Święty Szarbel. Orędzia z Nieba


W lipcu 1995 roku, podczas wspomnienia świętego Szarbela, Raymond Nader (inżynier- elektronik i dyrektor libańskiej telewizji katolickiej Télé-Lumière) przeżył nadzwyczajne doświadczenie. Na końcu procesji do klasztoru Annaya zobaczył starego księdza, którego nie znał. Podszedł do niego... Wtedy w głowie Raymonda zabrzmiał głos księdza, przekazującego mu ważny komunikat... Było to pierwsze z serii orędzi przekazanych przez świętego Szarbela. Raymond Nader przedstawił orędzia hierarchom Kościoła i za ich zgodą rozpowszechnia je po całym świecie. Są one ostrzeżeniem przed zagładą oraz wezwaniem do modlitwy, pokuty i miłości bliźniego, w celu budowania cywilizacji miłości.



Na początku była Miłość. Wszystko zaistniało przez miłość i bez niej nic nie mogło, nie może i nie będzie mogło istnieć. Podstawą wszechświata – jego praw i reguł – jest miłość. Kiedy wszystko się kończy, tylko miłość pozostaje, wszystko, co nią nie jest – przemija.

Bóg jest miłością. Bóg jest prawdą. Bóg jest prawdziwą miłością. Świat Boga jest światem miłości i prawdy, nie ma prawdy poza miłością. Człowiek nie jest spełniony bez miłości i nie doświadczy prawdy, będąc daleko od Boga. Człowiek należy do Boga, jest dzieckiem Miłości, a jego prawdziwym domem jest świat Boga. Jedyną prowadzącą tam drogą jest Jezus Chrystus. Chrystus jest prawdą miłości wcielonej. Jest ukazaniem prawdy o życiu, jest drogą do Boga. Każdy człowiek w swojej podróży ku innemu światu wezwany jest, aby podążać Jego drogą. Tak jak w każdej podróży, człowiek musi wyposażyć się w odpowiedni prowiant i ekwipunek na drogę. Jedynym pokarmem i jedyną bronią jest tu miłość. Miłość ta obejmuje wszystkich ludzi świata, nie oczekuje niczego w zamian, jest nieograniczona i bezwarunkowa. Tak kocha was Bóg, więc miłujcie się wzajemnie Jego miłością.

Nikt nie posiada tej miłości sam z siebie, może ją otrzymać jedynie od Boga przez Jezusa Chrystusa i napełnić się nią w Duchu. Dzieje się to w modlitwie. Tylko przez modlitwę można otrzymać miłość od Boga Ojca Źródła Miłości, przez syna Bożego Jezusa Chrystusa – Miłość Wcieloną, a miłość ta jest Duchem Bożym w człowieku. Módl się o tę miłość, abyś kochał wszystkich ludzi bezinteresownie, bez ograniczeń i bezwarunkowo, tak jak kocha Bóg, wtedy staniesz się Jego Dzieckiem. Człowiek pochodzi z serca Boga i tam też powróci.

Zwyciężaj zło miłością, ale nie używaj miłości jako wymówki przed konfrontacją ze złem.

Świętość jest twoim celem, a doskonałość w miłości ostatecznym szczytem do zdobycia. Nie zatrzymuj się na środkach prowadzących do uświęcenia. Niech środki nie zamienią się w cel, a cel w środek. Modlitwa ma uświęcać ciebie – nie uświęcaj modlitwy. Post jest po to, aby cię wzmocnić – nie czyń z niego swojego bożka. Umartwienie ma cię oczyścić – nie adoruj samego umartwienia. Hymny mają uwielbiać Boga – nie uwielbiaj hymnów. Nie zastępuj Chrystusa mówieniem o Nim, bo zaczniesz uwielbiać własne słowa, nie zastępuj prawdy skupianiem się na sposobie jej wyrażania, bo twoje jej formułowanie samo zamieni się w „prawdę”. Słowo nigdy nie jest ważniejsze od idei, którą opisuje, idea nigdy nie jest ważniejsza od prawdy, którą niesie. Zabezpieczenie nigdy nie jest ważniejsze od skarbu, który chroni, a kielich nigdy nie jest cenniejszy od wina. Tabernakulum nigdy nie jest ważniejsze od Eucharystycznego Chleba, a monstrancja nigdy nie przyćmi Hostii.

Pamiętaj, że masz zmysły po to, aby nimi kochać, a nie po to, aby je kochać. Kiedy kochasz swój wzrok, zaczynasz uwielbiać istoty, które widzisz i zapominasz o Stworzycielu, który jest poza granicami twojego wzroku. Kiedy kochasz swój słuch, zanurzasz się w melodiach i dźwiękach świata, zapominając o tym, by wsłuchać się w głos Boga w ciszy, która nie dosięga twoich uszu. Kiedy kochasz swój węch, zaczynasz rozkoszować się zapachami tego świata i zapominasz o dzikich kwiatach, które stworzył dla człowieka Pan Swoją Miłością. Kiedy kochasz swój smak, stajesz się niewolnikiem jedzenia i picia i zapominasz o tym, co naprawdę cię nakarmi. Kiedy kochasz swój zmysł dotyku, jesteś zniewolony przez to, co zewnętrzne, zapominając o skarbie wnętrza.


Przekraczaj swoje zmysły, a nie zanurzaj się w nich, sięgaj przez nie po prawdę, tak jak promień światła przechodzi przez kryształ.


Jeśli wzmocnisz swoje zmysły, staną się twardsze, a promienie odbiją się od nich jak od lustra i pokażą ci zaledwie odbicie obrazów tego świata. Nie zatapiaj się w zmysłach, gdyż zaczną cię zwodzić. Prawdziwa radość nie pochodzi z doznań zmysłowych, ale przekracza zmysły i trafia prosto do źródła światła, tam, gdzie zanurzysz się w samym sercu Boga, ujrzysz Jego światło i zagłębisz w Jego miłości. Przekraczaj swoje zmysły i przekraczaj samego siebie, idź aż na samą krawędź światła. Za każdym razem, gdy chcesz popatrzeć na zewnątrz, zamknij oczy i spójrz wewnątrz – wtedy zobaczysz jeszcze wyraźniej to, co cię otacza. Gdy chcesz słyszeć, zatkaj swoje uszy i wsłuchaj się w wewnętrzny głos, a zaczniesz słyszeć lepiej. Prowadź swoje zmysły w kierunku uwielbienia Boga i nie pozwól, aby kierowały cię do uwielbienia Jego stworzeń.

Nie zaciemniaj swoim pismem jasnych stron zapisanych przez twoich świętych ojców. Prawda jest zawsze taka sama. Aby mówić o Bogu, musisz być w Jego sercu. Nie możesz mówić o Bogu, będąc poza Nim. A Słowo, które stało się ciałem, to nie dźwięk unoszący się w powietrzu. Wyryj w swoim umyśle każde słowo, które chcesz wypowiedzieć, wyrzeźb je w swojej duszy i oszlifuj w swoim sercu. Niech wypływa z twych ust tak, jakbyś układał kolejną cegłę powstającej budowli. Milcz, jeśli to, co robisz, nie buduje. Mów tylko wtedy, gdy twoje słowa są głębsze i mądrzejsze niż twoje milczenie.

Człowiek zdobywa coraz więcej wiedzy i coraz mniej mądrości. Teorie w ludzkich umysłach stały się jak mgła otulająca szczyty gór i przykrywająca doliny. Nie pozwalają one zobaczyć niczego takim, jakim jest naprawdę. Ich własne teorie zaciemniają im wzrok. Wznoszą najwyższe budynki, a ich moralność upada coraz niżej. Coraz więcej mówią, a coraz mniej się modlą. Rozwijają głębokie zainteresowania i płytkie relacje. Mają piękne widoki za oknem, a w środku hodują pustkę. Poszerzają swoje drogi, ale ich zdolność widzenia jest coraz węższa. Tworzą coraz więcej połączeń, które jednak nie prowadzą ich do siebie nawzajem. Mają liczne sposoby komunikacji, lecz i te w ogóle ich nie zbliżają. Mają wielkie, potężne i wygodne łóżka, ale ich rodziny są coraz mniejsze, rozbite i zmęczone. Potrafią się spieszyć, ale nie potrafią czekać. Biegają, żeby zapewnić sobie byt, a zapominają o tym, by zapewnić sobie życie. Pędząc na zewnątrz, odrzucają to, co w środku.

Ludzie poszukują cudów, aby uwierzyć i zobaczyć na własne oczy, chcą orędzi, aby usłyszeć i wiedzieć, pragną konkretnych dróg, aby nimi kroczyć i osiągnąć zbawienie i szczęście. Przecież cud to Eucharystia, znak to Krzyż, orędziem jest Ewangelia, a zbawienie jest w Kościele.


Najważniejszym, największym i najświętszym znakiem jest znak Krzyża. To znak Bożej miłości do ciebie: niech stanie się również znakiem twojej miłości do Niego. To znak miłości, a nie znak walki. Światło tego znaku rozleje się na cały świat.


Zbawienie ludzkości realizuje się w Kościele, przez Kościół, to on kontynuuje plan zbawienia rozpoczęty przez Chrystusa dwa tysiące lat temu i nie przestanie aż po kres czasów. Wszystkie fale zła rozbiją się o skały Kościoła. Oddaj się całkowicie Kościołowi i jego nauce i nie podchodź do niej wybiórczo.


Najważniejszym i najwspanialszym przesłaniem jest Dobra Nowina, która przekazuje nauczanie Chrystusa i ani jedna jota Jego słów nie przeminie przed końcem czasów. Kto nie zna Ewangelii, pozostaje w ciemności i morzu ignorancji, choćby posiadł całą wiedzę tego świata. Kto nie żyje Ewangelią, nie żyje w ogóle. Nie interpretuj jej i nie podporządkowuj jej własnemu życiu, aby się usprawiedliwić. Prawda Ewangelii jest zawsze taka sama.


Najważniejszym i największym cudem jest Eucharystia, ciało Chrystusa, Baranek Paschalny, który gładzi grzechy świata, Bóg Żywy, który powstał z martwych.


Na próżno szukasz znaków ważniejszych od znaku Krzyża. Nie pytaj o przesłania, które, jak twierdzisz, są ważniejsze niż słowa Ewangelii. Nie szukaj zbawienia poza Kościołem Chrystusa. Nie trudź się, biegając za cudami większymi niż cud Eucharystii. Trzymaj się z daleka od złudnej magii, która doprowadzi cię do pustki.


Unikaj znaków, które nie prowadzą do znaku Krzyża. Ignoruj przesłania, które nie opierają się na Ewangelii. Nie wierz w cuda, które nie prowadzą do Eucharystii, rozeznasz je tylko w Kościele. Tylko przez Krzyż, Kościół, Ewangelię i Eucharystię możesz stać się święty.


Bóg stworzył cię, abyś był święty i abyś żył.


Świętość to nie przypadek, świętość to wybór. Nie czekaj, aż przyjdzie do ciebie z zewnątrz, żyj i zdobywaj ją od środka. Królestwo Boże mieszka w twoim sercu.


Świętość jest łaską i wolą: łaska pochodzi od Boga, a wola od ciebie. Jesteś potencjalnym świętym – zrób wszystko, aby nim być naprawdę.

Miłość nie jest przywiązaniem, ponieważ miłość jest wolnością, a przywiązanie to niewola. Bóg jest wolnością. Miłość nie jest ludzkim uczuciem, jest boską siłą stwarzania i niebiańską mocą zmartwychwstania. Miłość nie jest instynktem wypływającym z twoich zmysłów cielesnych, jest życiową siłą płynącą z ducha. Miłość nie jest martwym przyzwyczajeniem, które nas wiąże i łączy, jej siła jest nieustannym odnawianiem – odnawia nas i wyzwala. Miłość nie jest uczuciem zwróconym w jednym kierunku, jest światłem, które świeci na wszystkie strony.


Bóg nie jest uczuciem. Bóg nie jest wrażeniem, nie jest przyzwyczajeniem czy emocją, nie jest ideą. Bóg jest prawdą, Bóg jest życiem, jest Stwórcą i Dawcą życia.


Miłość nie pyta o cenę czy zapłatę za to, że się oddaje. Na końcu pozostaje tylko miłość.


Miłość, która wypływa z człowieka, ma na celu powrócić do tego, z kogo płynie. Kiedy człowiek kocha od siebie, kocha siebie, niezależnie od tego, jaka jest siła i rodzaj tej miłości.


Miłość, która pochodzi od Boga, którą człowiek od Niego otrzymuje, obiera za swój obiekt drugiego człowieka.


Jeśli twoja miłość pochodzi od Boga, obdarzasz nią twojego brata. Jeśli miłość wypływa od ciebie, chodzi w niej tylko o ciebie. Człowiek, którego miłość pochodzi od niego samego, kocha siebie samego w innych, choć myśli, że to ich kocha. Nigdy nie myl miłości z pożądaniem, z uczuciem, z przyzwyczajeniem i z przywiązaniem.

Kiedy Chrystus powstał z martwych i zwycię­żył, diabeł upadł i został pokonany. Ci, którzy się jemu oddadzą i wejdą na jego drogę, szyb­ko upadną. Nie trzymaj się szatana. Jego zamiarem jest zafałszowanie obrazu Boga w umy­śle i sercu, zafałszowanie również twojego obrazu w twoich oczach. On chce, żebyś błęd­nie pojmował Boga i mylił się co do samego siebie. Zakłamuje, zniekształca i zwodzi: tam gdzie powinieneś się uniżyć, próbuje cię wy­wyższyć, a poniża cię, gdy zasługujesz na do­cenienie. Próbuje cię powstrzymać, kiedy po­winieneś iść i popycha cię do przodu, kiedy powinieneś stać, przez niego mówisz wtedy, kiedy powinieneś zamilknąć i milczysz, gdy twoim zadaniem jest wypowiedzieć się. Próbuje przekonać cię do pośpiechu, gdy należy zwolnić i spowalnia cię, kiedy trzeba, abyś przyspieszył. W każdym przypadku chce cię zwieść. Diabeł jest największym oszustem i fał­szerzem, podstępnym kłamcą; nasz Pan i Na­uczyciel nazwał go ojcem kłamstwa.


Diabeł nigdy nie przychodzi pod swoją prawdziwą postacią ani nie kusi nas jako brzyd­ka istota, dobrze wie, co nam się podoba i co nas przyciąga. Szepcze ci do ucha to, co lu­bisz słyszeć, pokazuje to, na co lubisz patrzeć, daje rzeczy, które lubisz dotykać i karmi cię tym, co najbardziej ci smakuje.


Gdy oszust fałszuje złoto, zamienia je na coś bardzo podobnego, lśniącego i żółtego. Tak też robi diabeł z obrazem Boga – który jest Miłością – bierze to, co ludzie nazywają miłością i miesza z Bogiem, który nią jest. In­stynktowne uczucia, namiętności, więzi uczu­ciowe, zniewalające przyzwyczajenia służą dia­błu do zwodzenia człowieka, gdy szuka on Bożej prawdy, życiodajnej miłości.

Na początku diabeł sprawia, że człowiek się śmieje, aby na końcu wtrącić go w roz­pacz. To właśnie wtedy, kiedy jeszcze się śmie­je, zabiera go do piekła, a tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Człowiek, który teraz we­seli się z diabłem, z pewnością będzie później płakał.


Bóg może doprowadzić cię do łez na po­czątku, lecz na końcu zawsze będzie radość. Twój płacz wywołany przez Boga ma cię zdy­scyplinować, podczas gdy diabeł przycho­dzi cię rozweselić i sprawić, abyś się odwró­cił od Pana. Kiedy natomiast Bóg daje ci radość, diabeł przychodzi i daje ci powody do płaczu; nie daj mu się oszukać.

Pierwszą i główną bronią przeciwko sza­tanowi jest prawdomówność: każde słowo prawdy, jakie wypowiadasz, jest strzałą wyce­lowaną w serce Złego, a każde szczere wyznanie grzechu jest włócznią, którą przeszy­wasz jego serce.


Kolejną podstawową bronią jest pokora. Szczerość i pokora to dobra spowiedź. Wy­znaj swoje grzechy, a zabijesz zło, które jest w tobie.


Diabłu zależy tylko na tym, aby odłączyć cię od Boga. Uważaj! Próbuje cię oddzielić od Niego nawet wtedy, gdy jesteś przy Nim. Odsuwa cię od pojmowania znaczenia słów, którymi się modlisz i zwraca twą uwagę na same słowa. Gdy uwielbiasz Pana, oddala cię od Niego i sprawia, że skupiasz się na melo­dii hymnu uwielbienia.


Oddala cię od Boga nawet podczas mo­dlitwy, przez którą się do Niego zwracasz.

Zawsze pamiętaj, że nie będziesz w stanie zmierzyć się z diabłem, jeśli nie uklękniesz przed Bogiem. Diabeł nie wejdzie przez za­mknięte okna i zakneblowane drzwi. Diabeł wchodzi przez drzwi, które są otwarte.

Módl się, aby usłyszeć, zrozumieć, aby żyć wiarą; dawać świadectwo. Módl się, abyś stał się światłem. Niech całe twoje życie będzie modlitwą i służbą: jeśli modlisz się, a nie służysz, zamieniasz Krzyż Chrystusa w kawałek drewna, a jeśli służysz nie modląc się, cała twoja służba skupiona jest tylko na tobie. Módl się w twojej sypialni. Módl się z twoją rodziną i w twojej wspólnocie Kościoła. Wzywaj Pana w intymności twojego posłania, w ten sposób ustrzeżesz swoją duszę i otworzysz umysł na tajemnicę Boga. Módl się z rodziną – w ten sposób ochronisz ją i umieścisz w samym sercu Najświętszej Trójcy. Módl się we wspólnocie, dla ocalenia twojego Kościoła i przybliżenia Królestwa. Twoja osobista modlitwa przed Panem złoży cię w Jego sercu, modlitwa na łonie rodziny zaniesie cię na łono Trójcy, a twoja wspólnotowa modlitwa w sercu Kościoła utwierdzi cię w Ciele Chrystusa. Módl się: ten kto się modli, w pełni przeżywa tajemnicę egzystencji, ten kto tego nie robi, jest na skraju życia i śmierci.

Rodzina ludzka na ziemi jest obrazem Świętej Rodziny w Niebie. Rodzina przekazuje plan Boga, Jego miłość i słowo z pokolenia na pokolenie. Upadek rodziny oznacza upadek Boskiego planu dotyczącego ludzkości. Oznacza odrzucenie przesłania zbawienia i świętości. Każda rodzina jest świętą rodziną, ponieważ jest obrazem Jedynego Boga w Trójcy. Zniszczenie rodziny jest niszczeniem obrazu Boga. Rodzina niesie płonącą lampę i przekazuje ją kolejnemu pokoleniu, aby świat mógł być oświetlony światłem Pana. (...)


Rodzina jest podstawą Bożego planu, więc wszystkie siły zła skupiają się na zniszczeniu rodziny, ponieważ wiedzą, iż niszcząc ją spowodują, że cały Boży plac zadrży w posadach. Wojna Złego przeciwko Bogu jest wojną przeciwko rodzinie, a wojna Złego przeciwko rodzinie ma na celu zniszczenie obrazu Boga. Ponieważ od początku stworzenia świata rodzina jest obrazem Boga, Zły skupia się na tym, aby ją unicestwić.

Zatrzymaj się choćby na krótką chwilę przy każdym z twoich braci, wskaż mu kieru­nek, pokaż mu światło: jeśli zechce iść razem z tobą, pozwól mu iść krok przed sobą, jeśli poprosi, abyś trzymał go za rękę, chwyć go za obydwie ręce, jeśli będzie chciał cię odepchnąć, zostaw go, gdyż droga jest długa, a pracy bardzo wiele. Twoim zadaniem jest zasiewać ziemię ziarnem modlitwy i wonią kadzidła. Siej z miłością. Siej na skale, ponieważ nawet tam, jeśli znajdzie się choć grudka ziemi, wyrosną plony. Skrusz skałę, która wymaga skruszenia. Uderzaj w nią i nie trać ducha, może nie pęknie za pierwszym czy drugim razem, ale za setnym się rozpadnie. Nie poddawaj się i nie odchodź. Kiedy zosta­wisz swoją pracę, ktoś inny ją skruszy, prze­orze, zasieje. Jeden sieje, drugi zbiera.


Krusz skałę i nie bój się, bo choć ramię jest twoje, to ani ziemia, ani młot nie należą do ciebie. Nie marudź i nie wykręcaj się: źdźbła pszenicy muszą poddać się ciężarowi maszyn w młockarni, nie skarżą się na potrzebny pro­ces przygotowywania chleba i sycącego pokarmu. Winogrona nie wykręcają się i nie wiercą, kiedy mają być zmiażdżone i wyciskane, ponieważ staną się winem i radością. Bez bólu nie będzie ani chleba, ani wina. Kto chce stać się chlebem i winem, musi nieść krzyż. Musi go dźwigać i iść w kierunku światła. Na tym świecie człowiek przemieszcza się z brze­gu ciemności i nieistnienia na drugi brzeg – wiecznej światłości.

Niech nie rozprasza cię to, co wokół ciebie, przed tobą i za tobą. To wszystko jest mniej warte niż to, co masz w środku. Prawda zawsze wznosi się ku górze, podczas gdy cały świat się wali. Świat nigdy ci niczego nie da, lecz zawsze będzie chciał cię zadłużyć. Tylko Bóg obdarowuje. Nie możesz podnieść innych ludzi, możesz samemu się wspiąć i wciągnąć ich do siebie; gdy wejdziesz wyżej, zawsze pociągaj za sobą swoich braci. Chrystus podnosi cię, gdy pociąga cię za sobą; wznoś w górę swoich braci, gdyż sam zostałeś wywyższony mocą Chrystusa. Gdy przylgniesz do Chrystusa, wkrótce zaczną do ciebie lgnąć inni ludzie.

Kochasz twoje wyobrażenie o człowieku, a nie samego człowieka i tak samo nienawidzisz twój obraz człowieka, a nie jego samego. Uważaj, nie potępiaj, nie twórz sobie przedwczesnych opinii i sądów o kimkolwiek. Uprzedzenia są kolorowymi soczewkami, które nakładasz na swoje oczy, widzisz przez nie osobę w kolorze soczewki, a nie w jej prawdziwej barwie. Przyozdób twą głowę w mądrość natury, twoje serce w jej piękno, a twoją duszę w jej siłę do nieustannego odnawiania się.

Kiedy popełnisz błąd, przyznaj się do niego, wyznaj grzech i napraw go, jeśli tylko jest to możliwe. Uznanie błędu i naprawienie go uczyni cię wielkim i nigdy cię nie zepsuje. Popraw to, co możesz, a gdy wyznasz to Bogu, resztę naprawi już On sam, wyrówna to, czego nie potrafiłeś naprawić... Nie usprawiedliwiaj swojego błędu dobrymi intencjami: to nie one zaprowadzą cię do Nieba, twoje czyny mają być dobre, tak jak intencje. To, co się liczy, to owoce twojej pracy i konsekwencje twoich słów, a nie dobre chęci. Dobra intencja to argument właściwy ignorantom, a ignorancja jest jak sen – nie wiesz, że śpisz, dopóki się nie obudzisz. Obudź tych, którzy śpią. Kiedy wstaną, zrozumieją, że spali. Nie rozmawiaj z tym, kto śpi, gdyż i tak cię nie usłyszy. Raczej obudź go i dopiero wtedy mów do niego.

Im większa jest świętość w człowieku, tym słabiej ją w sobie rozpoznaje, a kiedy zauważy swoją świętość, ona natychmiast znika. Skup się na słowie w twojej głowie, jak młociarz kręcący kulą na stalowej linie: nie wypuści jej, dopóki nie będzie pewny, że trafi do celu. Słowo w twoich ustach jest jak ta kula. Kiedy ją wyrzucisz, nie będziesz mógł jej złapać i zawrócić. Jeśli twoje słowo nie trafi do celu, nie wypowiadaj go, ponieważ może kogoś zranić, nieodpowiednie słowo z pewnością uczyni szkodę. Staraj się nie wypowiadać słów, które mają wiele znaczeń, wyrażaj się jasno i jednoznacznie. Dawaj dobry przykład zamiast dobrych rad. Gdy zauważysz błąd, napraw go w milczeniu, zamiast krytykować.

Zawsze odróżniaj między twoimi pragnieniami i twoimi potrzebami. Człowiek pragnie wielu rzeczy, których nie potrzebuje i potrzebuje wielu, których nie pragnie. Twoje bogactwo jest mierzone brakiem twoich potrzeb, a nie ceną tego, co już posiadasz. Wszystko, co wydajesz się posiadać na tym świecie, w rzeczywistości posiada ciebie. Wszystko, co według ciebie jest ci poddane, w rzeczywistości panuje nad tobą. Wszystko to, co kontrolujesz i czym sterujesz, czyni cię partnerem diabła. Żyjesz po to, aby dawać i służyć, a nie posiadać i rządzić. Istnieje wielka różnica miedzy zaangażowaniem a oddaniem: bądź oddany Kościołowi, a nie jedynie zaangażowany we wspólnotę. Kierunek, który obierasz jest ważniejszy niż prędkość, z jaką się poruszasz Jaki jest pożytek z prędkości i przyspieszenia, kiedy kierunek jest błędny? Nie zaczynaj niczego na ziemi, jeśli nie będzie to miało końca w Niebie, nie wybieraj takiej drogi na ziemi, która nie doprowadzi cię do Nieba.

Ten, kto spędza całe życie dzwoniąc w dzwony kościelne, niekoniecznie wejdzie do Nieba i zbawi swoją duszę. Byłoby lepiej, gdyby słuchał dzwonu swojego sumienia, które alarmuje o grzechu. Wielu bije w dzwony kościelne, aby tylko nie usłyszeć głosu dzwonu swojego sumienia.

Nie jedz aby się nasycić, jedz, aby powstrzymać głód, człowiek wie bowiem, kiedy nie jest już głodny, nie wie zaś, kiedy jest zaspokojony. Człowiek nigdy nie jest zaspokojony. Smak czystości jest bardziej rozkoszny niż smak seksualnej przyjemności. To nie wino czyni człowieka pijanym, lecz sam człowiek, który się upija.

Bóg stworzył nas, abyśmy osiągnęli cel na­szej egzystencji. Przyjrzyj się stworzeniom tego świata, każde wypełnia swój obowiązek z naj­większą starannością i spokojem. Nawet najbardziej udręczony człowiek na ziemi jest szczęśliwszy od grzesznika. W dniu sądu grzesznik nie tak bardzo będzie bał się suro­wego sądu Boga, jak bardzo będzie żałował, że nie odpowiedział na Jego nieskończoną Miłość. Ta ogromna miłość stworzyła świat i obdarza życiem. Miłość jest jedynym skarbem, jaki możemy gromadzić na tym świecie i zabrać ze sobą na tamten świat.

Weź Krzyż Chrystusa i idź Jego śladem, a Maryja będzie ci towarzyszyć, tak jak swojemu Synowi. Z każdą bolesną raną, powiedz sobie: „W ranach Chrystusa!” Za każdym razem, gdy odczujesz ból, zawołaj: „W Twojej męce, o Chryste!” Zawsze, gdy będziesz oskarżany, prześladowany i obrażany, mów: „Na Twoją chwalę, o Panie!”


Twoja słabość jest po to, abyś ją pokonał, a nie po to, żebyś miał kolejną wymówkę. Kiedy weźmiesz na ramiona Krzyż Chrystusa, nie ugniesz się pod ciężarem bólu czy zmęczenia, będziesz kroczył z pewnością, cierpliwością, w milczeniu. Po dotarciu do Bramy, radość z przejścia przez jej próg przewyższy ból i zmęczenie wędrówki. Szczęśliwy z dotarcia do celu, zapomnisz o cierpieniu.

Módl się, aby zatwardziałe serca zmiękły, zaciemnione umysły otwarły się, a katastrofy i tragedie ustały. Nie bój się, gdyż na końcu powstanie światłość Chrystusa, zajaśnieje znak Krzyża i Kościół będzie promieniował światłem. Wytrwaj w wierze w Chrystusa i nie trwóż się, złóż swoją ufność w Bogu Zmartwychwstania i Życia. Nadchodzi Jego chwała.




Źródło: Św. Charbel. Orędzia z Nieba, wyd. AA, Kraków 2013

806 wyświetlenia
Ostatnie posty
SYGNET-SZARY.png
  • Facebook - Biały Krąg
  • YouTube - Biały Krąg