Pośmiertne przygody Andrzeja Boboli




Patron Polski był niesamowity za życia. Po swej śmierci nie daje spokoju innym.


8 maja 2016 roku w Pałacu Prezydenckim odbyła się niezwykła uroczystość. Prezydent Andrzej Duda, urodzony 16 maja 1972 r. - w dniu liturgicznego wspomnienia św. Andrzeja Boboli - odebrał relikwie swego patrona. Ich losy mogłyby posłużyć jako kanwa scenariusza filmu przygodowego.


Scena 1: obdarcie ze skóry


Jest 16 maja 1657 r. Pod Janowem Poleskim w ręce Kozaków wpada ks. Andrzej Bobola. Jest znany w całej Rzeczpospolitej. To on ułożył tekst ślubów Jana Kazimierza, które władca złożył 1 kwietnia 1656 r. w katedrze lwowskiej, obierając Maryję Królową Polski. 66-letni jezuita zasłynął jako wędrowny kaznodzieja i misjonarz ludowy. Chodzi po wsiach, głosząc kazania i spowiadając chłopów. Pod jego wpływem wielu prawosławnych przechodzi na katolicyzm. Zyskuje przydomek „duszochwata” - łowcy dusz.


Trwa potop szwedzki. Wschodnie ziemie Rzeczpospolitej najeżdżają Kozacy, mordując Polaków i Żydów. Zagrożony utratą życia Bobola ucieka z Pińska, chroniąc się w chłopskich chatach. Rusza za nim pościg. Kozacki oddział dopada go obok wsi Mogilno. Jezuita dostaje szansę przeżycia - musi jedynie porzucić katolicyzm i przyjąć prawosławie. Bez wahania odmawia.


Oprawcy rozbierają go do naga, przywiązują do płotu i zaczynają bić nahajkami i pięściami. Traci kilka zębów. Zrywają mu żywcem paznokcie, lecz on nie zmienia zdania. Przywiązują go więc do koni i pędzą, ciągnąc bezwładnego po ziemi, na janowski rynek. Tam dowódca Kozaków tnie Andrzeja szablą w głowę. Jezuita zasłania się ręką i traci trzy palce. Kozacy prowadzą go do miejskiej rzeźni i rozciągają na stole masarza. Tam poddają go kolejnym torturom: wykłuwają oko, obcinają palec, zdzierają nożami skórę, przypiekają rany ogniem, wbijają drzazgi pod paznokcie, obcinają uszy, nos, wargi i wyrywają język. Potem podwieszają zakonnika pod sufitem do góry nogami. Po kilku godzinach dobijają go cięciem szabli w szyję.


Jeszcze tego samego dnia Kozacy wycofują się z Janowa. Do miasteczka zbliżają się polskie oddziały. Po dwóch dniach jezuici zabierają ciało współbrata i wywożą do Pińska, Wkładają zwłoki do drewnianej trumny i chowają je w zbiorowym grobie w krypcie kościoła św. Stanisława. Mijają lata. Ludzie zapominają o zamęczonym kapłanie…



Scena 2: zjawa ze snu


Jest 16 kwietnia 1702 r. Ks. Marcin Godebski, rektor kolegium jezuickiego w Pińsku, ma dziwny sen. Pojawia się przed nim nieznany zakonnik i przedstawia jako Andrzej Bobola. Trwa wojna północna. Przez ziemie Rzeczpospolitej przetaczają się wojska rosyjskie i szwedzkie. Mężczyzna z wizji mówi, że uchroni piński klasztor od zniszczeń, ale należy odnaleźć jego ciało, wydobyć ze zbiorowej mogiły i umieścić w eksponowanym miejscu.


Sen jest tak realny, że rano rektor nakazuje poszukiwanie zwłok. Po trzech dniach zakonnicy odnajdują w podziemiach trumnę z tabliczką w języku łacińskim: Pater Andreas Bobola Societatis Jesu a Cosacis occisus. („Ojciec Andrzej Bobola z Towarzystwa Jezusowego zabity przez Kozaków”). Otwierają wieko. Ich oczom ukazuje się niezwykły widok: ciało zmarłego jest nienaruszone jak w dniu pogrzebu. Jest giętkie i nie wydziela przykrego zapachu. Na ranach widać świeżo zakrzepłą krew, która nie utraciła czerwonego koloru. [45 lat po śmierci]


Zakonnicy oczyszczają starannie zwłoki i wkładają do nowej trumny. Wieść o cudownie zachowanym ciele rozchodzi się lotem błyskawicy po kraju. Z najdalszych zakątków Rzeczpospolitej przybywają do Pińska pielgrzymi, by modlić się przy grobie męczennika. Jezuici zbierają materiały na temat Boboli, by wynieść go na ołtarze. Niedługo potem rusza proces beatyfikacyjny „duszochwata”.


Scena 3: zdumiewające odkrycie


Jest 26 maja 1730 r. Do Pińska przybywają z Rzymu dwaj renomowani lekarze: Alessandro Pascoli i Raimondo Tarozzi. Jednym z warunków przeprowadzenia beatyfikacji jest rekognicja, czyli identyfikacja ciała zmarłego. Rzeczoznawcy z Uniwersytetu Rzymskiego dokonują oględzin zwłok.


Gdy odmyka się wieko trumny, włoscy profesorowie zastygają w zadziwieniu. Ich zdumienie widoczne jest w raporcie medycznym, który pozostawiają po rekognicji. Piszą, że zmasakrowane zwłoki Andrzeja Boboli zachowały się nienaruszone, chociaż nie zostały poddane żadnym zabiegom konserwującym. Są elastyczne i posiadają miękką skórę. [73 lata po śmierci]


Pascoli i Tarozzi polecają otworzyć trumny innych zakonników, którzy zostali pochowani razem z polskim męczennikiem. Okazuje się, że sąsiednie trumny zbutwiały, a ciała w nich rozłożyły się przez pół wieku w wilgotnej ziemi.


Scena 4: niezwykłe proroctwo


Jest listopad 1819 r. Dominikanin o. Alojzy Korzeniowski modli się całą noc w swej celi w wileńskim klasztorze. Zakonnik boleśnie przeżywa fakt, iż Polska utraciła niepodległość. W modlitwie przywołuje wstawiennictwo sługi Bożego Andrzeja Boboli.


Nagle widzi przed sobą jaśniejącą postać. Ogarnia go strach. Słyszy głos: „Nie lękaj się! Bóg wysłuchał twoją modlitwę i oto jestem przed tobą, ponieważ mnie niejednokrotnie wzywałeś”. Do umysłu dominikanina dochodzi, że stojący przed nim mężczyzna w białej poświacie to męczennik z Podlasia. Andrzej Bobola oświadcza, że wybuchnie wielka wojna narodów, po której Polska zmartwychwstanie, a on zostanie jej głównym patronem.


Proroctwo szybko staje się znane w zaborze rosyjskim. Pielgrzymi ciągną do kościoła jezuitów w Połocku, dokąd w 1808 r. zostało przeniesione z Pińska ciało męczennika. W 1826 r. przybywa tam także prof. Marco Cingelo Marcangeli, wykładowca medycyny na Uniwersytecie Rzymskim. Przeprowadza badania zwłok i uznaje, iż nie da się naukowo wyjaśnić, dlaczego ciało ks. Andrzeja Boboli nie uległo rozkładowi. Kolejne analizy odbywają się w latach 1851, 1857, 1896 i 1917. Za każdym razem lekarze stwierdzają nienaruszalność zwłok. Kult męczennika rozwija się. W 1853 r. Pius IX ogłasza go błogosławionym.


Scena 5: prezent Lenina


Jest 23 czerwca 1922 r. Do kościoła w Połocku wkraczają bolszewicy. Wyjmują z trumny ciało Andrzeja Boboli, rozbierają je do naga z szat i z całej siły rzucają o posadzkę świątyni. Są pewni, że zwłoki rozpadną się. Ku ich zdumieniu, pozostają nienaruszone. Bolszewicy pozostawiają po wizycie raport, w którym stwierdzają: „trup zawdzięcza swoje dobre zachowanie właściwościom ziemi, w której się znajdował”.


Wiadomość o wydarzeniu dochodzi do Moskwy. 20 lipca 1922 r. komuniści znów wchodzą do kościoła. Tym razem zabierają ciało ze sobą i wywożą do stolicy. Andrzej Bobola wystawiony zostaje na widok publiczny jako eksponat w gablocie na Wystawie Higienicznej Ludowego Komisariatu Zdrowia w Moskwie.


Katolicy upominają się o zwrot ciała, jednak komuniści stanowczo odmawiają. Do akcji wkracza Stolica Apostolska. W 1922 r. Watykan powołuje do życia Papieska Misję Ratowniczą, która organizuje międzynarodową pomoc dla ofiar głodu na Powołżu. W odpowiedzi Kreml postanawia wykonać gest wdzięczności wobec papiestwa. Pius XI chce w zamian tylko jednego: relikwii Błogosławionego Andrzeja Boboli. Szef sowieckiej dyplomacji Gieorgij Cziczerin po naradzie z Leninem wyraża zgodę.


Wkrótce w Moskwie zjawiają się dwaj amerykańscy jezuici: ks. Edmund Walsh i ks. Leonard Gallagher. Mają za zadanie zadbać o transport niezwykłej przesyłki. Rząd sowiecki stawia jeden warunek: ciało musi zostać zawiezione wprost do Rzymu, a po drodze nie może przejeżdżać przez Polskę.


3 października 1923 r. relikwiarz ze zwłokami Andrzeja Boboli zapakowany zostaje do drewnianej skrzyni i załadowany do zaplombowanego wagonu. Następnie w eskorcie czerwonoarmistów jedzie pociągiem do Odessy. Tam robotnicy przenoszą ładunek na pokład statku „Cziczerin”, który rusza w rejs do Stambułu. W tureckim porcie skrzynia zostaje przeładowana na włoski frachtowiec „Carnaro”, który odpływa do Brindisi.


Scena 6: odcięta ręka w Watykanie


Jest 1 listopada 1923 r. Relikwie męczennika docierają koleją do Rzymu. Pius XI chce mieć pewność, że to ciało błogosławionego. Powołuje więc komisję, która ma zbadać tożsamość przywiezionych zwłok. Jako główny świadek występuje jezuita ks. Jan Rostworowski. W 1917 r. nie tylko widział w Połocku ciało Andrzeja Boboli, lecz także czyścił je watą przed włożeniem do nowej trumny. Kapłan rozpoznaje relikwię męczennika.


Członkowie komisji chcą się jednak upewnić. Polecają z jezuickiego kościoła Il Gesù w Rzymie dostarczyć część lewego ramienia błogosławionego, którą w 1857 r. arcybiskup mohylewski Wacław Żyliński podarował Piusowi IX. Okazuje się, że odcięty fragment także nie uległ rozkładowi i doskonale pasuje do reszty ramienia. Lekarze nie mają wątpliwości: to ciało polskiego męczennika.


17 kwietnia 1938 r. Pius XI ogłasza Andrzeja Bobolę świętym Kościoła katolickiego. Przed kanonizacją jezuici pobierają z ciała niewielkie cząstki i umieszczają je w ozdobnych relikwiarzach (jeden z nich trafi po latach do prezydenta Andrzeja Dudy). 8 czerwca męczennik wyrusza w swą kolejną pośmiertną podróż, tym razem pociągiem do Polski. Po drodze jest uroczyście witany w Jugosławii, na Węgrzech i Czechosłowacji. Jego podróż przez polskie miasta wywołuje entuzjazm wiernych, którzy uczestniczą w zbiorowych modłach. 17 czerwca dociera do Warszawy.


Scena 7: uratowany spod gruzów


Jest 6 września 1939 r. Trwa nalot Luftwaffe na Warszawę. Jedna z bomb trafia w kaplicę domu jezuitów przy ul. Rakowieckiej i uszkadza trumnę Andrzeja Boboli. Ciało nie ulega jednak zniszczeniu. Relikwie świętego przeniesione zostają więc do innej jezuickiej świątyni - kościoła Matki Bożej Łaskawej na Starym Mieście. Tam pozostają do lata 1944 r., gdy wybucha powstanie warszawskie. Podczas walk świątynia ulega poważnym uszkodzeniom. Ciało po raz kolejny wychodzi jednak bez szwanku. Zakonnicy znów przenoszą relikwię w inne miejsce. Ich wybór pada na dominikański kościół św. Jacka przy ul. Freta.


7 lutego 1945 r., po ucieczce Niemców ze stolicy, relikwiarz wraca na ul. Rakowiecką. Władze kościelne chcą wybudować sanktuarium świętego, ale komuniści, którzy obejmują rządy w Polsce, nie zgadzają się. Zaczyna się prześladowanie Kościoła. W 1953 r. aresztowany zostaje kard. Stefan Wyszyński. Podczas internowania, 16 maja 1956 r. - w dniu liturgicznego wspomnienia św. Andrzeja Boboli - prymas jakby pod natchnieniem, jednym ciągiem, pisze tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. Ich ogłoszenie w obecności miliona pielgrzymów pod Jasną Górą stanie się kluczowym momentem odnowy duchowej Narodu.


Gdy komunizm chyli się ku upadkowi, władze zezwalają w końcu na budowę sanktuarium świętego. Pierwsza Msza odbywa się w nim 17 kwietnia 1988 r. - w 50. rocznicę kanonizacji. Rok później ciało Andrzeja Boboli przeniesione zostaje do kryształowej trumny. Przez jej przezroczyste wieko pielgrzymi mogą do dziś oglądać twarz jezuity, na której nadal widać odciśnięte ślady jego męki.


Scena 8: na plebanii straszy


Jest noc z 10 na 11 września 1983 r. Plebania kościoła w podsanockiej Strachocinie. Ks. Józef Niżnik, który zatrzymał się w parafii, nie wie, iż śpi w budynku, o którym wszyscy we wsi mówią, że tam straszy. Jeszcze przed wojną było to miejsce niespokojne. Kolejni księża bali się tam spać. Okoliczni mieszkańcy opowiadają, że kapłani słyszeli odgłosy kroków po skrzypiącej podłodze, widzieli huśtające się bez powodu żyrandole, a niekiedy w nocy coś ściągało z nich kołdrę.


Ks. Niżnik nic o tym nie wie, więc śpi twardym snem. Nagle budzi go mocne uderzenie w rękę. Widzi smukłą ubraną na czarno zjawę z czarną brodą. Myśląc, że to napad, rzuca się na nocnego gościa. Mężczyzna jednak znika. Wystraszony ksiądz do rana nie może zmrużyć oka. Następnego dnia dowiaduje się od zakrystianki o złej sławie, jaką cieszy się plebania.


Nocna przygoda skłania ks. Niżnika do zajęcia się na poważnie sprawą. Zostaje tam proboszczem. Przez cztery kolejne lata zjawa pojawia się na plebani. Kapłan zaczyna łączyć fakty: w Strachocinie urodził się Andrzej Bobola, męczennik pojawiał się kapłanom jako zjawa w 1702 i 1819, przez ostatnie 50 lat ktoś przychodzi do miejscowych Księży. Czyżby święty domagał się kultu w miejscu swego urodzenia? 16 maja 1987 r. w nocy ks. Niżnik pyta zjawę, kim jest i czego chce. W odpowiedzi słyszy: „Jestem św. Andrzej Bobola, zacznijcie mnie czcić w Strachocinie”. Wkrótce potem we wsi powstaje sanktuarium.


16 maja 2002 r. Jan Paweł II ogłasza św. Andrzeja Bobolę patronem Polski, ale drugorzędnym, a nie głównym, jakimi są św. Wojciech czy św. Stanisław. Proroctwo męczennika z 1819 r., że zostanie głównym patronem, nie zostało jeszcze wypełnione. Być może wkrótce do kogoś w nocy znów przyjdzie zjawa...





Autor: Grzegorz Górny

Tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku „W sieci”, wydanie z dnia 16.05.2016; nr 20/2016 (181), str. 40-43. Następnie w: „Modlitewnik św. Andrzej Bobola”; Wydawnictwo M, Kraków 2021; str. 5-17.

Fot. VICONA




Miejsca przechowywania ciała św. Andrzeja Boboli


1657‒1702 Krypta kolegium jezuitów w Pińsku

1702 ‒ 01.1808 Krypta kościoła św. Stanisława w Pińsku

01.1808 – 1830 Krypta kościoła św. Stefana w Połocku

1830 ‒ 20.07.1922 Kaplica w kościele Matki Bożej Różańcowej w Połocku

20.07.1922 ‒ 21.09.1923 Higieniczna Wystawa Ludowego Komisariatu Zdrowia w Moskwie

01.11.1923 ‒ 05.1924 Bazylika św. Piotra na Watykanie

05.1924 ‒ 08.06.1938 Kościół Najświętszego Imienia Jezus w Rzymie

20.06.1938 ‒ 27.09.1939 Kaplica Jezuitów przy ul. Rakowieckiej w Warszawie

27.09.1939 ‒ 14.08.1944 Kościół Matki Bożej Łaskawej w Warszawie

14.08.1944 ‒ 07.02.1945 Podziemia kościoła św. Jacka w Warszawie

07.02.1945 – 13.05.1989 Kaplica Jezuitów przy ul. Rakowieckiej w Warszawie

od 13.05.1989 Sanktuarium św. Andrzeja Boboli przy ul. Rakowieckiej w Warszawie