Rodzina Serca Miłości Ukrzyżowanej. Duchowość i zasady życia


W pierwszych latach Ludka, jak wynika z Dialogów, pracuje nad sobą, możemy powiedzieć, w sposób tradycyjny. Zastanawia się nad sobą, nad swoimi wadami. Robi dużo postanowień. Chce zwalczyć w sobie grzechy taką metodą. Przeżywa godziny bólu, łez, udręki, niepokoju o swój rozwój duchowy. Mobilizuje się do codziennych rachunków sumienia, sprawozdań ze stanu duszy. Dochodzi często do bolesnych wniosków, że przegrywa, upada mimo lat pracy nad sobą. Podobnie jak św. Tereska nie od razu odkryła wynoszącą siłę Miłości Miłosiernej, której należy się całkowicie oddać, tak Ludka stopniowo dojrzewa do rozumienia bezgranicznego oddania. Pan Jezus tego w pierwszym rzędzie wymaga – oddać wszystko, nawet grzechy i upadki, nieustannie czuwać nad duchem dziecięcego powierzania się Jemu. Ludka przeszła długą i bolesną drogę nauczenia się dawania pierwszeństwa działania Boga w sercu, wycofywania się, aby Jezus mógł swobodnie działać. Stała czujność serca wymaga wielkiego wewnętrznego odchodzenia od siebie, swoich planów, sposobów uświęcania – by przyjąć to, co daje Pan Jezus na daną chwilę, to, co jest najlepsze.

Fot. VICONA

Droga dziecięctwa duchowego

Rozważając ten temat zacząć trzeba od św. Tereski od Dzieciątka Jezus, której życie i pisma odgrywają cały czas wielką rolę w kształtowaniu duchowości naszej epoki. Potwierdzeniem tego są wypowiedzi kolejnych papieży i nadanie jej w setną rocznicę śmierci tytułu Doktora Kościoła. O drodze św. Teresy od Dzieciątka Jezus Jan Paweł II powiedział: Mała droga jest drogą świętego dziecięctwa. Na tej drodze mamy równocześnie potwierdzenie i odnowienie podstawowej prawdy i najbardziej uniwersalnej. Jakaż inna prawda orędzia ewangelicznego jest bardziej zasadnicza i uniwersalna jak ta, że Bóg jest naszym Ojcem, a my Jego dziećmi? (...) Otrzymaliśmy realnie ducha dziecięctwa, który każe nam wołać: Abba, Ojcze.

Wydaje się, że na przykładzie powstania dzieła RSMU spełniają się pragnienia św. Teresy, która w głębokim zaufaniu do Boga i rozumieniu znaczenia swojej małej drogi błagała o wiele dusz takich jak jej dusza. Miała świadomość, że jej misja wprowadzania dusz w duchowość małej drogi nie skończy się wraz ze śmiercią: O Jezu! Czemuż nie mogę powiedzieć wszystkim małym duszom, jak niewypowiedzianą jest łaskawość Twoja.. Czuję, że gdybyś – co niepodobna – znalazł duszę słabszą i mniejszą niż moja, z radością obsypałbyś ją jeszcze większymi łaskami, gdyby tylko z całkowitą ufnością powierzyła się Twemu nieskończonemu miłosierdziu (...) Błagam Cię, byś zniżył swe boskie spojrzenie na wiele małych dusz... Błagam Cię, wybierz sobie legion małych ofiar godnych Twej miłości. Wśród legionu tych małych dusz znalazła się z pewnością Ludka. Zresztą przez wiele lat, kiedy Dialogi nie były powszechnie dostępne, rodzina RSMU w swojej formacji duchowości korzystała z dzieł św. Teresy. W samych Dialogach Pan Jezus odwołuje się wprost do duchowości karmelitańskiej przypominając, jak kształtował wielkich świętych w zakonie karmelitańskim: św. Jana od Krzyża i św. Teresę z Avila. Jakie więc powinno być dziecko Boże, dziecko ukształtowane przez duchowość Dialogów? U podstaw dziecięctwa Bożego leży prawda o ojcowskiej i macierzyńskiej miłości Boga. W Jezusie i przez Jezusa jesteśmy ukochanymi dziećmi Boga: ... ale Ja dziś chcę odbierać cześć nie jako Król królów, przed którym drżą zastępy niebieskich duchów w czci i hołdzie, jakiego wy rozumieć nawet nie możecie ani naśladować potraficie, ale Ja chcę odbierać cześć i miłość, jaką dzieci darzą swego ukochanego Ojca, którego czczą, słuchają z miłości, która pozwala im obok czci synowskiej na wielką dziecięcą poufałość, na proste przytulenie się do Mego Serca, na zarzucenie Mi na szyję ramion i pocałunek gorący, wyraz przeproszenia za swe winy, nieposłuszeństwo, a nawet obrazę. Dziecko ma być ufne, proste, szczere, bez dwulicowości, powinno wykluczyć ze swego życia obłudę, kłamstwo, powinno zachować świadomość swojej małości, nędzy, całkowitej zależności od Boga, w świetle słów Pana Jezusa: Beze Mnie nic uczynić nie możecie. Proste niech będzie wasze spojrzenie na Boga, na świat, na braci, bo we wszystkich i wszystkim Ja jestem, a dziecko czyż nie z miłosną prostotą patrzy na swojego Ojca? Prosto przyjmujcie doświadczenia i boleści, bo Ojciec wasz je wam daje; prosto łaski, choćby największe, boć one od Niego. On dawca – wy tylko przyjmujecie... Na tej drodze dziecięctwa nie trzeba samemu planować własnej świętości, ale wszystko nieustannie oddawać Bogu, aby On sam dokonywał dzieła uświęcenia. Trzeba zdobywać cnoty, bo są związane z miłością, ale drogą do tego ma być dziecięce oddanie, by nic nie robić o własnych siłach, opierając się na sobie samym. ...Na to jednak trzeba jednego: trzeba wyzbyć się ambicji dorosłego człowieka, który sam chce działać. Uznać swą nicość, nędzę i małość i nie zsuwać się na chwilę z Mych ramion na ziemię. (...) Trzeba siebie przekreślić i jak maleńkie dziecko dać się prowadzić. Kto chce wysiłku, walki, zmagania się i chce sam działać, niech nie wstępuje na tę najkrótszą i najwspanialszą drogę do świętości. Dynamikę, która charakteryzuje duchowość Dialogów i małej drogi można ująć w to, co zostało nazwane ruchem zdania się czy duchowego wzlotu w duchowości karmelitańskiej. Na taką dynamikę składają się takie sprawy jak: odwaga zdania się na Boga, obiektywne spojrzenie na rzeczywistość w świetle Boga, uznanie i przyjęcie własnych słabości, ofiarowanie się Bogu. Kluczową rolę odgrywa w życiu duchowym małych dusz oddanie. Pan Jezus często do tego w swoich pouczeniach powraca. Wydaje się, że jest to jakiś złoty klucz miłości i zjednoczenia. Trzeba mieć odwagę powierzenia swojego życia Bogu, całkowitego zaufania we wszystkim, każdej sprawy w każdym położeniu – nie jako wyrazu desperacji, ale głębokiej, ewangelicznej mądrości. Obiektywne spojrzenie na siebie, to spojrzenie wymagające pokory, uznania swoich ograniczeń, ułomności, niezdolności osiągnięcia świętości o własnych siłach. Nie należy się przy tym zniechęcać widząc własną niekonsekwencję, powtarzające się upadki. Trzeba oczywiście zawsze przyznać się do winy, ukorzyć się przed Panem – zaufać Jego Miłości Miłosiernej, która uniżając się pragnie wydźwignąć nędzę człowieka do poziomu uczestnictwa w świętości Boga samego. W tym wszystkim jest zawarte pokonywanie siebie, swojej pychy, samostanowienia, oceny, własnego planu uświęcenia. Oddanie się Panu ma być nieustannym duchowym wysiłkiem, aktywnością wewnętrzną, życiem duszy we wszystkich sprawach. Niepowodzenia duchowe wynikają w pierwszym rzędzie z braku prawdziwego oddania, wypływającego z głębi serca cichego, ufnego, czujnego i pokornego. Oddanie jest aktem woli, powierzeniem siebie Bogu. Musi być nieustannie ponawiane, by było nieustanną prawdą ludzkiego serca. Nie jest ono wcale łatwe – wymaga wiary kroczącej w ciemnościach: Jeśli wszyscy naprawdę na ślepo i z ufnością oddacie Mi siebie i wszystkie swe sprawy, nie troszczcie się o to, co się dziać będzie, nie omawiajcie, nie mierzcie ani ważcie, nie krytykujcie, bowiem Matka i Wódz wasz wzięła całkowitą za was odpowiedzialność. Nie lękajcie się, nie ma pomyłki tam, gdzie rządzi i kieruje Maryja i Bóg Nieomylny. Jeśli jednak się sprzeniewierzycie ślepemu oddaniu – błędy i pomyłki będą waszymi błędami i pomyłkami i wy za nie odpowiadać będziecie.

Droga mistycznego zjednoczenia

Życie duchowe człowieka ma swoje etapy. Tradycyjnie mówi się o oczyszczeniu, oświeceniu i zjednoczeniu. Mistyka św. Jana od Krzyża i mała droga św. Tereski mają za cel rozwoju wewnętrznego człowieka zjednoczenie duszy z Bogiem, które jest również nazwane małżeństwem duchowym, zjednoczeniem przekształcającym czy zjednoczeniem dopełniającym. Św. Jan od Krzyża określa tę łaskę następująco: Jest to całkowite przekształcenie w Umiłowanego, w którym obydwie strony oddają się sobie nawzajem w zupełne posiadanie, a dzięki pewnemu dopełnieniu miłosnego zjednoczenia, w którym dusza staje się przebóstwiona i staje się Bogiem przez uczestnictwo o tyle, o ile jest to możliwe w tym życiu... Aby dojść do takiego zjednoczenia w miłości, dusza ludzka musi najpierw doznać oczyszczenia. W klasycznej teologii mistycznej jest ono nazwane bierną nocą zmysłów i bierną nocą ducha. Pierwsze oczyszczenie jest związane z wejściem na drogę oświecenia i dotyczy sfery zmysłowej. W opisie psychologicznym wymienia się trzy znaki, które temu oczyszczeniu towarzyszą: wielka trudność w medytacji dyskursywnej, żywe pragnienie służenia Bogu i oschłość uczuciowa. W wyjaśnieniu teologicznym mamy do czynienia z działaniem darów Ducha Świętego: daru rozumu – początek kontemplacji, daru męstwa – jego działanie dotyczy pragnienia Boga pośród trudności, daru umiejętności – ukazuje marność wszystkiego, co stworzone. Druga, tzw. noc duchowa, dotyczy sfery woli i rozumu jest to noc ducha. Poprzez działanie daru mądrości i rozumu Duch Święty oczyszcza głębie ludzkiego ducha z pychy i egoizmu. Wszystko to jest działaniem Boga w duszy, łaską, koniecznym progiem, aby wejść na drogę zjednoczenia. Na swojej drodze duchowej św. Tereska również przeżywała owe bolesne stany wewnętrznej ciemności. Trzeba samemu przebyć ten mroczny tunel, aby być w stanie zrozumieć, czym są jego ciemności. Zdaje mi się, jakoby te ciemności szydziły ze mnie, zapożyczając głosy bezbożników: Marzysz o światłości, (...) o wiecznym posiadaniu Stwórcy tych wszystkich wspaniałości, spodziewasz się, że kiedyś wyjdziesz spośród otaczającej cię mgły! Naprzód, naprzód, ciesz się na śmierć, która ci da nie to, czego oczekujesz, ale noc jeszcze głębszą, noc nicości. W tym doświadczeniu wydoskonala się miłość – zostaje oczyszczona: Jestem pogrążona w ciemności. Nie wierzę w życie wieczne. Wydaje mi się, że po tym śmiertelnym życiu nie ma już nic więcej, wszystko znikło dla mnie, pozostała mi tylko miłość! Pan Jezus w Dialogach ukazuje podobny cel: zjednoczenie mistyczne w miłości. Jezus tak prowadził Ludkę, by mogła osiągnąć życie w ustawicznej miłości. Chcę ci też powiedzieć, jak to związanie u was wygląda – w naszej rodzinie – to zjednoczenie z Boskim Oblubieńcem. Tak, zjednoczenie, choć jeszcze nie to, które jest owocem największego szczebla Boskich zaślubin. Z wami, Mymi małymi dziećmi, maleńkimi oblubienicami postępuję podobnie jak (pomyślałaś to sama) indyjski maharadża albo średniowieczny książę poślubiający maleńką dziewczynkę, która jest już jego oblubienicą – żoną, choć zostanie nią w pełnym rozumieniu tego słowa dopiero, gdy dorośnie. I Ja was tak poślubiłem w dziecięcym wieku duchowym i wiążę nierozerwalnym związkiem duchowym, choć Moja oblubienica na początku bawi się w dziecięcym pokoju zabawkami pod Moim okiem i zbiera kwiaty na łące ze Mną, i przywyka do tego całkowitego związania i uzależnienia ode Mnie. Z początku uważa Mnie za Ojca i jak małe dziecko słucha, i darzy Mnie dziecięcą pieszczotą. Powoli jednak dojrzewa jej owoc miłości w sercu jej, aż przyjdzie chwila, że stanie przy Mnie jako towarzyszka przy boku, aby dzielić życie i sprawy Oblubieńca. Te sprawy stają się jej sprawami i dla nich jedynie żyje. A Ja kładę wtedy pieczęć na jej ustach, pieczęć Boskiego pocałunku, pieczęć zjednoczenia tak istotnego i przeistaczającego oblubienicę w Oblubieńca, że ich już odróżnić trudno, bo jednym są. I to jest szczyt zjednoczenia z Bogiem, które już ziemskie życie w niebo zamieni. Dotykamy tutaj nowego spojrzenia na drogę życia duchowego. Pan Jezus wielokrotnie mówi o odrębności prowadzenia dusz w RSMU w stosunku do tego, co było dotychczasowym dążeniem do świętości. Mała droga św. Tereski jest już wielkim uproszczeniem drogi na górę Karmel św. Jana od Krzyża. Święta czuła się niezdolna przechodzić te etapy (choć faktycznie je przechodziła) opisane w dziełach mistycznych. Zawierzyła całkowicie ramionom Ojca Niebieskiego, który widząc jej pokorę i małość, Sam ją uniósł i postawił na szczycie góry Karmel. Jej wielki wewnętrzny trud polegał na trwaniu w miłości i nicości w obliczu Boga, na zawierzeniu mocy Miłości Miłosiernej. W Dialogach Pan Jezus mówi o łasce zjednoczenia już na początku drogi świętości, jeszcze bardziej upraszczając drogę osiągnięcia szczytu miłości. Oczywiście to początkowe zjednoczenie, jeszcze różne od zjednoczenia przemieniającego, nie wyklucza przejścia przez tygiel oczyszczenia nocy duchowych. Ludka widziała w sobie grzechy i niedoskonałości. Doświadczała też wewnętrznego oczyszczenia, prosiła o łaskę nawrócenia widząc swoje upadki. Pragnę nawrócenia. Ostatnia z najniewierniejszych chcę spełniać Twą wolę. Daj mi świętą odwagę, daj łaskę, bo wiem, że sama umiem tylko upadać, obrażać się i obrażać Cię. Czternaście lat od drugiego nawrócenia. Można się było uświęcić. Gdybym umarła, chyba już potępiłabym się. W pierwszych latach Ludka, jak wynika z Dialogów, pracuje nad sobą, możemy powiedzieć, w sposób tradycyjny. Zastanawia się nad sobą, nad swoimi wadami. Robi dużo postanowień. Chce zwalczyć w sobie grzechy taką metodą. Przeżywa godziny bólu, łez, udręki, niepokoju o swój rozwój duchowy. Mobilizuje się do codziennych rachunków sumienia, sprawozdań ze stanu duszy. Dochodzi często do bolesnych wniosków, że przegrywa, upada mimo lat pracy nad sobą. Podobnie jak św. Tereska nie od razu odkryła wynoszącą siłę Miłości Miłosiernej, której należy się całkowicie oddać, tak Ludka stopniowo dojrzewa do rozumienia bezgranicznego oddania. Pan Jezus tego w pierwszym rzędzie wymaga – oddać wszystko, nawet grzechy i upadki, nieustannie czuwać nad duchem dziecięcego powierzania się Jemu. Ludka przeszła długą i bolesną drogę nauczenia się dawania pierwszeństwa działania Boga w sercu, wycofywania się, aby Jezus mógł swobodnie działać. Stała czujność serca wymaga wielkiego wewnętrznego odchodzenia od siebie, swoich planów, sposobów uświęcania by przyjąć to, co daje Pan Jezus na daną chwilę, to, co jest najlepsze. Omawiając różne zagadnienia, Pan Jezus wciąż wraca do tematu oddania. Dzieło odnowienia świata jest tak wielkie, a wy jesteście tak słabi i biedni, a nędza wasza jest ogromna. Przeraża cię myśl o niej, gdy czytasz o wielkiej świętości sługi Mego i wielkiego świętego Mego, i ojca synów Odkupiciela. Nie przerażaj się. Droga wasza jest zupełnie inna. Nie znaczy to, bym was chciał chronić od cierpień i krzyża. O nie, bo to też wasza droga i tylko cierpiąc możecie Mi pomóc w nawróceniu świata... Odebrałem wam bowiem prawo do uświęcania się według własnego planu. Nie chcę, byście świętość budowali na przepisanych godzinach rozmyślania i czytań duchownych, na wspólnych długich modlitwach i tysięcznych przepisach, jakie normowały reguły dawniej przeze Mnie wzbudzonych Zakonów. Wasz cel i droga jest nowa, odmienna od wszystkich istniejących dotąd, a polegająca na oddaniu i bezustannym oddawaniu Mi wszystkiego... Oddanie rzuciłem wam jako dar królewski na drogę biednych i słabych dzieci, śmieci Mej ziemi, by im dać świętość nie za wysiłki i własne zdobywanie wysokich szczytów, ale za całkowite i bez reszty oddanie.

Życie duchem kontemplacji

Z życiem duchowym na płaszczyźnie zjednoczenia miłosnego z Bogiem zawsze związana jest kontemplacja. Zjednoczenie z Bogiem w duchu dziecięctwa Bożego ma swój wyraz w kontemplacji, która jest trwaniem w miłości. To sposób życia na każdą chwilę z Bogiem wśród codzienności zwykłych zajęć. Ciche, ufne, dziecięce przytulenie się do Serca Pana Jezusa jest sposobem trwania w miłości, kontemplacyjną modlitwą serca. Pan Jezus obiecuje dać światło poznania Jego woli, kiedy ufnie ze wszystkim przychodzi się do Niego. Dialogi przypominają wielką prawdę teologii chrześcijańskiej, że przez łaskę uświęcającą ludzkie serce staje się mieszkaniem Boga. Kontemplacja Jezusa obecnego w sercu wymaga miłosnego czuwania, aktywnego włączania całego życia, wszystkich spraw w wolę Pana. Kiedy myślicie o życiu modlitwy, o obcowaniu ze Mną, myślicie, jak wejść do sanktuarium swej duszy, by tam się ze Mną spotkać. Od was chciałbym czegoś zupełnie innego. Nie macie do Mnie przychodzić. Macie na stałe zamieszkać w celi swej duszy, gdzie stale mieszkam – wasz Bóg i Oblubieniec. Tam wasze mieszkanie, wasza klasztorna cela, a wszystko, cokolwiek zewnętrznie czynić wam wypadnie, co stanowić będzie wasze różne obowiązki – to wyjście wasze. Musicie wyjść z celi, by czynić to czy tamto, ale i wtedy nie wychodźcie sami. Gdy Mnie włączyliście w całe swe życie, Ja je całe bez reszty z wami dzielę i ze Mną czynicie wszystko: pracujecie, rozmawiacie, a nawet myślicie. Wielcy mistycy znali tę prawdę. Św. Teresa od Jezusa stwierdza, że zrozumienie tej prawdy teologicznej przemieniło jej modlitwę: Gdybym wówczas była znała tę prawdę, tak jak dzisiaj ją znam, że w tym maluczkim pałacu duszy mojej tak wielki mieszka Król, snadź nie byłabym Go tak często zostawiała samego, byłabym choć niekiedy dotrzymywała Mu towarzystwa, a szczególnie byłabym pilniej starała się o to, aby ten pałac Jego nie był tak zaśmiecony. Kontemplacja wlana jest doświadczalnym, nadprzyrodzonym, bezpośrednim przeżywaniem Boga. Dotyka ona woli ludzkiej i udziela się intelektowi. Wszystko dokonuje się w wierze, dlatego też doświadczenie Boga nie traci swojej mroczności, ciemności. Pan Jezus działa w ludzkim sercu, kiedy my odczuwamy oschłość, pustkę, trudności wewnętrzne. Jego działanie jest tajemnicze, nieuchwytne zawsze oczyszczające, powodujące wzrost miłości i poznania. Różne zjawiska nadprzyrodzone, jak: ekstazy, wizje, lot ducha, itp., nie muszą występować w modlitwie kontemplacyjnej. Istota polega na tym, by nasza ludzka wola była zjednoczona z wola Bożą jest to wyrazem miłości i świętości. Pan Jezus przypomina, że trzeba Mu dać swobodę działania, niczego Mu nie narzucać. On sam wie jakich łask i kiedy ma nam udzielić. Trwanie w dziecięcym oddaniu jest tym złotym kluczem modlitwy kontemplacyjnej sprawia, że całe życie staje się modlitwą, kontemplacją, przeżywaniem wszystkiego z Bogiem.

Oddanie się Bogu na ofiarę zadośćuczynienia za świat i na posłuszne narzędzie Jego zbawczego działania

Dar dziecięctwa Bożego, zjednoczenia w miłości i kontemplacji mają związek z najważniejszym zadaniem, do jakiego Pan Jezus przeznaczył dzieło RSMU. Pełne naśladowanie Jezusa to przyjęcie drogi krzyża – to dobrowolne oddanie się Bogu przez ręce Maryi na ofiarę zadośćuczynienia za świat. Jeśli rzeczywiście dochodzi do zjednoczenia w miłości człowieka z Bogiem, to w ludzkie serce jest przelewane pragnienie Boże, aby wszyscy ludzie byli zbawieni, pragnienie ratowania dusz ludzkich przed potępieniem. Wzorem jest tu sam Pan Jezus, który przyjął ludzką naturę, stał się ofiarą przebłagalną za grzechy świata. W ciągu całej historii chrześcijaństwa Pan Jezus wciąż powołuje wybrane dusze, aby dały się z Nim współofiarować za grzechy świata Ojcu Niebieskiemu. Jest to typowe dla małej drogi dziecięctwa Bożego. Uczyniła to św. Tereska. Pragnę, aby całe moje życie było aktem doskonałej Miłości, poświęcam siebie na ofiarę całopalną Twojej miłosiernej Miłości błagając, byś mnie wyniszczał nieustannie, przelewając w mą duszę strumienie nieskończonej czułości, ukryte w Tobie, bym w ten sposób, o mój Boże, stała się męczennicą Twej Miłości. W takiej postawie duchowej doświadczenia ciemności, pokusy, prześladowania, choroby i wszelkie formy cierpienia duchowego i fizycznego są przeżywane z myślą o grzesznikach, w postawie wypraszania dla nich Miłosierdzia Bożego. Wypływa to z miłości i do niej prowadzi. Jest to najwyższy poziom mistyki chrześcijańskiej – miłość krzyża, współcierpienie z Jezusem dla zbawienia świata. Wielkim potwierdzeniem tej prawdy była beatyfikacja o. Pio, który u początku swojej drogi kapłańskiej ofiarował siebie Bogu w całopalnej ofierze. Pan przyjął jego ofiarę i naznaczył go znamionami Swojej męki. Wymagające słowa Pana Jezusa w Dialogach stają się zrozumiałe w świetle miłości Bożej na przykładzie świętych, którzy podobne wezwanie zrealizowali w swoim życiu. Wasz Oblubieniec zadośćuczynił za wszystkich i wszystkim niebo otworzył, ale w dowód wybrania pozwolił niektórym wziąć udział w Jego własnej ofierze. Włączył was w nią już w chwili Swego konania, włączył w Ogrójcu i na drodze krzyżowej. Pozwolił być współuczestnikami Swej własnej ofiary. A gdy was kolejno wzbudza z nicości do bytu, stawia przed tymi wybranymi pytanie: czy chcecie dzielić z Jezusem ukrzyżowanie – i Jego chwałę? Wy aktem woli, a potem życiem możecie dać odpowiedź twierdzącą – lub odrzucić. Wy żyjecie w czasie, a Bóg wasz żyje w wieczystym dziś i choć wasze ofiary i życie są w różnych czasach, wy wtedy uczestniczycie w Mym krzyżu, w tym Bożym dziś, bo w Nim, w Jego myśli byliście z Nim ukrzyżowani, z Nim, gdy konał na drzewie krzyża. Patrząc od strony teologicznej, jest to udział w powszechnym kapłaństwie Jezusa. Jesteśmy przecież ludem kapłańskim, by składać duchowe ofiary w łączności z Najświętszą Ofiarą Jezusa Chrystusa. Z tych faktów płynie w Dialogach przypomnienie o kapłańskim wymiarze życia wszystkich wierzących, w szczególności powołanych do RSMU. Miłą ofiarą złożoną Bogu ma stać się całe życie. Jedna jest ofiara, która od was zależy i tu miejcie ambicję złożyć ją całkowicie i bez reszty – to całkowite oddanie Mi siebie i swej woli. Gdy to uczynicie, każda chwila waszego życia będzie źródłem zwycięstwa przez was sprawy Mojej – ratunku świata, ratunku wszystkich dusz. Ofiara wasza jest całkowita, bo dajecie mi wszystko, a wtedy wszystko rodzi skutek dla zbawienia braci i was samych. Wasze prace, choroba, radość, nawet upokorzenia po upadku, wasze rozrywki, jedzenie czy spanie: Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie – wszystko na chwałę Bożą czyńcie – uczył was św. Paweł. Najbardziej szare życie, które Ja tak ustawiam, będzie tak samo zasługujące, jak płomienne kazania, wielkie apostolskie prace, śmierć męczeńska... Rodzi się w takim powołaniu duchowe ojcostwo i macierzyństwo dusz, wielka odpowiedzialność za powołanie, nieustanne przynaglenie do wierności. Życie w tajemnicy krzyża, z misją zbawienia świata nadaje sens wszystkiemu, nawet prozaicznej codzienności. Pan Jezus nie daje nigdzie w Dialogach zapewnienia, że wszystkie dusze ludzkie na pewno będą zbawione. Daje taką nadzieję, obietnicę uwarunkowaną doskonałą wiernością powołaniu. Oczywiście, ta obietnica rozciąga się na czas powołania RSMU i wypływa z nieskończonej zasługi przelanej krwi Zbawiciela. Dramat polega na odrzucaniu daru zbawienia, na braku dusz ofiarnych, zdolnych oddać wszystko dla spraw Bożych.

Droga oddania się w niewolę miłości Maryi

Drugi wielki filar duchowości współczesnej, obok dziecięctwa duchowego, to pobożność Maryjna. Wielkim jej prorokiem był św. Ludwik Maria Grignon de Montfort, który w swoim dziele Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny ukazał drogę oddania się Bogu przez Maryję. Ponieważ Maryja jest środkiem niezawodnym, drogą prostą i niepokalaną, wiodącą do Jezusa Chrystusa i do zupełnego posiadania Go, przeto dusze mające szczególniejszą zabłysnąć świętością, muszą znaleźć Jezusa przez Maryję. Lektura tego dzieła stała się momentem przełomowym w duchowym dojrzewaniu Ludki. Dopiero po latach, kiedy ponownie spotkała się z lekturą dzieła św. Ludwika, odkryła jego wielkie bogactwo i pewną drogę duchową. Jak podkreśla św. Ludwik i obecne dokumenty Kościoła mówiące o roli Matki Bożej, ostatecznym celem ofiarowania całego życia Maryi jest Jezus Chrystus. Owo oddanie ma objąć wszystko: nasze ciało ze wszystkimi jego zmysłami, dusze ze wszystkimi jej władzami, dobra zewnętrzne obecne i przyszłe, dobra wewnętrzne i duchowe zasługi, cnoty, wartość dobrych uczynków. Całe życie duchowe oddane Niepokalanemu Sercu Maryi jest wezwaniem Fatimy, wezwaniem, które podjął Kościół rozeznając znaki czasów. Święci naszych czasów szli drogą powierzania się w macierzyńską niewolę miłości. Proroczo zapowiedział to św. Ludwik: Wiemy wreszcie, iż będą to prawdziwi uczniowie Jezusa Chrystusa, kroczący śladami Jego ubóstwa, pokory, wzgardy świata i miłości, uczący w czystej prawdzie wąskiej drogi Bożej, wedle Ewangelii świętej, a nie wedle zasad świata. Bez względu na osobę, nie wyłączając, nie oszczędzając ani słuchając lub lękając się jakiegokolwiek śmiertelnika, choćby najpotężniejszego. Będą mieli w ustach obosieczny miecz słowa Bożego, na barkach nieść będą zakrwawiony sztandar krzyża, w prawej ręce krucyfiks, różaniec w lewej, święte Imiona Jezusa i Maryi na Sercu, a skromność i umartwienie Chrystusa w całym swoim postępowaniu. W Dialogach Maryja pojawia się często. Uczy Ludkę miłości Bożej, rozumienia powołania, wierności w oddawaniu. Pan Jezus również często uczy Ludkę jak kochać Maryję, ukazuje Jej rolę w planie zbawienia.

W pismach Ludki mamy wiele aktów oddania się Maryi. Dla przykładu możemy przytoczyć ten z 1936 roku. W swojej treści nawiązuje on do teologii Św. Ludwika: Matko moja najdroższa! Dziś świadomie, dobrowolnie i całkowicie Tobie, a przez Ciebie Jezusowi się oddaję. Nic z tego, czym dysponować mogę, sobie nie zatrzymuję, powierzając się całkowicie miłosierdziu Twego macierzyńskiego Serca tu na ziemi i w wieczności. Oddaję Ci, Matko..., wszystkich bliskich, wszystkie dusze, które złączyłaś i połączyć zechcesz w przyszłości węzłem miłości Bożej z mą duszą. Odtąd Tyś, Matko, całą nadzieją moją. Amen.

Miejsce dzieła RSMU w Kościele

Cudownym odkryciem małej drogi dziecięctwa Bożego było dla św. Teresy to, że znalazła swoje miejsce w sercu Kościoła. Pan Jezus sam ją tam umieścił w Swoim Mistycznym Ciele. Miłość dała mi klucz do mego „powołania" (...) Zrozumiałam, że Kościół posiada Serce i że to Serce płonie miłością, że jedynie Miłość pobudza członki Kościoła do działania (...) Tak znalazłam swoje miejsce w Kościele, a to miejsce, mój Boże, Ty sam mi ofiarowałeś... W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością... Takie miejsce również Pan Jezus wskazał Ludce i dziełu, które zapoczątkowała: W środku Mego Kościoła zasadzę dąb, pod którego cieniem znajdą spoczynek zdrożeni i smutni. Dąb mocny i konarami ku słońcu rosnący, a korzeniami czerpiący soki z ziemi. Wy macie być Moją glebą, skąd czerpać będę soki waszej ofiary, a one wespół z Krwią Moją krążyć będą aż do najwyższych konarów Mego dębu – Kościoła. Z was czerpać będą, których życie i ofiara ukryta pod ziemią zasilać będą stale życie Mego Kościoła. Macie być ukryci pod ziemią i jak ta ziemia deptana przez każdego, ale w przedziwnej komunii z Mą Krwią, dam wam płynąć po wszystkich arteriach i przepływać przez Serce Moje – Serce Mego Kościoła. W nim oczyszczeni, jedno się ze Mną staniecie w ofierze i męce. W analogicznym czasie w innej części świata Duch Święty zainspirował podobne dzieło przez ukryte życie Karola de Foucauld. Mali Bracia i Małe Siostry od Najświętszego Serca Jezusowego rozwijają się na całym świecie. Została przez nich wypracowana nowa forma życia kontemplacyjnego, przeżywanego w świecie w atmosferze ciszy, przy pomocy obecności jako metody przekazu. Podobnie jak w Dialogach mamy tu nawiązanie do życia Świętej Rodziny w Nazarecie. Dzieło RSMU można również umieścić na kierunku duchowym, jaki dał życiu zakonnemu w Polsce bł. Honorat Koźmiński. Założył on liczne ukryte zgromadzenia zakonne, które istnieją do dnia dzisiejszego. Teologia tego ruchu ponownie nawiązuje do życia Świętej Rodziny. Błogosławiony Honorat był świadom, że nadchodzi nowa era życia zakonnego życie bliżej ludzi, wewnętrznie przemieniające świat ludzki przez ofiarę, modlitwę i świadectwo. Ojciec Święty Jan Paweł II analizując te bogate doświadczenia życia zakonnego napisał w adhortacji apostolskiej Vita Consekrata o nowych formach życia ewangelicznego. Dokument ten wyznacza ramy duchowe dla takich dzieł jak RSMU i niejako potwierdza sens istnienia takich wspólnot: Duch Święty, który w różnych epokach wzbudził liczne formy życia konsekrowanego, nieustannie wspomaga Kościół, podtrzymując w Instytutach już istniejących wolę odnowy w wierności wobec pierwotnego charyzmatu czy też udzielając nowych charyzmatów ludziom naszych czasów, aby tworzyli instytucje odpowiadające potrzebom dnia dzisiejszego. Znakiem tego Bożego działania są tak zwane nowe fundacje, odróżniające się pewnymi cechami od form tradycyjnych. Oryginalność tych nowych wspólnot polega często na tym, że są to grupy złożone z mężczyzn i kobiet, duchownych i świeckich, małżonków i celibatariuszy, którzy pragną żyć według określonego stylu, inspirowanego czasem przez którąś z form tradycyjnych lub też przystosowaną do potrzeb współczesnego społeczeństwa... W charyzmacie RSMU jest wpisana rodzinność, do której również nawiązuje Katechizm Kościoła Katolickiego mówiąc o Kościele, że jest rodziną Bożą. Wśród innych charakterystycznych cech RSMU można wymienić: życie duchem kontemplacji w świecie, składanie ślubów – miłości, wierności i posłuszeństwa, apostolstwo ładu, pokoju i cichości. Takiego typu życie ma wypływać z wiernego oddania się na posłuszne narzędzie działania Boga w świecie.

Dzieło RSMU w świetle znaków czasu

Pisma Ludmiły mają również wymiar proroczy. Pan Jezus zapowiada odnowienie Kościoła, reformy, różne wydarzenia związane z czasami ostatecznymi. Część tych zapowiedzi już sprawdziła się, co podkreśla ich wiarygodność. Przykładem może być dzieło Soboru Watykańskiego II i reformy jakie wprowadził. Według słów Pana Jezusa, RSMU ma być Kaplicą Narodzenia, czyli duchowym miejscem przygotowującym Kościół i świat na odnowienie wszystkiego w miłości, na nowe zesłanie Ducha Świętego. Można ponownie sięgnąć do dokumentów Kościoła, by odnaleźć podobne natchnienia Ducha Świętego. Jan Paweł II przypomina wszystkim wiernym o sprawach eschatologicznych w Tertio Millenio Adveniente: Chrześcijanie mają się przygotować do Wielkiego Jubileuszu wyznaczającego początek trzeciego tysiąclecia, „odnawiając swą nadzieję na ostateczne nadejście Królestwa Bożego ", przygotowując je dzień po dniu we własnym wnętrzu, w chrześcijańskiej wspólnocie, do której należą, w środowisku społecznym, którego część stanowią, jak również w historii świata. Kto czyta Dialogi, uderzony jest ich głębią i bogatą tematyką. Pan Jezus w dialogu z Ludką wielokrotnie wraca do tych samych spraw. Cierpliwie tłumaczy tematy już poruszane, aby je ukazać w jeszcze innym świetle. W ten sposób wchodzi się w głąb poznawania tajników Bożych, w pedagogię Bożego prowadzenia duszy. Oczywiście, takie objawienia zawsze mają na sobie indywidualne piętno osoby, która je otrzymuje. Wykształcenie Ludki, jej zainteresowania teologiczne i filozoficzne znajdują odbicie w Dialogach. Cel ich powstania sprawia, że analizy różnych zagadnień duchowych są wyczerpujące mocno osadzone w języku teologicznym i mistycznym. Rozważając te natchnione teksty samemu wchodzi się w intymny dialog z Panem Jezusem, w głąb tajemnicy Jego Serca Miłości Ukrzyżowanej.

Fot. „Rodzina Ludmiły Krakowieckiej”, Jadwiga Wysocka, Alicja Kocińska, str.51

Rodzina Serca Miłości Ukrzyżowanej jest stowarzyszeniem wiernych zatwierdzonym w Kościele przez Arcybiskupa Poznańskiego w 1996 r. Tę wspólnotę religijną założyła Ludmiła Krakowiecka w 1936 r. jako odpowiedź na wezwanie Pana Jezusa do utworzenia nowej rodziny duchowej. Pan Jezus stopniowo i coraz wyraźniej pozwalał założycielce rozumieć rysy duchowości i struktury nowego dzieła, co zostało przez nią spisane w tzw. Dialogach, które zawierają świadectwo życia wewnętrznego Ludmiły i są podobne do pism św. Teresy od Dzieciątka Jezus, czy też do Dzienniczka św. siostry Faustyny. Dialogi zostały wydane w jednym tomie, uzyskały one aprobatę władz kościelnych. (Imprimatur w 2006 roku). Głównym zadaniem i powołaniem Rodziny jest taka formacja członków, dzięki której będą dążyć do świętości w zwyczajnym, codziennym życiu w świecie (co jest zresztą powołaniem każdego chrześcijanina), na drodze całkowitego oddania się Bogu na ofiarę zadośćuczynienia za świat (dla wynagrodzenia Bogu za ludzi, którzy odeszli od Niego) i służyć dziełu zbawienia jako uległe narzędzia w rękach Boga.

Członkami wspólnoty są osoby żyjące w różnych stanach: osoby stanu wolnego, małżeństwa oraz duchowni. Ojcem duchownym Rodziny jest ksiądz Zbigniew Szlachetka, kapłan Archidiecezji Poznańskiej. Członkowie Rodziny mieszkają na terenie całej Polski i zobowiązują się, odpowiednio do swego stanu i sytuacji, do życia wspólnotowego, sprzyjającego realizacji duchowości Rodziny, a przystosowanego do zwyczajnego życia w świecie i do okoliczności w jakich się znajdują. Znakiem postawy wspólnotowej jest udział w spotkaniach. Członkowie Rodziny spotykają się w grupach przy parafialnych, w domach prywatnych oraz w Domu Wspólnoty w Bąblińcu (woj. wielkopolskie), gdzie uczestniczą w corocznych rekolekcjach. Dla niektórych członków znakiem postawy wspólnotowej jest dzielenie życia w Domu Wspólnoty Życia w Bąblińcu. Członkowie Rodziny prowadzą także spotkania ewangelizacyjne w parafiach. Są to spotkania przeznaczone dla wszystkich, którzy pragną pogłębić życie duchowe, a także odnaleźć moc w Bogu do niesienia trudów życia i ciężarów własnych słabości przez nawiązanie bliższych więzi z Jezusem i Jego Matką.


Autor: o. Radomir Kryński OFM Cap

Źródło: rsmu.pl

Fot. VICONA / CC BY-NC-ND 4.0

196 wyświetlenia
Ostatnie posty
SYGNET-SZARY.png
  • Facebook - Biały Krąg
  • YouTube - Biały Krąg