksu z nieletnim rówieśnikiem w obrzyganym namiocie.


Podobnie jak można jedną ręką tulić do serca uchodźcę, a drugą mącić w nauczaniu Kościoła, choćby tym dotyczącym jego misyjnego posłannictwa.


Można, ale do czasu. Ten szybko się kurczy. Kościół ma jednak zadanie i obietnicę:


Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28, 18−20).

Tak mówi zmartwychwstały Chrystus do jedenastu apostołów − jeden ze składu odpadł... Zauważmy, że w tym krótkim fragmencie, polecenie chrztu stawia Pan Jezus jeden raz, zaś o misji nauczania mówi dwukrotnie, jakby dawał znać, że bezpieczeństwo sakramentów zależy od asysty prawdziwej nauki, aż do skończenia świata.


Być może właśnie pamięć tego fragmentu Ewangelii w zderzeniu z obecnym zamętem, skłoniła mnie w zeszłym roku, do stwierdzenia (w przestrzeni publicznej), że dziś liczy się nie tyle posłuszeństwo papieżowi, co papiestwu − tej skarbnicy, którą przez dwa tysiące lat budował Duch Święty.


Komplet kluczy do królestwa niebieskiego WYKLUCZA użycie wytrycha, którym z kolei sprawnie otwiera się bramy piekielne. Prawda jest w domu Ojca, w Kościele zbudowanym na skale. Dwunastoletni Jezus, po tym, jak Maryja z Józefem znajdują go w domu Ojca, idzie z nimi i jest im poddany. POSŁUSZNY POSŁUSZNYM − Służebnicy Pańskiej i temu, o którym Ewangelia mówi, że był mężem sprawiedliwym, cadykiem − posłusznym we wszystkim Bogu i Jego nauce. Przypomnę, że jednym z tytułów papieskich, jest również Sługa Sług Bożych.


Kto porzuca ojca swego, jest jak bluźnierca, a przeklęty przez Pana, kto pobudza do gniewu (zamętu) swą matkę (Syr 3, 16).

Królestwo Maryi


Na szczęście dla Pana Jezusa, jacyś ludzie, to mogą być zwykli Kowalscy. Jakże popularne nazwisko w sercu Europy. Kowalski... Kowalska... może np. Faustyna...


Jesteśmy teraz w Polsce na chwilę przed tym, jak skończy się wino. Maryja, wiedząc o jakie wino teraz chodzi i do kogo oraz po co przychodzi Oblubieniec, już od jakiegoś czasu nawołuje: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Mamy być posłuszni i wierni, niezmiennie − Chrystusowi, Jego Kościołowi, Jego Ewangelii, prawdom wiary zatwierdzonym przez papieży i biskupów. To jest proste, choć obecnie wymaga męstwa, którego Polakom nigdy nie brakowało.


I dano Niewieście dwa skrzydła orła wielkiego, by na pustynię leciała na swoje miejsce, gdzie jest żywiona przez czas i czasy, i połowę czasu, z dala od Węża" (Ap 12, 14)

Pustynia... to miejsce, gdzie łatwiej o ciszę, gdzie lepiej się słyszy i jest się posłusznym. I czymże jest dla Boga przemienić, w swoim czasie, pustynię w wieczne szczęście? Przecież sam powiedział: PRAGNĘ!


Autor: Jakub Nowakowski

Fot. Unsplash