Cierpienia oczyszczające duszę. Wczesne etapy podróży

Kiedy czytamy opisy typów udręk oraz głębi oczyszczenia opisywanych przez św. Jana od Krzyża i innych mistyków, to warto pamiętać, że musimy je przejść, by móc w pełni zjednoczyć się z Bogiem, że to oczyszczenie nie jest nieobowiązkowe. Jest konieczne. Nie jest to kwestia „jeśli”, ale „kiedy”. Gdy do tego oczyszczenia nie dojdzie w tym życiu, to będzie musiało do niego dojść w czyśćcu, jeśli mamy mieć możliwość oglądania Boga. Powinniśmy także pamiętać, że im szybciej dojdzie do tego oczyszczenia, tym lepiej dla nas i dla każdego innego człowieka w naszym życiu. Korzeń całego naszego nieszczęścia tkwi w grzechu i jego skutkach. Im wcześniej zostaniemy uwolnieni od zniekształceń i okaleczeń grzechu, tym szybciej doświadczymy pełniejszej radości i wolności jako synowie i córki Boga oraz tym większym będziemy błogosławieństwem dla innych.

Św. Jan mówi: Oczyszczenie to bowiem jest takie samo; przez które musiałyby [dusze] przechodzić w otchłani. Stąd też dusza, która przeszła to cierpienie, albo do tego miejsca nie pójdzie, albo zatrzyma się tam bardzo krótko, gdyż większą ma wartość jedna godzina cierpienia w tym życiu, niż wiele godzin w przyszłym.

Poniższy tekst jest częścią cyklu artykułów traktujących o oczyszczających cierpieniach dotykających duszę. Linki do pozostałych części znajdują się na dole strony.



Bóg w swojej mądrości ustanowił wszystko tak, by właśnie te pokusy, udręki i nasze słabości, które są wynikiem naszej upadłej natury, mogły się stać bardzo ważnymi środkami zapoczątkowującymi naszą przemianę na obraz Tego, który jest naszym przeznaczeniem i powołaniem. Jedną z ważniejszych kwestii dotyczących podróży duchowej jest to, by uświadomić sobie, że napotykanie pokus i udręk jest koniecznym warunkiem postępów.


Przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego. (Dz 14,22)

Te udręki nie są miłe. W istocie są one często zdecydowanie bolesne. Jednak mogą przynieść – jeśli odpowiemy na nie we właściwy sposób – „błogi plon sprawiedliwości” (por. Hbr 12,11).

Nawet jeśli może się momentami wydawać, że wszystko wokół nas się rozpada, łącznie z nami samymi, z perspektywy czasu będziemy w stanie zobaczyć, jak „lekkie” były te dolegliwości w porównaniu do „bezmiaru chwały przyszłego wieku", która została dla nas i w nas przygotowana (por. 2 Kor 4,16-18).


Niestety, brak zrozumienia tego, jak określić pokusy, udręki i słabości oraz jak sobie z nimi radzić, może często wywołać zamieszanie i wieść do niemądrych decyzji, powstrzymując nas przed robieniem i postępów. Jednym z wielkich dzieł świętych jest ich nadzwyczajny wgląd w naturę pokus i udręk napotykanych w podróży oraz ich porady, jak sobie z nimi skutecznie radzić.


Św. Teresa z Avila na przykład wskazuje na pewne pokusy, które staną na drodze tych, którzy znajdują się na początkowych etapach podróży, w okresie tuż po nawróceniu albo przebudzeniu. Te same pokusy mogą się pojawić również później, ale nauczenie się, jak sobie z nimi radzić na początku, jest bardzo użyteczne.


Autorka Drogi doskonałości zwraca uwagę na to, że korzenie pokus zasadniczo tkwią w naszej upadłej ludzkiej naturze, z jej nieuporządkowanymi pragnieniami, naturze wykrzywionej i zaślepionej przez grzech; inne pokusy mają swe źródło w „obiegowych sądach” świata, który często jest wrogi drogom Boga; jeszcze inne inicjują demony. Św. Teresa określa działanie diabła jako „niemą piłę”, która po cichu pracuje nad tym, by doprowadzić nas do niemądrych decyzji i wyrządzić nam krzywdę. Postęp w życiu duchowym oznacza stopniowe uwalnianie nas z poddawania się tym wpływom i stawanie się coraz bardziej poddanym Duchowi Bożemu. Zrozumienie, co się z nami dzieje, jest wielce pomocne w stawaniu się wolnym. Prawda istotnie nas wyzwala.


Typowe pokusy we wczesnych etapach podróży


Niedojrzała gorliwość


W swoim systematycznym potraktowaniu etapów podróży duchowej, św. Teresa z Avila określa niektóre z pokus, powszechnie zdarzających się we wczesnych stadiach podróży.


Wskazuje ona na „niewczesną gorliwość" jako na znaczące niebezpieczeństwo. Św. Bernard używa dokładnie tego samego określenia – „niewczesna gorliwość" – i dodaje do niego „niewiarygodnie upartą niepowściągliwość”. Czasami diabeł może działać tak, by wywołać u kogoś przesadne poświęcenie, zaangażowanie czy gorliwość. Jeśli ktoś na wczesnych etapach duchowego dojrzewania usiłuje zbyt dużo się modlić, pościć czy za bardzo zaangażuje się w służbę, wówczas może szybko się wypalić i zniechęcić, gdyż nie jest w stanie podtrzymywać stale takiego zaangażowania w tym stadium swojego rozwoju.


Św. Bernard zauważa, że czasami diabeł wykorzystuje pychę i próżność, które mogą współistnieć z autentycznym zapałem; po to, by kusić do braku rozwagi lub przesady. Podaje on jako przykład ludzi, którzy skuszeni do wydłużenia czasu modlitwy przez wcześniejsze wstawanie, zasypiają potem w trakcie czasu normalnie przeznaczonego na modlitwę. Albo takich, którzy dążąc do realizacji „surowszego" powołania odkrywają, że wykraczają poza łaskę otrzymaną od Boga. Albo takich, którzy poszczą bardziej niż powinni, a w rezultacie nie są już zdolni do służby, do jakiej powołał ich Bóg.


Św. Bernard zauważa również dziwną nieustępliwość lub upór, jaki czasami charakteryzuje ludzi „duchowych”, którzy są „mądrzy w swoich własnych oczach". Podkreśla on poważny charakter takiej nieustępliwości i leżącej u jej postaw buntowniczości, cytując zadziwiający fragment Pisma Świętego:


Bo opór jest jak grzech wróżbiarstwa, a krnąbrność jak złość bałwochwalstwa (1 Sm 15,23).

Św. Bernard wskazuje, że nawet ci, którzy znajdują się na późniejszych etapach podróży duchowej – „postępujący" na etapie oświecenia – mogą być podatni na pokusy zakorzenione w „niewczesnej gorliwości”, które są subtelniejsze i trudniejsze do wykrycia niż bezpośrednie pokusy do grzechu śmiertelnego.


Jak wielu płomiennego ducha opuściło swoje klasztory, bo zwabił ich powab życia w samotności (Rz 12,11), a następnie doświadczyli letniości i zostali wyrzuceni (Ap 3,16) albo jeśli pozostali, stali się niedbali i rozwiąźli, naruszając prawo pustelnika. (...) Przypuszczał, że żywot w samotności wyda owoce Ducha Świętego w dużo większej obfitości niż zwykłe życie, w którym – jak mu się zdało – doświadczył tylko zwykłej łaski. Pomysł wydał mu się dobry, ale rezultat pokazał, że bardziej przypominał on wyrządzającego szkody lisa.

Niedojrzała gorliwość może często prowadzić do krytykowania innych – badania pyłku w oku naszego bliźniego i niedostrzegania belki w naszym – oraz osłabiania samej miłości bliźniego, do której prowadzi nas podróż duchowa. Św. Teresa z Avila, św. Bernard i wielu innych świętych podkreśla znaczenie poszukiwania mądrej i wyważonej porady duchowej przed podjęciem decyzji.

Źle ustalone priorytety


Przeciwnym do „niewczesnej gorliwości" niebezpieczeństwem jest według hiszpańskiej świętej brak koncentracji, którego przyczyną jest nadmierne zaangażowanie w sprawy ziemskie. Św. Teresa jasno daje do zrozumienia, że konieczne jest pewnego rodzaju ponowne uporządkowanie naszych priorytetów, jeśli mamy robić postępy. Poświęcenie Panu czasu i uwagi, o jakie nas prosi, jest tu sprawą podstawową.


A dobry to [Pan] (...) i tak wielkie Jego miłosierdzie. Choć (...) te dusze jeszcze zostają pod wpływem rozrywek, interesów, przyjemności i marności światowych, i często jeszcze to podnoszą się z grzechu, to znowu upadają (...).

Nawet jeśli ktoś na tym etapie nie jest w stanie nałogowego grzechu śmiertelnego, to w takiej duszy, wypełnionej sprawami tego świata, wciąż panuje ciemność.

Tak mi się przedstawia stan duszy, która, choć nie leży już w grzechu, ale tak jeszcze jest – jak już mówiłam – zajęta rzeczami tego świata, tak zanurzona w troskach o majątek, o honor, o interesy doczesne (...). (...) Musi więc koniecznie każdy, kto chce dostać się do drugiego mieszkania, starać się, według swego stanu, oswobodzić się od trosk i zajęć niepotrzebnych. (...) kto nie przyłoży się mocno do tej pracy, ten według mojego przekonania nie dojdzie do mieszkania głównego; nawet trudno, by i w tym pierwszym pozostał bezpieczny (...).

Św. Teresa wyraźnie kieruje swoje słowa do wiodących zwyczajne życie w tym świecie. Kładzie mocny nacisk na to, byśmy tak dalece, jak jest to zgodne z naszym stanem życia, pomijali sprawy nieistotne, robiąc miejsce na coraz lepsze uporządkowanie naszego życia dla Boga.


Hiszpańska święta dostrzega, że niektórzy mogą doświadczać braku koncentracji lub nawet letniości w początkowych etapach podróży, ale doradza nam, byśmy się nie zniechęcali.


(...) ani się zbytnio nie smućcie, jeślibyście nie mogły zaraz odpowiedzieć wezwaniu Pańskiemu. Bóg jest cierpliwy, umie czekać długie dni, owszem i całe lata, zwłaszcza gdy widzi wytrwałość i dobre pragnienia.

Oczywiście, im szybciej będziemy mogli odpowiedzieć, tym lepiej!


Gdy dusza staje wobec potrzeby uporządkowania życia na nowo dla Boga, mogą się pojawić silne pokusy, które sprawiają, że rzeczy i przyjemności tego świata wydają się bardzo atrakcyjne, niemal „wieczne", a sprawy Boże zdają się abstrakcyjne i odległe, nawet budzące lęk. Św. Bernard przypomina nam, że takie pokusy i lęki są czymś zwykłym, ale należy je zwalczać.


Nasze wspólne doświadczenie mówi nam, że jest to lęk, który nie daje nam spokoju na początku naszego nawrócenia, lęk przed tym przerażającym obrazem, jaki tworzymy sobie, surowego życia i niecodziennych trudów, które mamy przyjąć. (...) [Ale] gdybyśmy mogli zobaczyć świt tego dnia, w którego świetle powinniśmy postrzegać nagrody, jak i udręki, nasze pragnienie nagród całkowicie unicestwiłoby lęk, gdyż w jasnym świetle byłoby widoczne, że „cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić” (Rz 8,18). (...) Początkujący na drodze do Boga muszą zatem w szczególności mieć się na baczności i modlić się przeciwko tej pierwszej pokusie.

Pamiętanie o wiecznej perspektywie, przywoływanie na myśl podstawowych prawd, pamiętanie o biblijnym punkcie widzenia – oto klucz do całej podróży i prawdziwy „sekret" duchowego postępu świętych.


Czy Bóg jest sprawiedliwy?

Jedna z pokus, która może doskwierać ludziom na każdym etapie podróży duchowej, to spojrzenie na „niegodziwych” i zastanawianie się, dlaczego dzieje się im tak dobrze, podczas gdy dla „prawych” sprawy toczą się tak źle. Ponownie rozwiązaniem jest spoglądanie na tę całą rzeczywistość w świetle wieczności, objawionym nam w Słowie Bożym. Tego, jak dobrze albo jak źle dzieje się ludziom w tym życiu, nie da się tak naprawdę właściwie ocenić, jeśli nie weźmiemy pod uwagę, jak to wszystko, w świetle wieczności, się kończy.

Stawianie oporu pokusie powrotu do spraw i przyjemności tego świata albo ludzi, którzy kuszą nas do grzechu, może naprawdę być udręką dla duszy na tych wczesnych etapach. Dusza, która zgodzi się na to, doświadczy nędzy i pustki, która będzie naprawdę bolesna. Św. Jan od Krzyża nazywa to oczyszczenie nocą ciemną zmysłów. Św. Franciszek Salezy opisuje pewne aspekty tej początkowej oczyszczającej udręki:

Zdarzyć się może, miła Filoteo, że przy tej zmianie życia na pobożne, odczujesz w sobie nieraz tęsknotę lub nudę; że to wielkie i zupełne pożegnanie się ze światem, to rozstanie się z jego szaleństwem i marnościami, zaniepokoi cię niekiedy smutkiem i zwątpieniem. Jeśli ci się to zdarzy, miej, proszę cię, nieco cierpliwości, bo wszystko to jest niczym. To tylko trochę nieoswojenia się z dziwną dla ciebie nowością. To prędko minie, a Pan Bóg napełni cię tysięcznymi pociechami.

A jednak doświadczenie tych pokus i udręk jest właśnie lekarstwem, które Pan wykorzystuje, by nas uleczyć. Gdy zmysły wycofują się z nadmiernego przywiązania do rzeczy i przyjemności tego świata lub nieuporządkowanych przywiązań do innych ludzi, dusza może doświadczać udręki. W końcu, jeśli dusza wytrwa, przyjdzie stabilizacja i pokój, gdyż napełnienie duszy obecnością i darami Bożymi zastąpi pustkę. W tym sensie św. Jan od Krzyża tak często mówi o wytrwaniu w ciemności wiary, jako o najcenniejszym i najbardziej bezpośrednim środku prowadzącym do zjednoczenia z Bogiem. Kiedy jesteśmy posłuszni temu, co wiemy dzięki wierze, a nie tęsknotom naszego zranionego grzechem ciała, to jest to niezwykły czas, gdy w ciemności wiary zostajemy szczególnie skutecznie przygotowani na światło Bożych darów i Bożej obecności.

Św. Teresa z Avila również mówi o znaczeniu osiągnięcia właściwej równowagi pomiędzy poznaniem naszych grzechów i słabości z jednej strony, a znajomością łaski Bożej z drugiej. Prawidłowa perspektywa doprowadzi do prawdziwej pokory, która jest fundamentem duchowego dojrzewania.

Sama św. Teresa musiała toczyć walkę, by zrozumieć, jak to możliwe, że Bóg faktycznie działa w jej życiu, gdy jednocześnie doświadczała oczywistych słabości i niedoskonałości. Wspomina, jak diabeł wykorzystywał jej świadomość własnej marności i słabości, by zniechęcić ją i skusić do porzucenia albo zaprzeczenia działaniu Boga w jej życiu. Czasami, mimo że otrzymywała łaski i przychylność Boga, czuła, iż jej marność i słabość z przeszłości ponownie się w niej budzi. Musiała walczyć o to, by zdać się na łaskę Boga. Bóg pomagał jej w tej sytuacji poprzez radę spowiednika, co dawało jej właściwą perspektywę i spokój.

Wielu świętych mówi o wadze, jaką ma samowiedza dotycząca naszej własnej grzeszności, ale nigdy w oderwaniu od wiedzy o łasce Boga. Jeśli nie mamy wystarczającej świadomości naszych grzechów i słabości, górę mogą wziąć tupet i pycha. Jeśli nie mamy wystarczającej świadomości łaski Bożej, grozi nam zniechęcenie, lęk i rozpacz. Tutaj także pozostawanie w kontakcie z dojrzałym przyjacielem duchowym lub kierownikiem jest bardzo pomocne.

Niezmierny będzie dla niej pożytek przebywać z duszami idącymi drogą życia wewnętrznego, nie tylko z tymi, które przebywają jeszcze w tym samym, co i ona, mieszkaniu, ale i z takimi, które już postąpiły do wnętrza. Wielką jej te dusze będą pomocą do postępu w dobrym i taka się może między nią a nimi wywiązać bliska zażyłość, że w końcu pociągną ją za sobą do dalszych mieszkań.

Św. Teresa nie traci czasu, tylko głosi główne napomnienie karmelitów: nie szukaj uczucia pociechy w modlitwie. Szukaj Pana, dąż do dostosowania swojej woli do Jego woli!


Jeśli Pan zdecyduje się dać światło i pociechę, bądź wdzięczny – radzi ale pozwól, by osiągnęły one cel, dla którego zostały podarowane: wzięcie swojego krzyża i pójście za Nim.

Artykuły z cyklu "Cierpienia oczyszczające duszę":


  1. Wczesne etapy podróży

  2. Oderwanie się od nieuporządkowanych przywiązań

  3. Oderwanie się od siebie

  4. Pokusy

  5. Oschłość w modlitwie

  6. Głębsze oczyszczenie

  7. Noc ciemna



Artykuł powstał na podstawie książki Spełnienie wszystkich pragnień, Ralph Martin, wyd. AA, Kraków 2013

Opracowanie: Dorota Porzucek / CC BY-NC-ND 4.0

Grafika: VICONA (unsplash, pixabay) / CC BY-NC-ND 4.0

0 wyświetlenia
Ostatnie posty
SYGNET-SZARY.png
  • Facebook - Biały Krąg
  • YouTube - Biały Krąg