Objawienia w Kibeho przypominają o Różańcu do Siedmiu Boleści Matki Bożej




Różaniec do Siedmiu Boleści Matki Bożej jest dany szczególnie na te czasy, jako lekarstwo na zło dzisiejszego świata, negującego grzech, żal i potrzebę nawracania się. Obietnice z nim związane dotyczą bowiem właśnie łaski skruchy i żalu za grzechy, którą możemy uzyskać nie tylko dla siebie, ale i dla innych, a wiadomo, że największym grzechem współczesnego świata jest negacja grzechu ‒ nazywanie zła dobrem, a dobra złem. "To, o co was proszę, to skrucha. Jeżeli odmawiacie ten różaniec czyniąc medytację, będziecie zatem mieli siłę do niej. Dziś wielu ludzi nie zna już prośby o przebaczenie" – mówi Maryja w Kibeho.


Różaniec ten nie zastępuje tradycyjnego, ale tworzy jego użyteczne uzupełnienie. Różaniec z Kibeho jest specjalnie skoncentrowany na tajemnicach cierpień Jezusa zawsze zjednoczonego ze swoją Matką. Męka ta nie ogranicza się jedynie do Wielkiego Piątku jak w różańcu tradycyjnym, ale obejmuje całe ich ziemskie życie.

 

Fragment książki: Objawienia "Matki Słowa" w Kibeho księdza Andrzeja Jakackiego SAC


Orędzie z Kibeho wskazuje, że Madonna lubi Różaniec do Siedmiu Boleści, modlitwę znaną w dziejach Kościoła od bardzo dawna, obecnie jednak prawie całkowicie zapomnianą. Matka Słowa pragnie, aby różaniec ten został na nowo przywrócony i rozpowszechniony w Kościele. Analizując spoistość tematów objawień w Kibeho wydaje się, że w kontekście zagadnienia cierpienia zbawczego oraz naglącego apelu do skruchy i nawrócenia serc możemy umieścić tę upragnioną przez Maryję modlitwę.


Marie Claire główną odbiorczynią orędzia o Różańcu do Boleści Maryi


Przesłanie dotyczące odmawiania Różańca do Siedmiu Boleści zostaje zainaugurowane prawie z początkiem objawień maryjnych odbieranych przez Marie Claire. Po atakach szatańskich i pierwszym objawieniu 2 marca 1982 r. dziewczyna słyszała jedynie tajemniczy głos. Nazajutrz o godzinie 21:15, wchodząc w ekstazę, straciła kontakt z uczennicami i dotarła do niej pieśń, śpiewana w języku rwandyjskim Stabat Mater dolorosa. Następnie usłyszała odmawiane słowa Zdrowaś Maryjo, a potem pytanie, czy zna Różaniec do Siedmiu Boleści? Gdy wizjonerka zaprzeczyła, usłyszała słowa: „zobaczysz go i będziesz umiała go [odmawiać]". 6 marca uczennica po raz pierwszy zobaczyła postać Maryi w bieli, która w dłoni trzymała piękny czarny Różaniec do Siedmiu Boleści. Po chwili zauważyła, że jej tradycyjny różaniec, który miała rękach, stał się podobny do tego Maryi. Został on jej podany niepostrzeżenie przez kogoś z otoczenia. Maryja zaczęła ją uczyć, wypowiadając boleści w formie krótkich zdań bez dodawania komentarzy, przykazując, by trzymała różaniec bardzo wysoko, aby wszyscy z daleka mogli go zobaczyć.


Temat Różańca do Siedmiu Boleści w sposób wyjątkowy specyfikuje przesłanie, jakie Marie Claire otrzymała w Kibeho, odróżniając je od orędzi innych wizjonerek. Dopiero po przekazaniu tego przesłania przez uczennicę, również pozostałe dziewczęta poczują się odpowiedzialne za nie i nauczą się odmawiać tę modlitwę. Sama jej treść wskazuje, że różaniec ten nie został dany w Kibeho, jako kolejny do wyboru sposób modlitwy, lecz miał stać się podstawowym zadaniem, we współczesnym świecie, do medytacji męki i śmierci Jezusa oraz bezgranicznej boleści Jego Matki, które prowadzą do zrozumienia zła grzechu rodząc i faworyzując w sercach uczucia skruchy i ciągłego nawracania.


Jeżeli jest on dobrze odmawiany z intencją czci Zbawiciela, posiada właściwości pedagogiczne wzbudzając w sercach odrazę do grzechów, które każdorazowo ponownie krzyżują Jezusa. Osoba medytująca omawiany różaniec zostaje ośmielona do czynienia aktów pokuty, by je następnie wewnętrznie łączyć z tajemnicą krzyża Jezusa, jednocząc się z Jego cierpieniami i boleściami Jego Matki. Zatem różaniec ten przedstawiony został przez Maryję jako lekarstwo na zło współczesnych czasów negujące grzech, żal i potrzebę nawracania się. W związku z tymi zaletami rozważanej modlitwy, Maryja ukazuje ten kult jako skuteczny środek w walce z szatanem. (…)


2 kwietnia 1982 r. w czasie objawień w trakcie dialogu z Maryją, wizjonerka wyznaje, że ludzie przez swe grzechy kontynuują skazywanie Jezusa na haniebną śmierć. Historia powtarza się zatem, ponieważ przez nasze grzechy (...) chcielibyśmy Go ponownie przygwoździć do krzyża. Gdy chcemy mu podziękować za Jego dobroć, to zaczynamy od pojednania się z Nim i dlatego recytując ten różaniec, rozpoczynamy to przez krzyż, myśląc o śmierci Jezusa z powodu naszych grzechów.


W czasie objawień 31 maja 1982 r. Maryja powiedziała, że jeżeli obecnie ludzie nie znają tej modlitwy, to dlatego, że starali się ją zapomnieć. Prosiła też, by różaniec ten był odmawiany szczególnie w następujące dni:


  • we wtorki na pamiątkę dnia pierwszych objawień wizjonerce (2 marca 1982 r.);

  • w piątki, ponieważ są to dni przypominające śmierć Jezusa na krzyżu;

  • podczas Wielkiego Postu;

  • w wigilie świąt Jezusa, które nam przypominają Jego mękę, np. 14 września – Święto Podwyższenia Krzyża Świętego; a także wspomnień maryjnych o Jej cierpieniach, np. 15 września – Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej.


Na prośbę Maryi uczennica pokazała też zgromadzonym pielgrzymom jednocześnie różaniec tradycyjny i Różaniec do Siedmiu Boleści jako znak ważności i aktualności ich obu w życiu Kościoła.


Objawienia kierowane do Marie Claire zawierały prawie zawsze odmawianie z komentarzami Różańca do Siedmiu Boleści, a niekiedy Maryja prosiła by wizjonerka trzymała ten różaniec w górze, by był widoczny z daleka dla wszystkich. 31 maja 1982 r. Dziewica przypomniała podstawowe przesłanie w słowach: „to, o co was proszę, to skrucha. Jeżeli odmawiacie ten różaniec czyniąc medytację, będziecie zatem mieli siłę do niej. Dziś wielu ludzi nie zna już prośby o przebaczenie. Kładą oni ponownie Syna Boga na krzyżu. Także przybyłam przypomnieć to wam, szczególnie tu w Rwandzie, ponieważ znalazłam tu jeszcze ludzi pokornych, którzy nie są przywiązani do bogactwa i pieniędzy". (...)



[Marie Claire] odznaczała się wyjątkowym temperamentem i niezwykłą żywiołowością, bardzo lubiła radość i taniec, dlatego też po przedstawionych jej przerażających wizjach bolesnych scen różańca, co było wprost przeciwne jej naturalnej żywotności, zdziwiona zapytała się Maryi: „Dlaczego pokazujesz mi to wszystko?». Bóg jest często zaskakujący w swym działaniu i konsekwentnie zmienia kurs życia osób, które wybrał. Stało się to także i w jej przypadku. Częste odmawianie Różańca do Siedmiu Boleści zdynamizowało w jej życiu pragnienie uczestnictwa w pasji Jezusa i boleściach Maryi, czego wyrazem było w końcu jej totalne oddanie się do dyspozycji Maryi. Gdy 15 sierpnia 1982 r., Marie Claire w objawieniach znalazła się osobiście w cierniach, złożyła ekspiacyjną ofiarę ze swego życia, wypowiadając w wielkim płaczu między innymi znamienne słowa: „Czyń, ze mną, co chcesz, ale ten świat niech będzie zbawiony". Interpretując teologicznie jej tragiczną śmierć w perspektywie przytoczonych tych heroicznych słów oblacji, można ośmielić się na tezę, iż Maryja rzeczywiście przyjęła tę ekspiacyjną ofiarę z życia. Rozważanie na różańcu męki Jezusa i boleści Maryi, poprowadziły ją w końcu do obmycia się we krwi, w której jak tysiące jej rodaków tak też i ona, w narodowej martyrologii zakończyła swą ziemską egzystencję. Inni zginęli przypadkowo, ona w uległości – uwieńczając tak swą misję ekspiacyjną. Marie Claire była przygotowana do tego aktu od 12 lat, po ofiarowaniu się przez swe słowa oblacji (15 sierpnia 1982 r.) jako żertwa ofiarna za zbawienie świata.


Udział Nathalie w krzewieniu kultu Różańca do Siedmiu Boleści


(...) Pod datą 13 czerwca 1982 r. są informacje dotyczące dialogu Nathalie z Maryją o rozumieniu i sposobie odmawiania Różańca do Siedmiu Boleści. Maryja wyjaśnia, że doświadczyła wielkiej liczby cierpień, przekraczającej siedem, a jeżeli wypowiada tę cyfrę, to w celu podkreślenia, iż boleści wskazane w różańcu są największymi i przekraczają pozostałe. Następnie Pani z Kibeho zapytała wizjonerkę, w jaki sposób medytuje Różaniec do Siedmiu Boleści? Uczennica odpowiedziała, że wypowiada kolejno boleści będące doświadczeniem nieszczęść Maryi i rozważa je.


Dziewica oświadczyła, że aby modlitwa ta miała wartość, osoba odmawiająca ją musi współczuć Maryi, wejść w Jej boleści i sama cierpieć. Trzeba przenieść tę sytuację na własne życie i wyobrazić sobie, że ktoś przyjdzie i powie, że twoje serce zostanie przebite mieczem bez powodu, że dziecko które masz zostanie zamordowane. Matka Bolesna wyznała, że „w tym momencie moje serce pękło (rozdarło się) na dwie [części]. Czułam, że to jakby mieczem je przecięto". W końcu Dziewica zaczęła krzyczeć z powodu nadmiaru bólu. Maryja podobnie tłumaczyła też następne boleści. Po tych wyjaśnieniach wizjonerka współczując Madonnie poczuła się tak bardzo wewnętrznie rozdarta, jakby utraciła własne człowieczeństwo. Maryja zapewniła, że chociaż Nathalie zaangażowała się rzeczywiście w przeżywanie Jej cierpień, to nie było to tak bolesne jak faktycznie w ziemskim życiu Dziewicy. Wizjonerka powinna na Jej wzór modlić się o cierpliwość, ponieważ w efekcie takie cierpienie da jej wiele radości. W ten sposób Maryja zaprosiła uczennicę do kontynuacji tego powołania. Matka Słowa zapewniła także, że istotne jest tu osobiste spełnienie Jej prośby, a nie wtajemniczanie w to innych ludzi. Uświadomiła Nathalie, że problemy związane z odmawianiem Różańca do Siedmiu Boleści, a także całe jej powołanie do cierpienia spowodują liczne braki w doczesnej egzystencji, ale da jej wiele szczęścia w niebie.


W lipcu i sierpniu 1982 r., w kontekście stanu moralnego świata definiującego się w buncie wobec Boga, wyrażającego się w różnych obrazach przemocy takich jak: wojna bratobójcza, nienawiść, i jednocześnie w trakcie apelów ze strony Maryi do ekspiacji za niewierności złych ludzi, Nathalie otrzymuje przesłanie o niezastąpionej roli ludzi sprawiedliwych i uległych woli Bożej. Wizje tego typu wzywają dziewczynę do modlitw, między innymi na Różańcu do Siedmiu Boleści, a także do ciągłego umartwiania się w celu ekspiacji za grzeszników i wypraszania dla nich łaski nawrócenia.


Realizacja Kultu Różańca do Boleści Maryi w apostolstwie Marie Claire


Dziewica poleciła uczennicy odmawianie go przynajmniej dwa razy w tygodniu i uczenia tej modlitwy innych chrześcijan. W tym celu Matka Bolesna pragnęła, aby wizjonerka udała się z misją do dyrektorki gimnazjum, do proboszcza parafii w Kibeho i wreszcie, by przekazała orędzie biskupowi diecezji. Życzenie to wyraziła 27 marca 1982 r., prosząc Marie Claire, „by poszła powiedzieć biskupowi, że pragnie, aby chrześcijanie nauczyli się i odmawiali ten różaniec, ponieważ świat się zbuntował". Maryja jest najlepszym przewodnikiem, który prowadzi do zrozumienia głębokich treści cierpień Jezusa, odkrywając w doskonalszej mierze jej sens. A Różaniec do Siedmiu Boleści jest środkiem bardzo skutecznym do tego.


15 sierpnia 1982 r. Dziewica informuje Marie Claire, iż w Rwandzie wielu chrześcijan zaczyna akceptować propagowany różaniec, ale ona powinna kontynuować misję uczenia odmawiania go. Uczennica świadoma swych ograniczonych możliwości wyraziła obawy, w wypełnieniu tej misji. Jednak Pani z Kibeho zapewniła ją, że łaska Boża jest wszechmogąca i Maryja osobiście sprawi, że spełni się to bez konieczności przemieszczania się Marie Claire do innych krajów jako misjonarki. Jednak w miejscu, gdzie jest, powinna zrobić to najlepiej jak potrafi.


Przy różnych okazjach uczennica przypomina ważną myśl Maryi, która wyraziła się, iż różaniec ten nie zastępuje tradycyjnego, ale tworzy jego użyteczne uzupełnienie. Różaniec z Kibeho jest specjalnie skoncentrowany na tajemnicach cierpień Jezusa zawsze zjednoczonego ze swoją Matką. Męka ta nie ogranicza się jedynie do Wielkiego Piątku jak w różańcu tradycyjnym, ale obejmuje całe ich ziemskie życie. Także zjednoczenie Maryi z boleściami Syna zostało, w krzewionym przez wizjonerkę różańcu, bardziej podkreślone. Marie Claire miała swe ostatnie objawienie maryjne 15 września 1982 r., w dniu wspomnienia Najświętszej Maryi Panny Bolesnej. W czasie jego trwania Dziewica wyznała: „Zważywszy na to, że wielu ludzi zna już Różaniec do Siedmiu Boleści, i że w każdej chwili (od początku objawień) mogli go poznać, to nie spotkamy się już w obecności licznej publiczności. Oczywiście powrócę, od czasu do czasu, aby ciebie odwiedzić i przypomnieć jakąś rzecz, ale to będzie się odbywać odtąd prywatnie”. Maryja zobowiązała też uczennicę, by podjęła się spotkania z wszystkimi biskupami Rwandy w celu przekazania im tego orędzia. Maryja pragnęła, by Różaniec do Siedmiu Boleści był odmawiany we wszystkich diecezjach kraju. Chciała, by episkopat dał pozwolenie księżom na szukanie warunków w parafiach do pomocy chrześcijanom w uczeniu się i odmawianiu tego różańca bez obawy, że nie jest to zgodne z planem pastoralnym Kościoła w Rwandzie.


Wizjonerka po porozumieniu się z biskupem diecezji w Butare, miała nadzieję, że spełni tę misję w październiku 1982 r., na spotkaniu biskupów Rwandy w Kigali z okazji kolejnej rocznicy pontyfikatu papieża Jana Pawła II. Jednak z powodu nieprzewidzianych okoliczności, spotkanie z nimi nie doszło do skutku, zaś zostało przeniesione na 4 listopada 1982 r. do Butare. Przed wyznaczonym terminem wizjonerka, za pozwoleniem biskupa, udała się do parafii Mushubi w celu realizacji swej misji. Potem, przy każdej okazji, uczyła także innych chrześcijan odmawiania tej modlitwy. Jednak w wielu przypadkach traktowana była jako nienormalna, natrętna, natarczywa, nieproszona czy denerwująca.


Z okazji Uroczystości Wszystkich Świętych proboszcz jej rodzinnej parafii uznał ją za godną zabrania głosu na zgromadzeniu liturgicznym i przekazania wiernym woli Matki Słowa o różańcu z Kibeho. Był to pierwszy i jednocześnie ostatni moment jej oficjalnego wystąpienia w kościele parafialnym. 4 listopada 1982 r. doszło do upragnionego przez wizjonerkę spotkania z biskupami Rwandy, na którym między innymi wyraziła prośbę Maryi, by Różaniec do Siedmiu Boleści był znany i odmawiany przez wszystkich katolików Rwandy.


Komentarz teologiczny


(...) Teologia Różańca do Siedmiu Boleści stawia nas pośrodku i zagadnienia obecności Maryi w tajemnicy zbawczej misji Jezusa i definiowania wartości Jej osobistego udziału przez łzy i cierpienie w tym dziele. Świadectwa biblijne potwierdzają, że wiara Maryi podlegała normalnym prawom rozwoju i dojrzewania, a w związku z tym Matka Boża nie mogła być pozbawiona cierpienia i boleści, potwierdzając egzystencjalną prawdę, że życie człowieka zawsze jest cierpieniem. Każdy z ludzi nie tylko doświadcza bólu niedoskonałości somatycznej swego życia doczesnego, ale także konfrontacji z cierpieniem związanym ze spełnianiem się i dążeniem do doskonałości, które przede wszystkim realizuje w bezwarunkowym posłuszeństwie woli Bożej. (…)


Oprócz tych ogólnoludzkich wymiarów cierpienia Maryi, do których należy również współcierpienie z własnym Dzieckiem w trudnych chwilach Jego życia, wynikające z naturalnego powołania do macierzyństwa, to w przypadku Maryi mamy do czynienia też z wyjątkowym rodzajem cierpienia, nie dającym się porównać z żadnym innym, bo mającym swe źródło w dzieleniu z Nim bolesnego losu w ramach Jego dzieła zbawienia. (…)


Za każdym razem jesteśmy konfrontowani z przeogromną ofiarą Dziewicy nie dającą się w żaden sposób porównać z bólem jakiejkolwiek innej kobiety, która unaocznia nierozerwalną zależność pomiędzy cierpieniem Syna i Matki. Zależność ta rozpoczęła się w akceptacji dziewiczego macierzyństwa, na samym początku ziemskiego życia Zbawiciela, przez co Maryja przyjęła na siebie współudział w dziele zbawienia i w konsekwencji towarzyszenie Synowi w całym Jego dziele zbawczym, wypełnionym cierpieniem. Zaś apogeum tego cierpienia wyrażonego w obrazie przenikającego Jej serce miecza będzie w Męce Jezusa, która stanie się Jej osobistą męką. Pomimo, że nie była Ona zdolna zrozumieć do końca tajemnicy Wielkiego Piątku, to Jej obecność pod krzyżem potwierdza, że nie uznała tego losu za bezwartościowy, nie poddała się i nie zwątpiła, ale wierzyła w jego wyższy sens. Słowa umierającego Chrystusa skierowane do Niej: Oto Syn Twój (J 19, 26) definiujące Jej rolę Matki w stosunku do Jana, a w konsekwencji do rodzącego się Kościoła, wzmacniały przekonanie Maryi, że te bolesne wydarzenia mają swój głęboki sens.


Przez swą wiarę i wytrwanie w niej do końca tak bardzo zjednoczyła się z cierpieniami Syna, że przyjęła je za własne. Akceptacja cierpienia Syna i pełne „tak” w stosunku do swej roli jest formą współuczestnictwa i współcierpienia z Jezusem. Poprzez przyjęcie dziewiczego macierzyństwa i wierne towarzyszenie Synowi przez całe życie aż po krzyż uczestniczyła w dziele zbawienia zarówno w sensie przyjęcia na siebie bolesnego przeznaczenia, jak i przez nieugiętą wiarę, w której na Golgocie trwała do końca godząc się, aby doznała ofiarniczego wyniszczenia żertwa z Niej narodzona (KK 58).





Źródło: Objawienia "Matki Słowa" w Kibeho, ks. Andrzej Jakacki SAC, wyd. Apostolicum, Ząbki 2021

Fot. VICONA / CC-BY-NC-ND 4.0